wlodekbar 21.09.08, 01:44 Gdy podczas demonstracji palone są flagi USA i Izraela, dowodzi to tego, że także ruchy pokojowe i społeczne nie są odporne na prymitywny schemat przyjaciel – wróg. ;) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
horpyna4 Re: Coś tu mi nie pasuje...: 21.09.08, 10:26 Palenie flag USA i Izraela podczas demonstracji dowodzi tego, że... Odpowiedz Link Zgłoś
bu4 Re: Coś tu mi nie pasuje...: 21.09.08, 11:13 Gdy podczas demonstracji palone są flagi USA i Izraela, dowodzi to, że ruchy pokojowe i społeczne Ruchy pokojowe są z natury ruchami społecznym. "Społeczne" należy zastąpić nazwą o węższym zakresie np. coś wrodzaju (nie wiemy, co wynika z kontekstu) antyglobalistyczne, feministyczne, a nawet socjalne (bo w języku polskiem społeczne i socjalne pojęciowo różnią się). Odpowiedz Link Zgłoś
plazzek Re: Coś tu mi nie pasuje...: 22.09.08, 10:45 Ruchy pokojowe mogą być też państwowe. Ruch obrońców pokoju w PRL na pewno nie był społeczny :) Odpowiedz Link Zgłoś
bu4 Re: Coś tu mi nie pasuje...: 22.09.08, 11:51 No, niezupełnie tak. Przeczytaj: wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=35336 I jeszcze wybrany fragment: Zacznijmy od drugiego z tych pojęć. „Ruch Obrońców Pokoju” to nie – jak można sądzić, ogół ludzi działających na rzecz zachowania pokoju, lecz stworzona i zdominowana przez komunistów organizacja, która zapoczątkowana została na Międzynarodowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu w sierpniu 1948 r., a formalnie ukształtowana na I Światowym Kongresie Obrońców Pokoju w Paryżu i Pradze w kwietniu 1949 r i kierowana przez Światową Radę Pokoju w Moskwie. W ruchu tym, oprócz komunistów i zdominowanych przez nich organizacji, takich jak Światowa Federacja Młodzieży Demokratycznej, Światowa Federacja Związków Zawodowych i Światowa Demokratyczna Federacja Kobiet, uczestniczyli także rozmaici „lewicowi intelektualiści” zachodni, którzy albo nie wierzyli w istnienie łagrów w Związku Sowieckim albo uważali ich istnienie za usprawiedliwione celami rewolucji. Dyspozycyjność „Ruchu Obrońców Pokoju” wobec Kremla ujawniła się nader dobitnie, gdy w listopadzie 1950 r. uczestnicy odbywającego się wówczas w Warszawie II Światowego Kongresu Obrońców Pokoju ostro potępili „amerykańską interwencję w Korei” bezkrytycznie przyjmując będące wymysłem komunistycznej propagandy twierdzenie, że to Korea Południowa napadła na Północną i całkowicie przemilczając udział w tej wojnie „ochotników chińskich” w liczbie 400 tysięcy. Taka postawa Kongresu była całkowicie zgodna z celami, dla których powołany został „Ruch Obrońców Pokoju”. Rzeczywistym bowiem celem powołania owego „ruchu” było takie wpływanie na opinię publiczną w krajach zachodnich, by wymuszała ona na tamtejszych rządach korzystne z punktu widzenia Moskwy decyzje w takich sprawach, jak np. wielkość kwot przeznaczanych w budżetach na zbrojenia. W krajach komunistycznych natomiast przedstawianie państw zachodnich jako agresorów i wywoływanie psychozy zagrożenia wojną, było – w połączeniu z odcięciem ludzi od nie podporządkowanych władzom źródeł informacji – potrzebne komunistom dla usprawiedliwienia kosztownych zbrojeń. Czyli był to ruch spoleczny całkowicie stymulowany przez Kreml. Odpowiedz Link Zgłoś