jaga_22
09.09.08, 07:07
Lokal nr 40 na VIII piętrze, zza drzwi którego słychać gruchanie gołębi,
należy do Heleny G. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych kobieta wyprowadziła
się z bloku, ale zostawiła otwarty lufcik. Wykorzystały to gołębie, wlatując
do mieszkania i robiąc sobie w nim wielkie gniazdo. Kawalerka zamieniła się w
gołębnik. - Te ptaki tam zdychają, rozkładają się, rozmnażają się i
wypróżniają. W lecie smród jest nie do wytrzymania! - martwi się Kazimiera
Studniarska (70 l.), sąsiadka z dołu. - Boimy się, żeby nie doszło do epidemii
- dodaje wstrząśnięta Teresa Wylot (65 l.), gospodyni domu.
-------------------------------------------
Takiej prostej sprawy nie potrafią załatwić.
Dlaczego komisyjnie nie otworzą lokalu i nie zrobią porządku.
Czekają,aż kobieta z zaburzeniami to posprząta? to jakaś paranoja.
Mieszkańcy przez tyle lat godzą się na taki syf,to też
nienajlepiej o nich świadczy.
www.se.pl/wydarzenia/kraj/boimy-sie-epidemii_71112.html