grenka1
18.07.08, 19:16
"Kolejki, opryskliwi urzędnicy, pielgrzymki od okienka do okienka i
czekanie w nieskończoność na każdy podpis i pieczątkę. Tak wygląda
smutna rzeczywistość polskich urzędów - pisze "Fakt". Ale wystarczy
mieć w rodzinie polityka, najlepiej ministra, i życie staje się
piękne, urzędnicy mili, a skomplikowane procedury przestają być
jakimkolwiek problemem."
www.dziennik.pl/polityka/article209143/Dla_ziecia_ministra_dom_od_reki.html