ewa553
27.10.07, 17:36
Bylam u brata w odwiedziny. Brat jest forografem. Zabral nas do
swojego zakladu i zrobilismy sobie sesje zdjeciowa. Bylo fajnie,
smiesznie, bo nie mogl nas utrzymac w ryzach. Jest najmlodszy w
rodzinie, wiec go z siostra stale jeszcze traktujemy jako
tego "Misia" jakim byl w domu. No, ale w koncu zdjec narobil i
siadamy do compa zeby wybrac zdjecia do odbitek. Zack-zack, bez
pytania podciagnal mi opuszczony kacik ust. Na uwage siostry, ze ma
lekko przymkniete oko, powiedzial "nie szkodzi, zaraz ci oko
wymienie". Myslalam ze pekne. Jego corka powiedziala "tato, trzymasz
reke na tym zdjeciu jak pedal" - gdybym nie krzyknela, chyba by
sobie reke przesunal!. Smialismy sie dlugo i serdecznie, ale potem
sobie pomyslalam: co jest jeszcze prawdziwe? Jesli bym go nie
zatrzymala, pewnie zrobilby ze mnie lalke jak z obrazka. Wiec jak,
zdjeciom juz nie wolno wierzyc?
Specjalnosc mojej bratowej: retuszowanie, juz wcale nie jest
potrzebne. Wszystko idzie szybko i bezbolesnie na computerze.
Ulatwienie dla fotografa. Ale dla nas? Co o tym sadzicie?