joan2705
10.09.09, 00:17
Dzisiaj moj trzyleni syn zaczal chodzic do nursery przy primary school i od razu na dzien dobry spotkala go niemila niespodzianka. Otoz okazalo sie, ze w jego przedszkolu/szkole dzieci moga pic wylacznie wode (z kranu) lub mleko. Ani mleka ani wody moj mlody nie lubi, a ze ja takze, nigdy go do ich picia nie zmuszalam i nie zamierzam. Zreszta zjada duzo sera i jogurtow, pije kakao wiec brak nabialu mu nie grozi. Zamiast wody podaje mu rozcienczane z woda soki wiec nadmiar cukru tez jakos tam staram sie redukowac. Uzebienie jak na razie w swietnym stanie, waga w normie. Nie rozumiem wiec dlaczego te argumenty nie przekonuja szkolnego personelu i nie ma zgody na to by syn pil to co mu sama przygotuje. Moze jestem niedouczona, ale czy naprawde picie zimnej kranowy, zwlaszcza po posilku, jest zdrowsze od soku? Skoro nawet tak jest, albo szkola tak uwaza to ich sprawa. A moja sprawa to dac dziecku do picia to co ja sobie zycze aby pil. Zwlaszcza, ze w przypadku lunchu jest wybor - obiady w szkole lub to co dzieci same przyniosa. Sama juz nie wiem czy mam odpuscic i liczyc na to, ze syn przywyknie do picia tej wody czy w jakis sposob "walczyc" o jego prawo do picia soku. Nie chcialabym na samym poczatku wyjsc na upierdliwa, zacofana polska mamuske, ale z drugiej strony irytuje mnie ta sytuacja. Boje sie tez, ze z powodu takiej pierdoly w sumie syn zniecheci sie do szkoly:(
Co o tym wszystkim myslicie? Kto jest dziwny ja czy zasady panujace w szkole?