Proszę o kontakt do dobrego onkologa z Krakowa

26.11.08, 08:52
Witam,
tak jak w temacie, szukam kogoś godnego zaufania i sprawdzonego lekarza onkologa z Krakowa. Może być lekarz przyjmujący prywatnie lub w ramach NFZ. Proszę też o jakiś kontakt osoby z Krakowa, byłoby mi raźniej. Przypomnę, że moja mama w kwietniu tego roku miała mastektomię piersi wraz z węzłami. Guz T-2, 45x20 mm, hormonozależny. Po ostatnim USG blizny mamę skierowano na kolejną operację, którą miała 2 dni temu. Czekamy na wynik badania wycinka. Były dwa małe punkty, na razie nie wiadomo co to było. Wyniki za kilka dni. Obawiam się, żeby to nie było to ...
    • veroniqq Re: Proszę o kontakt do dobrego onkologa z Krakow 29.11.08, 11:27
      Nie rozumiem, dlaczego nikt nie może odpowiedzieć? :( Przecież ktoś
      na pewno jest z Krakowa czy się tutaj leczy? Liczę na Waszą pomoc,
      czekam na wynik badania wycinka po operacji mamy, która była 24.11.
      i naprawdę jest mi ciężko, nawet nie mam z kim o tym pogadać ...
      wiadomo osoby, które to nie dotyczy bezpośrednio nie rozumieją
      niestety, pocieszają, że bedzie dobrze, że nie ma co się martwić,
      ale przecież nie o to chodzi prawda? Dodam też, że wiem, że jest
      zamieszczona lista onkologow, ale nt. Krakowa nie ma prawie nic więc
      skąd mam wiedzieć gdzie szukać ???
    • elsy Re: Proszę o kontakt do dobrego onkologa z Krakow 08.12.08, 18:38
      jestem z Krakowa i mój Tatuś choruje na raka wątroby, ale niestety nie umiem Ci
      wskazać żadnego dobrego onkologa:(((nie wiem czy taki istnieje,oni są wszyscy
      nastawieni na to, że nie ma się co wczuwać w sytuację chorego, bo i tak
      wcześniej czy póżniej każdy chory na raka umrze,takie przynajmniej ja odnoszę
      wrażenie z całego czasu walki o życie Taty...... lecz się tam ,gdzie Tatę poślą
      i tyle,najpierw w klinice hepatologii UJ na Śniadeckich,tam Go zdiagnozowano,ale
      tam ma chemioterapii,więc trafił do szpitala Rytgiera,a potem na onkologię na
      Garncarską,tam mu polecili samego ordynatora,ale nic szczególnego nie
      zdziałał,choroba ostatnio bardzo postąpiła....

      wiem,co przeżywasz...to najgorszy czas w naszym życiu,kiedy najpierw walczymy o
      życie ukochanej osoby,która i tak później odchodzi....ten strach a potem
      pustka,smutek,żal......
      trzymaj się jakoś,choć wiem,że to trudne,bo sama idę tą samą drogą
      daj znać,co u was
      • veroniqq Re: Proszę o kontakt do dobrego onkologa z Krakow 10.12.08, 15:50
        Elsy, dziękuję, że się odezwalaś. Moja mama też się "leczy" w szp. Rydygiera,
        ale polega to tylko na tym, że przepiszą receptę, oglądną, a badania mama robi
        prywatnie. Mamy już wyniki badania śródoperacyjnego pobranego wycinka.
        Odetchnęłyśmy bo okazało się, że to były tylko torbiele, więc bardzo się
        ucieszyłam. Ale stale pozostaje to poczucie niepewności, życia w zagrożeniu od
        wyniku do wyniku. Pewnie sama wiesz jak to jest :(. Ale pamiętaj nie wszyscy
        chorzy umierają, całkiem sporo z tego wychodzi. Wiadomo, zależy od momentu
        wykrycia, zaawansowania choroby i umiejscowienia. Jaki jest stan Taty? Jak się
        czuje? Jesli nie chcesz tutaj to napisz na emaila gazetowewgo, zyczę wszystkiego
        dobrego dla Taty.
        • elsy Re: Proszę o kontakt do dobrego onkologa z Krakow 13.12.08, 19:38
          wiem veroniqq,że trzeba mieć nadzieję,ale w praktyce to się nie do końca
          sprawdza niestety......
          u nas cały czas od początku choroby nadzieja przeplata się z chwilami
          zwątpienia,łez i poczucia czarnej rozpaczy,strachu itp.,tak trudno mieć nadzieję
          w obliczu raka,życie pokazuje, że jak ktoś nie umrze w ciągu kilku miesięcy od
          wykrycia, to i tak w końcu przerzuty go dopadną,ale pomimo tego i tak nadzieja
          umiera ostatnia...
          Tatuś ostatnio czuje się niestety gorzej,badanie USG wykazało duży rozrost
          raka na lewy płat wątroby,a prawy miał już wcześniej zajęty,poza tym reszta
          wątroby jest marska w wyniku wirusa c( na podłożu którego to zrobił się
          pierwotny nowotwór wątroby),który nękał Tatę od mniej więcej 30 lat,nie trzeba
          być lekarzem,żeby wiedzieć co to oznacza:((((( ile można żyć z taką wątrobą???
          tak bardzo się boimy odchodzenia,życia bez Niego,tęsknoty.....
          tak bym chciała,żeby jeszcze pożył,ma dopiero 66 lat,małe wnuki,tak kocha życie
          i przyrodę..... i Boga i pewnie właśnie dlatego jest taki pogodny,pogodzony ze
          wszystkim co Go czeka ....
          tak bardzo się boję,ryczę co chwilę,bo wiem,że już dużo czasu było nam dane na
          przygotowanie na rozstanie,bo już przeszło 1,5 roku co w zasadzie nie zdarza się
          z rakiem watroby i to wykrytym w takim stanie zaawansowania,Bóg jest dla nas
          miłosierny,ale i tak nie mogę się zgodzić z Jego wolą i wciąż te myśli odpycham....
          pozdrawiam Cię gorąco i życzę Wam mnóstwo siły do przetrwania.....
          odezwij się:))
Pełna wersja