pia.ed
10.07.11, 01:37
I mówi, że o ile stara się zrozumieć pacjentów przebywających długo w szpitalu, to nie znajduje żadnego usprawiedliwienia dla odwiedzających, którzy nie mogą powstrzymać się przed zapaleniem przez godzinę. - Są ogromnym utrapieniem - mówi. - Próbują palić na klatkach schodowych. Strażnik ich przegania. Ale tak naprawdę to walka z wiatrakami. Jedni pacjenci odchodzą, przychodzą kolejni, a wraz z nimi nowi odwiedzający. I walka zaczyna się od nowa. Przepisy sobie, a życie sobie.
A moze tak jakas delegacja pojedzie do innego kraju w ktorym ten problem rozwiazano?
Dunczycy duzo palili, ale od czasu kiedy zakaz palenia w miejscach publicznych wszedl w zycie, a bylo to dwa lata temu, pali duzo mniej osob, no a w szpitalu nikt nawet nie pomysli aby zapalic ...
Na terenie szpitalnym (z dala od budynkow) sa jednak wydzielone pewne miejsca gdzie mozna palic , i tam wychodza chorzy i odwiedzajacy, a takze ten personal medyczny, ktory jeszcze nie odzwyczail sie od palenia ... po zmianie stroju sluzbowego na cywilny, i po wysteplowaniu sie z pracy.
Na oddziale psychiatrycznym palenie jest dozwolone w palarni.
plock.gazeta.pl/plock/1,35710,9918390,Papierosowa_fikcja__Przepisy_to_jedno__a_zycie___drugie.html