d y s k a l k u l i a

05.10.04, 11:15
Gdzie mozna zrobic testy (w Warszawie) na wykrycie dyskalkulii? Bardzo prosze
o konkretne poradnie - adres lub telefon...moze strona www?
Dziekuje.
----------------------------------------------------------------




"Dyskalkulia - trudności z nauką matematyką - dotyczą pięciu procent
populacji. Cierpiący na dyskalkulię mają problemy z dodawaniem, odejmowaniem
czy liczeniem w pamięci. Zdaniem Stanislasa Dehaene z francuskiego instytutu
INSERM, mogą one być związane z nieprawidłowościami w części mózgu
odpowiedzialnej za rozumienie liczb.

Badania na zwierzętach wykazały, że neurony w ich mózgach są dostrojone do
liczb takich jak trzy lub pięć - co prawdopodobnie pomaga im zdobywać
pożywienie i opiekować się potomstwem. Podobny system może działać u ludzi.

Dehaene zastosował specjalistyczne techniki obrazowania medycznego, aby
poznać sposób, w jaki mózg radzi sobie z liczbami. Badania przeprowadził na
kobietach z zespołem Turnera. Ta wada genetyczna jest związana z
nieobecnością drugiego chromosomu X (zdrowa kobieta ma dwa chromosomy X,
mężczyzna - X i Y). Okazało się, że w zespole Turnera występuje zarówno
dyskalkulia, jak i zaburzenia budowy części mózgu odpowiedzialnej za
liczenie, najprawdopodobniej o podłożu genetycznym."
    • stefan4 Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 12:04
      cherry_lips :
      > Gdzie mozna zrobic testy (w Warszawie) na wykrycie dyskalkulii?

      O rany, to za to można być zwolnionym z matematyki i dostać potem takie samo
      świadectwo jak zdrowi uczniowie?!

      cherry_lips :
      > Dyskalkulia - trudności z nauką matematyką - dotyczą pięciu procent
      > populacji.

      Szacunek zdecydowanie zaniżony. Właściwie nie spotkałem dziennikarza ani
      polityka, który by NIE MIAŁ kłopotów z matematyką. Manie takich kłopotów jest
      swoistą nobilitacją, dawniej było kul a teraz stało się trędi. Jak komuś matma
      szła w szkole dobrze, to starannie ten fakt ukrywa, żeby nie wdarł się w
      świadomość społeczną.

      A czy ktoś może wie, gdzie (w 3Mieście) można zrobić testy na wykrycie
      dyslaborii? Podejrzewam u siebie takie schorzenie a jeśli przestanę pracować
      bez odpowiedniego kwita, to mi z tego wyniknie ostra dyspekunia.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 17:53
        A ja pałam miłością do matematyki, a to od czasu, gdy pacholęciem będąc,
        przeczytałem sobie dwie książki: "Śladami Pitagorasa" oraz "Lilawati".
        Niestety, jest to miłość nie odwzajemniona.
        Teraz wiem dlaczego.
        D y s k a l k u l i a !!!
        (Ach, jakież wygodne słówko).
        • efedra Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 18:30
          ardjuna napisał:

          > A ja pałam miłością do matematyki, a to od czasu, gdy pacholęciem będąc,
          > przeczytałem sobie dwie książki: "Śladami Pitagorasa" oraz "Lilawati".
          > Niestety, jest to miłość nie odwzajemniona.
          > Teraz wiem dlaczego.
          > D y s k a l k u l i a !!!
          > (Ach, jakież wygodne słówko).

          Ardjuno, to mamy cos wspolnego - wspomnienia dziecinstwa o 'Lilavati' (v) i
          'Sladami Pitagorasa' Jelenskiego oraz d y s k a l k u l i e, ktora nie
          wiedzialam, ze mam. Myslalam po prostu, ze jestem tepa do matematyki.
          Teraz czuje sie duzo lepiej.
          pzdr,
          e.
          Nie wiedzila
          • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 21:14
            Jak miło mieć świadomość, że się nie jest tępym, tylko chorym w inny sposób...
            Hehehe.
            Swoją drogą, lepsza d y s k a l k u l i a niż dyskopatia.
            • stefan4 Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 21:39
              ardjuna:
              > Swoją drogą, lepsza d y s k a l k u l i a niż dyskopatia.

