poncho/ jeansy/ leader - spolszczone?

01.12.07, 20:05
Dlaczego to [ponczo] uwsteczniono do [poncho]? - (1.)
(tekst Dyktanda dorocznego w Katowicach).

Przyjęło się ono, spolszczyło a zawraca w piśmie jak
te [dżinsy] do [jeansów] - (2.)
Podobnie jak [lider] fluktuuje nazad do [leader] - (3.)
.
Czy brać tę tendencję jako dziwaczenie dziennikarzy
zmanierowanych demonstracją: "Oto Ja, znam
angielszczyznę/ hiszpańszczyznę"?
Lepiej niż polszczyznę. hi, hi, hi?..
.
Jak normatywnie rozstrzygnąć?
Spolszczyliśmy w pismie:
(1.)?
(2.)?
(3.)?
    • aguerre Re: poncho/ jeansy/ leader - spolszczone? 01.12.07, 23:05
      Poncho zawsze było ponchem (przez "ch") i tu nic się nie zmieniło -
      zajrzyj do starych wydań słowników ortograficznych. Co innego poncz
      (napój).
      Jeśli chodzi o pozostałe wyrazy, to jak najbardziej poprawna, a
      wręcz zalecana jest pisownia spolszczona (dżins, lider).
    • pam75 Re: poncho/ jeansy/ leader - spolszczone? 01.12.07, 23:22
      SJP - poncho - czytaj ponczo 'okrycie ...itd'
      Zaraz po ww. jest poncz. Poncza nie ma.
      Jest również leader (wym. lider) ale i odsyłacz pod lider, podobnie jeans z
      odsyłaczem pod dżins.
      Jak widać, dziennikarze mają wybór i oparcie w słowniku.
      • dar61 Ale dziwaczą! 02.12.07, 10:49
        Szpan pismaczenia i tyle.
        .
        Widać to u tych "dzennikarzy" czy "tygodnikarzy" w
        innych niż mianownik przypadkach. Norma mówi - że tam
        NIE MA pojawiać sie niespolszczona wersja zapisu.
        A u tzw "periodykarzy" - pojawia się.
        .
        Dziwnie sztywni jesteście z tym podejściem do
        słowników.
        Jak Wam w odpowiedzi wygodnie - opieracie sie na
        panamiodkowym UZUSIE języka brukowego.
        Zdecydujta się.
        Przyswojone = spolszczone
        • aguerre Re: Ale dziwaczą! 02.12.07, 16:14
          O jakiej normie piszesz? W mianowniku "poncho", a np. w
          dopełniaczu "poncza"? Pierwsze słyszę.
          Panamiodkowy "uzus języka brukowego" też jakoś do mie nie przemawia.
          Czy mamy pisać "łikend", a mówić "poszłem"?
          • dar61 {Aguerre} nie rozumie, lub nie chce... 02.12.07, 17:25
            ...zrozumieć, co napisałem.
            Tu w odpowiedziach:
            albo się twierdzi, że:
            - słowniki "be" - ulica dyktuje nowości - je należy
            przyjąć - słownik jest za stary,
            lub
            - słownik ważniejszy - tłuszcza nie powinna być
            wyrocznią.
            .
            Napisałem: [panamiodkowy UZUS języka brukowego],
            a nie:
            [panamiodkowy UZUS JĘZYKA BRUKOWEGO].
            Tego też {Aguerre} nie rozumie, lub nie chce?
            .
            [O jakiej normie pisze {dar61}] pyta {Aguerre}.
            A cytowałem właśnie w tym panamiodkową wypowiedź.
            .
            A na "łykend" mówię zapiątek, dni zapiątkowe -
            wzorem "zapiecek" i wszyscy mnie słuchający rozumieją,
            a nawet "rozumią".
            .
            W pisaninie na forum wolę jednak 3. osobę stosować.
            Mniej w niej lekceważenia interlokutora, {Aguerre}.
            • zbigniew_ Re: {Aguerre} nie rozumie, lub nie chce... 10.12.07, 01:07
              Od czasu do czasu bywan bardzo zniesmaczony poziomem argumentacji
              niektórych "bojców" na tym forum
              dar61 dopatruje się jakiegoś lekceważenia w wypowiedziach aguerre'go.
              Ciekawe, może wskażesz odpowiedni fragment?
              Sam zaś w sposób protekcjonalny i prostacki wypisuje o jakichś
              panamiodkowych uzusach,
              Czego by nie powiedzieć od Miodku, jedno jest bezsporne, czuje on
              ducha języka polskiego. Zapewne nie domyślasz sie o czym mówię.
              Gdyby było inaczej nie dopominał byś się o ponczo.
              • dar61 Wolę jednak argumentację {bu4} niż ... 10.12.07, 13:07
                ...takie "aguerre'iana".
                Swym pytaniem dałem świadectwo stylu pisowni nowej
                fali "dziennikarzy" na siłę przerabiającą już
                spolszczone terminy na powrót (gwarowo: nazad) do
                oryginalnej pisowni.
                Widzę, że cytowanie Profesora z Wrocławia nie pomaga.
                Będzie trzeba, jako źródła, dla takich zbigniewów i
                aguerre'ów notować datę i fragment wypowiedzi takich
                autorytetów.
                Oto właśnie Profesor (z 10 lat temu w swym felietonie
                tu, w Gazecie oraz potem w swej książce), zapisał
                ongi, że on WIDZI tendencję w polszczyźnie, z którą z
                punktu norm języka klasycznej polszczyzny się on nie
                zgadza jako specjalista - ale wróży jej zwycięstwo.
                KROPKA, KONIEC CYTATU. (nie mam zamiaru grzebać
                odpłatnie w archiwum Gazety, a swój wycinek tego
                felietonu z G. mam i tak).
                Dotyczyła ta opinia DOPEŁNIACZOWANIA biernika męskich
                nieżywotnych. Minęło 10 lat - onże króluje w
                wypowiedziach NAGŁÓWKÓW gazet - ja się tu na forum
                temu dziwuję , piszę że to polsatyzacja języka i
                kultury (za senatorem KUTZEM) - i jestem za takie
                wypowiedzi na forum przez zbigniewów i in. aguerre'ów
                sekowany. Termin "bojec" jest jednym ze
                spokojniejszych.

