Dodaj do ulubionych

Kiedy skomplikujemy ortografię?

19.04.05, 09:42
Jak wiadomo, ortografia polska należy do najprostszych. Daleko nam do takich
niegościgłych wzorów jak ortografia francuska, a szczególniej angielska. Nie
znaczy to, że powinniśmy pozostawić sprawy same sobie. Nie możemy czekać z
założonymi rękami, aż ortografia nam się sama ulepszy. Każdy pomysł
pozwalający nieco skomplikować naszą ortografię jest na wagę złota.

Na początek przedstawiam taką oto propozycję. Jak wiadomo niektórym, w języku
naszym istnieje zjawisko zwane przegłosem polskim. Polega ono na oboczności
a:e oraz o:e w różnych formach jednego wyrazu. Las, ale w lesie; czoło, ale
na czele. Taka wymienność jest trudna do przyjęcia w dobie
postmodernistycznej. Utrudnia ona opanowanie naszego pięknego języka
cudzoziemcom, a także nam samym. Mój pomysł korzysta z doświadczeń
niemieckich, gdzie podobną oboczność samogłosek oznacza się przez tremę, z
swojska zwaną umlautem. Więc i my piszmy las, ale w läsie, czoło, ale na
czöle. Łatwo spostrzec, że taki zapis, dzięki podobieństwu litery obocznej do
podstawowej, doprowadzi w przyszłości do ujednolicenia wymowy (w lasie, na
czole). Będzie to z niewątpliwą korzyścią dla ogółu ludności, która czas
zaoszczędzony na nauce dziwacznych, staroświeckich form będzie mogła
przeznaczyć na dodatkowe wizyty na siłce lub w solarce.

Pozdrawiam
Jazzek
Obserwuj wątek
      • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 08:59
        O tym też myślałem. Jednak pisownia zaczoł - zaczöła nie w pełni mnie zadowala,
        ponieważ tracimy informację o dawnej nosowości. Dlatego niezbędnym wydaje mi
        się tu ogonek. Nie wizualizuję go tu, bo ograniczona umysłowość kadry
        informatycznej nie uzględniła w swoich zestawach znaków naszych dążeń
        komplikacyjnych. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Do dzieła,
        rodacy. Do walki o nowe litery! Naszą przyszłą ortografię budujemy dziś!

        Naczelny Komplikator
        Jazzek
        • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 18:35
          ja22ek napisał:

          > O tym też myślałem. Jednak pisownia zaczoł - zaczöła nie w pełni mnie
          zadowala,ponieważ tracimy informację o dawnej nosowości. Dlatego niezbędnym
          wydaje mi się tu ogonek.

          Ogonek - tak, ale nie przy a, jak postanowił jakis ortograficzny przodek ze
          słoniowym uchem, tylko przy o, co wyraźnie słychać. Dając tremę, wrócimy do
          źródeł i zrealizujemy postulat "bawiąc, uczyć". Przy tym najpierw skomplikujemy
          ortografię (według głównej zasady Naczelnego Komplikatora),potem ujednolicimy
          wymowę i uszczęśliwimy lud wolnymi minutami zaoszczędzonymi na nauce.


          Jazzek:
          (...)Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Do dzieła,
          > rodacy. Do walki o nowe litery! Naszą przyszłą ortografię budujemy dziś!

          Naczelny Komplikator
          > Jazzek

          Dodaj jeszcze: "A co ty zrobiłeś dla realizacji planu" (pamiętasz ten plakat?)

      • jacklosi Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 09:35
        m-aya napisała:

        > To jest inspirujące. A gdyby tak potraktować podobnie nosówki?
        > Wszystkie "wzioł" i "zaczoł" zostałyby entuzjstycznie przygarnięte przez
        > rzesze, chyba jeszcze szybciej niż "lasie" i "aniole".

        To się gryzie z postulatem Ja22ka. Żeby was pogodzić, trzeba by to uszeregować
        tak:
        wziąć
        wziąłam (ą z umlautem, wym. wziełam)
        wziąłem (ą z tyldą, wym. wziołem).
        Pozostaje dopracować kwestię jerów. Czy wьziąć, czy wzmę.
    • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 19.04.05, 23:43
      Proponuje, ażeby ograniczyć do minimum tę paskudną, zupełnie niezachodnio
      rozbudowaną fleksję naszą i - również wzorem niemieckim (ostatecznie mamy teraz
      papieża Niemca) - pozostawić końcówki fleksyjne jedynie w dopełniaczu liczby
      pojedynczej i celowniku liczby mnogiej, jeszcze intensywniej niż dotychczas
      wykorzysywać zamiast rzeczonej fleksji zaimki 'ten, ta, to' jako rodzajniki
      określone, a także ustawowo usankcjonować istnienie rodzajnika nieokreślonego
      'yyy'. W niedalekiej przyszłości należałoby też zredukować liczbę przypadków,
      najpierw oczywiście do czterech, wciąż jednak dążąc do ideału anglosaskiego.
    • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 08:55
      Ozdobą każdej ortografii są litery niewymawiane. Niestety, polska ortografia ma
      ich niewiele. Stan ten można i trzeba zmienić. Nie sugeruję, żeby od razu
      naśladować język irlandzki, gdzie większości liter się nie wymawia, a zachowuje
      je z szacunku dla wielowiekowej historii ich ortografii. Na początek niech
      starczy nam nieme niemieckie 'h' czy też francuskie 'e'.
      Szczęśliwym zbiegiem okoliczności mamy w naszym języku zjawisko 'e' ruchomego,
      które wręcz idealnie nadaje się do skomplikowania ortografii. Jak ktoś
      nieświadomy rzeczy może skojarzyć domek z domkiem czy sweter ze swetrem?
      Dodanie w odpowiednim miejscu niemego 'e' niewątpliwie ułatwi naukę naszego
      języka cudzoziemcom.
      Więc od dziś piszmy o swetêrze Tomêka w swoim domêku. Słaby duchem może spytać -
      no dobrze, a co z psem? Tam nam wypadają dwie litery - 'e' ruchome oraz 'i'
      jako oznaczenie miękkości. Tym lepiej, odpowiadamy, nic w naszej ortografii
      zginąć nie może. Piszemy: pies - pîêsa, kozioł - kozîôła i w końêcu o koźôle. I
      na tym nie dosyć, bo jeszcze mamy problem dnia, gdzie znikają nam trzy litery.
      Żeby nie było za prosto, zamiast daszkowanego 'z' proponuję wêspomnieć historię
      naszego języka - otóż 'dź' w polszczyźnie przeważnie pochodzi z dawnego
      połączenia 'd'+'j'. Ortografia ma nie tylko bawić, ale i uczyć. Dlatego
      odpowiednia wydaje się pisownia: dzień - dĵêńa.

      J22
      • mika_p Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 19:43
        Hmmm... a czy "i z daszkiem" nie bedzie zbytnią komplikacją przez brak kropki
        nad sobą ? Nowe pokolenie (uczace sie czytac po wejsciu w zycie reformy) moze
        nie złapac zwiazku miedzy kreska z kropka a kreska z daszkiem.

        I jeszcze jedna uwaga - pozwole sobie tutaj, zamiast pod postami o nosówkach.
        Dodanie ogonka do "o" jest chwalebnym zamiarem, ale nie gubmy "a z ogonkiem" -
        dodajmy a nosowe do naszego jezyka, wszak juz bywa wymawiane, a w dobie
        globalizacji przyswoimy wiecej słów z takim dzwiekiem.

        PS. Prosze mi wybaczyc brak polskich znakow, mam do uzytku tylko prawa reke.
        • stefan4 Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 20.04.05, 20:00
          mika_p:
          > PS. Prosze mi wybaczyc brak polskich znakow, mam do uzytku tylko prawa reke.

          Przyjmij wyrazy, ale właśnie ta uwaga natycha mnie oto genialnym pomysłem w
          kontekście dyskusji o nowych ogonkach, daszkach i innych upiększeniach.

          Otóż po Reformie Ja22ka tych upiększeń będzie o wiele więcej niż obecnie.
          Należałoby więc zerwać z przesądem pisania jednoręcznego i Nowe Rzesze
          użytkowników trenować od razu dwoma długopisami. Jednym zasadnicze litery
          łacińskie a drugim w tym samym czasie ogonki, kapelusiki, kropeczki, kreseczki i
          falki przy tych literach.

          I jak kogoś będzie bolała lewa ręka, to będzie pisal seplenicą, jak mika_p teraz.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 26.04.05, 14:44
              m-aya napisała:

              > Duch naszych czasów natycha mnie biznesowo: dwuręczne pisanie, dwa
              > długopisy...idę kupić akcje fabryki pisaków!

              I zrobisz dobry interes, bo w wyścigu szczurów dwa długopisy to za mało. Chcąc
              być szybszym, należy pisać trzema - ten trzeci umieszczając w otworze gębowym. W
              ten sposób sprytny szczur wyprzedzi inne co najmniej o długość ogonka (przy ą).
              • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 26.04.05, 17:14
                ardjuna napisał:
                >ten sposób sprytny szczur wyprzedzi inne co najmniej o długość ogonka (przy ą).


                ...długość ogonka przy o, przecież już zreformowaliśmy, precz z mylącym ą!

                Zwykła szara myszka, która dzięki ortografii zrozumiała ducha czasu!
                • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 26.04.05, 18:03
                  m-aya napisała:

                  > ...długość ogonka przy o, przecież już zreformowaliśmy, precz z mylącym ą!

                  Jako przywiązany do Tradycji fundamentalista będę kątestował tę reformę, więcej
                  - jeśli zajdzie potrzeba, to i bąby będę podkładał. Zostałaś ostrzeżona.
                  • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 26.04.05, 19:11
                    ardjuna napisał:
                    > Jako przywiązany do Tradycji fundamentalista będę kątestował tę reformę,
                    więcej - jeśli zajdzie potrzeba, to i bąby będę podkładał. Zostałaś ostrzeżona.


                    Ostrzeżona, uzbrojona!
                    Fundamentalisto, czyżbyś chciał z naszego naukowego nurtu ortograficznego
                    wyodrębnić swój, religijno-mistyczny? „Trzeba z żywymi naprzód iść!” Byli
                    tacy, co kiedyś nie poszli i mamy teraz zachowawcze ą zamiast postępowego o z
                    ogonkiem!




                    • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 28.04.05, 18:09
                      Im dłużej studiuję Wasz naukowy nurt ortograficzny, tym bardziej się do niego
                      przekonuję. Ma on bowiem w sobie pierwiastki metody, która, jak wiadomo, bywa w
                      różnych szaleństwach. Przede wszystkim reforma tego typu stworzyłaby tysiące
                      nowych miejsc pracy - dla nauczycieli, doradców językowych, psychoterapeutów,
                      sanitariuszy na oddziałach zamkniętych, że wymienię tylko tych
                      najpotrzebniejszych. Porzucam zatem mój klapkonaoczny fundamentalizm i z
                      pilnością neofity przyklaskuję Waszej cennej inicjatywie.
    • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 27.04.05, 14:27
      ja22ek napisał:
      Każdy pomysł
      pozwalający nieco skomplikować naszą ortografię jest na wagę złota.


      Skoro tak, to przyjrzyjmy się może upodobnieniom.
      Gdyby tak dorzucić do obowiązującej obecnie postaci wyrazu wskazówkę
      fonetyczną? Np. maleńkie f przy w w wyrazie krów*ka (daję gwiazdkę w miejsce f,
      bo zacofana klawiatura nie pozwala na konkretyzację wyobrażeń).
      Czy nie byłoby weselej i ozdobniej? A jaka wygoda dla cudzoziemców w sprawie
      wymowy!
      • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 27.04.05, 14:39
        Cenny pomysł. Miałem wiele ciekawych sposobów dalszego skomplikowania
        ortografii, ale na to nie wpadłem. Zgadzam się, że malutkie f oraz inne literki
        wyglądałyby uroczo. Ale nawet w ich braku niech wystarczą nam normalne.
        Przywołam tu przykład niemiecki, niejaki Brandt ma na końcu dwuznak dt: d,
        sygnalizujące, że to jest pierwotne brzmienie, i t - brzmienie rzeczywiste.

        Piszemy zatem:
        "sposobóuwf", "wygląondałyby", "przszywołam", "przszykładt", "brzżmienie"
        i "takgże".

          • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 28.04.05, 10:05
            A i róużnice regionalne można by tu ująonć. Bo przszecieższ Mało- i
            Wielkopolanie z jednej, a Mazurzży i Podlasiacy z drugiej strony mająoł
            odmienne wf tej sprawie przszyzwyczajenia.

            róug ulicy (móuwiąoł pierwsi)
            róugk ulicy (móuwiąoł drudzy)

            ale

            bratd ojca (powiada Zachóudt)
            brat ojca (odtpowiada Wfêschóudt)

            Cieszęe sięe, iższ ortografia tak nam szybpko sięe rozwija. Już chyba jesteśmy
            lepsi niższ Francuzi!
            Jazzek
            • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 28.04.05, 14:35
              ja22ek napisał:

              Miałem wiele ciekawych sposobów dalszego skomplikowania
              ortografii (...)

              A o czym myślałeś?
              Mnie przyszło jeszcze do głowy, by w ortografii odzwierciedlić bogactwo
              fakultatywnych końcówek fleksyjnych. Wcześniej w tym wątku postulowano
              uproszczenie. Ja zaś chcę zachować wszelką różnorodność, podtrzymać każdą
              wątpliwość i ująć wszystko w pisowni.
              Np. dopełniacz - bakłażana/u, befsztyka/u czy z innej grupy: gwintu/a,
              przszypadtku/przyszypadtku/a.
              Albo końcówki, które są już tak częste, że lada moment RJP uwzględni je w
              słownikach- celownik: kotu/owi, diabłu/owi, no a przede wszystkim słynny
              biernik od ta, czyli stała pisownia tę/ą.

              Twoja propozycja uwzględnienia różnic regionalnych jest kusząca jak każde nagłe
              wzbogacenie, ale czy wytrzymalibyśmy taki nadmiar bagactwa? No chyba że
              przypisalibyśmy stopniom wykształcenia kolejny próg ortograficzny: matura - e
              ruchome i upodobnienia, licencjat - różnorodność fleksyjna, doktorat -
              regionalizmy.
              • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 29.04.05, 12:07
                Wêf odpowiedzi na zapytania m-aya'i dotycząonce dalszych kierunkóuwf rozwoju
                ortografii narodowej. Przszede wfszystkim myślęe o historii. Na przykładt to,
                co nas szczegóulnie wyróużnia wêfśróudt Słowian: spóułgłoski mięenkkie: ć i dź.
                Nierzżadko trudno jest naszym pobratymcom znaleźść podobieństwfo do ich
                własnych słóuwf. A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,
                byłoby to znacznie łatwfiejsze.

                Np. nie piszmy cichy, tylko ţichy, i nie dziecko, tylko điecko.

                Poza tym tczrzszeba rozspląontać dawno temu zasupłane węełzły morfologiczne.
                Jak można điś słowo "szczęśliwy" kojarzżyć ze szczęełściem? Napisane
                szczęełśtliwy jako pochodna słowa szczęełśţie byłoby bardziej oczywiste. I
                oczywiście nie "gromadzki", tylko "gromadski",
                podobnie "katowicêski", "gdańskski", "tarnobrzegski" itd. Zwracam uwagęe przszy
                okazji na "krakóowski"!

                Niech ortografia bęeńđie z Wami!
                Jazzek
                • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 29.04.05, 14:56

                  ja22ek napisał:

                  Nierzżadko trudno jest naszym pobratymcom znaleźść podobieństwfo do ich
                  > własnych słóuwf. A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,
                  > byłoby to znacznie łatwfiejsze.


                  A nie dałoby się sięgnąć jeszcze głębiej, do dziedzictwa praindoeuropejskiego i
                  przybliżyć polską ortografię całej rodzinnej Europie?
                  Słynęliśmy kiedyś z tolerancji religijnej,teraz moglibyśmy się chlubić
                  ortograficzną przestrzenią językową na miarę Stanów Zjednoczonych Europy.
                  Wszak na początku było słowo. Jeśli my pierwsi odpowiednio je zapiszemy, wtedy
                  Moc będzie z nami!

            • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 28.04.05, 20:08
              Wtrąon/ancęe sięe bardzo skromnie, ale dopiero sięe wdrażrzam w arkana/y
              postulowanej przszezs Was nowej ortografii/ji, więenc wybaczcie e/uwenętualne
              błęendy i uchhybienia w transkrypbcji. Ćwiczenie czyni missztrzcza. Dręenczy
              mnie/ę jednakowożrzsz fakt, iżrz w naszej ortografii/ji, takgżrze tej nowej,
              wfciąonżrz brakuóje zdecydowanego rozróużrznienia pomięendzy takimi na
              przszykładt słowami jak 'możrze' i 'morzże'; łatwfo tu o tzw. czeski błąondt.
              Wobec tego proponuójęe, ażrzeby jednak przszyjąonć mąondrąom zasadęe naszych
              zachhodnich braci i pisać 'możrze', ale: 'Morzże' - wielk/gąom literąom. Aby
              jednakowożrzsz uniknąonć błęendówf w takich rzżeczownikach jak 'Masażrzsz' i
              'Masarzższ', proponuójęe dla rzżeczownikóuwf nieżrzywotnych przszyjąonć literęe
              średniąom, wielkąom zaś zarezerwować dla rzżeczownikóuwf żrzywotnych. Z
              tymczasowego B^rakuó odtpowiedniej C^z/trzcionki możrzna by dla R^zżeczownikóuwf
              typu 'M^asażrzsz' na razie stosować Z^znak ^.
              • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 29.04.05, 08:57
                Starożytni Helleni i Rzżymianie stosowali tylko jeden rozmiar liter - dzisiaj
                zwany wielkim. Średniowieczni skrybowie dla ułatwfienia sobie pisania
                dopracowali sięe minuskuły, czyli liter małych. Wf tczrzszecie tysiąonclecie
                wejdźćmy więnc zs tczrzszecim rozmiarem znakóuwf pisarskich. Niech zręenczni wf
                piśmie czcionkarzże pokażąoł, co potrafiąoł!

