Dodaj do ulubionych

Rozmyślania przy porannej kawie.

26.02.11, 07:36
Drugiej. Pierwsza pozwala mi zaledwie na otwarcie oczu. Do połowy.
No, więc co my dziś mamy? A sobota. Kalendarz z impresjonistami (prezent od Młodego; kocham Cię Młody) ma już kilka zapisków pod 26-tym. Pierwszy o 10-tej, ostatni o 18,30.
Zaraz ogarnę mieszkanie. Tak jeli-jeli, żeby się nie przewrócić przez coś. Potem przygotuję się do pracy i nadrobię zaległości z wczoraj. Powinnam napisać do...i do...Nie napisze, nie ma waca, nie dam rady. Trudno, niech się obrażą. Powinnam zadzwonić do...muszę, choć może nie dziś?...i do...na pewno nie dziś. I poczytać. Tiaaa, chciała by dusza do raju. Zakupy. No, nie!!! Mofy nie ma. Nie zdążę. Z głodu nie umrę. Ale jutro też mi nie pasi sad Się zobaczy.
Gwóźdź programu na dziś, to poczta. Odbiór przesyłki poleconej. Wiem, co tam jest. ZUS mi powie, ile mu jestem winna i do kiedy mam spłacić. Z czego? Nie powiesad Ale najpierw będę musiała odstać swoje w kolejce. Będę liczyć do 10-ciu, z przerwami na pippippip. Wracając koniecznie muszę podjąć kaskę z bankomatu. Wczoraj był nieczynny....wrrrr. Terminal we wszystkich sklepach powinien być obowiązkowy! Co to za wymysły z płaceniem gotówką? Jak za Fenicjan. Może jeszcze handel wymienny?!
Obiad mam: ptak z burakami, na 4 dni. Nie ma co marudzić. Dzieci w Somalii mają dużo gorzej.
Wieczorem polegnę, jak fryc pod Stalingradem. Jak mnie wyrolują z tą pracą, to...To nic. Ryzykuję.
Kawa się skończyła, więc pora na mnie.
Miłego dnia wszystkim życzę smile Czasem zajrzę. Może smile
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka