wrzosowapolana
09.05.11, 07:22
Dla mnie to coś, co plasuje się gdzieś między obojętnością, a fanatyzmem.
Wcale nie tak łatwo go zachować, szczególnie w stosunku do osób, zjawisk bliskich naszemu sercu. Tam, gdzie pojawiają się gorące uczucia, rozum łatwo ulega przegrzaniu na złączach

Najwyraźniej widać to w okresie przedwyborczym. Stanowisko :" moja partia ma zawsze rację" jest wygodne, ale mało konstruktywne. No i jeszcze w stosunku do własnych dzieci, które obowiązkowo są najwspanialsze

O zdrowy dystans łatwiej, kiedy sobie pomyśleć, że krytyka to nie zawsze nieżyczliwe krytykanctwo.
Czy sama lubię, kiedy mnie krytykują? Nie znoszę!

Przynajmniej w pierwszym momencie. Z czasem przychodzi refleksja i, zdarza się

, wdzięczność dla kogoś, kto zaryzykował i nie był obojętny.