elianaa
19.09.08, 17:20
Mimo tak dlugiej walki i silnej woli zycia, powolutku zaczyna gasnac. Ma juz
rozsiany nowotwor w wielu miejscach(mozg, czaszka, stawy, kregoslup, watroba,
nerki, nadnercze, pecherz, trzustka). Ludzilismy sie ze dotrzyma do mojego
porodu i zobaczy wnuczke. Niestety wczoraj stracilismy zludzenia i nadzieje
calkowicie.
Wieczorem wezwalismy pogotowie poniewaz nie moglismy dobudzic Mamy, lekarz
zbadal ja i pozbawil nas nadzieji. Powiedzial ze to sa oznaki zblizajacego sie
konca jej drogi.
Mama juz nie je, nie pije, jest splatana, dzisiaj mnie nie poznala, mowila cos
do swojego niezyjacego ojca.
Mam tylko nadzieje ze odejdzie spokojnie... we snie..