Moja mama odeszła...

26.12.08, 14:27
W wigilijne popołudnie, w domu, zmarła moja mama.
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, za rady.
Dziękuję za posty w moim ostatnim wątku "dom czy szpital".
Cieszę się, że mama do końca była w domu.
Byłam prawie cały czas przy mamie, mówiłam do niej, trzymałam za
rękę.
Pewne rzeczy wydają się czasem oczywiste, ale to dzieki Wam
pamiętałam, żeby powtarzac mamie jak bardzo ją kocham i że jest dla
mnie najważniejsza.
Tylko teraz tak bardzo, bardzo jej nie ma...
Powtarzam sobie, że juz nie cierpi, że tam jest lepiej, że tak
naprawde cały czas jest nadal ze mną. Ale tak bardzo chciałabym
cofnąc czas...

Pozdrawim
zielony_listek

    • madrek76 Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 14:43
      Przyjmij wyrazy współczucia :-( To najważniejsze,że byłaś z Nią do
      końca,że odchodziła czując bliską dłoń i słysząc znany głos. Wiem
      jak to jest,bo bylam przy Tacie w tym momencie. Badź dzielna!!!
      • apapon Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 14:56
        [***] wyrazy wspołczucia
        • annmaria Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 15:50
          Przyjmij prosze wyrazy wspolczucia. Nie ma dobrych slow. Tez bylam przy smierci
          Taty i choc to okrutny moment czulam sie wyrozniona zaszczycona ze dane mi bylo
          przeprowadzac Go na tamtan brzeg. Duzo sily Ci zycze. Tule do serca. Anka
    • amberka2 Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 16:22
      Przyjmij wyrazy wspolczucia. Moja mamusia odeszla 16 grudnia, w
      poniedzialek byl pogrzeb. Pierwsze Swieta bez niej, dobrze ze sie
      koncza. Jest bardzo ciezko. Wszystko mi ja przypomina mimo, ze
      mieszkam daleko od niej.
      Musimy sie jakos trzymac....
      • monika7123 Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 19:11
        Tak mi przykro,przyjmij wyrazy szczerego współczucia........
    • yuj1 Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 21:01
      Przyjmij wyrazy współczucia. Dobrze, że mogłaś być z Mamą do
      ostatnich chwil Jej życia. To bardzo ważne dla Ciebie, teraz będzie
      Ci na pewno lżej. Mój tatus odszedł w Święta Wielkanocne. Nie bylam
      przy nim, nie mogłam, mieszkal zbyt daleko, ale byłam w stałym
      kontakcie z siostrą i mamą , gdy odchodził. Nie mogę się pogodzić z
      jego odejsciem. Te święta też były dla mnie bardzo trudne. Pierwsze
      bez taty:( Zyczę Ci dużo sił
      • kasia.ole Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 22:13
        Zielony Listku...

        Teraz nasze Mamusie patrzą na nas z nieba...
        życzę dużo siły i wary w tych trudnych chwilach


        Kasia
    • makono Re: Moja mama odeszła... 26.12.08, 22:38
      Bardzo mi przykro.Życze Ci siły w tych trudnych dniach
    • klapouszek_81 Re: Moja mama odeszła... 27.12.08, 00:09
      Tak bardzo mi przykro z powodu Twojej Mamy... wiele razy czytałam
      Twoje wpisy bo ja także walcze z rakiem trzustki mojej mamy i teraz
      kiedy przeczytałam że Twoja Mamusia odeszła tak bardzo mi smutno.
      Dlaczego z tym rakiem nie ma szans ??? Wszyscy na tym forum którzy
      się z nimi zmagają odchodzą ... czy tak musi być ???

      Przyjmij moje wyrazy współczucia
      dorota
      • ajkaa2 Re: Moja mama odeszła... 27.12.08, 00:35
        Bardzo współczuję ...trzymaj się kochana,Twoja mama miała najlepsza
        opieke na świecie Ciebie
    • ez-aw Re: Moja mama odeszła... 27.12.08, 17:30
      Bardzo mi przykro i współczuję. Kiedy pisałyśmy w "dom czy szpital" miałam nadzieję, że dłużej będziesz się mogła cieszyć obecnością mamy. Pomyśl, że jej już nic nie boli, nie cierpi, jej już jest dobrze - a to bardzo ważne. Teraz będzie się opiekować Tobą i Twoją rodziną.
      Przytulam cieplutko.
      • elsy Re: Moja mama odeszła... 27.12.08, 20:42
        łączę się z Tobą w tym cierpieniu,wiem co przeżywasz,mój Tatuś odszedł 23
        grudnia ......
    • lulka_0 Re: Moja mama odeszła... 28.12.08, 01:23
      zielony_listku...

      Źle... Nie dobrze... Boli... Na szczęście ja nie wiem jeszcze jak,
      ale zakładam, że niewypowiedziany jest ten ból...

      Nie chodzi o to, że TAM - po drugiej stronie - jest w pewnym sensie
      lepiej, bo po prostu nie boli...

      Zależy kogo, prawda? Twojej Mamy już nic nigdy boleć nie będzie, ale
      Ciebie... już zawsze (tego - co prawda - nie można być nigdy
      pewnym). Do momentu, aż się z Nią spotkasz - ale to nastąpi za
      baaaaaardzo długą chwilę (mam nadzieję, oczywiście).

      Ja osobiście wierzę, że koniec oznacza TYLKO początek. Przynajmniej
      w moim życiu zawsze tak było. Zakładam, że jest to zasada spinająca
      wiele ludzkich istnień...

      W takiej chwili chciałabym Ci napisać/ powiedzieć właściwie tylko
      jedną rzecz. Myśl dużo i długo - tyle, ile Ci będzie potrzeba.
      Zachowaj spokój, bo on jest najlepszym doradcą...

      ZA CHWILĘ ZACZNIE SIĘ DLA CIEBIE NOWE ŻYCIE. Nie wiem - lepsze,
      gorsze... z pewnością inne. Ja myślę sobie, że NOWE jednak
      najczęściej znaczy LEPSZE. Pełne pytań i - nie bój się - właśnie:
      wyzwań. Jeśli na nie czekałaś - a może tak właśnie być - teraz masz
      pole do popisu! Zabieraj się więc do roboty, Kochana! Twoja Mama z
      pewnością czeka na to, żebyś w miarę szybko się otrzepała i zaczęła
      wdrażać swoje plany. DO DZIEŁA!!!!

      Wydaje mi się, że śmierci nie wolno się bać. Ona tylko na to czeka.
      Na resztę czekają ANIOŁY...

      Teraz pewnie na to JESZCZE jest za wcześnie. Żałobę trzeba "dobrze"
      przetrawić, w przeciwnym razie może być źle. Ale ja świetnie
      pamiętam Twoje posty - jesteś silną babeczką... Tylko musisz poczuć
      wiatr w żaglach, reszta jest przyszłością:)

      WIĘC: pochowaj swoją Mamę. Pamiętaj o niej każdego dnia. A potem -
      DO ROBOTY!

      Myślę, że Twoja Mama czeka na realizację planów, które zdążyłaś z
      nią obgadać...! I ich realizacji WAM właśnie życzę.

      PS: Cudownie, że udało się tak to wszystko zorganizować, żebyś była
      z Nią do końca. Nie była sama:) BRAWO! Wybacz mi ten dziwny być
      może "entuzjazm"... Cudzysłów jest więcej, niż przemyślany:) Tak,
      jak przemyślane jest wszystko to, co napisałam.

      Szacunek dla takiej postawy! lulka_0
    • zielony_listek Re: Moja mama odeszła... 28.12.08, 18:38
      Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa.
      Lulka, chyba rozumiem o co Ci chodzi i... obiecuję się postarać. Za
      jakiś czas...

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • lulka_0 Re: Moja mama odeszła... 29.12.08, 23:02
        zielony_listku, trzymam Cię za słowo. Nie zasypuj gruszek w popiele
        i idź za ciosem. Mama patrzy! Nie daj się wchłonąć ciemnej stronie,
        bo ona - jak zwykle - tylko na to czeka i zaciera na wszelki wypadek
        rączki. Za chwilę - po Twojemu: za jakiś czas - trzeba zakasać
        rękawy i wziąć się za bary z rzeczywistością. Potem będzie lepiej,
        czego Ci życzę i jestem absolutnie pewna, że się uda (ale musisz się
        postarać, oczywiście, bo nie ma w życiu rzeczy oczywistych i
        oczywiście pewnych). Zupełnie jak w kryzysie:) Jedni się załamują,
        ale ci mądrzejsi uważają, że jest tak naprawdę bardzo dobry, bo daje
        możliwości zupełnie niespotykane.

        Zatem powodzenia! lulka_0
    • ferg_666 Re: Moja mama odeszła... 29.12.08, 18:22
      Zielony_listku strasznie mi przykro, przyjmij moje wyrazy współczucia i
      kondolencje :(. (*)
      • szaraiwka Re: Moja mama odeszła... 29.12.08, 23:11
        Zielony listku. Milcze nad Twoim postem odkad sie pojawil. Bo nie ma
        slow ktore moglyby przyniesc ulge. Pomilcze wiec dalej w nadziei ze
        za jakis czas sama, a moze z pomoca Mamy odnajdziesz droge z tej
        przepasci smutku.
    • lyonka80 Re: Moja mama odeszła... 31.12.08, 22:25
      Moja Droga.. tak mi przykro, tak mi smutno.. Zawsze byłyście z mamą
      koło mnie i walki mojej mamy... a jak mojej mamy zabrakło -
      pozostała pamięć i trzymanie kciuków za nas...
      Przyjmij moje wyrazy współczucia i w razie czego wiesz gdzie mnie
      szukać..
      [']
    • zielony_listek Re: Moja mama odeszła... 01.01.09, 23:02
      Dziękuję Wam za wsparcie. Nie wiem, co napisać...
      • lulka_0 Re: Moja mama odeszła... 02.01.09, 02:31
        zielony_listku

        Czuję, że coś Cię zaczyna dopadać... Tym bardziej - dla Ciebie: na
        2009 życzenia, żebyś nie dała sie przytopić i dzielnie wystawiała
        nos na powierzchinę.

        lulka_0
    • aron68 Re: Moja mama odeszła... 03.01.09, 12:44
      Przyjmij proszę wyrazy współczucia, niestety znam ten ból.

      Artur
    • elka-1 Re: Moja mama odeszła... 06.01.09, 08:48
      Przyjmij proszę wyrazy głębokiego współczucia.
      Ela
    • tara34 Re: Moja mama odeszła... 06.01.09, 13:26
      to przykre..............ściskam
Pełna wersja