O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu

27.07.11, 11:43
Nikt nie musi mnie przekonywac ,że rola kobiety i mężczyzny w związku jest danie zycia . I jestem za jego utrzymaniem , chronieniem go, za pomocą prawa i wszelkich zaleceń religijnych .Nie chce za bardzo i za długo roztrząsac tego, nad czym sami niejednokrotnie spędziliśmy duzo czasu w internecie .
Ale jest jeden(???) przypadek kiedy uważam, że rodzice mogliby(????) odebrać życie swemu dziecku . A jest nim przypadek tego Norwega zabijającego kilkadziesiat osób . Różne opinie jakie wygłasza sie po wywiadzie udzielonym przez ojca tegoż mordercy, są nieprzychylne temu ojcu , poniewaz nie interesował się zupełnie synem i nie przekazał mu swej męskiej cząski prawdziwego ojca i mężczyzny jakim powinien byc . Wiele osób uważa że ojciec powinien stać przy swoim dziecku do końca jego życia i wspierac go, nawet jesli jest zbrodniarzem , tym samym zaprzeczaja sobie w punkcie o którym pisałem wyżej . Nic go z nim nie łączy żadna więź uczuciowa , to co istniało miedzy matka a nim i tak sie rozsypało, dlaczego miałoby istnieć między nim a synem .Można jeszcze długo rozprawiac teoretycznie co jak i dlaczego i w którym momencie i co spoodowało zejście (Bravika?) na tą podłą drogę. Teoretycznie sam chciałem postawić się w położeniu tego ojca i przyszło mi do głowy że jedynie palnięcie w łeb synowi z jakiejś dwururki rozwiązało by sytuację . Ale zaraz po tym naszły by mnie wątpliwości, dlaczego miałbym stawac się takim samym człowiekiem jak on marnotrawny syn . Bo przeciez życia nie daje się po to żeby ono zabierało je komukolwiek ani też zmuszało do stania przy człowieku wyzutym z uczuc . Osobiście miałbym powody żeby rozmyślać czy ja sam jestem cos wart i czy dalej moge przekazywać komuś siebie w formie fizycznej i uczuciowej . Palnąc takiemu synowi w łeb , żeby absolutnie nikt nie mógł przejąc jego cząstki, gdzie w jego genach jest zapisane to zło . Tylko czy prawo powinno wtedy ingerowac w takie decyzje rodziców . Trudne to troszkę ,ale i frapujące do rozmyślań i rozbierania na cząstki , dzielenia zapałki . Nie ma w tym poście moim żadnych stwierdzeń ostatecznych , jest więcej pytań i wątpliwości , któr każdy człowiek powinien sobie postawić dla dobra siebie i swoich dzieci .
    • dominika.24 Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 12:38
      Sag inie lubię długo czytać i nie lubię długo pisać,jednak przeczytałam Twoje rozważania w całości.Niewiadomym mi jest jaki jest jego ojciec i co? lub żadnych wartości mu nie przekazywał i w rezultacie mamy to co mamy czyli na co zasłużyliśmy.
      • waga_1949 Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 13:04
        Nie przesadzajcie. Są rodziny zgodne,kochające się i wyrodzi się taki zbrodniarz, są też rodziny patologiczne, z których wywodzi się sporo przyzwoitych ludzi. moim zdaniem on jest chory psychicznie. Rozumiem,że mając żal do ojca, zabiłby go(nie usprawiedliwiam,ale zrozumiałabym w tym przypadku). Ale on zabił tyle niewinnych, nie znanych mu ludzi.
        • mattos Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 13:08
          Za tego rodzaju przestępstwa powinno się karać karą więzienia 50 lat i to ciężkich robót to wtedy nie było by chętnych iść jego śladami.
          • tavros Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 13:16
            Popieram mattosa kara musi być za tego rodzaju przestępstwa bardzo surowa po to żeby nie znalazł się ktoś psychicznie chory w Afryce czy Ameryce i chciałby iść jego śladami.
          • dominika.24 Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 13:19
            Waga ja nie przesadzam,dla mnie nie ważne ile osób zabił jedną czy tysiąc ,problem jest w tym dlaczego to zrobił?? /oczywiscie ważne jest najlepej by nikogo nie zabijał ale jeżeli już../
            • iryska2604 Re: O potrzebie dawania zycia i jego odbieraniu 27.07.11, 19:35
              A kto to wie dlaczego ludzie mordują...Jeden słyszy głosy,drugi naprawia świat a trzeci bo lubi.Kto to pojmie co się dzieje w ludzkim mózgu.Z dziećmi tez różnie bywa,kiedys było takie powiedzonko "ojciec prządny,matka porzadna a syn ...(tu mozna wstawic co kto woli)Jak dzieci dorastają to często przestajemy miec jakikolwiek wpływ.Oni juz są dorosli i trudno wtedy aby rodzice ponosili odpowiedzialnośc za ich czyny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja