Dodaj do ulubionych

Przeście na emeryturę?

18.09.06, 19:50
Dla mnie to tak duża zmiana,że nie mogę się jeszcze przyzwyczaić. Zaczęłam od
uporządkowania mieszkania aby mieć zajęcie i nie myśleć.Ja zawsze taka
zorganizowana i zabiegana, raptem nie muszę się nigdzie spieszyć, nie muszę
rano wstawać, właściwie to nic nie muszę.Jak przez to łagodnie przejść?
Obserwuj wątek
    • kamize5 Re: Przeście na emeryturę? 18.09.06, 20:01
      Ten okres mam za saba, nagle nie musiałam rano wstac...i co dalej????????
      Nie mam wnuków. Zapisałam sie na Uniw. Trzeciego Wieku. Miałam juz powód aby wyjśc
      z domu do ludzi. Mam tam mnóstwo róznych ciekawych zajec i sporo równie ciekawych
      odczytów , prelekcji. Do tego jest szeroka oferta kulturalno-oswiatowa i
      turystyczno- krajoznawcza
        • maladanka Re: Przeście na emeryturę? 18.09.06, 21:16
          przyjemność będzie wtedy,gdy rano będzie ciemno,będzie lało i wiało, a Ty w
          cieplutkim łóżku pomyslisz, nie muszę ...
          całe lata chodziłam do pracy na 7.oo więc pobudka była czasem i o 5.oo i gdy
          poszłam na emeryturę,z premedytacją nastawiałam budzik,po to,żeby mieć
          przyjemnośc powiedzenia sobie - o,takiego....wstanę najwyżej siku, a nie do
          pracy smile
          • 52ania Re: Przeście na emeryturę? 18.09.06, 22:08
            Ja cieszylam się, kiedy przeszlam na emeryturę.Przez ostatnie 3 lata mojej
            kariery zawodowej dojeżdżałam do pracy MPK (dwoma autobusami).To byl
            koszmar.Deszcz, zimno, zawieje śnieżne, a ja na przystanku.Często było tak, że
            dojezdżalam do przystanku, a drugi autobus odjeżdzał i nie zdazyłam się
            przesiaśc.Trzeba było czekac i 0,5 godz.Teraz jest tak, jak pisze maladanka.Nie
            muszę wstawac skoro świt. Ja wiem, po emeryturze już tylko śmierc.Zanim to
            nastapi można nadrobic zaległości w lekturze, odnowic stare znajomosci, zajac
            się hobby na które przedtem brakowało czasu, wyjsc do kina,
            teatru........itp.Wyjechac do sanatorium.Odwiedzic kosmetyczke.No i pisac tutaj
            na tym forum, jak najwiecej.Ja mam dom z ogrodem i wnusię, którą zajmuje się do
            południa, a czasami aż do wieczora.Mam mało wolnego czasu.Tobie tez tego życze.
            • jaga_22 Re: Przeście na emeryturę? 19.09.06, 15:02
              Przeszłam na emeryturę 2 lata temu.Odpoczywałam pół roku i jeszcze się
              załapałam.Zdecydowałam w ciągu paru minut,że koniec.Od maja tego roku robię co
              chcę.No może niezupełnie.Jak by nie było mam na głowie 6 osób,a co drugi 2-je
              wnuków po szkole.Trzeba ugotować,wyprać itd.Ale mam taki luz.Wstaję o której
              chcę.Mogę oglądać póżno telewizję.Cały dzień mam wolny komputer.
              Zaczęłam sobie dogadzać.Mam na coś ochotę no to już.Zazdroszczę tylko
              sprawności.
              • grenka1 Re: Przeście na emeryturę? 19.09.06, 17:58
                A nie możesz się odizolować od tych 6 osób, podejrzewam, ze są już pełnoletnie.
                Ja zawsze mówię, że:
                - Ja swoje lekcje odrobiłam.

                2 sztuki wychowałam sama, nikt mi nie pomagał, był żłobek, przedszkole i nawet
                opiekunka przez pewien czas.

                A wnuki mają rodziców, jak sobie wychowają tak będą mieli.
                W przypadku jakichś kłopotów wychowawczych, to zawsze jest wina babci,
                bo babcia rozpuściła.
                • jaga_22 Re: Przeście na emeryturę? 19.09.06, 21:19
                  Pomału nas ubywa.Kiedy córka była na ostatnim roku studiów, wyszła za mąż.
                  Doszedł zięć.Urodziła dwoje dzieci.Skończyła UW.dostała się do pracy.
                  Mieszkali przez 8 lat z nami.Pomogliśmy wychować dzieci.Teraz mają swoje
                  mieszkanie.
                  Syn ożenił się w zeszłym roku.Narazie mieszkają u nas.W marcu idą na swoje.
                  Zostanie :ja zmężem,córka panna pracująca i syn kawaler pracujący.
                  Jak się ma duża rodzinę,trzeba się liczyć z tym ,że trzeba pomóc.Zresztą
                  inaczej bym nie umiała.Taka jest prawda,że ja nie narzekam.Tak się tylko wydaje,
                  że kupa luda.Mam spore mieszkanie,więc tłoku nie ma.
                  • ira.mak Re: Przeście na emeryturę? 19.09.06, 22:54
                    Do wszystkiego się można przyzwyczaić[ponoć]Staram się w to uwierzyć,bo jakoś
                    coraz gorzej zaakceptować mi moje miejsce zamieszkania.Mam za dużo czasu,nie mam
                    się nad kim"kokosić" bo jesteśmy tylko we dwójkę,najbliższe dziecko 15 km,wnusia
                    chodzi do przedszkola,oboje pracują,radzą sobie.Zebyście wiedziały co ja
                    wyrabiam czasem żeby sobie czas wypełnić!!!!
                      • ira.mak Re: Przeście na emeryturę? 20.09.06, 16:57
                        Różne rzeczy wymyślam,pomysłow to ja mam sporo-gorzej z realizacją.
                        Mam psy i koty,kwiaty.,dużo czytam,trochę maluję[ostatnio trochę
                        zaniedbałam],umiem tkać gobeliny,szyć,szydełkować,haftować.Gorzej że jak mi sie
                        nie chce to nie robię nic.Zebym tu miała kogoś kto by ze mną cos dłubał-w
                        przyszłym roku siostra idzie na emeryturę to częściej do mnie wpadnie.....
                        • jaga_22 Re: Przeście na emeryturę? 20.09.06, 17:40
                          Kwiaty to ja też mam,nawet dużo,ale w mieszkaniu.Mam też 2 koty i królika
                          miniaturkę.
                          Miałam psa,ale był chory na serce i miał pełno guzów w brzuchu.Musiałam go uśpic
                          w kwietniu,bo już organizm nie przyjmował pokarmu.
                          Powie ktoś przecież to tylko pies.A ile ja łez wylałam po nim.Na komputerze mam
                          tapetę z jego zdjęciem.Był naszym przyjacielem.Miał 14 lat.
                          Co do robótek,to mam dwie lewe ręce.Ja poprostu nie mam cierpliwości.
                            • 52ania Re: Przejście na emeryturę? 21.09.06, 21:26
                              Mogę z Wami hekielkowac, czyli szydełkowac,wyszywac, robic makramy. Kiedyś
                              bardzo ladnie cerowałam.Mam dużo serwt,makram ze sznurka, obrusów, powłoczek na
                              poduszki itp.Dziwne, ale ja to wszystko mam poukładane i nie uzywam tego.Teraz
                              jest tak duzo ciekawych i tanich rzeczy.Chyba nie lubię staroci.Kiedyś prałam
                              serwety, krochmaliłam, wyciągałam na ramce.Pamietam, jak robiłam na szydełku
                              dużą serwetę - lisc, do tego 6 malych serwetwk i uchwyty do szklanek.Wszystko w
                              jednym kolorze.Takie prezenty dawalam rodzinie i kolezankom.Starszym dawałam
                              chusty z wełny.Dzieciom robiłam czapki, kapelusiki, szaliki, kołnierzyki.Czy Wy
                              swoje prace też trzymacie w szafach?
                              • jaga_22 Re: Przejście na emeryturę? 22.09.06, 13:54
                                Ale zdolne z was dziewczyny.Kiedyś umiałam mereszki, ścieg
                                lewa -prawa,jednostronny i ryżowy.Mama potrafiła szyć,robić różne rzeczy
                                czapki ,rękawiczki.szaliki.Mnie nigdy do tego nie ciągnęło,ale bardzo lubię
                                takie rękodzieło.
      • ira.mak Re: Przeście na emeryturę? 25.09.06, 14:54
        Kiedys nie bylo tylu ładnych rzeczy,czlowiek jak umiał cos zrobic,to było
        fajnie-ja np.robiłam swetry i mialam frajdę,bo nikt takich nie miał.Ja to robię
        bez żadnych wzorów,np.wymysliłam sobie swetr w jesienne liście -to tak jak
        pędzlem sobie maluję-dobieram kolory,wplatam...Potem juz się tak samo tego nie
        powtorzy....
            • jaga_22 Re: Przeście na emeryturę? 26.09.06, 10:57
              No cóż,nie jestem takim ostatnim beztalenciem.Umiem korki wymienić,żarówkę
              wkręcić,rozkręcić i skręcić syfon hydrauliczny... chyba Pan Bóg
              pomylił się co do płci.
              Miałam dwóch starszych braci.Mama mówiła mi,że nie chciałam chodzić w sukienkach
              tylko w spodenkach.Zresztą do dziś wolę spodnie.
              • pia.ed Re: Przeście na emeryturę? 26.09.06, 11:27
                Po przejsciu na emeryture zainteresowalam sie komputerem.
                Moze troche za pozno, bo wiele rzeczy nie chce mi wchodzic do glowy
                co powoduje, ze czesto jestem zirytowana ...

