everycas
17.02.09, 19:23
Dziś rano odszedł mój kochany teść. Był najlepszym teściem, jakiego mogłam
sobie wymarzyć. Tylko nie zdążyłam mu tego powiedzieć. Dwa tygodnie temu
lekarze postawili diagnozę: rak wątroby, IV stadium. A dziś rano przestał
oddychać. Był w domu.
Nie wiedział na co choruje. Nie otrzymał ostatniego namaszczenia. Teściowa
bała się przyprowadzić do niego księdza, aby się nie domyślił.
Wczoraj wieczorem siedziałam przy nim i czułam, że to już niedługo. Tak ciężko
oddychał...
Boli... A jeszcze niedawno nikt nie był świadom jego choroby. Żyliśmy
spokojnie, szczęśliwie...