jaga_22
17.09.08, 11:07
Wszedł w środek ognia, żeby ratować żonę i trójkę dzieci. Inaczej spłonęłyby
żywcem. Dla Krzysztofa Ziemca, dziennikarza TV Puls, rodzina zawsze była
najważniejsza. Teraz z jej pomocą wraca do życia.
KZ: Pamiętam, że poczułem się przeraźliwie malutki, patrząc na buchające
płomienie. I strach przed żywiołem. Pomyślałem: wóz albo przewóz. Albo wchodzę
w ten ogień, żeby dostać się do drzwi wyjściowych i uwolnić żonę i dzieci,
albo spłoniemy żywcem. W najlepszym wypadku udusimy się od tlenku węgla. Gdy
sobie uświadomiłem, że nie ma trzeciego wyjścia, poczułem przypływ siły.
Myślę, że zawdzięczam go boskiej opatrzności.
media.wp.pl/kat,75274,wid,10349384,wiadomosc.html