                Moze za wiele od siebie wymagam?
                • ira.mak Re: Przeście na emeryturę? 26.09.06, 12:17
                  Ja też się denerwuję że za mało umiem,ale pomału metodą prób i błędow do czegoś
                  zawsze się dojdzie-postaraj się spokojniej to traktować.ja teraz aktualnie
                  czekam az syn przyjedzie i mi parę rzeczy wytłumaczy,bo sobie cos tam
                  pościągałam i nie wiem co dalej.Najwazniejsze ze podstawy pojęłam,opanowałam
                  ściąganie muzyki,kopiowanie itp,a reszta? A co -świat sie zawali?
                  • pia.ed Re: Przeście na emeryturę? 27.09.06, 00:48
                    W tym problem, ze nie mam nikogo kto by mi mogl wytlumaczyc ...
                    Syn zna sie na tym jeszcze mniej ode mnie!

                    Pytam sie znajomych z internetu, ale wlasnie te tlumaczenia stresuja mnie
                    bo tlumacza mi jakbym byla na ich poziomie.
                    Dziekuje wiec grzecznie za pomoc i pytam sie kogos innego ...

                    Takie rzeczy jak sciaganie muzyki czy filmow nie interesuja mnie,
                    ale zaczelam fotografowac moja cyfrowka ktora lezala
                    nieuzywana od trzech lat no i musialam nauczyc sie sciagac zdjecia na komputer,
                    przerabiac je czy wysylac.
                    Ile przy tym stracilam nerwow, bo nic mi nie wychodzilo i dalej czasem
                    nie wychodzi bo zapominam.



                    ira.mak napisała:

                    > Ja też się denerwuję że za mało umiem,ale pomału metodą prób i błędow do
                    czegoś
                    > zawsze się dojdzie-postaraj się spokojniej to traktować.ja teraz aktualnie
                    > czekam az syn przyjedzie i mi parę rzeczy wytłumaczy,bo sobie cos tam
                    > pościągałam i nie wiem co dalej.Najwazniejsze ze podstawy pojęłam,opanowałam
                    > ściąganie muzyki,kopiowanie itp,a reszta? A co -świat sie zawali?
    • ewa553 Re: Przeście na emeryturę? 26.09.06, 17:34
      ja tez jestem na emeryturze 2 i pol roku. Nie mialam najmniejszego problemu z
      przestawieniem,. Stress pracowy zamienilam niemalze na stress wolnego czasusmile))
      fakt ze plany mialam takie, ze natychmiast po przejsciu na emeryture, a byl to
      1.maja, mialam dosc aktywny czas: i wyjechalam na maly urlop i mialam przez
      pare dni gosci z innego forum (z calego swiata), potem znowu wyjechalam na pare
      dni itd. Potem sie to ulozylo, to szukalam nowych zadan. Wzielam wolontariat,
      ktory mi troche czasu zajmuje, rok temu kupilam ogrod i to juz mnie zupelnie
      zajelo. Ile to przyjemnej pracy, przebywania wsrod natury, obserwowania jak cos
      rosnie, sluchania ptaszkow, obserwowania wazek nad oczkiem - godzine moglabym
      tak wymieniac. Pierwszy raz od lat nie pojechalam we wrzesniu w gory i wcale mi
      tego nie brakuje. Jestem opalona od stalego przebywania na powietrzu. I czuje
      sie szczesliwa. Ze zdrowiem to roznie - glownie ortopedyczne dolegliwosci, ale
      co tam, bywaja gorsze sprawy. Musze dodac, ze jestem sama, nawet zadnej rodziny
      tu nie mam w Niemczech. Ale sobie po smierci Meza "zbudowalam" grono dobrych
      znajomych, tak ze nie czuje sie samotna. Przeprsazam ze sie rozgadalam, ale
      wiecie, ja jestem gadulasmile))
            • grenka1 Pia.edko 27.09.06, 20:28
              zajrzyj też na ten link. Tam jest mnóstwo wiadomości na interesujące Cię tematy.
              forum.gazeta.pl/forum/0,46581,1540807.html?x=1512124
              a szczególnie pod ten link:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38646
              A jeżeli czegoś nie będziesz wiedziała, to zadaj pytanie na tym Forum, a każda
              z nas w miarę możliwości i wiedzy Ci pomoże.
              • pia.ed Re: grenka1 27.09.06, 20:39
                Dziekuje za rade.
                Wlasnie zwrocilam sie o pomoc do fachowcow z Forum na ktorym udzielam sie
                od czterech lat.

                Napisalam na priv a odpowiedz dostalam na forum.

                Przeczytaj sobie "rozwiazanie mego problemu", data odpowiedzi
                poniedzialek 18 wrzesnia.
                Mam nadzieje, ze zrozumiesz odpowiedz fachowca, bo ja KOMPLETNIE nie!!!
                  • grenka1 Re: No i oczywiscie link 27.09.06, 20:52
                    Daj se spokój, toż to czarna magia.
                    Ja wiem, że chodzi Ci o takie łopatologiczne wytłumaczenie problemu.
                    A napicaj mi o co konkretnie CI chodzi może będę mogła pomóc.
                    I nie denerwuj się, bo to nic Ci nie da.
                    • pia.ed Wysylanie zdjec z dysku 27.09.06, 21:12
                      W skrocie chodzi o to, ze na moim twardym dysku mam umieszczone czyjes zdjecia.
                      Ta osoba naciska, zeby jej te zdjecia przeslac - w czym ma oczywista racje ...
                      Dzis oskarzyla mnie o zla wole, ze zdjec nie chce wyslac. Zepsula mi humor na
                      caly dzien!

                      Probowalam wysylac po jednym, ale to zajmuje duzo czasu
                      bo laduje sie kilka minut. Najgorsze, ze bardzo czesto nie chce sie naladowac,
                      wszystko znika i musze zaczynac od nowa.
                      W sumie udalo mi sie wyslac 5 zdjec przez trzy dni!
                      Ile sie przy tym nawsciekalam nie musze mowic.

                      Czy jest jakis inny sposob wyslania tych zdjec?
                      Wyslania ich hurtem?
                      Fotoshopu, ktory moze by cos pomogl w tym wypadku, nie mam.
                      • grenka1 Re: No i oczywiscie link 27.09.06, 23:16
                        Rozumiem, że masz te zdjęcia odpowiednio pomniejszone programem Irfan Wiew.i
                        znajdują się w Moich dokumentach w folderze Zdjęcia.
                        Otwierasz Moje dokumenty i szukasz tego pliku ze zdjęciami. Otwierasz go i
                        ukazują Ci się zdjęcia w postaci takich małych kwadracików.
                        Klikasz na pasek EDYCJA-zaznacz wszystko.
                        Po lewej stronie rozwija się zakładka i tam jest w pionie taka kopertka z
                        napisem:Wyślij zaznaczone elementy pocztą e-mail. Otwiera Ci się okienko z
                        dwoma pozycjami: Zmniejsz wszystkie obrazy
                        Zachowaj rozmiary oryginalne.
                        Klikasz na to co Ci pasuje tzn. jakie chcesz wysłać te zdjęcia i klik OK.
                        Potem na poczcie wpisujesz sobie dane odbiorcy i wysyłasz.
                        Wszystkie zdjęcia pójdą Ci jednym e-mailem.
    • lata_morgana Re: Przeście na emeryturę? 01.10.06, 11:14
      Po miesiącu bycia emerytką muszę stwierdzić, że to nie jest łatwe jak dla
      mnie , na pytanie o zajęcie jeszcze łapię się na tym, że chce podać pracę a
      potem ta refleksja,że już po. Cholercia być emerytką wcale nie brzmi dumnie.
      • olajosz Re: Przeście na emeryturę? 03.10.06, 12:11
        Ja przeszłam na emeryturę w lipcu a mój mąż w sierpniu.Cieszymy się jak
        dzieci.Nareszcie mamy luzik!Wnuki 14 i 15 lat,więc pomocy przy opiece nie
        potrzeba i możemy robić wszystko na co nam przyjdzie ochota.Tyle mamy
        pomysłów,tyle planów .....Oby tylko zdrowie dopisywało.
          • olajosz Re: Przeście na emeryturę? 07.10.06, 15:02
            Dziękujemy za sympatyczne życzenia.My dopiero teraz możemy żyć zupełnie na
            luzie.Nikt nam nigdy w życiu nie pomagał bo brakowało babć.Póżniej,jak tylko
            mogliśmy,pomagaliśmy dzieciom w wychowywaniu wnuków ,o swoich potrzebach nawet
            nie myśląc.Teraz przyszedł nasz czas i cieszymy się wszystkim
            dookoła.Pozdrawiamy.
    • ewa553 Re: Przeście na emeryturę? 04.10.06, 22:33
      byla u mnie przez tydzien przyjaciolka. tez jest od paru lat na emeryturze.
      och, jak nam bylo dobrzer! Moje koty zaprzyjaznily sie z jej psem, wiec bylo
      swietnie. zadna z nas nie mialaby ochoty juz pracowac. ale powiedziala, ze
      jednego jej brakuje: porannych rozmow w pracy o wieczornym, obejrzanym
      programie telewizyjnymsmile)))) ale to juz chyba problem nie rencistek lecz
      singelek?
    • julinka601 Re: Przeście na emeryturę? 09.10.06, 14:52
      Na emeryturę wybieram się za pół roku i to wcale nie najwczesniejszą.Naturalna
      kolej rzeczy .Nigdy nie bałam sie upływającego czasu ,nie przeżywałam okrągłych
      rocznic.Każdy okres mojego życia cieszył mnie i był okazją do spełnienia
      się /długa ,beztroska i szalona młodość,małżeństwo i wymarzone
      macierzyństwo,okres spełnienia zawodowego , gdy dzieci podrosły/.I wreszcie
      czeka mnie pożegnanie z pracą i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie ...
      No właśnie.W połowie czerwca dowiedziałam się o "fatalnym zauroczeniu "mojego
      meża najpierw było wirtualne a pózniej całkiem realne/po 30 latach
      malzeństwa /do tej pory byłam jego jedyną kobietą ,nie był bawidamkiem ,nigdzie
      sam nie bywał//.Szok,niedowierzanie,rozmowy,bezskuteczna próba ratowania
      zwiazku , wszystkie fazy załamania nerwowego.Świat mi sie zawalił.Miałam
      wszystko zaplanowane do końca życia.Dzieci usamodzielniły sie.Było nam
      znakomicie we dwoje.Mąż na wczesniejszej emeryturze ja jeszcze czynna
      zawodowo.No i właśnie nadmiar wolnego czasu i nieograniczony dostęp do
      komputera spowodowały ,że stalo sie to co sie stało. I jest to bardzo silne
      uczucie.Jesteśmy w separacji choć mieszkamy pod jednym dachem i to jest ogromny
      dyskomfort.Nie chce się wyprowadzić.Pani jest z innego miasta wiec spędzaja
      dłuższe ,czy krotsze weekendy mniej więcej dwa razy w miesiacu.
      Zranił mnie boleśnie,zawiódł,utracił to co w nim najbardziej ceniłam
      tzn.uczciwość.Nie takiego go kochałam.A może ja go sobie wymyśliłam?Może zawsze
      taki był tylko ja tego nie chciałam widzieć?Fakt ,że wszystko sie skonczyło
      I jak ja mam się znależć na emeryturze?Jak nie utracic pogody ducha?Jak nie być
      monotematyczną?Żyję chwilą,planuje najwyzej na tydzień...Podobno zmiany
      działają stymulujaco na samorozwój...Chciałabym wyjśc poza krąg moich
      dotychczasowych znajomych...Czy to nie jest ucieczka?Może ktoś ma za sobą
      podobne doświadczenia?podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami czy
      spostrzeżeniami.
      • grenka1 julinko 09.10.06, 15:07
        Spakuj go w tytkę od cukru i wystaw za drzwi, skoro tak się kochają, niech go
        sobie bierze. Chyba, że chcesz jeszcze ten garnek skleić.
        Wtedy zadbaj o siebie, o swój wizeruneki udawaj, że Ci taka sytuacja odpowiada.
        Ubierz się ładnie, umaluj i wyjdź nawet na całą noc do koleżanki. Wróć rano
        szczęśliwa, zadowolona, nucąc piosenkę z uśmiechem na ustach.
        Może się ocknie i będzie zazdrosny.
        • kamize5 Re: julinko 09.10.06, 15:19
          Julinko czytałam , to co napisałas i przypomniała mi sie moja historia...
          Na forum znalazłam przemiłe panie , które wysłuchały wszystkich moich zwierzeń
          i przez cały czas dodawały mi otuchy i bardzo mnie wspierały..
          Sprawdziło sie powiedzenie , ze czas jest najlepszym lekarstwem.
          Dzisiaj korzystam z wolnosci i swobody, wychodze do ludzi, zmieniłam koleżanki,
          przewartościowałam swoje życie, zapisałam sie na UTW.
          Trzymaj sie - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
          Ale ja mieszkam sama ...i staraj sie , aby u Ciebie było podobnie
          Oni- męzowie , na starość przyżywaja "mendopauzę"
          • ewa553 Re: julinko 09.10.06, 16:57
            julinko droga, takie zauroczenia internetowe sa niebezpieczne. kazda facetka
            jest taka, jaka sie przedstawia. A krotkie spotkania nie pozwalaja zaslepionemu
            facetowi zauwazyc, ze moze nie wszystko jest takie piekne jak opisano.
            Podejrzewam, ze wlasnie przez to ze Twoj maz do tej pory zyl spokojnie na lonie
            rodziny, zaimponowalo mu zainteresowanie innej kobiety. Teraz musisz sobie -
            jak powiedziala juz grenka, postawic pytanie, czy chcesz o niego walczyc, czy
            raczej czym predzej pozbyc sie go. Tylko Ty mozesz odpowiedziec na to pytanie,
            czy warto walczyc, czy ta zdrada nie bedzie zawsze miedzy Wami stala. Czy
            potrafisz przebaczyc. I jesli chcesz walczyc, to tylko metoda grenki: nie
            placze i wyrzuty, tylko pokazac, na co Cie stac: na wieczne zadbanie, ladna
            fryzure, jakis nowy ciuszek, tajemnicze perfumy i jak najwiecej wychodzic z
            domu: chocbys miala przesiedziec dwa seanse w kinie. Jesli istnieje dla Was
            jakakolwiek szansa, to jednak powinno to zwrocic jego uwage, wzbudzic
            zainteresowanie tym, co Ty robisz. Zycze Ci powodzenia, niezaleznie od tego,
            jaka decyzje podejmiesz.
          • ira.mak Re: julinko 09.10.06, 17:07
            Tylko broń Boże nie wmów sobie że jesteś gorsza,przeciwnie-Grenka dała ci dobra
            radę-dbaj o siebie,wychodz do ludzi,nie zasklepiaj sie w sobie.Nie był ciebie
            wart-tak sobie powiedz.Przeżyłam to kiedyś,byłam co prawda dużo młodsza i na
            dodatek z trójką dzieci.Dzieci juz odchowane,ja sama wyszlam drugi raz za
            mąż,właśnie obchodziliśmy 10-lecie.Myśl pozytywnie,wszystko będzie ok.I
            pamiętaj-z każdej sytuacji jest wyjście.A tak na marginesie-moja teściowa wyszła
            za mąż [powtórnie]mając 72 lata,wiec wcale nie jest powiedziane że musisz być do
            końca życia sama.A on? No cóz,pewnie musiał się sprawdzić-zwatpił w swoją
            męskość.Nie pokazuj mu że świat ci się zawalił.Przeciwnie-wychodz jesli tylko
            możesz.Wcale nie jest powiedziane że nie będzie tak jak kiedyś u mnie,wrocił mu
            rozum ale niestety za póżno.Trzymaj się!
            • julinka601 Re:do Jagi 12.10.06, 14:35
              Jago,dzięki Ci i za wiarę we mnie i za ten artykuł " Nie umiem
              odejść" /psychoterapia/.To mnie porządkuje,utwierdza ,że to co dziś mi spędza
              sen z powiek, jutro może okazac się dobrodziejstwem.Wierzę mocno ,że tak będzie.
              A on?Nie ważne czy bedzie żałował czy nie /choć pewnie mialabym jakąś
              satysfakcję/.To już nie jest ten ktoś kto był dla mnie najważniejszy w życiu i
              nawet nie zamierzam wzbudzac w nim zazdrości.Chcę jedynie pokazać,że nie
              poddaję się i mogę sobie dokonale radzic bez niego.Bo mogę /tylko jeszcze o tym
              za często gadam/.Tymczasem pa...
              • ira.mak Re:Julinko..... 12.10.06, 18:43
                Jak mi sie świat walił z poczatku było trudno.A potem życie singla nawet mi sie
                spodobało,też ma swoje uroki.Wyszłam co prawda za mąz ponownie ale czasem brak
                mi tej niezależności.A Ty sama sie przekonasz że klejenie czegos rozbitego nie
                ma sensu,zawsze zostaną rysy i zadrapania.....I nie był ciebie wart.
    • julinka601 Re:Dzięki dziewczyny... 10.10.06, 14:49
      Dzięki Dzieczyny za słowa otuchy.Nawet nie wiecie jakie to dla mnie wazne.I
      choc niby to wszystko wiem to potrzebuje wsparcia,utwierdzenia,wyrzucenia tego
      z siebie.Mój rozum ciągle walczy z emocjami.To takie trudne...mój mąż stal mi
      sie obcy,zbyt bolesnie mnie zranil bym mogła myślec o powrocie.On nie chce sie
      do niej przeprowadzić /ma zobowiazania wobec starej matki,mozliwości dorobienia
      do emerytury, a może boi się zwyczajnej codzienności odartej z wyjatkowości i
      jakiejś tajemnicy?,może nie jest pewien czy sprosta? a może pani nie ma
      warunków?/Zamiana mieszkania ?nie wyobrażam sobie ,że musiałabym opuścić
      miejsce,w którym przeżyłam 30 lat, w które zainwestowałam kupę ,zarobionych
      wyłącznie przez siebie pieniędzy,po to ,by godnie życ na emeryturze.Nie dość,ze
      zdradził mnie mąż,że przechodzę na emeryturę to jeszcze zmiana miejsca
      zamieszkania?Za du żo tych zmian.Zamiana mieszkania ,kiedy w okresie boomu
      mieszkaniowego małe mieszkania sa w cenie?Nie wiem czy udałoby się z tego
      wykroić dwie garsoniery.A poza tym kto sie tym zajmie?
      Nie kłócimy sięMamy nawet wspólną kasę/opłaty,chemia,żywność/ale kazde zamyka
      sie w swoim pokoju /zamki w drzwiach/,wymieniamy tylko konieczne komunikaty i
      ta dzwoniaca w uszach cisza.Najlepiej się czuje jak on wyjeżdża.
      staram sie zapelniać czas ,wychodzę,czasami wyjeżdżam,czytam i dobrze mi z
      tym .Ale irytuje mnie jak stroi się,kąpie,usprawnia,zażywa leki na poprawę
      potencji i wreszcie jedzie do niej.To jest chyba zazdrość,jedyne uczucie,które
      we mnie drzemie .gdyby nie robil tego na moich oczach...To zdrada ze
      szczególnym okrucieństwem.Nie wykazał cienia skruchy , nie było
      jednego "przykro mi" czy "przepraszam".Był zakompleksiony /skutecznie go
      wyleczyłam/ i tchórzliwy a teraz ten romans , ta kobieta dala mu taka siłę ,ze
      przestało się liczyc wszystko:wiara/ortodoksyjny katolik/,rodzina,przyjaciele i
      niezłomne zasady ,którymi nas katował.Nie byl latwym partnerem ale ceniłam w
      nim uczciwość,słowność i obowiązkowość.Teraz i to juz się zdewaluowało.
      Chodzę do psychologa/z takim sobie efektem/,staram się znajdowac rózne
      przyjemności ale nie jest łatwo.Po calkiem niezłych okresach przychodza
      kryzysy.Dbam o siebie,pamietam o fryzjerze,makijażu,modnym ubraniu.to
      niewatpliwie poprawia samopoczucie ale i tak ,gzieś na dnie duszy błąka się
      pytanie :w czym ona jest lepsza odemnie?A może ktoraś z Was pojawi sie czasami
      na GG , mój numer 8643768
    • ewa553 Re: Przeście na emeryturę? 10.10.06, 16:42
      coz za wyjatkowa podlosc, brak taktu, ze sie tak afiszuje z tymi
      przygotowaniami. Jezeli uwazasz, ze nie ma szansy na powrot - bo Ty tego nie
      chesz, powinnas jednak moze przemyslec to ze wspolnym gospodarowaniem. Ty mu
      gotujesz, pierzesz, utrzymujesz mieszkanie w czystosci? Moze jednak przestaniesz
      dla niego robic zakupy, prasowac i wszystko to, co bardzo osobiste. Dlaczego
      masz przygotowywac jego rzeczy na randke? Przeciez to po prostu nieludzkie w
      stosunku do Ciebie. Nie daj sie tak traktowac!!!
      • grenka1 Julinko 10.10.06, 17:13
        Nie sądzę, że Ty go jeszcze opierasz, prasujesz, sprzątasz mieszkanie, gotujesz
        i robisz zakupy, tak jak to sugeruje Ewa. Nooo wtedy to już naprawdę musiałabyś
        się mijać z rozumem.
        A jak jest w domu, to Ty znów szykuj się na "randki" nawet w dzień powszedni.
        • pia.ed Re: Julinko ... 10.10.06, 20:49
          "ZAZYWA LEKI NA POPRAWE POTENCJI???"
          To jednak musicie duzo ze soba przebywac skoro wiesz takie szczegoly!


          Julinka napisala:
          " ... irytuje mnie jak stroi się, kąpie, usprawnia, zażywa leki na poprawę
          potencji i wreszcie jedzie do niej.
          • 52ania Re: Julinko ... 10.10.06, 22:00
            To bardzo boli.Wiem, że tylko czas leczy rany.Koleżanki doradziły Ci co masz
            robic.Ja w takich sytuacjach nie potrafię znaleźc słow.Zawsze wydaje mi się, że
            słowa wypowiedziane, czy napisane w takiej sytuacji brzmią bardzo banalnie.Pisz
            dużo, wygadaj się, to pomaga.
            • kamize5 Re: Julinko ... 10.10.06, 22:26
              Bardzo Tobie współczuje. Mnie omineło wspólne zamieszkiwanie...
              W lipcu wracałam pociagiem z wakacji . W wagonie same kobiety w wieku emerytalnym,
              do których dosiadłam w połowie trasy. Z rozmowy jaka prowadziły wynikało ,
              że wszystkie roztały sie z mezami w krótszym lub dłuższym okresie. Z
              poszczególnych opowiadan malował sie straszny obraz. Jedna z tych pań nauczycielka
              w nioficjalnej separacji mieszkała ze swoim eks panem podobnie jak Julinka.
              Z tym, ze on nie wyjezdzał do kobiety, tylko kobiety wprowadzał do swojego
              mieszkania....cos potwornego.
              Pod koniec trasy przyznałam sie ; przemiłe panie ja też po przejsciach,,,, było
              mi trudno, ale czas goi rany, wybaczyłam , ale czy nie zapomniałam???????
          • julinka601 Re: Aż taka glupia to ja nie jestem... 11.10.06, 13:28
            No nie aż taka głupia to ja nie jestem ,żeby go obsługiwać.Radzi sobie sam a
            jeszcze gotów by mi pomagać /usypia sumienie/ale ja nie bardzo chcę z tego
            korzystać ,nie zamierzam pomagać mu pozbyc sie poczucia winy.
            Czasami myslę , że to jakieś szalenstwo /ale czyż zakochanie nie jest
            szaleństwem?/ Nie potrafie pojac,że ktoś tak zachowawczy jak on zdobyl sie na
            taki krok,zmienil się diametralnie o 180 stopni.Ale za duzo o nim .Teraz ja
            muszę myślec o sobie.Dotąd spelnialam sie jako "dawca" ,silna kobieta przy
            niezaradnym ,naginajacym cały świat do siebie malkontencie ,dokładnie jak w
            przyslanym przez którąś z Was artykule "psychoterapia".Im on byl słabszy,
            bardziej się wycofywał tym ja bylam silniejsza i starałam się zabezpieczac byt
            rodzinie ,liczac,że on sie w koncu pozbiera.I pozbierał się ale dzieki innej...
            To byl dla mnie dobry czas stanełam na nogi , bardzo rozwinelam sie
            zawodowo,podejmujac nowe zadania nobilitujace mnie i dajace godziwy
            zarobek.Oczywiście często padalam ze zmeczenia ale to zmeczenie podobne było do
            tego kiedy zdobywa się szczyt.Czułam sie niezależna , spełniona a on mi chyba
            zazdroscił.Z przekąsem mówił o mnie dyrektorka albo chwalil sie ,że jest na
            utrzymaniu żony.Dbalam o niego ,dawalam wyraz temu że jest mi bliski.Bywalismy
            razem /mamy domek w górach ,czesto gosciliśmy tam znajomych/wydawałoby sie
            sielanka i tak sobie wyobrażałam nasze życie na emeryturze...Póki co ja cały
            dzien spedzałam w pracy a on z nudów przy komputerze.Żeby sie rozwijał , nie
            gnuśniał za jakąs nagrodę kupiłam nowy,szybszy komputer/jest elektronikiem/ no
            i rozwinął się...zainstalował skypa,mikrofon,kamerę i szukał
            kontaktów .Skutecznie.Nie siedzę i nie płaczę ,choc trudno mi, ciągle, przestac
            o tym myśleć.Utrudnieniem jest fakt ,że mam przewlekle dolegliwości
            zdrowotne/zatoki/ ,którym nie sprzyja stres i obniżenie odpornosci
            psychicznej/błędne koło/.Wyobrażcie sobie ,moje Drogie,że moje choroby w ostrym
            wydaniu zaczęły się w koncu marca,kiedy on po raz pierwszy spotkał sie z tą
            kobietą w realu i wtedy zaczął sie ich trwajacy do dziś romans,o czym ja
            dowiedziałam się dopiero w połowie czerwca.Nie umiem sobie tego wytłumaczyć.Nie
            przeczuwałam nic,wręcz chwaliłam sie wszystkim jak jest nam ze soba dobrze ,że
            nie mamy syndromu "opuszczonego gniazda",że tak bardzo zbliżyliśmy się ze
            soba.On się tak bardzo starał żeby sie nie wydało,ale równocześnie zachowywał
            sie dziwnie,nie rozstawał sie z komórką/ciągle wyłączoną ,rozkojarzony ,ze
            zmiennymi nastrojami,zacząl bardzo dbac o siebie,o sprawność fizyczną i
            seksualną/od dawna miał z tym problemy,wiec zacczął odwiedzac seksuologa/.No i
            wydało się , w dodatku znalazłam brudnopisy jego maili,ktore do niej
            pisał,wiersze,infantylne kartki onet itp.Powiedzcie ,czy zetknełyscie sie z
            czymś takim ,że jakby pozarozumowo,pozazmysłowo przeczuwało sie coś,reagujac
            zdrowotnie,o istnieniu czego nie wiedziało sie nic? Macie rację potrzebne mi
            chyba wygadanie się,oczyszczenie taka wiwisekcja.Dzięki wszystkim za serdeczny
            kontakt,Badżcie ze mną.Pozdrawiam
            • ewa553 Re: Aż taka glupia to ja nie jestem... 11.10.06, 14:39
              a wiesz, ze to mozliwe? Tyle sie mowi o przeczuciach. Ja to widze tak, ze
              zagoniona - jakby nie bylo, podswiadomie odebralas jakies sygnaly, ale nie
              mialas czasu ani glowy, aby sie nad nimi zastanawiac. Ale organizm to przyjal
              i zaczal sie bronic na swoj sposob. To byl sygnal alarmowy organizmu.
              • 52ania Re: pisz , pisz 11.10.06, 20:48
                o swoich odczuciach, o myślach, które przychodzą do głowy, o wszystkim co Cię
                boli.To pomaga.Nie ma gotowej recepty, ale rozwiazanie przyjdzie samo.Z tego co
                piszesz wywnioskowałam, że masz silną osobowośc.Poradzisz sobie, ja w to wierzę.
    • julinka601 Re.Dodajecie mi sił... 12.10.06, 11:19
      Ewa,Ania,Jaga,Grenka i wszystkie ,które mnie wspieracie,dodajecie mi
      sił.Jestescie cudne.Wlaśnie przeczytałam "Samotność w sieci".Do miłosnych
      wirtualnych zauroczeń, z oczywistych względów ,podchodzę z dystansem choc
      książka,erudycja autora,świetne pioro bardzo mi sie podobała.A teraz
      doświadczam dobrodziejstwa wirtualnych,serdecznych znajomości z Wami.Wydajecie
      mi się bliskie , wiarygodne i podobnie jak ja odbierajace świat.Dlatego chetnie
      się przed Wami otwieram i przyjmuję Wasze rady.Niektore z Was odezwały sie na
      moje GG.Dzięki i do miłego...
      • jaga_22 Re: Re.Dodajecie mi sił... 12.10.06, 11:42
        Julinko,z tego co i jak piszesz,to jesteś mądrą i wartościową kobietą.
        To nie Ty ,to on stracił.Pozdrawiam



        Rozstania.
        On przychodzi i odchodzi po kryjomu,
        Kiedy wraca- milczę. Nie mówię nic nikomu,
        By nie uciekł, niczym synogarlica spłoszona,
        Gdy świat cały widzi, że istnieje tylko ona.
        Tak kochać tajemnie nie można przecież długo.
        W oczach skrywany szept odczytywać nauką,
        Że romantycznie miłość skrywana umiera.
        A zaciśniętą z bólu powiekę łza słona rozdziera.
        Za słowem i dotykiem czułym – tęsknota
        I na przebudzenie z koszmaru - ciągła ochota,
        Nie pozwala zapomnieć, syczy niby żmija.
        Lecz łzy oczyszczają, a ból z czasem przemija.


    • julinka601 Re:Do Jagi... 12.10.06, 19:45
      Jaga,dziekuję Ci ,za dowartościowanie,za wspieranie mojej wiary w siebie i za
      ten artykuł "Nie umiem odejść"/psychoterapia/.ja nie potrafiłam odejść a bardzo
      pasuję do przedstawionego tam obrazu kobiet.Zdecydowało za mnie życie i
      wierzę ,że to co dziś spedza mi sen z powiek, jutro okaże się zbawienne.
      Czy on bedzie kiedyś żałował?Być może,choć nie zależy mi na tym /no może trochę
      dla satysfakcji/i nie zamierzam specjalnie wzbudzac jego zazdrości , bo nie
      widzę możliwości powrotu.Ten pan miał już swoje pięć minut w moim życiu.Ja
      natomiast muszę nauczyć się żyć dla siebie i poświecać mniej uwagi jemu ,nawet
      w myślach.Teraz leczę moje przewlekłe zatoki,bo zdrowie to podstawa,reszta
      jakoś sie ułoży przy moich dobrych chęciach i życzliwości ludzi ,których
      spotykam na swojej drodze.Jutro urodziny córki,w sobotę jadę z przyjaciółmi w
      plener,w niedzielę koncert mojego ulubionego zespołu Spirituel Singer Band.
      A nowy tydzień pokaże co dalej...Raz jeszcze dziękuję i polecam się...
        • jaga_22 Re: Julinko 12.10.06, 20:51
          Cieszę się bardzo,że przyczyniłam się choć do chwilowej pomocy zranionego serca.
          Julinko,moja córka miała zapalenie zatok.Bardzo ją bolało.Lekarka zapisała lek
          homeopatyczny,ale można dostać go bez recepty.Ponieważ szybko i skutecznie
          wyleczyla zatoki po dzień dzisiejszy,schowałam buteleczkę.

          -Euphorbium
          compositum S buteleczka z 20 mg. w aerozolu
          na zapalenie zatok

          koszt-około 30 zł.
          Pozdrawiam







          koszt około 30 zł.

