jaga_22
25.07.08, 12:02
Zamiast miłego uśmiechu i chęci spojrzenia, przyspieszasz kroku, by tylko nie
rozpoznali, że jesteś Polakiem, by tylko schować się w czterech ścianach
mieszkania z tymi, którzy dobrze cię znają i z którymi spędzasz cały swój
wolny czas. Ucieczka, to takie proste. Łatwiej jest rzucić pośpieszne "hello"
sąsiadce niż powiedzieć "cześć" do kogoś, kto może być jak ty zmęczony
zamykaniem się w ograniczonym środowisku. Dlaczego tak bardzo boimy się swoich
rodaków, dlaczego odwracamy głowę, gdy w sklepie, restauracji czy chociażby na
ulicy słyszymy polski język?
"Niedawno miałam przyjemność uczestniczyć w starannie przygotowanej
inicjatywie polskiego środowiska naukowego na ziemi Irlandii Północnej.
Spośród wszystkich Polaków jakich znam, mających wolny czas tylko jedna osoba
wyraziła chęć uczestniczenia w tak niebanalnym przedsięwzięciu. Dla innych
ważniejsze okazały się zakupy, filmy czy też wieczorne wyjście, do którego
trzeba się przyszykować wiele godzin przed nim. Spotkanie okazało się bardzo
miłym i ciekawym wydarzeniem kulturalnym, a moje relacje z niego sprawiły, że
niektórzy zaczęli żałować swojego lenistwa czy bierności na takie inicjatywy.
---------------------------------
A ja myślałam,że na emigracji rodacy szukają swojego towarzystwa.
To ja już nic nie rozumiem.
anglia.interia.pl/wiadomosci/news/ciszej-to-polacy,1150070