No, więc na jaki temat

28.02.11, 11:26
sobie dziś pomilczymy?
    • baska123 Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 11:57
      Radio i TV o Oskarach w kółko.
      Polityka błędy Tuskowi wytyka.
      Mam dosyc'-do kuchni zajrzę.
      • sagittarius954 Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 13:05
        Oskarowy film widziałem , poza momentami zasługującymi na Oskara za bardzo nie widzę w tym filmie czegoś szczególnego poza jednym gloryfikowaniem monarchii , mimo wszystko , i stosunku poddanych do Ich Królewskich Mości.
        • aga-kosa Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 13:56
          W ubiegłym tygodniu musiałam odleżeć grypę, którą na imprezie poczęstowała mnie znajoma.
          Jak już człowiek leży - a inteligentny i skromny się nie nudzi - włączyłam sobie telewizor na "Pierwyj kanał Moskwa" i trafiłam na koncert z okazji ichniego Dnia Kombatanta.
          Wielu dziadków w różnych mundurach, w óżnym wieku, część zasypiających...
          Na scenie aktorzy w patriotycznym repertuarze.
          Ale co mnie zachwyciło to bardzo młodzi ludzie,niemal od przedszkola w górę.
          Z jakim przejęciem te dzieciaki przeżywały swój pobyt na scenie, swoją intepretację poezji, pieśni...
          Żal mi było tego,że bardzo dawno nie widziałam tak zaangażowanej naszej młodzieży choćby raz do roku w dniu naszego największego święta "11 listopada".aga
          • iryska2604 Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 15:36
            Agusia,a pokaz mi kto tak naprawdę świetuje ten dzień? Jeszcze sie chyba nie zakorzeniła w narodzie tradycja.Przez 50 lat kazano nam swiętować 1 Maja, 22 lipca a najwazniejszy dzień jakos nam umyka.Moze gdyby nie listopad? Rodzice,przedszkole ,szkoła - wszyscy powinni dzieciom przyblizac tą rocznicę i tłumaczyc dlaczego to taki wazny dzień.Wtedy -w następnym pokoleniu moze ten dzień bedzie obchodzony tak jak 4 lipca w Stanach.Oby.
            • xy.5 Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 16:31
              Od razu widać,że nie bywacie na kresach a już napewno nie w naszej gminie,gdzie świętuje się ten dzień na uroczystej mszy za ojczyznę a potem na niemniej uroczystej akademii w domu kultury.
            • wrzosowapolana Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 17:09
              iryska2604 napisała:

              > Agusia,a pokaz mi kto tak naprawdę świetuje ten dzień? Jeszcze sie chyba ni
              > e zakorzeniła w narodzie tradycja.Przez 50 lat kazano nam swiętować 1 Maja, 2
              > 2 lipca a najwazniejszy dzień jakos nam umyka.Moze gdyby nie listopad? Rodz
              > ice,przedszkole ,szkoła - wszyscy powinni dzieciom przyblizac tą rocznicę i tłu
              > maczyc dlaczego to taki wazny dzień.Wtedy -w następnym pokoleniu moze ten dz
              > ień bedzie obchodzony tak jak 4 lipca w Stanach.Oby.

              Irysko, przecież, jako naród miłujący martyrologię, świętujemy tylko przegrane wojny, nieudane zrywy narodowe i poległych. Kombatant przeżył, więc...Chyba to mu powinno wystarczyć smile
          • pia.ed Re: No, więc na jaki temat 01.03.11, 10:48
            Rosjanie zawsze byli mocno zaangazowani w to, w co wierzyli ...
            Kiedy w Polsce stacjonowaly radzieckie wojska, to nad jeziorem spotkalam 19-latka
            na niedzielnej przepustce. Zaczelismy rozmawiac, a chlopak zamiast mnie podrywac, to wyciagnal zeszyt z wierszami o Stalinie i zaczal je deklamowac ...
            Tak to dwoje mlodych ludzi ciekawie spedzilo dwie godziny na plazy smile



            aga-kosa napisała:
            ... bardzo młodzi ludzie, niemal od przedszkola w górę. Z jakim przejęciem te dzieciaki przeżywały swój pobyt na scenie, swoją intepretację poezji, pieśni ...
    • wrzosowapolana Re: No, więc na jaki temat 28.02.11, 17:17
      Chyba telewizja nadaje ton naszym myślom...A! I jeszcze prasa wink
      • aga-kosa Re: No, więc na jaki temat 01.03.11, 13:38
        Milczmy sobie dalej na zaproponowany przeze mnie patriotyzm.
        Jak to się stało, że jesteśmy pokoleniem dla którego słowo "Ojczyzna " znaczy tak wiele.
        Czy ,to nasi rodzice i dziadkowie zakazili nas ta dziwna chorobą?
        Czy to nauczyciele jeszcze z przed wojny,czy obowiązkowa lektura /Słowacki, Sienkiewicz,Prus,Żeromski, Orzeszkowa/, czy wzór Bohatyrowiczów będzie nas prześladował...
        Co z naszymi dziećmi, którym recytowaliśmy Broniewskiego "Bagnet na broń."..
        No właśnie:
        -kiedy przyjdą podpalić dom
        ten w którym mieszkasz..
        aga
        • sagittarius954 Re: No, więc na jaki temat 01.03.11, 14:44
          Wszystkie pozostałości po wojnie mogliśmy naocznie zobaczyć nieraz dotknąć , nasi rodzice dziadkowie przeżyli dwie wojny światowe i naprawdę mieli dość , dlatego nieraz popełniali błąd zagłaskania swoich dzieci choć mówili o narodzie i ojczyźnie zupełnie inaczej niż przedstawiano tą część wychowania obywatelskiego . Prawda miała wynikać z naszego postępowania ,ale w stosunku do innego człowieka . Prychaliśmy na wojenne filmy , mieliśmy dość rewolucji i często nie ceniliśmy wartości pracy w zespole , choć kochaliśmy czytać . To tam rozwijaliśmy swoją wyobraźnię nie tylko o lektury , te były be za to wszystkie ksiązki młodzieżowe tamtych czasów szły jak ciepłe bułeczki , czyli wzorce postępowania wypisane były nie tylko w radach rodziny . A przecież takie akcje tv jak "niewidzialna ręka ", klub pancernych powstały po filmie "czterej pancerni i pies" tworzyły zalązki dobrych ludzi . I szkoda ,że dziś więcej w młodych ludziach jest zdolności do biznesu a ten nie zawsze zawiera uczciwe treści życia . Czy jednak nie ma dziś młodych ludzi z patriotycznym zadęciem , są tyle że widzimy ich przez okienko polityczne róznorakich wiadomości a to nie zawsze mówi rzetelną prawdę .
        • wrzosowapolana Re: No, więc na jaki temat 01.03.11, 16:08
          Ago, (zapamiętać: Kosa to ta od patriotyzmu smile ), ceni się to, co się z trudem zdobyło. Młodzi są patriotami, a jeszcze bardziej chcieliby być dumnymi patriotami. Czemu tak jest? Raczej dom, niż szkoła. Dziadka Krzyż Powstańczy przemawia trwalej, niż przeczytana, zazwyczaj nie z wyboru, lektura.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja