ja22ek
17.08.03, 19:17
Bieszczady są ostoją wielu ciekawych problemów językowych. Już odmiana samej
ich nazwy jest od lat przedmiotem zaciekłych sporów, czy należy mówić
Bieszczadów jak Tatrów, czy raczej Bieszczad jak Sudet. I na naszym forum
toczyła się kiedyś dyskusja na ten temat, w której dzielnie bronił Bieszczad
(a może Bieszczadów? ;) Stefan. Także i w tym roku bój trwa. Przewodnik po
Bieszczadach, wydany przez Optimusa Pascala, a napisany najwyraźniej przez
bywalca, konsekwentnie opisuje uroki Bieszczad, natomiast mapa tych gór,
przygotowana przez Pitra Kartografię, w części słowno-muzycznej odnosi się do
Bieszczadów. Ja ze swej strony mogę tylko dodać, że moim wrodzonym (matkę mam
z Leska) dopełniaczem jest Bieszczad, a nabytym Bieszczadów, i oba stosuję
wymiennie.
Z gramatycznych problemów mamy jeszcze nieoczywistą rodzajowość nazw pewnych
wsi. Kiedyś pytano mnie o drogę do Hoczewia, co zabrzmiało jak z tym niedawno
wspomnianym na forum Gołdapem. Hoczew jest przecie jak marchew, więc do
Hoczwi. Tej pewności nie mam natomiast w przypadku wsi Łobozew. Na mapie
Pitra mamy na wszelki wypadek po dwie formy: Łobozew Dolny/Górny i Łobozew
Dolna/Górna. Mnie osobiście żeńskie 'Łobozwi' pasuje.
Ala na pewno byłaby urzeczona mnożestwem miejscowości z niewątpliwie
dźwięcznym H, jako to Huzele, Hoczew, Hoszów, Uherce czy Berehy. Niestety,
część tych nazw jest przerabiana na naszą modłę, i dziś częściej usłyszy się
o Brzegach niż Berehah Górnych. Młodym ludziom wspomnę o napadzie
nacjonalistycznego szału, który opanował krośnieńskie (i może nie tylko)
władze wojewódzkie w roku 1978, kiedy to zmieniono hurtem wszystkie nazwy,
które nie dźwięczały po polsku na inne, np. Bereskę na Brzózkę, Uherce na
Nową Wieś, Huzele na Podegrodzie, no i ww. Berehy na Brzegi. Dodatkowo
uczczono gen. Świerczewskiego, i jedno Rabe stało się Świerczewem, a drugie
Karolowem. Co komu winne Rabe, nie wiem do dziś...
Z dziedziny czysto ortograficznej mamy ciekawą kontaminację, czyli krzyżówkę,
form 'camping' i 'kemping', czyli... 'cemping' (np. w Chrewcie). Jak to
czytać, nie odważę się snuć hipotez.
Na koniec korzystałem z okazji, aby wsłuchać się w mowę ludu tamtejszego. O
ile wokabulariusz nie odbiega zbytnio od stosowanego w innych rejonach
Polski, to sposób jego użycia robi wrażenie. Słyszałem tak nieoczekiwane
zestawienie, jak 'jebany namiot', czy urodziwy rytmicznie
dwunastozgłoskowiec 'nie masz kurwa na co patrzeć ja pierdole', o ileż
bardziej wyrazisty niż prozaiczne i pozbawione rytmu 'nie masz na co patrzeć'.
Pozdrawiam wakacyjnie
Jazzek