Szczęściarz

03.09.08, 11:26
"Gdy 57-latek znalazł się poza samolotem, nagły i bardzo silny podmuch wiatru
uderzył nim o ogon maszyny. Mężczyzna od razu stracił przytomność, a siła
uderzenia sprawiła, że otworzył się zapasowy spadochron. Nieprzytomny
Robertson bez żadnych problemów wylądował dokładnie tam, gdzie miał wylądować
i wpadł prosto w ręce przerażonych ratowników."
----------------------------------------
Od czego to zależy,że ktoś ma szczęście,albo pech go prześladuje.

deser.gazeta.pl/deser/1,83453,5655082,Spadochroniarz_zderzyl_sie_z_samolotem_w_locie.html
    • 52ania Re: Szczęściarz 03.09.08, 17:40
      Dobrze,że nie doszło do tragedii.Ja dawno dawno temu jechałam maluchem do
      pracy.Droga była zaśnieżona, z naprzeciwka jechał osinobus środkiem
      drogi.Chciałam mu zjechać i "złapałam" kołem pobocze.Samochód przekoziołkował
      kilka razy i wpadł do rowu.Nie byłam przypięta pasami,bo byłam w 8 miesiącu
      ciąży.Osinobus pojechał.A ja w tym rowie na dachu pierwsze co to zapytałam
      siebie na głostongue_outanie Boże ja jestem w niebie,czy jeszcze na ziemi.Nic mi się nie
      stało i wcześniej też nie urodziłam.Blacharz jednak się zdziwił,że wyszłam z
      tego żywo.Jutro opisze dc.
      • jaga_22 Re: Szczęściarz 03.09.08, 18:16
        No to masz szczęście i to wielkie.Ale powiedz, jaki to drań siedział za kółkiem
        tego osinobusa.Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu.
        • 52ania Re: Szczęściarz 04.09.08, 09:52
          Samochód leżał w rowie na dachu,a ja probowałam otworzyc drzwi.Udało
          się jedynie trochę uchylic,a ja włożyłam stopę między drzwi,a dach i
          głową chciałam podnieśc samochod żeby otworzyc je szerzej.Niestety,
          to było ponad moje siły.Po pewnym czasie jeden z jadących samochodów
          zatrzymał się.Usłyszałam męski głos,czy są jakieś ofiary,a ja na
          to,że jedna ale cała.Pan powiedział żebym otworzyła okno i przez
          okno się wyczołgała.Powiedziałam,że to niemożliwe,bo jestem w
          ciąży.Zgodnie z poleceniem okno otworzyłam i wychyliłam głowę,a
          mężczyzna złapał mnie pod pachy i nawet nie wiem, jak to się
          stało,że nagle znalazlam się w pionie.Przyjechała milicja,która
          ukarała mnie mandatem,bo wypadek zaistniał,a winowajcy nie ma.Ponoc
          takie procedury.Pan,który mnie ratował zawiózł do pracy,bo tam było
          bliżej.Później lekarz,zwolnienie lekarskie.Kolega z pracy zajął się
          moim samochodem.Kiedy już znalazłam się w domu,a samochód stał pod
          blokiem zawiadomiłam męża.Do tej pory dziwię się,że z wielkim
          brzuchem(to była druga ciąża) wyszłam przez boczne okno
          malucha.Zastanawiam się, co by było gdyby facet nie zauważył
          migającego światła kierunkowskazu, przecież była zima.Przejeżdżające
          auta nie zauważyły tego,a samochodu nie było widac,bo leżał głęboko
          w rowie.Jeszcze jedno,ukradziono mi koło zapasowe,a w tamtych
          czasach trudno było zdobyc taki rarytas.
          • jaga_22 Re: Szczęściarz 04.09.08, 10:03
            No Aniu,taka historia wystarczy jedna na całe życie.
            Czy jeszcze miałaś inną przygodę gdzie wszystko wbrew pozorom skończyło się
            szczęśliwie? tylko mniej drastyczna smile
            W każdym razie na pewno jesteś posiadaczką szczęścia w nieszczęściu.
Pełna wersja