jaga_22
22.07.08, 14:32
Wakacyjny pobyt w Londynie skończył się tragicznie dla 41-letniego nauczyciela
z Polski. Mężczyzna, który postanowił załatwić potrzebę fizjologiczną na tory
kolejowe, zginął porażony prądem o napięciu 750 volt.
Na stacji, na której doszło do tragedii nie ma toalet. W pobliżu znajdują się
jednak toalety miejskie.
Z danych Network Rail wynika, że każdego roku na torach kolejowych ginie ok.
60. osób. Aż 60 proc. z nich umiera w wyniku porażenia prądem.
------------
Zginąć w taki sposób? to porażające.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5479381,Polak_zginal_sikajac_na_tory.html