hipnozaur
18.12.10, 21:33
Moja mama osiągnęła heroiczny wiek emerytalny 60 lat bez żadnych kombinowań (bravooo!)
Jednak na obecną chwilę jest kłopot z zebraniem papierów, o których braku pobliskie ZUS-y są powiadomione. Ale ma świadectwa pracy i różne ślady jej działalności w tych zakładach. Jednak na swoje nieszczęście moja mama posiada męża Duńczyka i duńską kartę stałego pobytu. Jednak nie korzysta z tychże przywilejów i uprawnień ze względu na to, że pobyt jej męża związany jest z pracą w Polsce. Zresztą jesteśmy w UE i równie dobrze mogła by być rezydentką na Azorach.
Na razie ZUS "szaleje" i chce oprócz kolejnych oświadczeń powielających dotychczasowe, dodatkowego oświadczenia o tym, że jej centrum życia ogniskuje się w Danii.
Czy istnieje ewentualne podejrzenie, że ZUS robi podchody by zbyć sprawę na duński system emerytalny i przeczekać tą sprawę i przedłużyć o 5 lat i mieć z głowy kolejnego emeryta?
Moja mama rzadko jeżdzi do Danii i najprawdopodobniej nie zwiąże swojego emerytalnego czasu z tym krajem. Tym bardziej wolałaby mieć po 25 latach przepracowanych w działalności gospodarczej i na dwóch innych etatach w Polsce stabilny fundament finansowy.
W Danii wiek emerytalny osiąga się u kobiet w wieku 65 lat (Uff). Na obecną chwilę całą sprawę przejoł ZUS Szczeciński ponieważ on jest uprawniony do konszachtów z duńskim systemem.
Cały błąd polega na zgłoszeniu sytuacji o duńskiej karcie i przekazaniu sprawy aż do Szczecina. Jakiekolwiek wycofanie papierów z obecnego kołowrotka spowoduje ostatecznie rezygnację z ubiegania się o polską emeryturę.
Czy pisać oświadczenie o tym, że mojej mamy, czyli: "moje centrum życia jest w Danii"??
Stan zdrowia mojej Mamy jest różny, kłopoty z ciśnieniem, kręgosłupem itp. "Zusisko" nie wyroluje? Znacie takie historie?