Czy ktoś może mi pomóc??? Moja teściowa ma raka:(

22.07.08, 22:21
Mam bardzo chorą teściową, a jej córka jest na psychicznym
wykończeniu. Bardzo proszę o jakieś wskazówki lub inną pomoc.


Rozpoznanie przedoperacyjne: C 15.9 Nowotwór złośliwy (przełyk,
nie określono)
Rozpoznanie pooperacyjne: C 15.9 Nowotwór złośliwy
(przełyk, nie określono)

DGN. Rak wpustu

Z cięcia pośrodkowego otwarto j. otrzewną. Stwierdzono rozsiew
drobnoguzkowy na otrzewnej ściennej, ognisko meta w wątrobie.
Grubościenny naciek około krzywizny mniejszej obejmujący od zewnątrz
o grubości ½ żołądka. Z tych powodów odstąpiono od planowanego
zabiegu – resekcji częściowej żołądka i przełyku. Pobrano fragment
więzadła wątrobowego z drobnymi guzkami. Szwy warstwowe.

Rozmawiałem z pewną osobą, podobno w tej sytuacji można jeszcze coś
poradzić - usunąć wszystko i z jelita grubego zrobić żołądek. Proszę
o pomoc. W razie czego podaję swój numer telefonu: 509-851-500.
    • attenna11 Re: Czy ktoś może mi pomóc??? Moja teściowa ma ra 23.07.08, 08:44
      Tak można wyciąc wszystko...i zrobic ale niestety trzeba spełnić
      pewne warunki.
      Nie może być przerzutów, rak nie może naciekać, i nie może być duży.
      Nie wiem jak to jest w waszym przypadku.
      U nas było podobnie, moją mamę"otwarto" z myślą wycięcia i
      rekonstrukcji żoładka...jednak po otawrciu okazało się, że są
      nacieki itp.
      Jeśli Twoja teściowa miała operację poproś o dokładny opis (szpital
      takie ma) całego zabiegu, porozmawiaj z lekarzem jesli nie tym to
      może innym.
      Gdybyś miala jakieś pytanai pisz, my z mamą przeszlisy cała tą drogę
      (a z tego co piszesz przypadek podobny)
      Trzymaj się .
      • poradyegidy Re: Czy ktoś może mi pomóc??? Moja teściowa ma ra 23.07.08, 21:38
        Niestety, ale rak ma przerzuty i ma nacieki, czy w takim wypadku
        zabieg stworzenia żołądka z jelita jest niemożliwy?
        • attenna11 Re: Czy ktoś może mi pomóc??? Moja teściowa ma ra 24.07.08, 09:26
          Nie znam szczegółów choroby waszego przypadku, napiszę jak to było u
          nas...
          U mojej mamy zdecydowano sie po wstępnych badaniach na taka
          operację, w czasie jej trwania okazało sie że rak (żoładka,
          przełyku) nacieka na okoliczne narzady (układ krwionoścny itp)
          dlatego pobrano tylko wycinki do badania histopat. i mammę zaszyto.
          Pierwsza diagnoza postawiona przez lekarzy operujących była taka ,
          że po tym co zobaczyli podczas zabiegu daja kilka tygodni do kilku
          miesiecy zycia....dla nas szok...
          Odradzano chemie o radio...poszlismy dalej , twierdze że trzeba się
          konsultować... i mamę zakwalifikowano na chemię...i tutaj musiałabym
          sie rozpisywać jak to dalej było...
          Najważniejsze jest to że ukradliśmy 14 miesięcy zycia...ktos mogłby
          powiedzieć że to mało dla nas było to dużo.

          Nie znam się na medycynie ale z tego co czytałam , niestety jeżeli
          nowotwór z zoładka nacieka raczej nie można podejmować się takiej
          operacji( jest to dośc wyczerpujący pacjenta zabieg) ale jednak w
          tej kwestii ewentualnych mozliwości powinnas porozmawiać z
          onkologiem -chirurgiem.

          Napisz proszę czy twoja tesciowa je? Czy ma problemy z połykaniem i
          czy po tej operacji załozono jej gastrostomię> czy może
          jejunostomię? Moja mamusia miała jejunostomię -podobno to
          standard...ale z niej nie korzystała.
          Skąd jesteście , w jakim osrodku się leczycie?
          Pozdrawiam cieplutko. Trzymaj się.
          A.
    • attenna11 Re: Czy ktoś może mi pomóc??? Moja teściowa ma ra 24.07.08, 09:32
      Tu jest caly watek poswiecony "zoladkowcom" jesli chcesz
      poczytaj..może znajdziesz jakies odpowiedzi na nurtujące Cie pytania.
      Pozdrawiam raz jeszcze.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=65549227&s=0
    • scept89 Re: rozsiew drobnoguzkowy na otrzewnej ściennej, 24.07.08, 19:11
      poradyegidy napisał:
      >Stwierdzono rozsiew drobnoguzkowy na otrzewnej ściennej,

      Jesli nowotor rozprzestrzenil sie na jame otrzewnowa to IMHO heroiczne zabiegi operacyjne majace na celu wyleczenie nowotworu sa bez sensu. To co widac golym okiem to jest jedynie czesc przerzutow, mniejsze i niewidoczne sa rozsiane jeszcze bardziej a wyciecia calosci zawartosci jamy brzusznej jeszcze nikt nie przezyl (ani czegos takiego nie praktykowano).

      Chyba mozna przedluzac zycie stomia, gdzie pacjenta karmi sie poprzez sonde przechodzaca przez powloki brzuszne do zoladka i omijajaca zamykajacy wpust do zoladka nowotwor.

      Rozsiane przerzuty jamy otrzewnowej chyba probowano leczyc fototerapia uczulajaca (podaje sie barwnik gromadzacy sie w komorkach nowotworowych nastepnie naswietla lampa/laserem.
      Zobacz: Photodynamic therapy (PDT)

      Mowie chyba bo pisze z omszalej juz pamieci.
Pełna wersja