                Chciałbym jednocześnie zwróucić uwagęe nielicznych jeszcze wąontpiąoncych w
                nowąoł ortografięe, iższ teksty uzupełnione o "zbęendne" litery nic nie tracąoł
                na czytelności. Odtczytuje sięe je z łatwfościąoł.

                Przszesyłam róużne wyrazy,
                NaczKomp Jazzek
                  • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 29.04.05, 11:47
                    Zs przszykrościąoł muszęe ten pomysł odrzżucić. A to ze wzglęendu na zbytd duże
                    kłopoty techniczne zê wêdrożeniem. Trzszeba by wftedy zapewnić każdemu
                    pisacielowi dwa pisadła, jedno czarne, a drugie zielone, co wymagałoby
                    opracowania odtpowiedniej ustawy, przszepchnięeńcia jej wêf Sejmie i
                    uwêzglęendnienia jej wêf przszyszłorocznym budżrzecie. No i wdrożenia
                    specjalnych służszbp kontrolnych, któure miałyby prawo żąondać niezwłocznego
                    okazania pary pisadeł od każdego obywatela, tak w domu, jak i na ulicy.

                    Jazzek
                    • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 29.04.05, 14:24
                      Ale mielibyśmy poparcie Partii Zielonych w Parlamencie Europejskim.
                      A czynnik estetyczny? Jeśli odrzucisz element tak bardzo ludzki, oponenci
                      gotowi pomyśleć, że J22 to po prostu wyspecjalizowany program komputerowy.
                      • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 02.05.05, 11:29
                        m-aya napisała:

                        > Ale mielibyśmy poparcie Partii Zielonych w Parlamencie Europejskim.

                        Więcej! Jeżeli przyjąć teorię trzech długopisów (mojego skromnego autorstwa,
                        zob. wyżej), to - zakładając, iż trzeci długopis miałby wkład czerwony -
                        mielibyśmy także popracie wszelkich partii i partyjek o tym zabarwieniu. A to
                        już jest coś, zważywszy na fakt, że większość rządów europejskich właśnie takie
                        ma obecnie zabarwienie. W imię pragmatyzmu politycznego popieram zatem
                        kolorystyczne zróżnicowanie postulowanej ortografii.
                      • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 02.05.05, 13:16
                        Jako facet jestem pozbawiony zmysłu estetycznego. Jednak po namyśle zgadzam się
                        na kolorowanki w trybie trójdługopisowym, jednak tylko dla posiadających tytuł
                        naukowy doktora (mężczyźni) lub ukończone 18 lat życia (kobiety).

                        Pozdrawiam aestetycznie i antyseptycznie
                        Jazzek
                        • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 02.05.05, 13:51
                          ja22ek napisał:
                          > Jako facet jestem pozbawiony zmysłu estetycznego.


                          Nawet w stosunku do ortografii? Przecież jest rodzaju żeńskiego.


                          Pozdrawiam aestetycznie i antyseptycznie
                          > Jazzek


                          Zrozumiałam i z następnymi propozycjami estetycznej ortografii odczekam trochę,
                          choć jeden z wcześniejszych postów Ardjuny natchnął mnie kolejnym pomysłem.


                          ja22ek napisał:
                          A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,

                          ...no właśnie, gdyby tak zaczerpnąć od sąsiadów i nasze dwuznaki (sz, cz,)
                          skrócić na sposób czeski lub rosyjski?




                            • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 02.05.05, 16:50
                              m-aya napisała:

                              > E nie, wycofuję ostatni pomysł. To byłoby Pyrrusowe zwycięstwo: komplikacja
                              > pozorna, a w rzeczywistości uproszczenie, bo wyrzucenie niewymawianego z.

                              Racja. I tak wciąż nam daleko do pięknego germańskiego zapisu [cz], np. w nazwie
                              'Delitzsch', albo [szcz], np. w słowie 'towarischtsch' - po co więc jeszcze
                              zwiększać ten dystans. Lepiej zapisujmy [cz] jako czrzsz, a [szcz] jako sczrzsz;
                              w ten sposób szlag ich trafi z zawiści.
                          • ja22ek Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 04.05.05, 08:40
                            m-aya napisała:

                            > ...no właśnie, gdyby tak zaczerpnąć od sąsiadów i nasze dwuznaki (sz, cz,)
                            > skrócić na sposób czeski lub rosyjski?

                            Propozycja używania znakówf obpcych pism była juższ tu poruszana przez kol.
                            Jacklosiego. Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
                            obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie. Wf ten sposóbp ortografia
                            polska obejmie wfszystkie inne, a my poznamy m.in. pięenkne chińskie i
                            japońskie krzszaczki. Na pewno nam sięe to przszyda.

                            Wfszechortograf
                            Jazzek
                            • m-aya Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 04.05.05, 13:19
                              Wfszechortograf Jazzek napisał:
                              Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
                              > obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie.


                              Więc może jeszcze weźśmy sięe za ortograficzne i nonsensowne zaszłości: niby
                              dlaczego w języku polskim Gustawf Eiffel skonstruował wieżę Eiffla, a nie
                              Eiffela, choć samego Gustawa wspominamy jako Eiffela? W ten sposób pan Fiffel
                              może stracić swfoje przyrodzone e, jak Tybr (często) i kiśl (jeszcze nie
                              spotkałam, ale strzszeżonego...).
                            • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 04.05.05, 18:25
                              ja22ek napisał:

                              > Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
                              > obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie.

                              Jes/zdem zmuszony przszeciwfstawić sięe Waszej Wfszechortograficztrzszności,
                              albowiem uważrzam, iżrzsz wzorem naszych tym razem wfschodnich sąonsiadóuwf
                              powinniśmy kons/zekwfenętnie stosować nacjonalizacjęe, cztrzszyli wf tym
                              wy/przypadtku spolsztrzszczonąom fonetycztrzsznąom pisownięe wfszelkich
                              wrażrzych zapożrzycztrzszeń, takich jak wfspomniany przszezs M-ayęe Ajfel albo
                              na przszykładt Nicztrzsze, Lajbnyc cztrzszy inny Fuk'o. [' oznacztrzsza akcenęt
                              wf wyrazach akcenętowanych inacztrzszej niżrzsz każrze Ojcztrzyzna
                              Polsztrzszyzna, acztrzszkolwiek akcentuacjęe teżrzsz należrzy wf przszyszłości
                              ujednolicić zgodnie z duchem Jedynie Słusznym].
                                • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 04.05.05, 21:20
                                  m-aya napisała:

                                  > Amicus Ardjuna (wszak poparłeś mnie w sprawie kolorów), sed...

                                  ...magis amica difficultas, scio. Moijim argumentem za nacjonalizacjąom jest to,
                                  żrze w ten sposóubp skomąplikujemy i utrudnimy żrzywot tym cudz/doziemcom,
                                  któurzży zechcąom sięe ł/uczyć naszego pięenknego jęenzyka, gdyżrzsz jeżrzeli
                                  taki np. Angol zobacztrzszy słowo 'Rasefors', to sięe trochęe nagłowi, zanim
                                  dojdzie, o kogo, u dijabła, chodzi - tak jak jużrzsz sięe głowi, widząonc słowo
                                  'Szekspir'. Komąplikująonc, nie możrzna wszak myśleć tylko o sobie,
                                  przszżecieżrzsz jes/zt/deśmy w Eułropie!
                                    • ardjuna Re: Kiedy skomplikujemy ortografię? 04.05.05, 23:02
                                      m-aya napisała:

                                      > Racja! To prowadzi do natęempnego pomysłu - podwóujnej polskiej ortografiiji:
                                      > dla polskojęzycznych i innych. Bylibyśmy pierwfsi wf śwfiecie w tej
                                      > konąkurenęcji, prawda?

                                      No nie wiem... Egiptole coś komąbinowali z podwóujnąom ortografijąom, Żóułtki
                                      zresztąom teżrzsz, ale (c)hyba nie mieli na myśli cudz/doziemcóuwf, poza tym
                                      sadzili krzższaki, co zresztąom nie było takie głupie, zważrzywszy na wysoki
                                      stopień komąplikacji, do któurego wszak i my dąonżrzymy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka