mi a mnie na poczatku zdania

21.02.06, 10:17
witam!

chcialabym sprawdzic czy jest jakas regula na uzywanie "mnie" oraz "mi" na
poczatku zdania?

z gory dziekuje za odp!
oda
    • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 15:07
      Jest taka reguła: na początku zdania zawsze "mnie".
      • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 15:24
        kerga napisał:

        > Jest taka reguła: na początku zdania zawsze "mnie".

        Mi się ta reguła nie podoba i niniejszym ją kontestuję.
        • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 15:51
          ardjuna napisał:

          > Mi się ta reguła nie podoba i niniejszym ją kontestuję.

          A mnie się nie podoba, że piszesz "kontestuję" przez u otwarte. I co ztego
          wynika? Także NIC.
          • ja22ek Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 16:26
            Mi się wydaje, że takich, co kontestują tą regułę, są miliony. I z tego COŚ
            wynika.
            • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 18:06
              Mi-sie to są w zoo. Na początku zdania zawsze jest forma akcentowana.
              • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 18:09
                kerga napisał:

                > Na początku zdania zawsze jest forma akcentowana.

                W powyższym zdaniu też?
          • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 18:05
            kerga napisał:

            > A mnie się nie podoba, że piszesz "kontestuję" przez u otwarte. I co ztego
            > wynika? Także NIC.

            Mylisz się, Waść. Wynika z tego, że łżesz jak polityk. Tobie się podoba
            'kontestuję' przez u otwarte. Bo gdyby Ci się nie podobało - byłbyś wszak
            jełopem. A tego chyba nie chciałeś przyznać. Czyż nie?
            • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 23:04
              > Mylisz się, Waść. Wynika z tego, że łżesz jak polityk. Tobie się podoba
              > 'kontestuję' przez u otwarte. Bo gdyby Ci się nie podobało - byłbyś wszak
              > jełopem. A tego chyba nie chciałeś przyznać. Czyż nie?

              No to zdecyduj się: mylę się czy łgam?
              Polecam jeszcze forum humorum i forum "filozofia moje hobby".
              • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 00:21
                kerga napisał:

                > No to zdecyduj się: mylę się czy łgam?

                Mylisz się, twierdząc, że nic nie wynika z tego, iż stwierdziłeś, że jakoby nie
                podoba Ci się, iż piszę 'kontestuję' przez u otwarte, albowiem z tego drugiego
                twierdzenia coś jednak wynika, mianowicie to, że łżesz, ponieważ gdyby
                rzeczywiście Ci się to nie podobało, musiałbyś się (w świetle innego Twojego
                postu) uznawać za jełopa, a nie sądzę, abyś chciał to uczynić. Tak zatem myląc
                się w jednym twierdzeniu, łżesz jednocześnie w drugim.
                Myślę, że jasno i przystępnie to wyłożyłem.
                • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 10:03
                  Ale dla mnie żaden problem przyznać, że sam jestem jełopem. W wielu przypadkach
                  na pewno tak jest. To właśnie ja nie wiedziałem ostatnio, jak się pisze pokaż,
                  każ, ukaż itd. Jako jełop mogę sobie pozwolić na komfort nierozumienia Twojego
                  wywodu.
                  Ty zresztą też mnie nie zrozumiałeś, bo to ani łgarstwo, ani omyłka, jeno taka
                  figura retoryczna była.

                  W ogóle - kierując się panującą na tym forum modą - powinienem jeszcze dodać
                  coś po łacinie lub francusku albo szczyptę poezji... W każdym razie post nie
                  powinien być taki zupełnie najzwyklejszy, musi być sprytniuteńki, tak żeby
                  pobił innego sprytniuteńkiego. Więc ja sobie jeszcze dopiszę np. par
                  excellence, bo nigdy nie wiem, gdzie, kiedy i po co to można dodać.
                  • stefan4 Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 11:25
                    kerga:
                    > Więc ja sobie jeszcze dopiszę np. par excellence, bo nigdy nie wiem, gdzie,
                    > kiedy i po co to można dodać.

                    I słownik nie pomógł? Obrzydły leser.

                    Spróbuj
                    swo.pwn.pl/haslo.php?id=20375 albo
                    www.slownik-online.pl/kopalinski/341F30C74E6D04ABC1256576008040A6.php
                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 19:36
                    kerga napisał:

                    > Ale dla mnie żaden problem przyznać, że sam jestem jełopem. W wielu
                    przypadkach na pewno tak jest. To właśnie ja nie wiedziałem ostatnio, jak się
                    pisze pokaż, każ, ukaż itd.

