babcia gorsza od wilka

20.07.08, 10:30
Dzis humor zepsul mi babsztyl mijany na spacerku. Babsztyl zwany
babcia, przechodzac kolo mnie i mojego pieska, uspokajal placzaca
wnuczke wlasna, nie moja, na oko 6-8 latke slowami: Nie placz,
zobacz, nawet pies sie z ciebie smieje". Ryknalem: moj pies nie
wysmiewa placzacych dzieci. Niedziela Panska spaskudzona, pies tez w
lekkim szoku. Jak reagujecie na takie babcie i podobne sposoby
wychowania?

nie dajmy sie inspirowac glupszym od siebie
    • oponentka Re: babcia gorsza od wilka 20.07.08, 11:32
      A uspakajałeś kiedy "ryczące dziecko"?
      W takiej sytuacji "wszystkie chwyty są dozwolone" - od np, kupię ci
      autko, do "już się z nas śmieją" - czy miała powiedzieć, że PAN SIE
      Z NAS ŚMIEJE ? A po czym poznajesz, że pies jest w szoku? Szczeka
      nadmiernie, łasi się, ślini - to bardzo ciekawe.
      Ja bym sobie nie zaprzątała tym głowy i pozostawiła problem babci,
      bo tak mi się wydaje, że nie zmroził Cię problem płaczącej
      dziewczynki, a ten szok ulubieńca.
      • kalesonyzony Re: babcia gorsza od wilka 20.07.08, 12:15
        Pies mial podkulony ogon i wytracil agresje.
        Jestem zdruzgotany z powodu psa i tego, co czytam.
        A wiec to iluzja, ze czekolada, czy auto od babci jest pelne
        babcinej milosci? Mam rozumiec, ze pelne sa te dary tlumionej
        zlosci? Ciezka ta niedziela.
        • oponentka Re: babcia gorsza od wilka 20.07.08, 13:05
          Gdy obierałam ziemniaki do obiadu, rozmyślałam długo o zdarzeniu z
          babcią, wnuczką, psem. Po dłuższym namyśle naszły mnie takie
          wątpliwości: wnuczka za duża by tak rano płakać - może nie chciała
          iść ze swoim psem na spacer. Ale jeżeli mimo wieku (6-7) tak bardzo
          płakała, a babcia pragnęła ją uspokoić wykorzystującdo tego celu
          Twojego psa, to wniosek jest tylko jeden: u w a ż a j !!!
          Babcia zagięła parol na Ciebie. No bo w jaki sposób ja -też babcia-
          mogę zwrócić na siebie uwagę jakiegoś pana,jak nie wykorzystując do
          tego celu, jego psa. Stawiam się w jej sytuacji i tylko taka mnie
          nachodzi refleksja. Przy następnym spotkaniu, uśmiechnij się
          promiennie, nakaż pieskowi merdanie ogonem, a reszta załatwi się
          sama.
Pełna wersja