Czy da się im pomóc?

09.08.08, 10:37
Brudni, podchmieleni, cuchnący...

Szarzy ludzie wałęsający się po dworcach z tobołkiem w ręku lub żebrzący przy
supermarketach. Tacy, których omija się szerokim łukiem. Ludzie bez własności,
bez tożsamości, bez przyszłości!
**************************************************
polskalokalna.pl/wiadomosci/lodzkie/news/brudni-podchmieleni-cuchnacy,1155280,4503
    • olejowy.bogacz Re: Czy da się im pomóc? 09.08.08, 14:06
      Podziele sie doswiadczeniem. Nie daje, nie uspokajam sumienia, ale
      nie zgrzytam zebami i nie umoralniam, daje gosciowi usmiech i
      spojrzenie prosto w oczy.
      Co do zebrakow: Na dworcu w Polsce centralnej, elegancki dziadek z
      walizeczka, kresowym akcentem w kolejce do barku, przed nim typowy
      menel czyli wloczega czyli bezdomny dworcowy. Dziadek szarmancko do
      obslugujacej kobiety: prosze najpierw dla tego pana, na moj rachunek
      ( wskazujac na menela) podac herbate, cos tam....gest mial dziadunio
      przy zamawianiu przedwojenny. Jak menel sie z uklonami i
      podziekowaniami i dobrociami oddalil, dziadunio oddalil sie rowniez
      szybkim krokiem, bez slowa, bez bog zaplac. A ci zebracy, tak
      ogolnie, to jakis wabik polityczny? Na calym swiecie sa ludzie,
      ktorzy zyja sobie inaczej, nawet w filmach ich pokazuja i czesto
      gesto, pozytywnie.
      www.vivid.pl/film/14260,wloczega+z+beverly+hills++down+and+out+in+beverly+hills.html#opis
      Moze ktos odwazny i zamozny zaryzykuje?winkNamawiam.
      • jaga_22 Re: Czy da się im pomóc? 09.08.08, 15:11
        Z obserwacji widzę,że nie wszystkich da się skierować na dobra drogę.
        Im takie życie pasuje.
        Na mojej ulicy mieszkało dwóch braci i mieli matkę.Obydwóch
        nie miało stałej pracy,czasem dorabiali na bazarku.Mieli mieszkanie i matkę
        schorowaną staruszkę na rencie.Póki żyła,opłacała mieszkanie.
        Kiedy zostali sami ,było hulaj dusza piekła nie ma.Za niepłacenie
        komornego stracili mieszkanie.Jeden wkrótce umarł na grużlicę,a drugiemu na
        skutek choroby amputowali mu nogi.
        Dostaje rentę,ale ją przepija w ciągu kilku dni.
        Siedzi na wózku inwalidzkim przed kioskiem i prosi o pomoc o parę groszy.Potem
        schodzą się lumpy i kupują wino.
        W zimie jest odwożony do bezdomnych.Ale on z tamtąd ucieka,bo tam nie wolno pić.
        Myślę,że nie każdemu można pomóc,bo nie każdy chce tej pomocnej
        dłoni przyjąć.
        • iryska2604 Re: Czy da się im pomóc? 10.08.08, 19:47
          No i odpowiedziałas sobie sama na pytanie.Nie zawsze oni tej pomocy chcą bo
          niektorzy dobrowolnie obieraja taki styl życia,niektorzy brnąc w nałóg lecą na
          dno-i przede wszystkim sami musieli by chciec cos zmienic w swoim zyciu.A inna
          sprawa-dopóki ludzie dają....Sama mam szczęscie,nie wiem dlaczego-ze zawsze sie
          jakis przypęta co wyciaga reke.Nawet nieraz mozna sie posmiac bo na dworcu w
          Poznaniu maz poszedł do kiosku po gazety a w tym czasie podszedł do mnie facet i
          takim sznapsbarytonem mówi:-szacunek,kopsnij pani złocisza,bo mnie zbrakło.I tym
          mnie rozbroił.

Pełna wersja