      • ira.mak Re: julinko ,teraz juz piszesz rozsadnie...... 13.10.06, 15:13
        pamietaj-nigdy nie jest tak żle zeby nie mogło być gorzej,a z kazdej sytuacji
        jest wyjście.Ja w kazdymbądz razie z pierwszego małżeństwa wyniosłam naukę-nie
        wolno za bardzo sie starać,ujmować mężowi obowiązków,[a u ciebie tak
        było,pisalas że praktycznie ty dzwigałaś ciężar utrzymywania domu].Każdy men ma
        coś z koguta,lubi dominować,stroszyć pióra.Jak go tego pozbawisz-przestaje być
        macho i tylko czeka na okazję żeby udowodnić że jest cos wart.A w jaki sposób
        najłatwiej?Znależć sobie kobietkę kóra się będzie wpatrywać jak w obraz i
        wzdychać :-och ,jaki ty jestes męski!!!!!A ja taka biedna,bezradna bez
        ciebie...I odzyskuje wigor,znów pieje.Znów go ktos docenia-kto wie na jak
        długo...Nie żałuj go,nie zginiesz,świat wcale się nie zawalił.Chciałam ci wysłac
        obrazek na gadu-niestety nie doszedł,bo nie masz mnie na liście kontaktów.Jakbyś
        kiedys chciała pogadać to 1099838
        • maladanka Re: julinko - a sprawy finansowe? 13.10.06, 15:23
          Jak długo jesteście małżeństwem, odpowiadacie wspólnie za siebie. Ty wniosłaś
          więcej ale to nie ma znaczenia.Czy nie warto w tej sprawie coś pomysleć?
          Nasz znajomy całe życie harował i w Polsce i w USA, wybudował dom ogromny wraz
          z warsztatem ale dom był na działce żony. Nie chcę wszystkiego opisywać, ale on
          teraz mieszka w noclegowni dla ubogich. Okazało się,że wszystko jest tej
          osoby,na której działce stoi dom, a działka była własnością żony jeszcze sprzed
          małżeństwa.Żona narobiła długów,a wszystko spłaca on.Nie wierzyliśmy,że to jest
          możliwe, ale to fakt.
          Inny przykład - pani wykryła romans męża, spotkała się z tą kochanką/dużo
          młodszą/, a ta oświadczyła wprost,że nie myśli sie dorabiac i zaczynać od zera!
          Pani pokazała jej dokumenty,że samochody i firma figurują na nią, nie na męża i
          nagle dla pani pan sie stał zupełnie nieatrakcyjny.
          To bolesne sprawy - jednak panie/te trzecie/ czasem idą "po trupach" do celu, a
          chłop potrafi zgłupieć dokumentnie.
          Julinko - trzymam kciuki za Ciebie.Pozdrawiam
    • julinka601 Re:co tam chłopy,grunt to zdrowie... 16.10.06, 12:40
      Weekend za nami.Zimny i pochmurny.Wszystko zgodnie z planem:impreza
      urodzinowa,sobota w plenerze brrr...,koncert w niedzielę a wczesniej obiad u
      córki.Niby fajnie ale dolegliwości,ostatnio diagnozowane przez laryngologa jako
      zatoki,niestety nie mijają.W czwartek usunął mi wielkiego czopa ropnego z
      migdałków /ulga ale na chwile/,dzis znowu był czop.W efekcie lekarze muszą się
      ze sobą porozumieć bo nie mogą dokońca zdiagnozować/boli mnie pół głowy,tylko
      lewa strona.Raz bardziej gardło czy ucho za chwilę nos u nasady,czoło,skroń czy
      węzły chłonne pod żuchwą.Żeby było bardziej tajemniczo to miałam kompletnie
      zatkaną prawą zatokę szczękową/zdjęcie rtg,rezonans magnetyczny w efekcie
      punkcja nosa/.Mam już dość, ten horror trwa już ponad pół roku.Nie dość,że
      cierpię to wydaję mnóstwo pieniędzy na wizyty lekarskie,badania,leki.To już
      idzie w tysiące.Zamiast zafundować sobie jakiś ciuch,wyjechać w jakieś
      cudzoziemskie kraje to tylko leki,leki,leki...Na drugi plan zaczyna schodzić
      mój wiarołomny mąż...i to nie jest żle,a własciwie jedyny pożytek z tego.Ale
      wolę być zdrowa.Reasumując:co tam chłopy,grunt to zdrowie!
    • julinka601 Re:co tam chłopy,grunt to zdrowie... 16.10.06, 12:40
      Weekend za nami.Zimny i pochmurny.Wszystko zgodnie z planem:impreza
      urodzinowa,sobota w plenerze brrr...,koncert w niedzielę a wczesniej obiad u
      córki.Niby fajnie ale dolegliwości,ostatnio diagnozowane przez laryngologa jako
      zatoki,niestety nie mijają.W czwartek usunął mi wielkiego czopa ropnego z
      migdałków /ulga ale na chwile/,dzis znowu był czop.W efekcie lekarze muszą się
      ze sobą porozumieć bo nie mogą dokońca zdiagnozować/boli mnie pół głowy,tylko
      lewa strona.Raz bardziej gardło czy ucho za chwilę nos u nasady,czoło,skroń czy
      węzły chłonne pod żuchwą.Żeby było bardziej tajemniczo to miałam kompletnie
      zatkaną prawą zatokę szczękową/zdjęcie rtg,rezonans magnetyczny w efekcie
      punkcja nosa/.Mam już dość, ten horror trwa już ponad pół roku.Nie dość,że
      cierpię to wydaję mnóstwo pieniędzy na wizyty lekarskie,badania,leki.To już
      idzie w tysiące.Zamiast zafundować sobie jakiś ciuch,wyjechać w jakieś
      cudzoziemskie kraje to tylko leki,leki,leki...Na drugi plan zaczyna schodzić
      mój wiarołomny mąż...i to nie jest żle,a własciwie jedyny pożytek z tego.Ale
      wolę być zdrowa.Reasumując:co tam chłopy,grunt to zdrowie!
    • julinka601 Re: Dzień sloneczny zaczęłam łzawo 17.10.06, 13:07
      Dzień słoneczny zaczęłam łzawo.Czuję się żle fizycznie a do tego "mój nie
      mój"znowu wyjechał i rano slysząc jego przygotowania popłakałam się/na
      szczęście nie widział tego/Pewnie nie zareagowałabym tak gdyby nie nawracajaca
      infekcja ,której lekarze nie potrafia zidentyfikować a mnie dobija jej
      przewlekłość.Wiem że dołki są wpisane w taką sytuację jak moja ale do licha
      jeszcze ta choroba...Chyba pójdę dzisiaj wczesniej do domu i położę się do
      łóżka.Trudno mi.Myślę ,że psychika sprzęga się ze zdrowiem fizycznym i tworzy
      sie taka pętla.Trzymajcie za mnie kciuki.Do lepszego...
    • ewa553 Re: Przeście na emeryturę? 17.10.06, 18:52
      a myslalam ze w dzisiejszych czasach latwiej jest wynajac jakas kawalerke - a
      to by mu przeciez wystarczylo. To jest nieslychane na co on sobie pozwala.
      Po tylu latach malzenstwa tak nieszanowac partnerki....
      • 52ania Re: Przeście na emeryturę? 17.10.06, 19:43
        W dzisiejszych czasach wszystko jest mozliwe.Na wszystko jednak potrzeba
        pieniędzy.Ten "wytrykus" jest na zasiłku przedemerytalnym i zapewne kaski ma za
        mało żeby się wyprowadzic.Mnie sie wydaje, ze ta jego znajomosc, to chwilowe
        zauroczenie. Kobitka znajdzie lepszego i puści go kantem.Gdyby zależało mu na
        innej kobiecie wyprowadziłby się z mieszkania.Julinko, płacz to dobry sposób na
        rozladowanie napiecia.Myśl tylko o zdrowiu.Zajmij się soba.Podpowiedz lekarzowi
        zeby skierował Cie na rehabilitację: inhalacja, solux itp.Życzę dużo zdrowia.
    • julinka601 A to sie porobiło... 18.10.06, 09:32
      A to sie porobiło,mój problem zdominował forum.Wybaczcie, to potrzeba
      chwili.Może ja kiedyś komuś innemu się przydam.Na razie korzystam ale moja
      wdzięczność będzie Was ścigała do grobowej deski.
      Masz racje Aniu on nie ma kaski i to go ogranicza.Choć muszę przyznać,że i tak
      mnie zaskakuje swoją szczodroscią.Placi rachunki za hotel,kupuje drobne srebrne
      prezenty/przedtem kupował mnie,teraz poszedł w róże-broszki itp/płaci niezbyt
      wielkie rachunki w knajpach.Kiedyś nie można go było wyciągnąć do lokalu bo
      piwo po 6zł a w domu mialby za to 3.
      Stąd nie ma możliwosci wynajęcia kawalerki.A do tego jak pisałam,dba o pewne
      pozory przed matką bo przecież liczy na spadek po niej.A matka ma już 88 lat i
      bliżej jej niż dalej.Gdyby poszedł na całość mogłaby go wydziedziczyć i wtedy
      koniec z planami dalekosiężnymi.Ponadto tutaj ma mozliwość
      dodatkowego/niewielkiego ale zawsze/zarobku,ma kontakty zawodowe.W innym
      mieście bylby zdany wyłącznie na nią.W dodatku podejrzewam,że ona nie ma
      warunków w domu,bo spotykaja sie głównie w hotelach /być może mieszka z dorosłą
      córką,bo wiem ,że ma ją i na jakieś problemy z nią/.No a wreszcie on jest
      asekurant woli sie upewnić,dac kobiecie czas na zatęsknienie,mieć możność
      pisania a w tym jest naprawdę niezły i spotykajac sie od czasu do czasu można
      brylować,być interesujacym no i sprostac w łóżku.To mistrz świata w
      manipulacji.Taki z cicha pęk,potrafi pięknie i rozsądnie mówić,radzić,znajdować
      najbardziej racjonalne rozwiazania.Wierzę,że kobieta /jego równolatka,nie jakaś
      siksa ,na młodą by nie poszedł ,bo bałby się ,że nie sprosta/mogła dać się na
      to złapać a w dodatku robi to z żelazną kosekwencją,wytrwale od świtu do nocy.
      To tyle o nim.Ja jestem na zwolnieniu i leżę sobie w łóżeczku.Jutro kolejne
      badanie u laryngologa/ma się porozumieć z moją lekarką rodziną ,by wspólnie
      szukac przyczyny/.Wykańcza mnie ten brak ostatecznej diagnozy i te ciagłe
      leki,które za chwilę okazuja się nietrafione.Piszcie do mnie.To mnie umacnia .
      • jaga_22 Re: A to sie porobiło... 18.10.06, 10:15
        Witaj Julinko.Solidaryzujemy się z Tobą.Kobieta kobietę najlepiej zrozumie.
        Przecież nigdy nie wiadomo co człowieka czeka w przyszłości.Tak naprawdę
        to jest się pewnym tylko siebie.(zastanowiłam się trochę,nieraz ludzie mówią,
        że nigdy by się nie spodziewali tego po sobie.Różne czynniki i emocje kierują
        ludżmi.) Leż w łóżeczku, kuruj się i przegoń choróbsko.
    • julinka601 Re:Ewuniu... 18.10.06, 16:02
      Ewuniu,jego matka już dawno wie o sprawie i przeżywa to.Ale przecież to jej syn
      wiec choc nie pochwala jego zachowania to daje się mu omamić.Do konca nie wiem
      co on jej mówi ale nawet jak jest to nielogiczne to ona ,stara kobieta mu
      uwierzy bo chce wierzyć.
      Ja jej powiedziałam,czego rzeczywiście troche sie obawiam,że jak kobieta będzie
      cwana ( a co on w końcu o niej tak naprawdę wie?),to go obskubie i puści z
      torbami,a zakochany ,podstarzały lowelas,nie kontrolujący się w milosnych
      zapedach może zrobic wszystko,zwłaszcza jeśli nie ma zbytniego doswiadczenia z
      kobietami.Matkę to wystraszyło.Ale na krótko.Teraz sie z nia nie kontaktuję ,bo
      ona przerzuca swoje niepokoje na mnie a ja sama potrzebuje pomocy i wsparcia.
      Przeciez ona jest jego rzecznikiem.Mnie tylko prosi o cierpliwość.A moja
      cierpliwośc sie wyczerpała.Tak ,że ten wybieg odpada
      • lata_morgana Re: Przeście na emeryturę? 30.10.06, 21:08
        sono5 napisała:

        > wlasnie teraz jest dopiero czas na wszystko...ja na przykład biore aktywny
        > udzial w konkursach!!! i wygrywam!! teraz w konkursue knorra można samemu
        > wybrac nagrode
        a może nam przybliżysz ideę konkursu a najlepiej podpowiedz jak wygrywać, bo ja
        tak się składa nic dotąd nie wygrałam,ale inna sprawa czy grałam.
          • ewa553 Re: Przeście na emeryturę? 03.11.06, 08:50
            Ja tez nie mam Pomagiera, jakby sie ktos pytalsmile))) i czasami jest mi tego
            wszystkiego za duzo. Ale jakos leci. Zrobilam sie wolniejsza, wiec i czasu jest
            mniej. Staram sie tak organizowac, aby nie bylo za wiele naraz, jak to bylo w
            ostatnich dniach. Te dni mnie wyczerpaly. Ale teraz staram sie znowu robic
            jeden termin dziennie, a reszta - jak czas pozwoli. To jest wlasnie piekne na
            emeryturze, ze nie trzeba sie juz zabijac w pogoni za czasem.
                • ewa553 Re: Chodzilo o Umyslnego u Ewy 03.11.06, 14:28
                  alez Pia, chodzilo mi o to - bo tak zrozumialam wpis poprzedniczki - ze nie mam
                  na stale partnera, na ktorego mozna by zepchnac rozne ciezsze lub nieprzyjemne
                  prace. No wiec Partnera nie mam, ale wynajmuje umyslnych. Najpierw byl Umyslny
                  Turek, ktory zrobil rozne naprawde wielkie prace w ogrodku, ale cos mu sie
                  pokrecilo i zamiast zaplaty chcial romansik ze mna. Wiec musialam zrezygnowac.
                  Potem byl Umyslny Od Piasku, ktory zaplate pobral i odszedl z mojego zyciasmile)))
                  Ale jest w zasiegu reki i jak jest cos ciezszego, to chetnie sobie dorabia, bo
                  jest bez pracy. No a dzis bylam umowiona z Umyslnym Wlochem, ktory mial przyjsc
                  z maszyna do borowania (tylko zadnych brudnych mysli, prosze!) i mial mi w
                  domku umocowac rozne wieszaki, karnisz do firany itd., ale wrocilam zmeczona do
                  domu i nie poszlam do ogrodu. No, ale Wloch ma tam tez ogrod i bardzo sie
                  napalal na ta pomoc. Na zarty sie wczoraj nasi Klubowi Wlosi-ogrodnicy
                  posprzeczali o mnie z Hermanem, najbogatszym Bauerem w okolicy, ktory mieszka
                  po drugiej stronie ulicy. Pogonili go zeby mnie zostawil w spokoju, bo ja do
                  nich naleze (!!!) Niby ze naleze do kolonii ogrodkow. Byla kupa smiechu i
                  wesolo.
                  • grenka1 Ewo 03.11.06, 18:17
                    Czyli jesteś tego samego zdania co i ja.
                    Nająć, zapłacić (żadnej zapłaty w naturze)
                    i do widzenia - oczywiście jak praca dobrze wykonana.
    • lata_morgana Re: Przeście na emeryturę? 03.11.06, 20:34
      emerytury.wp.pl/POD,1,a,2,b,0,wid,8583044,wiadomosc.html?
      rfbawp=1162581968.591, nie po to przeszłam na emeryturę aby teraz się bać, czy
      będę miała za co żyć.Takie artykuły są zwyczajnie nie na miejscu - to jest
      straszenie bogu ducha winnych ludzi, co ja na to poradzę, mogę tylko zagłosować
      a to też nie wiem na kogo.
      • lata_morgana Re: Przeście na emeryturę? 03.11.06, 21:15
        Ło matko, chyba się pomyliłam, no tak Was to nie dotyczy a może zwyczajnie nie
        interesuje co będzie z wypłatą emerytur/ no tak niepotrzebnie poruszam temat
        czyt. robię raban/ kurczę jestem tylko ja taka zakręcona?
      • 52ania Re: Przejście na emeryturę? 03.11.06, 21:19
        Przeczytalam artykuł i też mnie zdenerwował.Nie ma pieniedzy?Emeryt odkładał
        sobie na tą emeryturę, a że system jest do duszy, to już nie moja wina.Poza tym
        na co innego mają, a dla emeryta zabrakło.Masz rację, takie artykuły są nie na
        miejscu.Ja też nie lubię jak ktoś mnie straszy.Na wszelki wypadek gram w
        multilotka.To trochę mnie podbudowuje.
          • ira.mak Re: Aniu,,graj dalej.... 04.11.06, 23:07
            bo jak się nie gra to sie nie wygra.Ale mi się rymnęło!Aswoją drogą równo rok
            temu wygrałam 5 w totolotka[prawie 4ooo]I teraz cały czas zasilam kasę totka bo
            wbiłam sobie do glowy że zadziała prawo serii-miałam już 3-ki , dwie 4-ki,jedna
            5-tkę i teraz kolej na 6 -tkę,nie? Marzenia nbiby nic nie kosztują ale to akurat
            jest dosć kosztowne.
            • 52ania Re:Gram dalej, 05.11.06, 19:10
              trzeba szczęsciu pomagac.Największa wygrana 270 zł.Kazdego dnia puszczam
              multilotka za 3,75.Najczęściej zwraca mi się 1-2 zł i gram dalej.W miesiącu
              wychodzę tak na +.- 20 zł.Kiedyś wyszlam na + 200.To już chyba nałóg.Wydaje mi
              się, że panuję nad sytuacja.Ostatnio jednak ogladalam program o nałogach.Wg
              specjalisty, mój przypadek, to juz nałóg.Ciesze się ira.mak , ze znalazłam
              pokrewna duszę.A co, mam odmawiac sobie przyjemnosci?Grenus, zagraj też, a jak
              nie chcesz, to podaj 10 liczb, wyslę za Ciebie.Jeśli będą szczęsliwe podziele
              się.
              • lata_morgana Re:Gram dalej, 05.11.06, 23:12
                Aniu, Ty masz szczęście , a mój mąż gra w totka odkąd pamiętam a może i
                wcześniej, jak dotąd nic nie wygrał/ sporadycznie jakaś 3/, jak jest kumulacja
                to i mnie namawia, czasem daję się skusić, też bez większych efektów, chociaż
                trafiły mi się ostatnio 2x4 i 2x3, ale muszę się przyznać, że liczby podał mi
                syn, który ma szczęście w grach/urodził się w czepku i w dodatku w niedzielę/i
                wygrał już raz znaczną gotówkę w jakąś loterię sportową to nie w naszym
                kraju.Ale, ale kiedyś ktoś... mi przepowiedział, że pod koniec życia wygram
                dużą forsę, wierzyć nie wierzyć, ale po co mi forsa jak z niej nie skorzystam?
    • julinka601 Re: Przeście na emeryturę? 06.11.06, 13:13
      Dziewczyny żyję, choc ostatnio zdominowana problemami zdrowotnymi. Myslę ,że
      Pan Bóg odwraca w ten sposob moja uwagę od problemów małzenskich.Zmieniają mi
      sie prioritety życiowe,wiem co teraz sie liczy naprawdę :ZDROWIE!dlatego nawet
      Toto Lotek mnie nie rusza .Ale jak mija najgorsze to zaczynam myśleć o
      przyjemnosciach mniej wzniosłych.Pozdrawiam
      • 52ania Re: Przeście na emeryturę? 06.11.06, 22:16
        Witaj julinko!Cieszę się,że jesteś z nami.Już kiedys pisałam, że zdrowy ma dużo
        życzeń, chory tylko jedno.Zatem życzę zdrowia.Co do lotka, to mój nałóg, czy
        przyjemnosc, sama nie wiem.Wiem, że gdybym przy okazji coś wygrała, sprawiłoby
        mi to wielką radośc.Poza tym pieniądze jednak ulatwiają życie.Wczoraj miałam
        6/10 i dostalam 6 zł, czyli 2,25 do przodu.Gram dalej.
            • adria231 Re:rozrywka......, 23.11.06, 17:01
              jestem na emeryturze już wiele lat,ztym,że trochę jeszcze dorabiałam.Miałam
              wówczas więcej pieniędzy,ale za mało czasu,by je wykorzystać.Obecnie jest
              odwrotnie.Są jednak rozrywki,które niewiele kosztują:piesze wycieczki,czytanie
              książek,spotkania z przyjaciółmi.Cieszmy się,że wreszcie mamy na to czas.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka