żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera

04.03.09, 11:13
czy ktoś może udzielic mi informacji jak szybko żółtaczka
mechaniczna może zaatakować mózg, albo przyczynić się do zgonu.

jestem przerażona naszą służbą zdrowia, w zeszłym tygodniu mój
dziadek dostał żółtaczkę mechaniczną spowodowaną rakiem brodawki
watera.
w piątek bylismy u lekarza onkologa, który zobaczył wyniki badań
powiedział ze dla dziadka nie ma żadnego ratunku , ma siedzieć w
domu i umierać...
na szczęście udało mi się załatwić szybkie przyjście innego lekarza
onkologa z hospicjum domowego , który powiedział ze dziadka trzeba
ratować, i można to zrobić
zaczęłam działać wzięłam skierowanie na oddział chirurgii
onkologicznej , a tam dowiedziałm się ze są wyznaczane miesięczne
terminy na konsultacje ale jakoś się wykłóciłąm i lekarz łaskawie
zgodził się na konsultację w czwartek jednak zaznaczono żę może się
ona nie odbyć z różnych przyczyn.
chodziłam do innych lekarzy powiedzieli ze jak jest skierowanie na
chirurgię onkologiczną to oni też nic innego nie mogą zrobiż i teraz
wszystko zależy od ordynatora oddziału co zadecyduje...
jestem zdesperowana bo przecież każda godzina działa na niekorzyść
chorego , a co dopiero takie zwlekanie , boję się że zanim dziadka
przyjmą do szpitala moze już być za późno.
    • yuj1 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 04.03.09, 15:37
      Witaj Menka2061 Nie mam z pewnoscia wystarczajacej wiedzy, żeby
      udzielać informacji, ale moge napisać jak bylo u mojego taty. Tato
      mial raka trzutki, pojawiła sie po 9 misiacach żółtaczka.
      Przeprowadzono zabieg udrażniający przewody żółciowe, ale nie
      przyniósł on żadnych pozytywnych efektów. Niestety później wszystko
      poszło już bardzo szybko. Od chwili zabiegu do smierci taty upłynęło
      3 tygodnie. Przykro mi, że nie moge napisać nic pocieszajacego. Nie
      znaczy to, że u Twojego dziadka musi to wygladać tak samo. Życzę Wam
      wytrwałosci. Sciskam mocno.
    • everycas Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 04.03.09, 19:09
      Ja podobnie jak poprzedniczka mogę tylko opisać jak było u mojego teścia. Dostał żółtaczki mechanicznej spowodowanej guzem wątroby.
      Kilku lekarzy powiedziało nam, że nie ma dla niego ratunku i niestety mieli rację.
      Także dwoiliśmy się i troiliśmy, żeby szukać ratunku. Teść miał zabieg - endoskopowe protezowanie dróg żółciowych, który nie przyniósł żadnego efektu, poza tym, że przysporzyło mu bólu, bo zabieg odbywa się przez wprowadzenie przez gardło wszystkich "narzędzi" (rurek?).

      Pytasz ile czasu... cóż, u mojego teścia trwało to trzy tygodnie. Z czego pierwszy tydzień spędziliśmy na badaniach i diagnozie.
      Co do służby zdrowia to trochę się z Tobą zgadzam, teść przez 3 dni czekał na głupie USG!, bo na oddziale był tylko jeden i to ciągle ten sam przemęczony lekarz, przez 24h na dobę przez 3 dni i na niewiele rzeczy miał czas.

      Ale za to po tych kilku dniach postawił słuszną diagnozę i zaproponował, abyśmy zajmowali się teściem w domu, bo nikt nie zapewni mu takiej troskliwej opieki jak rodzina. I tu też miał rację. Z tego wszystkiego tylko to mnie cieszy, że teść zmarł w domu.

      Lekarz z hospicjum mam rację - nie można dziadka pozostawić samemu sobie. Może inny lekarz wydłuży mu życie i sprawi, by jak najmniej cierpiał. Nie należy się poddawać.

      Życzę wytrwałości. Pozdrawiam.
    • menka2061 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 05.03.09, 07:35
      Boże to straszne piszecie że wasi bliscy z żółtaczką mechaniczna
      przeżyli jeszcze trzy tygodnie , mój dziadziuś już tydzień ja ma a
      dziś jeszcze nie wiadomo czy lekarz, który może przyjąć dziadzia na
      chirurgię onkologiczną go wogóle przyjmie , boję się strasznie. tak
      bardzo kocham mojego dziadziusia, jest to najdroższa osoba w moim
      życiu....człowiek któremu zawdzięczam wszystko, nie wyobrażam sobie
      by go zabrakło...zastępował mi ojca , którego nigdy nie miałam :(
      o 10.00 okaże się co dalej.
    • menka2061 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 06.03.09, 08:03
      jesteśmy juz po wizycie u onkologa.
      niestety powiedział że w przypadku dziadza operacja nie wchodzi w
      grę gdy z ma tętniaka na aorcie brzysznej i nie podejmie się ryzyka
      operacji , gdyz może wykrwawić się na stole operacyjnym. na
      poniedziałek mamy wizytę w lęborku na endoskopowe protezowanie dróg
      żółciowych mam nadzieję że pójdzie dobrze.
      jednak strasznie mnie dręczy jak można zostawić dziadka bez pomocy
      bedę szukała dalej może w gdańsku...
      • yuj1 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 06.03.09, 15:46
        Przykro mi , że Twój dziadzius nie moze zostac poddany operacji. Ale
        z tego co piszesz wynika, ze ryzyko byloby chyba zbyt duze. Chyba
        nie do konca lekarze nie chca pomóc dziadziusiowi, bo piszesz ze
        czeka go zabieg udrożnienia przewodów żółciowych. Myślę, menko, że
        chyba w tej chorobie przychodzi taki moment , że juz niewiele albo
        nic nie da się zrobić. Nam lekarze mowili, że takie udrożnienie
        przewodów może przynieść poprawę, ale nie nastawiali nas zbytnio na
        to, że będzie lepiej, raczej byli pesymistycznie nastawieni. Chyba
        po rezonansie wiedzieli, że sytuacja sie nie poprawi. I tak niestety
        bylo. Ale wtedy dużo czytałam na ten temat i wiem, że po takim
        zabiegu czasem pacjenci jakby na nowo odzyskują siły do walki,
        pamietam, że ktos napisał, że po endoskopowym protezowaniu dróg
        żólciowych czuje sie jak nowo narodzony. Mam nadzieję, że w
        przypadku Twojego dziadka zabieg ten sie powiedzie i przyniesie
        poprawe stanu jego zdrowia. Życzę Wam tego z całego serca.
        • salvador27 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 09.03.09, 09:43
          Straszne i przykre jest to co piszecie :(. Boje się, że moją mamę
          czeka to samo...
          W październiku 2008 r. mama z żółtaczką mechaniczną trafiła do
          szpitala.Wycięto jej cały woreczek żółciowy ze względu na kamienie,
          których było sporo (cała dłoń) o średnicy od 0,4-1 cm. Badanie
          histopatologiczne woreczka nie wykazało żadnych zmian, ale przy
          okazji wykryto guza brodawki Vatera, który umiejscowił się tak, że
          nie jest możliwe usunięcie go operacyjne. Zalecono dietę wątrobową.
          Mama miała też wykonany tomograf komputerowy jamy brzusznej w
          grudniu 2008 r. Onkolodzy po zapoznaniu się z opisem zalecili
          wykonanie biopsji guza.
          W styczniu br. mama znów trafiła do szpitala z żółtaczką mechaniczną
          i wykonano zabieg udrażniający przewody. Przy okazji przeszła ostre
          zapalenie trzustki.
          Na początku marca mama miała biopsję guza (choć to podobno najgorsze
          rozwiązanie-biopsja nieoperacyjnego guza). Wyniki mają być jutro.
          Prawdopodobnie czeka ją chemia a lekarz nie daje zbyt dużej nadziei
          na powodzenie sprawy.

          Najgorsze jest to, że mama cały czas odczuwa dolegliwości związane
          (chyba) z dietą. Brak jej apetytu. Często jej się odbija, ma
          wzdęcia, gazy, kłopoty z wypróżnianiem.

          Czy i jak można jej w tej sytuacji pomóc?


          • menka2061 Re: do salvadora27 23.03.09, 08:10
            witaj salvador
            bardzo mi przykro że ta starszna choroba dotkneła również twoją
            rodzinę.
            na zgage kup jej coś w aptece , na apetyt też są różne mleczka
            dostępne w aptece. i czy twoja mamusia jest pod opieką chociażby
            hospicjum domowego, jeśli nie to zgłoś ją tam oni moga pomóc, dać
            cenne wskazówki i raz w tygodniu na bieżąco kontrolować stan twojej
            mamy.
            pozdwawiam
            • salvador27 Re: do salvadora27 25.03.09, 12:36
              Dziękuję za odpowiedz. Może jest nadzieja dla mojej mamy. Wyniki
              dwóch biopsji nie wykazały żadnych zmian nowotworowych. Co prawda są
              jakieś torbiele i guzki ale może łatwiej będzie walczyć "tylko" z
              nimi.

              Co do braku apetytu i innych dolegliwości to chyba się coś poprawia,
              bardzo, bardzo wolno ale jednak. Mama zaczęła też pić siemie lniane
              przed każdym posiłkiem.
              • menka2061 Re: do salvadora27 25.03.09, 12:41
                bardzo się cieszę .
                pozdrawiam
    • menka2061 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 13.03.09, 14:45
      witajcie
      udało się dziadziuś pomyślnie przeszedł EPCW , udrażnianie dróg
      żółciowych, co prawda udało sie za drugim razem , ale udało się .
      lekarz dzis nawet powiedział , ze dziadzio dobrze się trzyma i jak
      dojdzie trochę do siebie , to może nawet spróbują chemioterapii...
      za tydzień ma podjąc decyzję, zobaczymy, a teraz każdy dzień każda
      minuta spędzona z dziadziem jest na wagę złota i codziennie dziękuję
      Bogu że dziadzius kolejny dzień jest z nami...
      • lulka_0 do menka2061 26.03.09, 01:39
        Może warto zasięgnąć języka w Bydgoszczy lub we Wrocławiu? Oni mają
        niesamowite wyniki terapautyczne, poza tym im się po prostu chce
        ratować przypadki ciężkie - informacje od wielu znajomych.
        • menka2061 Re: do menka2061 27.03.09, 07:42
          wiem lulka, że w Bydgoszczy są dobrzy lekarze, ale ja byłam juz
          chyba u wszystkich lekarzy w Słupsku i każdy mówi to samo.
          dziadziowi życie uratowałaby tylko operacja, chociaż juz teraz jest
          nawet na to za późno , wszędzie są przerzuty, odebrałam teraz wyniki
          okazuje się że nie ma już prawie wątroby. dziadzai nie można było
          operować ponieważ ma tętniaka na aorcie brzusznej po jakiejkolwiek
          interwencji pękłby- jego też lekarze 5 lat temu nie chcieli
          operować bo bali się że nie uratują dziadka. a po drugie dziadzio
          ma słabe serce nie obudziłby się z narkozy. dzwoniłam i pytałam o
          operacje bezinwazyjne , laserowe , ale powiedziano mi że laser może
          zahaczyć o tętniaka.
          obawiam się ze w tym przypadku nikt nam już nie pomoże, można czekać
          tylko na cud....
      • menka2061 Re: żółtaczka mechaniczna i rak brodawki watera 16.04.09, 08:05
        witajcie
        dawno się nie odzywałam
        dziadzius dzięki Bogu jest jeszcze z nami.
        nadal walczymy choc wiemy , że jest to walka nierówna.
        w tej chwili dziadzio jest po drugiej lekkiej chemioterapii,
        pierwsza zniósł bardzo dobrze i nagle o dziwo poprawiły się
        wszystkie wyniki, poprawiły się gdyz podejmując decyzję o pierwszej
        chemii ryzykowaliśmy dziadzia życie , gdyz według wyników nie miał
        juz wątroby , a tu nagle po pierwszej chemii wszystkie wyniki
        wróciły do normy. jednak drugą chemię zniósł źle wymiotował źle się
        czuł . jutro kolejne wyniki i może kolejna trzecia chemia.
        pozdrawiam wszystkich którzy walczą w tej jakże nierównej walce i
        życzę wytrwałości.
        • menka2061 Re: to już koniec walki 06.07.09, 07:40
          witam wszystkich
          dawno tu nie zaglądałam, dziś wpadam tylko na chwilkę
          Mój ukochany dziadzius odszedł 28.06.2009 po 4 miesiącach walki,
          jednakże nie zabił go rak tylko kolejna żółtaczka mechaniczna , tym
          razem lekarz nie mógł juz nic zrobić.
          zbyt szybko, ale dziekuje Bogu że przez 28 lat miałam tak kochanego
          dziadziusia...
          życzę dużo wytrwałości i siły w tej jakże nierównej walce, trzeba
          zawsze do końca wierzyc że można wygrać , nigdy się nie poddawać...
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: to już koniec walki 06.07.09, 21:42
            Przykro mi bardzo menka. Trzymaj sie cieplo.
          • salvador27 Re: to już koniec walki 08.07.09, 15:46
            Współczuję Ci.

            Niestety na razie szanse na wygranie z tym rakiem są żadne. Moja
            mama zmarła 17 maja br. :(
            • menka2061 Re: do Salvador27 09.07.09, 13:33
              tak mi przykro Salvador27.
              trzymaj się.
              jedynym pocieszeniem jest chyba tylko to ,że już nie cierpią...

              jakże prawdziwe są słowa "Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko
              odchodzą "
              niestety często się o tym zapomina...
Pełna wersja