anerim 28.09.08, 21:11 Jak myślicie, dlaczego miłość i cierpienie to nieodłączne siostry? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
muraszka1 Re: Dlaczego? 28.09.08, 21:34 czy czytalas "Pestke" Anki Kowalskiej? nie wiem czy to cytat doslowny,zapamietalam "pierwszy znak milosci to radosc,zaraz potem jest smutek" Odpowiedz Link
jaga_22 Re: Dlaczego? 28.09.08, 22:07 Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia. Fiodor Dostojewski. Odpowiedz Link
anerim Re: Dlaczego? 29.09.08, 08:09 "Pestkę" czytałam, tak i film z Jandą też. Dostojewski, wielki pisarz był, tak, wszystko się zgadza, ale czy nie uważacie, że to cierpienie jest niewspółmierne do szczęścia, jak gdyby za karę. Przecież nigdy człowiek nie jest przez długi czas absolutnie szczęsliwy i szczęsliwy i szczęsliwy. Najczęściej są to chwile, moment, gdy tak sie czuje. cierpienie natomiast trwa długo i jakiś lęk tego czy innego rodzaju prawie czlowieka nie opuszcza. Odpowiedz Link
polnaro Re: Dlaczego? 29.09.08, 10:53 Mam swoje lata, a ciagle myślę, że inni mają te proporcje bardziej wyrównane. Okazuje się, że ....odczuwamy podobnie. Ten ciągły niepokój też? Odpowiedz Link
anerim Re: Dlaczego? 29.09.08, 11:50 To miło polnaro . Przy tym nie należę do smutasów, ponuraków itd., tylko zastanawiam się dlaczego tak to urządzone. Wielką pomocą jest dla mnie wiara, a kto wierzy to również może mysleć i się buntować. Czy nie okrutne jest dać człowiekowi cały piękny świat i świadomość, że to co kochasz, czym się zachwycasz pewnego , nie wiadomo którego dnia, stracisz. Tylko czlowiek ma tę swiadomość odkąd przestaje być dzieckiem. Jeżeli Bóg jest Miłością, to dlaczego tak? Odpowiedz Link