urlop tacierzyński

20.08.08, 15:23
Dawno, dawno temu życie było prostsze, a więc i język opisujący je
był mniej skomplikowany.

Byli sobie matka i ojciec, starali się w miarę swych możliwości
wywiązać z zadań wynikających z MACIERZYŃSTWA i OJCOSTWA, czyli
spełnić swe obowiązki MACIRZYŃSKIE i OJCOWSKIE. Matka szczególnie
intensywnie opiekowała się latoroślą podczas urlopu MACIERZYŃSKIEGO,
ojcu nie przysługiwał urlop OJCOWSKI, więc też nie było potrzeby w
żaden sposób tego zjawiska nazywać.

Potem życie stworzyło ojcom nowe możliwości, a więc ktoś pomyślał i
wymyślił urlop TACIERZYŃSKI.

Jak myślicie, czy jest jakaś szansa, aby ten potworek się nie
zadomowił w polszczyźnie?
    • veeto1 Re: urlop tacierzyński 20.08.08, 18:31
      Nie słyszałam tego i mam nadzieję, że nie usłyszę. Może ktoś po
      prostu tylko w żartach tak powiedział?
      • dar61 Re: urlop tacierzyński 20.08.08, 20:11
        Maciora -> mać -> matka [zdrobnienie od maci].
        ...? - ...["tać"?] - "tatka" [za Bugiem: tatko].

        Tego ciągu nie znają "redaktorzy" w G. Wyborczej FORSUJĄC swój
        pomysł nazwy akcji [nomen omen wartościowej] o urlopach
        dla "taciory".
        Debilna nazwa spali tę akcję gazetową...

        Tak to krzykliwość nagłówka w gazecie przykrywką dla szpetnej
        polszczyzny.
        Szkoda poziomu w Gazecie.

        * * *
        Urlop "knurowy"?

        knur – samiec świni domowej zdolny do użytkowania rozpłodowego;
        maciora (locha) – dorosła samica świni domowej użytkowana
        rozpłodowo.
    • ja22ek Re: urlop tacierzyński 21.08.08, 11:53
      Nie ma :]

      Przypomnę przy okazji inne potworki wybiercze: gimbus, ekspata,
      celebryta :)
      • annajustyna Re: urlop tacierzyński 21.08.08, 12:57
        Przeciez juz sie zadomowil...A co do celebrytow - kto ejszcze pamieta stare
        okreslenie "starletka"?
        • dar61 Re: zadomowił 21.08.08, 14:11
          Owszem, ale tylko tu, na łamach.
          Ognisko tej zarazy juz wiele razy mnie [językowo] załamało.
          Z korektą tu kiepsko, z polszczyzną także.

          Tytułologia w publikatorach ma swą podłą tradycję - ale nie do tego
          stopnia, by nietrafne słowo forsować.
          Może to zadufanie w sobie?
          W "opiniotwórczość"?

          * * *
          Od dawna nie przemawia do mnie stosowane tu słowo "baron".
Pełna wersja