pia.ed
10.03.11, 10:39
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9228519,Zamiana_blizniat_wyszla_po_latach__Chca_2_4_mln.html
Historia ma swój początek 1953 r. W odstępie kilku dni w przeworskim szpitalu urodziły się dwie pary bliźniąt: dwóch chłopców oraz dziewczynka i chłopiec. Dziś cała czwórka ma po 58 lat. Po kilkudziesięciu latach okazało się, że chłopcy w szpitalu zostali zamienieni. Dziś nikt nie potrafi powiedzieć, jak do tego doszło.
Dzieci z obu rodzin przyjaźniły się. Gdy chłopcy wychowujący się w dwóch innych rodzinach zaczęli dorastać, pojawiły się pierwsze komentarze, że są do siebie bardzo podobni. - Spotykali się ze złośliwymi uwagami sąsiadów, kolegów w szkole. Te rodziny praktycznie cały czas żyły w niepewności. Każdy ma prawo wychowywać się w swojej rodzinie, ze swoim rodzeństwem, a szczególnie bliźnięta. Kiedyś dzieci, dziś dorośli ludzie utracili tożsamość. Mamy do czynienia z dezintegracją rodziny. To nie dotyczy tylko dwóch chłopców, ale również ich rodzeństwa. Spotkał ich wielki dramat - uważa mecenas Wentlandt-Walkiewicz.
I pyta: - Jak byśmy się czuli, gdy po latach dowiadujemy się, że brat czy siostra, z którymi wychowaliśmy się, nie są naszym biologicznym rodzeństwem?