                .
                Tenże Profesor też cytował normę niestosowania (w
                odmianie np. nazwisk) w przypadkach poza mianownikiem
                zapisu liternictwa oryginalnego, niepolskiego w
                imieniu, nazwisku - stąd me "...w innych niż
                mianownik przypadkach. Norma mówi - że tam
                NIE MA pojawiać się niespolszczona wersja zapisu...".
                Czy mamy ją stosować do in. niż personalnych
                rzeczowników? Ja bym optował za.
                Też nie mam zamiaru podawania dat i źródła - wszak tu
                forum polonorum, a nie naukowa, drukowana dysputa.
                .
                Tenże Profesor ma neutralny, niebałwochwalczy osąd
                źródeł słownikowych. Myślę - jak i on - że słowniki
                j.pol. rejestrują TENDENCJE w polszczyźnie. Wpisuje
                się do słownika j.pol. zwroty, pisownie etc.
                przetrawione przez co najmniej dziesięciolecia
                stosowania w języku popularnym, ulicznym, brukowym w
                końcu - niestety.
                .
                Czego by nie powiedzieć od Profesorze, jedno jest
                bezsporne: zmienia się On. Pamiętam jego wypowiedzi,
                gdy pieklił sie nad błędem, perorował, argumentował,
                był twardy w swym uporze. Dziś rejestruje On dane
                zjawisko, nie godzi się na spłaszczanie BOGACTWA
                polszczyzny, a argumenty swe daje delikatniej - czuje
                on duch polsatyzacji języka polskiego i daje mu
                rekontrę.
                Nie zaperza się, argumenty swe utrzymuje - a jednym
                zwrotem "NORMA językowa nie pozwala się WZORCOWO tak
                wypowiedzić" ZAŁATWIA SPRAWĘ SPORU.
                .
                Zapewne {Zbigniew} nie domyśla się, że ROZUMIEĆ
                ("czuć") tendencje języka polskiego do spłaszczania
                (lub: spłaszczania się) a GODZIĆ się na to - to dwie
                różne sprawy.



                .
                Coraz natarczywiej dopominam się o użycie 3. osoby w
                zwracaniu się, bo ta forumowa "protekcjonalna i
                prostacka" pyskówka cofa zwyczaje do poziomu jaki mnie
                zadziwia.
                Mnie jakoś anonimowość forum nie kusi do stosowania
                obelg i wyzwisk wobec interlokutorów...
                Nawet za: "nie dopominał byś się o...".
                • dar61 Errata 10.12.07, 13:33
                  fali "dziennikarzy" na siłę przerabiającą już... -->
                  [przerabiających]

                  nie powiedzieć od Profesorze... --> [o Profesorze]

                  WZORCOWO tak wypowiedzić ... --> [tak wypowiedzieć]
                  .
                  Przepraszam.
                  Za: "czuje on duch polsatyzacji" - nie prepraszam...

              • dar61 Re: źródła 09.01.08, 13:54
                poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=pod+adresem&kat=18

                .
                Bronx
                3.04.2003
                [(...)W sprawie tej niedawno wypowiedziała się Rada
                Języka Polskiego (...)
                Osobiście uważam, iż polszczyć zapis należałoby we
                wszystkich wyrazach zakończonych na ‑x. Byłoby to
                zgodne ze zwyczajem językowym, i rozsądne, bo przecież
                formy odmieniane w polskich tekstach trzeba uznać za
                spolonizowane. Obserwacje na ten temat przedstawiłem w
                maju 2001 na posiedzeniu Komisji Kultury Języka
                Polskiej Akademii Nauk, która (...)
                – Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski
                .
                PS. O tym, że orzeczenie Rady Języka Polskiego w
                sprawie odmiany wyrazów o zakończeniu x niepotrzebnie
                komplikuje polską fleksję, już pisaliśmy na łamach
                naszej Poradni. Godne uwagi jest, że Wielki słownik
                ortograficzny PWN pod red. prof. Edwarda Polańskiego
                (notabene wydany z pozytywną opinią Rady), całkiem
                inaczej rozwiązał tę sprawę. Jak wynika z par. 9.5
                (punkt d) i 66.3 (uwaga 2), radzi on pisać np.
                Halifax – Halifaksu, Hendrix – Hendriksem, a więc
                zamieniać końcowe x na ks we wszystkich przypadkach
                odmiany (nie tylko w miejscowniku), i to niezależnie
                od tego, czy dana nazwa jest skrótowcem, czy też nie.
                Mamy nadzieję, że decyzja ta spotka się z aprobatą
                czytelników.
                — Mirosław Bańko




    • bu4 Re: poncho/ jeansy/ leader - spolszczone? 02.12.07, 19:57
      Spolszczanie obcych słów jest normalnym procesem jezykowym. Język
      polski od wieków czerpał tworzywo z innych języków. Niektorzy
      starali sie tępić to jako przpadłość, chorobę. Przyswajanie obcych
      zasobow leksykalnych wiązało się zwykle z bardziej lub mniej
      zręcznym przystosowaniem do warunkow fonetycznych i fleksyjnych.
      Czasem jednak zachowywano oryginalna pisownię, szczegolnie nazw
      własnych, a także niktórych pospolitych o globalnym zasięgu. Poza
      tym nie ma nic dziwnego w równolegm uzywaniu form spolszczonych i
      oryginalnych. Zalezy to od okoliczności czyli kontekstu. Mówię i
      piszę o swoim samochodzie: peżot, pezota. Kiedy jednakze daję
      ogloszenie o jego sprzedaży, piszę - Peugeot. I podobnie może być
      z : ponczo, dżinsami (dżynsami, liderem. Jeśli autorz dyktanda
      potraktowali taki słowa jako haki, kruczki, pułapki, to nie mozna im
      niczego zarzucić -takie ich prawo. Nie znaczy to jednak,
      że "uwstecznieją" pisownię; że "zawracają" "nazad" do pierwocin.
      Obowiązuje w zasadzi jedna norma spolszczen: mają byc one zrozomiałe
      i niekonfliktowe w użytkowaniu.
Pełna wersja