52ania
28.08.08, 17:57
Wczoraj nie było u nas prądu od 6.00-17.30.Nie wyobrażałam sobie,ze to takie
uciążliwe.Trudno było wyjechać z garażu,bo i brama garażowa i brama wjazdowa
na prąd.Znajoma nie mogła się do mnie dostać,bo nie dzwonił dzwonek.Kuchenka
gazowa ma wewnętrzną zapalarkę i w związku z tym musiałam używać zapałek.Nie
byłoby nic w tym złego,ale zeby zapalić muszę dłużej trzymać wciśnięty kurek i
tak: co zapaliłam,przytrzymałam,puściłam,płomień zgasł i od nowa...Chciałam
zadzwonić do siostry,a tu pyk,pyk..i po telefonie.Zaglądam do lodówki,a tam
ciepło(zamrażalnik mam oddzielnie).Biegnę do piwnicy,a tam ciemno,trzeba
wracać po latarkę.Dobrze,że nie było to dzisiaj,bo nie mogłabym skorzystać z
internetu(wczoraj byłam z wnusia).Chciałam wyprasować spodnie do pracy,a tu
żelazko niestety nie nagrzało się;-((((.To trwało tylko 11,5 godz.Czy
wyobrażacie sobie życie bez prądu,bo ja nie.