Jak daleko mi, jak blisko...

19.05.11, 18:01
Pewnie, jak każde z Was, spotkałam w życiu różnych ludzi. Jedni byli mi bliżsi, inni - odwrotnie. Wspominając ich po latach czasem odnoszę wrażenie, że źle odczytywałam oznaki bliskości i, że być może jako przyjaciół traktowałam tych, którzy nimi wcale nie byli. A także, że być może przegapiłam gdzieś tych, których pochopnie uznałam za dla siebie nieodpowiednich lub wrogich mi.
Czy można się ustrzec takich pomyłek? Po czym można poznać kogoś bliskiego? Jak sobie z tym radzicie?
    • iryska2604 Re: Jak daleko mi, jak blisko... 19.05.11, 18:32
      Chyba nie ma reguły.Nie na darmo mówią że trzeba beczkę soli zjesć zanim sie pozna człowieka. A po czym mozna poznać kogos bliskiego...zalezy jak pojmujemy tą bliskość,zy to ma być przyjażń,czy innego rodzaju więź.To stosunek tej osoby do nas,jej postępowanie - to sie chyba czuje.
      • wrzosowapolana Re: Jak daleko mi, jak blisko... 19.05.11, 18:40
        No właśnie. Jak zachowuje się osoba bliska? Po czym poznajemy, że nie jesteśmy jej obojętni?
        • metalin Re: Jak daleko mi, jak blisko... 19.05.11, 22:41
          Temat bardzo ciekawy ....a sprawa bardzo trudna do łatwego rozstrzygnięcia.
          Już TU pisałam, że często mylę się w ocenie ludzi, dlatego staram się tego nie robić, zbyt wiele razy sparzyłam się . Moja praca polega na bardzo bliskich kontaktach z ludźmi i zauważyłam, że są osoby, którym wydaje się, że jestem do nich nastawiona inaczej niż w rzeczywistości jestem. Jest bowiem tak, że jeżeli kogoś chcemy bardziej ochronić, pomóc mu, to więcej od niego wymagamy , bardziej się nim zajmujemy, poświęcamy więcej uwagi a to z kolei postrzegane jest jako tzw . czepianie się , śledzenie , inwigilacja(nie lubię tego słowa).

          Ta bliska osoba będzie rozmawiała z Tobą o sprawach trudnych dla Ciebie , bo jej zależy . Innym nie będzie zależało, będą się jedynie "ślizgać" po twoich problemach udając , że są zainteresowani.
          • wrzosowapolana Re: Jak daleko mi, jak blisko... 20.05.11, 07:19
            Tak, to na pewno jest jeden z wyznaczników bliskości: nieobojętność.

            Watek napisałam pod wpływem refleksji nad pewną znajomością, która trwa od lat, a teraz zacieśnia się, choć nigdy, przenigdy nie przypuszczałam, że tak może się stać. Jesteśmy tak różne! Tylko, że ci, którzy byli mi bliscy poprzez pokrewieństwo dusz, są nieobecni, a ona jest .
Pełna wersja