                    Twoja słuszna samokrytyka została przyjęta z zadowoleniem. Witaj w klubie!

                    > Jako jełop mogę sobie pozwolić na komfort nierozumienia Twojego
                    > wywodu.

                    A, to już jest, panie dziejku, chodzenie na łatwiznę. Jełopstwo bowiem nie
                    zwalnia od myślenia.

                    > Ty zresztą też mnie nie zrozumiałeś, bo to ani łgarstwo, ani omyłka, jeno taka
                    > figura retoryczna była.

                    A kto Ci rzekł, kochanieńki, iż moja odpowiedź na Twoją figurę takoż figurą nie
                    była?

                    > W ogóle - kierując się panującą na tym forum modą - powinienem jeszcze [...]

                    Nic nie powinieneś - jesteś wolnym bytem wirtualnym w wolnej wirtualnej
                    przestrzeni. Nie zważaj na mody byle jakie i gadaj, jak Ci dziób wyrósł. Wszak
                    nikt nie zabrania.

                    > W każdym razie post nie powinien być taki zupełnie najzwyklejszy, musi być
                    sprytniuteńki, tak żeby pobił innego sprytniuteńkiego.

                    Twoja skłonność do tworzenia reguł jest imponująca. Ucz się jednakże łamać co
                    poniektóre (boś jednak dodał parekselansa... - spoko, wiem, wiem: ironia, figura
                    i w ogóle).

                    A do zaperzania się - wiesz już, co jest.
                    Dodam jeszcze, że do śmiania się jest m.in. gęba.

                    Aha, byłbym zapomniał (bo ja modniś jezdem): per aspera ad pater noster sic
                    transit aurea prima, amen.
                    (ewentualnie Stefan poprawi)
              • jolunia01 Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 21:15
                kerga napisał:

                > No to zdecyduj się: mylę się czy łgam?

                No właśnie - zdecydować się nie mogę, czy trzymać się tematu wątku: "mnie czy
                mi", czy też zająć się odmianą "łgać", bo do tej pory byłam przekonana, iż
                forma poprawna to "łżę" oraz konsekwentnie "łżesz, łże, łżemy, łżecie, łżą".
                MNIE się wydaje, że to zdanie napisałam dobrze.
                • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 22.02.06, 23:15
                  jolunia01 napisała:

                  > [..] do tej pory byłam przekonana, iż
                  > forma poprawna to "łżę" [...]

                  Dobrze byłaś przekonana. Ale 'łgam' to nie Kergi wina; to my mamy na niego taki
                  deprymujący wpływ.
                  • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 23.02.06, 12:57
                    ardjuna napisał:

                    > jolunia01 napisała:
                    >
                    > > [..] do tej pory byłam przekonana, iż
                    > > forma poprawna to "łżę" [...]
                    >
                    > Dobrze byłaś przekonana. Ale 'łgam' to nie Kergi wina; to my mamy na niego
                    taki
                    > deprymujący wpływ.

                    To jest oboczność - można tak i tak. Łżę jest od łżeć a łgam od łgać.
                    • ardjuna Re: mi a mnie na poczatku zdania 23.02.06, 13:38
                      kerga napisał:

                      > To jest oboczność - można tak i tak. Łżę jest od łżeć a łgam od łgać.

                      Interesująca teoria. Proponuję, byś zapostulował wobec Językodawców, aby
                      wreszcie ujęli czasownik 'łżeć' w swoich słownikach, bo wciąż sekują go jako
                      nieistniejący.
                      • kerga Re: mi a mnie na poczatku zdania 23.02.06, 17:43
                        A cóż to za nagła odmiana u Pana Ardjuna nastąpiła? Na słownik się Pan
                        oglądasz? Jam wolnomyśliciel - językoznawcy mnie nie obchodzą. Niech żyje
                        wolność językowa! Carpe Diem.


                        Na marginesie: sprawdzałem w dwóch. W obu jest i łgać, i łżeć. To drugie
                        wprawdzie z kwantyfikatorem krzyżyka, ale jest.
                        Par excellence - pasuje tu czy znów nie bardzo?
                        • ardjuna Ech, prowokator ty mały... 23.02.06, 18:39
                          kerga napisał:

                          > A cóż to za nagła odmiana u Pana Ardjuna nastąpiła? Na słownik się Pan
                          > oglądasz? [...]

                          Odmiana? Czy Wasze mnie czasem z commilitonem moim drogim, Mości Stefanem, nie
                          mylisz? Dla mnie wszelkie słowniki to narzędzie zawodowej pracy! Dlatego
                          niechętnie do nich po godzinach zaglądam...

