Pointa, puenta, puęta...

16.05.04, 18:33
Oto mamy wyraz, podobno obcy, który szkryflamy "pointa". Ale mówimy "płenta",
co wskazuje, że pochodzi to-to z francuskiego, ale nie do końca, boć oni nie
żeńskują poprzez 'a', lecz przez 'e' (a może ja się mylę?), no i nosówkę tam
mają prawdziwą. Jeśli zatem go spolszczamy częściowo, rodzi się potworek, bo
bez znajomości wyjątkowej pozycji wyrazu w naszej ortografii prostaczek
skłonny jest powiedzieć pojinta, jak zresztą do dzisiaj mówię. Dlatego
pisownia "puenta" bardziej mi podchodzi. Ale z drugiej strony, skoro kiedyś
tam trombę pożyczyliśmy i piszemy ją trąba (z ogonkiem), to dlaczego
pożyczoną pointę - puętę piszemy puenta (bez ogonka)? Czy mi jakiś uczony w
piśmie odpowie na tą zagadkę?

Osobiście sądzę, że to musi być złośliwość starszych w stosunku do
gówniarzerii...

Pozdrawiam
Jazzek
    • dialektolog Re: Pointa, puenta, puęta... 16.05.04, 19:27
      ja22ek napisał:

      [...]
      > gówniarzerii...
      >

      Ta pisownia mnie rozczula.
      • ja22ek Re: Pointa, puenta, puęta... 17.05.04, 11:33
        dialektolog napisał:

        > Ta pisownia mnie rozczula.

        Czemuż? Jak ja bym się miał rozczulać, to nad słowotwórstwem raczej. Obca
        końcówka z polskim rdzeniem zwykle fajnie wygląda, szczególnie, gdy ten rdzeń
        ma jakieś ogonki czy kreseczki. Wal bez krępacji ;)

        J.
    • ala100 Re: Pointa, puenta, puęta... 17.05.04, 11:49
      ja22ek napisał:

      > Ale z drugiej strony, skoro kiedyś
      > tam trombę pożyczyliśmy i piszemy ją trąba (z ogonkiem), to dlaczego
      > pożyczoną pointę - puętę piszemy puenta (bez ogonka)? Czy mi jakiś uczony w
      > piśmie odpowie na tą zagadkę?
      >
      > Osobiście sądzę, że to musi być złośliwość starszych w stosunku do
      > gówniarzerii...
      >

      Ja uważam, że to stronnictwo antynosówkowe, dążące do ograniczenia, wręcz do
      spowodowania zaniku nosówek w polszczyźnie. Byłabym za płętą, jeśli puęta jest
      zbyt odlotowa. Ala
      • piotrpanek Re: Pointa, puenta, puęta... 17.05.04, 15:51
        ala100 napisała:

        > ja22ek napisał:
        >
        > > Ale z drugiej strony, skoro kiedyś
        > > tam trombę pożyczyliśmy i piszemy ją trąba (z ogonkiem), to dlaczego
        > > pożyczoną pointę - puętę piszemy puenta (bez ogonka)? Czy mi jakiś uczony
        > w
        > > piśmie odpowie na tą zagadkę?


        Jam uczony w zupełnie innej dziedzinie, ale zgaduję, że był sobie okres w
        prasłowiańszczyźnie, kiedy nasi przodkowie jednak wymawiali tam samogłoskę
        nosową. Inaczej skąd by była "trubka" we wschodniosłowianskich? Pewnie
        zatoczyło to koło - w oryginale (gocki?) było "om" (albo "um", albo coś w tym
        stylu), w psł "o~", w polskim znowu jest "om".

        >
        > Ja uważam, że to stronnictwo antynosówkowe, dążące do ograniczenia, wręcz do
        > spowodowania zaniku nosówek w polszczyźnie. Byłabym za płętą, jeśli puęta
        jest
        > zbyt odlotowa.

        Nie mam nic przeciwko nosówkom tam, gdzie one są. Bzdurne (mylące) jednak
        byłoby wprowadzanie litery "ę" tam, gdzie jest najzwyklejsze "en", czyli np.
        przed głoskę zwartą [t]. "Puenta" rulez!


        > Ala
        • ja22ek Re: Pointa, puenta, puęta... 17.05.04, 16:17
          piotrpanek napisał:

          > Nie mam nic przeciwko nosówkom tam, gdzie one są. Bzdurne (mylące) jednak
          > byłoby wprowadzanie litery "ę" tam, gdzie jest najzwyklejsze "en", czyli np.
          > przed głoskę zwartą [t]. "Puenta" rulez!

          A "tromba" też rulez? ;)

          J.
          • piotrpanek Re: Pointa, puenta, puęta... 19.05.04, 10:49
            ja22ek napisał:

            > piotrpanek napisał:
            >
            > > Nie mam nic przeciwko nosówkom tam, gdzie one są. Bzdurne (mylące) jednak
            > > byłoby wprowadzanie litery "ę" tam, gdzie jest najzwyklejsze "en", czyli n
            > p.
            > > przed głoskę zwartą [t]. "Puenta" rulez!
            >
            > A "tromba" też rulez? ;)

            Nie opowiem się zdecydowanie... Pewne poczucie wspólnoty słowiańskiej każe mi
            zachowywać wspomnienia (np. ortograficzne) dawnych wspólnych korzeni i może
            mniejszym złem jest zasada pisania "ą, ę" tam, gdzie nasi pobratymcy piszą "ja,
            u". W ten sposób "uż" i "sud" odpowiadają nasze "wąż" i "sąd", a
            nie "sond", "pjat'" i "mjaso" odpowiadają "pięć" i "mięso", a nie "pieńć".
            (Zakładam, że [j~] jest allofonem /ń/ i nie ma sensu wprowadzać osobnej litery.)
            Z drugiej natomiast strony, wprowadza to niekonsekwencję w relacjach pisownia-
            wymowa...
            Z trzeciej zaś, konsekwencja nakazywałaby wprowadzenie "sęs", "bęzyna" itd., co
            znowu zakłóciłoby ciągłość z ich źródłosłowami...
      • hipolitt Re: Pointa, puenta, puęta... 21.05.04, 09:22
        ala100 napisała:
        Byłabym za płętą, jeśli puęta jest
        > zbyt odlotowa. Ala

        A co z osobami, które wymawiają ł jako ł, a nie jako u zgłoskotwórcze?
        • jacklosi Re: Pointa, puenta, puęta... 21.05.04, 09:51
          hipolitt napisał:

          > ala100 napisała:
          > Byłabym za płętą, jeśli puęta jest
          > > zbyt odlotowa. Ala
          >
          > A co z osobami, które wymawiają ł jako ł, a nie jako u zgłoskotwórcze?
          To by się musiały nauczyć, że ł się wymawia w jednych wyrazach jak ł, a innych -
          jak ł. To zupełnie tak samo, jak z ą: w jednych wyrazach wymawia się jak ą, a
          w innych - jak ą.
          JK
    • zbigniew_ Tańczyć na pointach 21.05.04, 12:15
      Warto dodać, iż tancerze w balecie tańczą na pointach (puentach) czyli w
      specjalnym obuwiu.
Pełna wersja