              Niezdolność do kopania piłki? Czy do kopania w ogródku? Ale to by pewnie była
              ,,dysłopatia''...

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 21:48
                Oj, dysłopatię mam, a ogród, cholera, duży. Znasz jakiegoś lekarza? Albo
                przynajmniej taniego kopacza (krety nie wchodzą w grę, norki też)?
                • stefan4 Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 21:59
                  ardjuna:
                  > Oj, dysłopatię mam, a ogród, cholera, duży. Znasz jakiegoś lekarza? Albo
                  > przynajmniej taniego kopacza (krety nie wchodzą w grę, norki też)?

                  A czy próbowałeś wzruszyć ziemię literaturą martyrologiczną z okresu rozbiorów i
                  II wojny światowej? Jeśli Twoja ziemia nie jest z kamienia, to poleją się jej
                  łzy czyste rzęsiste i nawet nie będziesz jej musiał podlewać (tylko najwyżej
                  odsalać).

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 05.10.04, 22:07
                    Niestety! Moja (aktualnie) ziemia jest ziemią "odzyskaną". Jako takiej nie
                    wzrusza jej martyrologia rozbiorowa. Chyba że bym jej poczytał o
                    wypędzeniach... No, to może być sposób. Dzięki.
      • vatseq Re: d y s k a l k u l i a 06.10.04, 09:49
        stefan4 napisał:

        > A czy ktoś może wie, gdzie (w 3Mieście) można zrobić testy na wykrycie
        > dyslaborii? Podejrzewam u siebie takie schorzenie a jeśli przestanę pracować
        > bez odpowiedniego kwita, to mi z tego wyniknie ostra dyspekunia.
        >
        > - Stefan


        Dyslaboria nie jest schorzeniem, albowiem: niechęć do pracy (dyslaboria), wilczy
        apetyt i 'melodia' do spania, to trzy objawy zdrowia psychicznego.

        vatseq

        PS U mnie wszystkie objawy występują aż za mocno :-), zwłaszcza ten pierwwszy.
    • stefan4 Dehaene i zmysł liczbowy 05.10.04, 18:59
      cherry_lips:
      > Badania na zwierzętach wykazały, że neurony w ich mózgach są dostrojone do
      > liczb takich jak trzy lub pięć - co prawdopodobnie pomaga im zdobywać
      > pożywienie i opiekować się potomstwem. Podobny system może działać u ludzi.
      >
      > Dehaene zastosował specjalistyczne techniki obrazowania medycznego, aby
      > poznać sposób, w jaki mózg radzi sobie z liczbami.

      Czytałem książkę Dehaene ,,The number sense''. Czy to ten sam gościu?

      Książka przedstawia ciekawy punkt widzenia, chociaż pewnie nic specjalnie
      rewolucyjnego. On twierdzi, że wiele zwierząt (m.in. człowiek ,,rozumny'') mają
      dodatkowy wrodzony zmysł rozpoznawania niewielkich liczb naturalnych. Żeby
      wiedzieć, że czegoś tam jest 3, nie trzeba liczyć, to się ,,czuje''. To nie
      jest cecha wzroku, bo to samo dotyczy na przykład wrażeń słuchowych. Większa
      część książki zawiera opisy eksperymentów na niemowlętach psich, ludzkich,
      kocich i in. wykazujących istnienie takiego zmysłu.

      Ja osobiście sądzę, że to nie jest zmysł liczb, tylko poczucie rytmu. Nie
      odróżnimy na pierwszy rzut oka 9 monet od 10 monet, o ile leżą w nieładzie.
      Jednak bez trudu odróżnimy, o ile poddamy je prostemu powtarzalnemu wzorcowi,
      np. ułożymy w rzędy po 3 monety. Podobnie jest np. z wierszami: nie trzeba
      liczyć sylab, żeby wykryć, że w regularnym wierszu 13-zgłoskowym umieszczono
      jedną linijkę 12-zgłoskową. Ona sama się ,,zatnie'' przy czytaniu.

      Próbuję sobie wyobrazić człowieka z wadą uniemożliwiającą mu odróżnianie liczby
      3 od liczby 4 na pierwszy rzut oka lub ucha. Ktoś taki musi wtedy liczyć w
      sytuacjach, gdy większość z nas nie musi. Jak ciężkie to jest upośledzenie?
      Przypuszczam, że może być męczące w codziennym życiu (np. jeśli muszę policzyć,
      żeby wiedzieć, czy kasjerka wydała mi 1 czy 2 banknoty dwudziestozłotowe). Może
      powodować trudności z odbiorem niektórych rodzajów sztuki. Ale nie widzę,
      dlaczego taki człowiek miałby mieć trudności z działaniami arytmetycznymi. Wg
      Dehaene my wszyscy przestajemy widzieć liczby gdzieś koło 7 lub 8 i musimy
      podeprzeć się rachunkiem. Jeśli pacjent nie widzi liczb już koło 2 czy 3, to po
      prostu takie rachowanie musi włączyć wcześniej.

      Badania na temat zmysłu liczbowego przynajmniej na pierwszy rzut oka nie miały
      nic wspólnego z ,,dyskalkulią'' (cokolwiek by to miało oznaczać). Wobec tego:
      • ala200 Re: Dehaene i zmysł liczbowy 06.10.04, 09:19
        stefan4 napisał:

        >
        > Czytałem książkę Dehaene ,,The number sense''. Czy to ten sam gościu?
        > Książka przedstawia ciekawy punkt widzenia, chociaż pewnie nic specjalnie
        > rewolucyjnego. On twierdzi, że wiele zwierząt (m.in. człowiek ,,rozumny'')
        maj ą
        > dodatkowy wrodzony zmysł rozpoznawania niewielkich liczb naturalnych. Żeby
        > wiedzieć, że czegoś tam jest 3, nie trzeba liczyć, to się ,,czuje''. To nie
        > jest cecha wzroku, bo to samo dotyczy na przykład wrażeń słuchowych. Większa
        > część książki zawiera opisy eksperymentów na niemowlętach psich, ludzkich,
        > kocich i in. wykazujących istnienie takiego zmysłu.
        > Ja osobiście sądzę, że to nie jest zmysł liczb, tylko poczucie rytmu.

        A ja też taki zmysł mam! Aha!

        >
        > Próbuję sobie wyobrazić człowieka z wadą uniemożliwiającą mu odróżnianie
        liczby
        > 3 od liczby 4 na pierwszy rzut oka lub ucha. Ktoś taki musi wtedy liczyć w
        > sytuacjach, gdy większość z nas nie musi. Jak ciężkie to jest upośledzenie?
        > Przypuszczam, że może być męczące w codziennym życiu (np. jeśli muszę
        policzyć,
        > żeby wiedzieć, czy kasjerka wydała mi 1 czy 2 banknoty dwudziestozłotowe).
        Moż
        > e
        > powodować trudności z odbiorem niektórych rodzajów sztuki. Ale nie widzę,
        > dlaczego taki człowiek miałby mieć trudności z działaniami arytmetycznymi. Wg
        > Dehaene my wszyscy przestajemy widzieć liczby gdzieś koło 7 lub 8 i musimy
        > podeprzeć się rachunkiem. Jeśli pacjent nie widzi liczb już koło 2 czy 3, to
        p
        > o
        > prostu takie rachowanie musi włączyć wcześniej.
        >

        Zrozumiałam, ze gdyby za trudności z matematyką odpowiadał brak wspomnianego
        zmysłu, to dotyczyłoby to tylko 5% populacji.

        Ja swój punkt widzenia przedstawię po inżyniersku, w punktach:

        - to sa przede wszystkim zaniedbania w wykształceniu podstawowym, i to
        sięgające pierwszych klas podstawówki; i dotyczą nie tylko rachunków, ale
        również, a może przede wszytkim umiejętności czytania i pisania; ktos kto w
        trzeciej klasie nie czyta płynnie ze zrozumieniem, nie nadąży w klasach
        późniejszych za rówieśnikami, bo najzwyczajniej w świecie nie umie przeczytać i
        zrozumieć w podręczniku poleceń i objaśnień, a nikt mu w tym nie pomoże, no bo
        kto? Nauczycielka? Rodzice? Wolne żarty! I później to już poleciało! Żeby
        przetrwać w polskiej szkole - musi cwaniaczyć. Ot co!

        - ludzie mają mniejsze lub większe zdolności matematyczne, ale rachować
        (dodawać, mnożyć i dzielić), wykonywać proste przeksztacenia matematyczne,
        liczyć procenty może się nauczyć każdy; pod warunkiem, że nie jest analfabetą,
        a o ile sobie przypominam, to 15% 15 latków jest u nas wtórnymi analfabetami
        (za dokładne liczby nie ręczę, ale to ten rząd wielkości)

        - są osoby, które matematyka nudzi i takie się jej po prostu w szkole nie uczą,
        co nie znaczy, że nie mogłyby sie nauczyć; mnie na przykład nudziła chemia,
        no... byłam całkowicie niezdolna do jej opanowania; nic nie mogło mnie zmusić
        do przysiądnięcia nad chemią.

        - nie twierdzę, że dyskalkulia nie istnieje; owszem spotykałam ludzi, którzy tę
        właściwość zaposiadali; ale według mnie związane to jest z nieumiejętnością
        skojarzenia działań matematycznym z ich matematycznym zapisem (na papierze) za
        pomocą symboli matematycznych; w jakiś sposób łączy się więc z dysortografią;
        ludzie tacy nie potrafią zobaczyć we wzorach matematycznych (i symbolach)
        niczego poza znakiem graficznym; a jeżeli tak - to niedostępne są dla nich
        zupełnie zasady dotyczące ich przekształcania chociażby, bo trudno ot tak sobie
        wyobrazić zasady przenoszenia listka z tapety ściennej z jednej strony
        kwiatuszka na drugą jego stronę (a na innej ścianie może być przecież gwiazdka -
        nie kwiatuszek).

        Pozdrawiam. Ala
        • ja22ek Re: Ala200 06.10.04, 11:04
          No i mam teraz kłopot... Bo do Ali100 zacząłem nidawno pisać per pani, zgodnie
          z jej życzeniem. Czy Ala200 jest alter ego Ali100, które jest bardziej
          bezpośrednie w kontaktach i można jej mówić 'Ty'? Czy jest to tylko zmiana
          stroju, bo ileż lat można w tych samych ciuchach chodzić, więc tu też mam
          używać 'pani'? A może Ala200 to jest altera persona, do którą niestosownie
          byłoby bez pozwolenia pisać 'Pani Alu'?

          Proszę Alę200 o możliwie szybkie rozwianie moich wątpliwości.

          Pozdrawiam
          J22
          • ala400 Re: Ala200 06.10.04, 12:30
            ja22ek napisał:

            > No i mam teraz kłopot... Bo do Ali100 zacząłem nidawno pisać per pani,
            zgodnie
            > z jej życzeniem. Czy Ala200 jest alter ego Ali100, które jest bardziej
            > bezpośrednie w kontaktach i można jej mówić 'Ty'? Czy jest to tylko zmiana
            > stroju, bo ileż lat można w tych samych ciuchach chodzić, więc tu też mam
            > używać 'pani'? A może Ala200 to jest altera persona, do którą niestosownie
            > byłoby bez pozwolenia pisać 'Pani Alu'?
            >
            > Proszę Alę200 o możliwie szybkie rozwianie moich wątpliwości.

            Ala200 ci juz nie odpowie, albowiem w proch się obróciła. Jako i ala100. A za
            nią za moment ala400.

            "Pan", Jacku, to miał być eksperyment językowy. Nieudany
            chyba... :))))))))))))) Sądząc po skutkach. A może udany... Sądząc po skutkach.
            Zależy od podejścia i nastroju. Popracuję nad nim jeszcze. Kiedyś.

            Na razie usiłuję się bezskutecznie unicestwić. Żeby nie popaść w dyspecunię.
            Laborii mam za dużo, czy co.

            Pozdrawiam. Ala


            • ja22ek Re: Ala200 06.10.04, 12:37
              ala400 napisała:

              > Ala200 ci juz nie odpowie, albowiem w proch się obróciła. Jako i ala100. A za
              > nią za moment ala400.

              > Na razie usiłuję się bezskutecznie unicestwić. Żeby nie popaść w dyspecunię.
              > Laborii mam za dużo, czy co.

              Nie powiem, że nie jestem zaintrygowany... Unicestwienie przez rozmnożenie?
              Życzę owocnego unicestwiania, Alu800.

              Pozdrawiam
              Jazzek (od dłuższego czasu taki sam [no prawie]).
              • ala500 Re: Ala200 06.10.04, 12:50
                ja22ek napisał:

                > Nie powiem, że nie jestem zaintrygowany... Unicestwienie przez rozmnożenie?
                > Życzę owocnego unicestwiania, Alu800.

                Tylko nie 800. Wypraszam sobie!

                To się nazywa reinkarnacja. Ala
    • ja22ek Re: d y s k a l k u l i a 12.10.04, 11:34
      Też nie pomogę, ale się podzielę refleksją. Otóż zauważyłem u swojego starszego
      dysabstrakcję, która polega m.in. na tym, że jeśli nawet wie on, że dwa jabłka
      plus dwa jabłka to cztery jabłka, to w niczym mu to nie pomaga w ustaleniu, ile
      to jest dwie gruszki plus dwie gruszki. Oczywiście w tej chwili ta
      dysabastrakcja pojawia się na znacznie wyższym poziomie, ale niewątpliwie
      stanowi ona podłoże, na którym kwitnie dyskalkulia. Być może nie jedyne...

      Pozdrawiam
      Jazzek
      • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 00:30
        ja22ek napisał:

        > Też nie pomogę, ale się podzielę refleksją. Otóż zauważyłem u swojego
        starszego
        >
        > dysabstrakcję, która polega m.in. na tym, że jeśli nawet wie on, że dwa
        jabłka
        > plus dwa jabłka to cztery jabłka, to w niczym mu to nie pomaga w ustaleniu,
        ile
        >
        > to jest dwie gruszki plus dwie gruszki.

        Nie wiem o jakim wieku dziecka piszesz, ale chyba każde dziecko ma taki etap
        rozwoju. Bo gruszki to nie jabłka. Tak logika. A
        • vatseq Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 07:28
          Wiek gra tu kluczową rolę: chłopcy później niż dziewczynki zaczynają myśleć
          abstrakcyjnie, sprawa fizjologii mózgu czy Bóg wie czego. Z tego powodu uważam,
          że egzaminy po szkole podstawowej i gimnazjum są niesprawiedliwe, gdyż preferują
          dziewczynki, przynajmniej w przedmiotach ścisłych!! Na sZczęście mam córkę :-)

          vatseq
          • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 08:13
            vatseq napisał:

            > Wiek gra tu kluczową rolę: chłopcy później niż dziewczynki zaczynają myśleć
            > abstrakcyjnie, sprawa fizjologii mózgu czy Bóg wie czego. Z tego powodu
            uważam,
            > że egzaminy po szkole podstawowej i gimnazjum są niesprawiedliwe, gdyż
            preferuj
            > ą
            > dziewczynki, przynajmniej w przedmiotach ścisłych!! Na sZczęście mam córkę :-)
            >
            > vatseq

            Gratuluję.

            Ale w jakim sensie preferują? Chyba tylko w tym, że w ogóle egzaminy wymagaja
            uczenia sie, a dziewczynki są bardziej obowiązkowe. Takie hormony. No i
            wychowanie. Zwykle to one zaganiane saą do codziennych prac w domu.

            A wiek ma znaczenie. Dojrzewanie zdecydowanie zle wpływa na myślenie
            abstrakcyjne. A
            • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 09:25
              ala_sto napisała:

              > Dojrzewanie zdecydowanie zle wpływa na myślenie abstrakcyjne. A

              Noczyjawiem? Pamiętam, że w owym wieku moje myślenie było nad wyraz
              abstrakcyjne, szczególnie jeśli chodzi o płeć przeciwną.
              • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 09:35
                ardjuna napisał:

                > ala_sto napisała:
                >
                > > Dojrzewanie zdecydowanie zle wpływa na myślenie abstrakcyjne. A
                >
                > Noczyjawiem? Pamiętam, że w owym wieku moje myślenie było nad wyraz
                > abstrakcyjne, szczególnie jeśli chodzi o płeć przeciwną.

                O tym własnie myslałam. Jeśli abstrakcja zajęta płcią przeciwną, to nie ma w
                niej miejsca na kalkulię.

                PS
                Czyźby wtedy nie było internetu?
                • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 10:05
                  ala_sto napisała:

                  > Jeśli abstrakcja zajęta płcią przeciwną, to nie ma w
                  > niej miejsca na kalkulię.

                  Ależ ja se wówczas też kalkulowałem różne podejścia do sprawy, i to jak!
                  Nofakt, rachunek nie zwasze wychodził.

                  > PS
                  > Czyźby wtedy nie było internetu?

                  Może był na Ziemi, ale nie na TEJ ziemi. A tyle by ułatwił, ech!
                  • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 10:52
                    ardjuna napisał:

                    > ala_sto napisała:
                    >
                    > > Jeśli abstrakcja zajęta płcią przeciwną, to nie ma w
                    > > niej miejsca na kalkulię.
                    >
                    > Ależ ja se wówczas też kalkulowałem różne podejścia do sprawy, i to jak!
                    > Nofakt, rachunek nie zwasze wychodził.
                    >

                    Eno, reprezentujemy zatem dwa różne podejścia do tej sprawy. To chyba ja miałam
                    tę dyskalkulię nie ty.

                    > > PS
                    > > Czyźby wtedy nie było internetu?
                    >
                    > Może był na Ziemi, ale nie na TEJ ziemi. A tyle by ułatwił, ech!

                    Nie martw sie Ardjuno. Brak internetu bardzo stymuluje myslenie abstrakcjyjne.
                    To moja następna teza. A
                    • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 12:03
                      ala_sto napisała:

                      > Eno, reprezentujemy zatem dwa różne podejścia do tej sprawy.

                      Gdzie podejścia są takie same, tam nie ma miejsca dla aplinistycznych wyzwań.

                      > Brak internetu bardzo stymuluje myslenie abstrakcjyjne.
                      > To moja następna teza. A

                      Moja jest przeciwna - jeśli przyjmiemy, że myślenie abstrakcyjne ma coś
                      wspólnego z wyobraźnią. Albowiem tę ostatnią internet stymuluje w sposób godny
                      uwagi.
                      • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 12:28
                        ardjuna napisał:

                        > > Brak internetu bardzo stymuluje myslenie abstrakcjyjne.
                        > > To moja następna teza. A
                        >
                        > Moja jest przeciwna - jeśli przyjmiemy, że myślenie abstrakcyjne ma coś
                        > wspólnego z wyobraźnią. Albowiem tę ostatnią internet stymuluje w sposób
                        > godny uwagi.

