makono
28.11.08, 11:49
Witam. Jestem załamana - u mojego taty zdiagnozowano nowotwór na
języku i szczęce. W jednym ze szpitali gdzie odbyła się diagnoza
zgodzili sie przeprowadzić operację. Powiedzieli, ze bedzie dośc
inwazyjna bo muszą wyciąc częsc języka i dużą część szczęki, że
ojciec bedzie mial problemy z oodychaniem, mówieniem i jedzeniem
(karmienie przez rurkę) ale to na początku a potem powinno byc
trochę lepiej. Potem miałby mieć naświetlania.
Dla własnego spokoju poszliśmy tez na konsultację do centrum
onkologicznego - tam lekarze swierdzili, ze bylaby to bardzo
okaleczająca operacja i oni takie operacji się nie podejmą, że seria
naświetlań będzie bardzo inwazyjna i bolesna; i pacjent musiałby
bardzo współpracować (co jest utrudnione w przypadku taty bo ma
poważne problemy z pamięcia krótkotrwałą). Powiedzieli, ze
powinniśmy zastosować chemioterapie paliatywną . Nie wiem co robić,
czy tata powinien poddać sie operacji - bardo cięzkiej i nie dajacej
gwarancji wyleczenia, czy po prostu zapewnić mu możliwie jak
najlepsza opiekę i czekać na ostateczne.