                          > Na marginesie: sprawdzałem w dwóch. W obu jest i łgać, i łżeć. To drugie
                          > wprawdzie z kwantyfikatorem krzyżyka, ale jest.

                          ... lecz dla Waszeci uczynię wyjątek. Chronologiczne wyimki z Kanonu Językodawczego:

                          1. Brückner (Sł. etym. j. pol., 1927): łżeć - brak; łgać - pod formą "łeż" (z
                          dość ciekawymi objaśnieniami, warto poczytać).
                          2. SPP PWN 1977 (Doroszewski): łżeć - brak; łgać - jest, z ostrzeżeniem: "(nie:
                          łżeć)".
                          3. SJP 1988 (Szymczak): łżeć - brak; łgać - jest.
                          4. Nowy SO PWN 1996 (Polański): łżeć - brak; łgać - jest.
                          5. Nowy SPP PWN 1999 (Markowski): łżeć - brak; łgać - jest, z ostrzeżeniem:
                          "(nie: łżeć)".
                          6. Nowy sł. etym. j. pol. 2003 (Długosz-Kurczabowa): łżeć - brak; łgać - hasło
                          na pół strony B5.
                          7. Mały sł. wyrazów kłopotliwych 2003 (Bańko): pod 'łgać' m.in. takie zdanie:
                          "Na rdzeniu -łż- zbudowany jest [...] imiesłów 'łżąc', na rdzeniu -łg- formy
                          czasu przeszłego, np. łgałem, łgałam, i bezokolicznik 'łgać' (nie ! łżeć)".

                          Czy prowokacyjki z powoływaniem się na fałszywe źródła to Pańskie narzędzie,
                          panie Kerga?
                          • kerga Re: Ech, prowokator ty mały... 23.02.06, 19:43
                            Nie widzę w Twoim spisie Słownika Języka Polskiego, PIW, wyd. trzecie, 1958,
                            pod red. Zygmunta Rysiewicza i nie widzę tego samego słownika w wydaniu piątym
                            z 1964 r. Stare? Ale jare! Akurat Rysiewicza mam wszystko, bo to moja rodzina.

                            Czy Twoje posty muszą być w tak niestrawnym sosie podawane? Nie umiesz napisać
                            prosto, normalnie? Po co te wszystkie ozdobniki? Dla mnie? Dla Ciebie? Dla
                            ogółu? Jesteś w wieku randkowania?
                            Sprubuj się rozkoszować normalnością. Po prostu pisz - nie kombinuj.
                            • ardjuna Znów mnie zaskoczyłeś! 23.02.06, 22:28
                              kerga napisał:

                              > Nie widzę w Twoim spisie Słownika Języka Polskiego, PIW, wyd. trzecie, 1958,
                              > pod red. Zygmunta Rysiewicza i nie widzę tego samego słownika w wydaniu piątym
                              > z 1964 r. Stare? Ale jare! Akurat Rysiewicza mam wszystko, bo to moja rodzina.

                              Nie mam SJP Rysiewicza i otwarcie przyznaję, że pierwszy raz słyszę o takim
                              słowniku. Szukałem - nie ma go nawet Biblioteka Narodowa ani Biblioteka UJ -
                              chyba zaginął bezpowrotnie w pomroczności dziejowej. Popytam jednak na Allegro,
                              gdyż interesują mnie takie białe kruki zapomnianych leksykografów. To apropos
                              jarości.
                              Znam natomiast Rysiewicza sławny "Słownik wyrazów obcych" z 1954 r. Oszczędzę Ci
                              komentarza, który znalazłem na jego temat w "Zrozumieć leksykografię" T.
                              Piotrowskiego (Warszawa 2001), bo jest przykry i nie należy do rzeczy. To a
                              propos starzenia się dzieł językodawczych.

                              > Czy Twoje posty muszą być w tak niestrawnym sosie podawane? Nie umiesz napisać
                              > prosto, normalnie? Po co te wszystkie ozdobniki? Dla mnie? Dla Ciebie? Dla
                              > ogółu? Jesteś w wieku randkowania?
                              > Sprubuj się rozkoszować normalnością. Po prostu pisz - nie kombinuj.

                              Z serca dziękuję za poradę, piszę jednakże tak, jak mi chwilowy dyktuje kaprys
                              oraz bogactwa ojczystej mej mowy szczere umiłowanie. A także niechęć do
                              monotonii, którą prostotą zowiesz oraz normalnością. Co zechciej, Waszmość,
                              wziąć pod łaskawą rozwagę i racz me wypowiedzi takimi przyjmować, jakie są, albo
                              ich nie czytaj.
                              Sosy zaś ostaw w pokoju, bo stomachus masz słaby i omgleć jeszcześ gotów albo i
                              womitem rzucić o gładź monitora.
                              W wieku randkowania, owszem, jestem nieustająco. A Ty co - przeminęło jak sen
                              jaki złoty? Bardzo współczuję. Nie tylko zresztą tego.
                    • arana Skoro 23.02.06, 15:19
                      nie życzysz sobie poezji, to już zostawię wśród słów nie wypowiedzianych (na
                      Twoją korzyść) pewien fragment z Kochanowskiego. Nie byłby to wprawdzie żaden
                      dowód bezpośredni, ale zastanawiający.
                      • stefan4 Re: Skoro 23.02.06, 23:28
                        arana:
                        > nie życzysz sobie poezji, to już zostawię wśród słów nie wypowiedzianych (na
                        > Twoją korzyść) pewien fragment z Kochanowskiego.

                        Zaciekawiłaś mnie, Arano (jak zwykle). Czy chodzi Ci o tą gębę, co to nie tylko
                        na chleb?

                        - Stefan

                        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                        • arana Ależ 24.02.06, 17:53
                          nie, może sobie milczeć przez cała ucztę. Tu sprawdza się idea predestynacji –
                          nie zbawi go „mowa inna”.

                          Przypomniałam sobie u Kochanowskiego formę "łeż" (rzeczownik w rodz. żeńskim),
                          ale nie mam po ręką Brucknera, żeby sprawdzić, czy prawdopodobna jest oboczność
                          stp. lżę/łgam, czy też dzisiejsze łżę jest tylko zmiękczeniem dawnego g.
                          Ardjuna pisał coś o ciekawych objaśnieniach pod hasłem „łeż”. Może wpadnie i
                          doda, czy według Brucknera była kiedykolwiek taka oboczność?
                          • ardjuna Prawdy się nie najesz, łżą się nie udławisz... 24.02.06, 19:48
                            arana napisała:

                            > Ardjuna pisał coś o ciekawych objaśnieniach pod hasłem „łeż”. Może
                            > wpadnie i doda, czy według Brucknera była kiedykolwiek taka oboczność?

                            Wpadam i nie wyłygując się, dodaję pełen cytat z Brücknera (s. 309):

                            łeż, łgać, łgarz; łeż było dawniej dwojakie: rodz. męskiego, łżowie u Reja,
                            >łżowi nie wierzą< u Biernata, >łża komu zadać<; rodz. żeńskiego: łży, >kogo we
                            łży poznają<; łżywy, 'kłamliwy'; obełgać, wyłgiwać się (wyłygać, poprawne,
                            zapomniano; łga, zmyślone słowo). Powtarza się w niem. Lug, Lüge, lügen i
                            läugnen, jest i w celt.; niema go na Litwie. Tak samo u wszystkich Słowian:
                            cerk. łgati, łżą, rus. łgu zamiast łżu, łoż, obłygati, 'okłamywać', czes. lżu i
                            lhu, itd.

                            'Łeż' mógł/mogła wiec oznaczać i kogoś, i coś. bardzo lubię takie słowa.
                            Ciekawe jest stwierdzenie "łga, zmyślone słowo" - przy czym nie chodzi o 3. os.
                            l.poj. od 'łgać', lecz o rzeczownik. To "zmyślenie" nadal bywa żywe w niektórych
                            gwarach.
                            Ciekawe jest także "rus. łgu zamiast łżu"...

                            Rejowscy 'łżowie' pochodzą zaś z jakże ponadczasowej konstatacji: "Sąć też
                            czasami łżowie, chociaż je wszyscy zowią mądrzy doktorowie"...

                            U nam współczesnych ze słowem 'łeż' spotkałem się tylko u Sapkowskiego.
      • stefan4 Re: mi a mnie na poczatku zdania 21.02.06, 18:34
        kerga:
        > Jest taka reguła: na początku zdania zawsze "mnie".

        Zawsze?! Na początku każdego zdania ZAWSZE ,,mnie''? Ratunku! To juz nie
        mozna powiedzieć ,,Ala ma Asa'', tylko koniecznie ,,mnie się widzi, że Ala ma
        Asa''? I już nie ,,kocham Cię'' tylko obowiazkowo ,,mnie się Ciebie kocha''?

        Do czego to dochodzi przez te słowniki...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
Pełna wersja