                        Eeeenie. Stymuluje fantazję, dosyć jednostronnie zresztą, a to nie to samo co
                        wyobrażnia.

                        Wyobraznia nie lubi pośpiechu i zbyt szybkich, i różnorodnych bodźców. Nie będę
                        sie rozpisywać, bo mi jeszcze poemat jakiś wyjdzie i Jacklosi się znowu
                        zgorszy. A ja najzupełniej poważnie uważam, że nadmiar wrażeń płynący kiedyś
                        głównie z telewizji, a teraz głównie z internetu, przeszkadza w rozwijaniu
                        wyobraźni i myslenia abstrakcyjnego u dzieci i młodzieży.

                        Takie małe dziecko zaczyna edukację od głupich amerykańskich kreskówek, gdzie
                        każdy za każdym gania i tłucze bez sensu. Później trafia w macki MTV i VIVA
                        (czy jakoś tam) i jest szatkowane przez migajace obrazki. Następny etap to gry
                        komputerowe. No i internet, a tam wiadomo co! (np. Jacklosi trafił na mnie :)))

                        Nie miałam na myśli Jazzka i jego chłopaka, ale z doswiadczenia wiem, że nie da
                        się, bez wprowadzania tyranii w domu, ustrzec dziecko od złych wpływów.

                        Nie Ardjuno! Internet nie rozwija wyobraźni! Amen
                        • stefan4 Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 13:15
                          ala_sto:
                          > z doswiadczenia wiem, że nie da się, bez wprowadzania tyranii w domu, ustrzec
                          > dziecko od złych wpływów.

                          Przepraszam, ja w kwestii formalnej.

                          Taką opinię można poprzeć własnym PRZEŚWIADCZENIEM ale nie można DOŚWIADCZENIEM.
                          Jeśli masz za sobą takie doświadczenie, że wprowadziłaś tyranię w domu i dziecko
                          jest ustrzeżone od wpływów, to być może ten sam wynik można było osiągnąć innymi
                          sposobami
                          • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 13:44
                            stefan4 napisał:

                            >
                            > Przepraszam, ja w kwestii formalnej.
                            >
                            > Taką opinię można poprzeć własnym PRZEŚWIADCZENIEM ale nie można
                            DOŚWIADCZENIEM
                            > .
                            > Jeśli masz za sobą takie doświadczenie, że wprowadziłaś tyranię w domu i
                            dzieck
                            > o
                            > jest ustrzeżone od wpływów, to być może ten sam wynik można było osiągnąć
                            innym
                            > i
                            > sposobami
                            • ala_sto Idotego 13.10.04, 14:19
                              ala_sto napisała:


                              > Tak czy inaczej, biez wodki nie razbieriosz.

                              alkoholiczka! Tfuuuuuu
                        • ardjuna Re: d y s k a l k u l i a 13.10.04, 17:35
                          ala_sto napisała:

                          > Eeeenie. Stymuluje fantazję, dosyć jednostronnie zresztą, a to nie to samo co
                          > wyobrażnia.
                          > Wyobraznia nie lubi pośpiechu i zbyt szybkich, i różnorodnych bodźców.

                          Po dogłębnej analizie przedmiotowej i podmiotowej przyznaję Ci rację. Podobno
                          tylko krowa nie zmienia poglądów. Barany czasem zmieniają. Co niniejszym czynię.
                        • jacklosi Re: d y s k a l k u l i a 14.10.04, 15:22
                          Pani Alu, ja to wszystko czytam.
                          • ala_sto Re: d y s k a l k u l i a 14.10.04, 15:25
                            jacklosi napisał:

                            > Pani Alu, ja to wszystko czytam.
                            >

                            No to siem czerwienię. A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja