a może by tak...

29.06.03, 10:04
jeszcze jeden przypadek?

Co nam szkodzi?
    • stefan4 Zaprzeczownik 29.06.03, 11:13
      ala100:
      > jeszcze jeden przypadek?
      >
      > Co nam szkodzi?

      Wspaniały pomysł.

      Myślę, że największą szansę utworzenia się ma on w tych sytuacjach, kiedy
      przyimek ma prawo wystąpić po rzeczowniku. Na przykład ,,autorytetom wbrew''.
      Pozwólmy im się zrosnąć do ,,autorytetomwbrew'' i uznajmy, że ,,-omwbrew'' jest
      nową końcówką charakteryzującą zaprzeczownik liczby mnogiej. Wtedy okaże się,
      że ta końcówka jest zbyt długa i skomplikowana (7 liter, w tym 4 spółgłoski pod
      rżad) wobec tego w trakcie używania będzie musiała się uprościć i zaokrąglić.

      Jeden Ja22ek wie w jaki sposób...

      - Stefan
      • ala100 Re: Zaprzeczownik 01.07.03, 23:42
        stefan4 napisał:

        >
        > Myślę, że największą szansę utworzenia się ma on w tych sytuacjach, kiedy
        > przyimek ma prawo wystąpić po rzeczowniku. Na przykład ,,autorytetom wbrew''.

        Niestety, pytania ma już zajęte.

        Chyba trzeba zacząć od wymyślenia nowych pytań. Ala
        • stefan4 Re: Zaprzeczownik 02.07.03, 01:28
          ala100:
          > Chyba trzeba zacząć od wymyślenia nowych pytań. Ala

          Kombrew? czembrew?

          - Stefan
    • arana Re: a może by tak... 29.06.03, 19:04
      ...zmienić przynależność do częsci mowy, np. "wyjątkowo" potraktować jako
      rzeczownik?
      • ala100 Re: a może by tak... 01.07.03, 23:46
        arana napisała:

        > ...zmienić przynależność do częsci mowy

        To zdarza mi się często, ale jak chcecie, to możemy to skodyfikować. Ala
    • ja22ek Re: a może by tak... 30.06.03, 10:10
      Jeszcze jedną nosówkę, np. nosowe 'a'. A gdyby tak jeszcze i, y, u, to Francuz
      nie plułby nam w twarz :)
      • ala100 Re: a może by tak... 01.07.03, 23:44
        ja22ek napisał:

        > Jeszcze jedną nosówkę, np. nosowe 'a'.

        O, to to! Ale mają być prawdziwe nosówki, a nie takie na pół gwizdka.

        Chyba już kiedyś mieliśmy nosowe "a"? Ala
        • ja22ek Re: a może by tak... 02.07.03, 11:05
          Owszem, było nosowe 'a', ale na ogół przeszło w nosowe 'o' (jak widać z naszej
          pisowni). W nielicznych przypadkach przeszło w 'an' (Santok, Sandomierz), a
          może i w coś jeszcze.
          • stefan4 Re: a może by tak... 02.07.03, 12:22
            ja22ek:
            > W nielicznych przypadkach przeszło w 'an' (Santok,
            > Sandomierz)

            Gdzie jest Santok? Czy gdzies w okolicach Sanoka
            (zupelnie nienosowego)?

            - Stefan
            • tomi469 Re: a może by tak... 11.09.03, 18:50
              W województwie lubuskim.
    • tomi469 Re: a może by tak... 11.09.03, 18:48
      Język polski nie posiada ablatywu i dlatego przegrywamy z sanskrytem 7:8 w
      meczu na szczycie rodziny indoeuropejskiej. Poza naszą rodziną nie mamy się
      już specjalnie czym chwalić: w fińskim jest 15, w węgierskim 17, a
      rekordzista - cezyjski z Kaukazu ma aż 42 przypadki.
      • stefan4 Re: a może by tak... 11.09.03, 20:30
        tomi469:
        > Język polski nie posiada ablatywu i dlatego przegrywamy z sanskrytem 7:8 w
        > meczu na szczycie rodziny indoeuropejskiej.

        Jeśli ktoś mówi np., że jest najsilniejszy z całej rodziny, to ma zwykle na
        myśli żyjących członków rodziny a nie dawno wymarłych przodków, nie? Wygrywamy
        na przypadki wśród żyjących członków rodziny. A dawno temu to jużci, lata były
        cieplejsze, panny skromniejsze, jajka po mendel za dwa grosze i sanskryt miał
        więcej przypadków.

        Ale czy mógłbyś wyjaśnić, co to jest ablatyw? Łaciński ,,ablativus'' pełni
        mniej więcej te funkcje, co u nas narzędnik i miejscownik, więc możnaby
        powiedzieć, że mamy dwóch ablativos, i tym bijemy łacinę. Wobec tego sądzę, że
        w sanskrycie działo się jeszcze coś innego, dlatego pytam. Czy sanskrytczycy
        mieli narzędnik, miejscownik i jeszcze ablatyw?

        - Stefan
        • tomi469 Re: a może by tak... 11.09.03, 21:37
          > Ale czy mógłbyś wyjaśnić, co to jest ablatyw? Łaciński ,,ablativus'' pełni
          > mniej więcej te funkcje, co u nas narzędnik i miejscownik, więc możnaby
          > powiedzieć, że mamy dwóch ablativos, i tym bijemy łacinę. Wobec tego sądzę,
          że
          > w sanskrycie działo się jeszcze coś innego, dlatego pytam. Czy sanskrytczycy
          > mieli narzędnik, miejscownik i jeszcze ablatyw?

          Sanskryt miał wszystkie przypadki, które my mamy, a także ablatyw,
          odpowiadający na pytania "skąd? od kogo/czego?". Na podstawie ilości
          przypadków w takich językach jak łacina (6), polski i litewski (po 7) oraz
          sanskryt(8), większość językoznawców uważa, że język praindoeuropejski też
          miał ich 8 (niektórzy nawet uważają, że mniej niż 8). Szukam teraz informacji
          co się stało z ósmym przypadkiem w językach słowiańskich, bo nie wiem kiedy
          został on zagubiony, ale sądzę, że jeszcze przed powstaniem języka polskiego.
          • stefan4 Re: a może by tak... 11.09.03, 22:52
            tomi469:
            > Sanskryt miał wszystkie przypadki, które my mamy, a także ablatyw,
            > odpowiadający na pytania "skąd? od kogo/czego?".

            W łacinie to jest jedna z funkcji ablativi. A więc łaciński ablativus to
            narzędnik + miejscownik + ablatyw.

            tomi469:
            > Szukam teraz informacji co się stało z ósmym przypadkiem w językach
            > słowiańskich, bo nie wiem kiedy został on zagubiony, ale sądzę, że jeszcze
            > przed powstaniem języka polskiego.

            Ale czy wiadomo, że istniał w językach słowiańskich? Nie zgubił się jeszcze
            przed ich powstaniem?

            Ślady po zanikłych przypadkach zdarzają się w żywych językach. Na przykład
            rosyjskie ,,Bożie moj'' jest śladem po zmarłym wołaczu. Czy są takie ślady po
            ablatywie? Rosyjskie ,,domoj'' to chyba nie to, bo kierunek się nie zgadza:
            dokąd a nie skąd.

            - Stefan
            • ja22ek Re: a może by tak... 12.09.03, 08:32
              Ablatiwu słowiańskiego w pisanych źródłach nie uświadczysz. O ile dobrze
              pamiętam, to za ślad tego przypadku uważa się formę 'doma'.
              • stefan4 po co miejscownik? 12.09.03, 09:05
                ja22ek:
                > Ablatiwu słowiańskiego w pisanych źródłach nie uświadczysz. O ile dobrze
                > pamiętam, to za ślad tego przypadku uważa się formę 'doma'.

                Polskie ,,doma'' oznacza to samo co rosyjskie ,,domoj'' czyli ,,do domu''.
                Rosyjskie ,,doma'' oznacza ,,w domu''. Ani jedno ani drugie nie odpowiada na
                pytanie ,,skąd?''.

                Obecnie po polsku w ogóle nie można wyrazić miejsca czy kierunku (ani ,,w'', ani
                ,,z'', ani ,,do'') bez użycia przyimka, prawda? Mimo istnienia przypadków. W
                łacinie jest lepiej (tylko uwaga, przykład właśnie zmyśliłem, mogłem nakłamać):

                ,,maneo Poloniae (gen.) et peragro Gedania (abl.) Cracoviam (acc.)'' ==
                ,,przebywam w Polsce i podróżuję z Gdańska do Krakowa''

                Jeśli przed rzeczownikiem w jakimś przypadku I TAK trzeba użyć przyimka, to po
                co jest przypadek? Po co w języku polskim jest miejscownik, przed którym zawsze
                musi stać jakiś ,,o'', albo ,,w'' pod rygorem całkowitej niezrozumiałości?

                - Stefan
                • ja22ek Re: po co miejscownik? 12.09.03, 09:57
                  stefan4 napisał:

                  > Polskie ,,doma'' oznacza to samo co rosyjskie ,,domoj'' czyli ,,do domu''.
                  > Rosyjskie ,,doma'' oznacza ,,w domu''.

                  Popatrz, a ja sądziłem, że polskie „doma” to właśnie „w domu”. Muszę się
                  podszkolić ze staropolszczyzny :)

                  > Jeśli przed rzeczownikiem w jakimś przypadku I TAK trzeba użyć przyimka, to po
                  > co jest przypadek?

                  To jest zaszłość historyczna. Pewnie wszystkie przypadki miały kiedyś
                  bezprzyimkowe znaczenie. Gdy wkroczyły przyimki, po prostu nikt się nie
                  spostrzegł, że jeden czy drugi przypadek stał się zbędny.

                  > Po co w języku polskim jest miejscownik, przed którym zawsze
                  > musi stać jakiś ,,o'', albo ,,w'' pod rygorem całkowitej niezrozumiałości?

                  Tak jest. Tym bardziej, że miejscownik powoduje masę kłopotów z przegłosem
                  (ciasto:cieście, mazda:maździe, noga:nodze). Od dzisiaj łączymy miejscownik z
                  zagrożonym wymarciem celownikiem. Mówimy o ładnej kobiecie, o szarej myszy, o
                  czarnej ziemi, o małemu chłopcowi, o dumnemu Polakowi, o zamniętemu oknu, o
                  otwartemu przedszkolu. Jak widać, kobietom nie robi to żadnej różnicy, w
                  rzeczownikach nijakich różnica jest zaniedbywalna (nijacy przede wszystkim nie
                  mówią!). Tylko faceci stracą, bo zamiast jednosylabowej końcówki będzie
                  dwusylabowa, i w przymiotnikach też. Ale i na to mamy radę, po prostu
                  zastąpimy -owi prapolską końcówką -u, i będziemy nie tylko mówić o chłopcu, ale
                  i przypatrywać się chłopcu, domu, Polaku, gościu. Przymiotnikowi zostawimy
                  końcówkę -emu, bo miejscownikowe -ym się myli z narzędnikowym -ym.

                  Aha, jeszcze liczba mnoga:
                  O kobietom, o przedszkolom, o facetom. Hm... tak sobie to brzmi, ale to kwestia
                  przywyknięcia. Przeciez robimy to dla dobra narodu ;)

                  I wreszcie koniec z Kieleckiem i Zakopanem! Będzie w Kieleckiemu i w Zakopanemu.


                  Pozzdrawiam
                  Jazzek
                  • ala100 Re: po co miejscownik? 12.09.03, 10:21
                    ja22ek napisał:

                    > Od dzisiaj łączymy miejscownik z
                    > zagrożonym wymarciem celownikiem. Mówimy o ładnej kobiecie, o szarej myszy, o
                    > czarnej ziemi, o małemu chłopcowi, o dumnemu Polakowi, o zamniętemu oknu, o
                    > otwartemu przedszkolu. Jak widać, kobietom nie robi to żadnej różnicy,

                    Robi. Zmieniłam zdanie, zostaję przy celowniku. Ala
              • ja22ek Re: a może by tak... 17.09.03, 13:59
                ja22ek napisał:

                > Ablatiwu słowiańskiego w pisanych źródłach nie uświadczysz. O ile dobrze
                > pamiętam, to za ślad tego przypadku uważa się formę 'doma'.

                A niektórzy uważają, że i 'wczora' ablatiwem pachnie...
          • aiwom separativus 07.08.13, 23:26
            tomi469 napisał:

            > Szukam teraz informacji
            > co się stało z ósmym przypadkiem w językach słowiańskich, bo nie wiem kiedy
            > został on zagubiony, ale sądzę, że jeszcze przed powstaniem języka polskiego.

            Separativus, zlal sie z dopelniaczem (od kogo czego).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja