Dodaj do ulubionych

fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku)

28.04.09, 16:21
Dziś z powodu bólu kręgosłupa zostałam poddana fizykoterapi, zanim
zabieg się zaczął nie wspomniałam o diagnozie czerniaka w moim
przypadku z 2005 roku i fizykoterapeuta trochę się przeraził jak
dowiedział się w trakcie o tym, powiedział, że nie powinnam być
poddawana tego typu zabiegom bo regenrują one komórki, nowotworowe
także. Trochę się przeraziłam, czy ktoś spotkał się z nawrotem
choroby wskutek fizykoterapi?
Obserwuj wątek
    • elusia.5 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 28.04.09, 22:47
      Jestem po wycięciu czerniaka w 2004r.i jednocześnie z dużymi
      problemami z kręgosłupem.Rehabilituję się praktycznie non-stop z
      małymi przerwami.Po wycince czerniaka nie można poddawać się
      wszelkim zabiegom stymulującym typu:laser,magnetoterapia,zabiegi
      elektryczne itp.Spokojnie możesz poddawać się masażom
      ręcznym,zabiegom wodnym i wszelkim ćwiczeniom gimnastycznym.Mam to
      na piśmie od onkologa z CO w W-wie,ponieważ miałam problemy,aby
      zakwalifikować się na jakąkolwiek rehabilitacje(nikt nie chciał brać
      odpowiedzialności na siebie).Tak więc nie panikuj i podejdz do
      sprawy spokojnie.
        • elusia.5 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 29.04.09, 20:10
          Faktycznie,czuję się szczęściarą,ale początki były koszmarne.Dopiero
          po limfoscyntygrafii i wycięciu wartowników trochę odetchnęłam,bo
          nie było w nich komórek nowotworowych,czyli nie ma przerzutów.Ale i
          tak wystarczająco stresuję się podczas co 3-mies. badaniach
          kontrolnych i wiecznie coś wycinam (pieprzyki,znamiona).Chcę
          myśleć,że jestem zdrowa.Wracając do rehabilitacji,to pisałam Ci o
          tym co wiem i w stosunku do moich wyników(Clark 3,Breslov 1,5 ).Być
          może przy niższym stopniu jest większa swoboda,chociaż nie
          przypuszczam.Jednak w przypadku czerniaka naprawdę trzeba być
          ostrożnym.Masz alternatywę.....zostają Ci wszystkie zabiegi nie
          stymulujące.ZAPYTAJ SWOJEGO ONKOLOGA.A tymczsem życzę Ci dużo zdrowia
          Daj znać,co zdecydowałaś.
          • mamafranka2 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 29.04.09, 23:23
            Dziękuję i tego samego Tobie życzę.
            Jeśli chodzi o mnie to ta fizykoterapia nastąpiła jakoś tak bez
            większego zastanowienia, nawet nie pomyślałam o tym żeby zapytać
            onkologa bo ból kręgosłupa miałam tak straszny, że pognałam
            natychmiast do masażysty żeby mi pomógł. I już zaraz po tym jak się
            dowiedziałam jakie to ma skutki to powiedziałam że nigdy więcej, mam
            nadzieję jedynie ze sobie tym jednym razem nie zaszkodziłam. Trochę
            jestem obolała po tych różnych ćwiczeniach rozciągajacych i boli
            mnie w tej pachwinie, w której miałam wyciętego wartownika. Trochę
            jestem spanikowana, ale poczekam i zobaczę, jak nie minie to pojadę
            do lekarza, najpierw do neurologa żeby sprawdził z czego ten ból
            kregosłupa, a potem do onkolga. U mnie też do tej pory odpukać
            spokój (pisałam o sobie w wątku o czerniaku), zmiana była okazała
            w/g Clarka 5 i Breslowa też 5, ale co rok myślę bardziej pozytywnie,
            staram się dbac o siebie i podobnie jak Ty kontrola systematyczna.
            Mniejmy nadzieję że będzie ok, czego wszystkim chorym życzę!
            • elusia.5 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 30.04.09, 23:07
              Witaj Franka!Na pewno nic sie nie stalo po jednym zabiegu.Masaże i
              jakieś ćwiczenia rozciągające myślę,że możesz spokojnie sobie
              ordynować.Nie mogę znależć Twojego wątku na forum o czerniaku,wiec
              jeśli możesz napisz coś bliżej o sobie.Ja dzisiaj miałam kontrolną
              wizytę - jest o.k.Spokojnie pożyję następne 3 miesiące-do następnej
              wizyty;normalka.Trzymaj się cieplutko!!!
              • elusia.5 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 01.05.09, 14:29
                Witaj Franka,znalazłam już Twój wątek na forum.Jesteś niesamowitą
                osobą i b.dzielną.Twoje wyniki utwierdzają mnie w tym,że statystyki
                faktycznie nic nie znaczą.Każdy organizm jest inny,a pozytywne
                myślenie i wola życia mogą zdziałać tak wiele.Nie doczytałam się
                nigdzie,gdzie byłaś operowana.Co postanowiłaś z zabiegami?
                • mamafranka2 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 01.05.09, 22:57
                  Takie samo odczucie miałam jak przeczytałam Twoją odpowiedź na mój
                  wątek, że kurcze jesteś b. pozytywną osobą. Ja niestety mam więcej
                  mimo wszystko czarnych wizji, ale fakt że do tej pory nic się złego
                  nie dzieje napawa mnie optymizmem, to prawda.
                  Jeśli chodzi o leczenie, operację i kontorole to wszystko się odbywa
                  się w IO na Ursynowie w W-wie, leczy mnie dr Z. Nowecki -
                  fantastyczny specjalista. A jeśli chodzi o zabiegi na kręgosłup to
                  Bogu dzięki jest lepiej. Pochodzę na jakieś masaże i na basen żeby
                  rozbic ten stan zapalny który jest wyczywalny pod palcem nawet i
                  zobaczymy. Przede wszystkim muszę zorganizować sobie inacej opiekę
                  nad synkiem, bo mam wrażenie że się nim poprostu podźwigałam, bo
                  jest trochę klockiem (ok 16 kg na 1,5 roku) i od urodzenia był
                  pulpet:) A do tego oszczędzałam męża który ma wrak a nie kręgosłup.
                  A Ty gdzie byłaś operowana? I jak leczysz sobie kręgosłup?

                  Pozdr.,
                  Monika
                  • elusia.5 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 02.05.09, 11:39
                    Witam Cię Franka(wiem,że masz na imię Monika,ale pozwól,że będę się
                    tak do Ciebie zwracała).Ja mieszkam w Bielsku-Białej i tutaj miałam
                    od razu radykalne wycięcie razem z marginesami(lipiec 2oo4r.)no i na
                    tym koniec....miałam się oglądać,macać i chodzić na
                    bad.kontrolne.Nie muszę Ci pisać,co się ze mną wtedy działo,bo
                    przecież to znasz.Zadziałała moja koleżanka(lekarz)i umówiła mnie na
                    wizytę do CO w W-wie.Trafiłam do dr Macieja Sałamachy-on jest zawsze
                    w piątki.On mi robił limfoscyntygrafię i wycinał 3 węzły
                    wartownicze.No i tak zostało,że jeżdżę do niego w piątki.Mają to być
                    wizyty co 3-mies.ale sobie trochę już teraz odpuszczam(ostatnio
                    byłam w pazdzierniku 2008r.)Chodzę natomiast na systematyczne
                    kontrole w Bielsku.Jeśli chodzi o kręgosłup to mam dosyć poważną
                    historię,no ale cóż....muszę rehabilitacje dostosować do realii i
                    jak Ci pisałam:masaż ręczny,wyciąg szyjny,ćwiczenia z piłką,z szarfą
                    gumową,basen.Ćwiczę też w domu,bo inaczej to byłoby kiepsko.Jeżdżę
                    również na turnusy rehabilitacyjne,ale zabiegi mam
                    ograniczone,wiadomo.Praktycznie non stop coś narabiam z tym moim
                    kręgosłupem.Franka,czy Ty mieszkasz w W-wie? Czy znasz dr
                    Sałamachę,albo wiesz coś na jego temat?Pozdrawiam Cię cieplutko i
                    Twojego synusia!
                    • mamafranka2 Re: fizykoterapia przy nowotworze (czerniaku) 06.05.09, 23:40
                      Dziękuję za pozdrowienia, ja mieszkam pod W-wą, 40 km w małej
                      miejscowości więc mam stosunkowo blisko do CO. Twojego lekarza chyba
                      kojarzę, młody, takie ciemne włosy ma, bardzo konkretny?
                      Jeśli to ten co ja myślę, to przyjmował mnie tam jako pierwszy,
                      szczerze to dobrego wrażenia na mnie nie zrobił, być może dlatego że
                      dr Nowecki jest bardzo ciepłym człowiekiem i porównując go do niego
                      jest spora różnica w podejściu, ale być może jako specjalista jest
                      ok.
                      Myślę, że poruszamy już na tyle prywatne sprawy że śmiało możemy się
                      przenieść na maila, np., gazetowego, co Ty na to?
                      A tak apropo to wczoraj się trochę zdołowałam, bo zmarła znajoma
                      chora na czerniaka, 40 lat, dwójka dzieci w wieku szkolnym. O
                      czerniaku dowiedziała się około rok temu, do tej pory lekarze nie
                      znaleźli ogniska, pod koniec odmówili leczenia, bo stan był
                      beznadziejny. Swoją drogą jak można żyjącemu człowiekowi odmówić
                      leczenia, paranoja... Wybacz, że tak smutno kończę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka