abri 03.12.09, 21:52 wiadomosci.onet.pl/2089400,28350,wiadomosceu.html jakie jest Wasze zdanie? Wedlug mnie kursantka nie powinna byc ukarana, mimo ze to wyrok w zawieszeniu, ale zawsze wyrok Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
carmelaxxx Re: winna, niewinna... 03.12.09, 22:24 niepowinna ,co najwyzej uznana winna ale bez wyroku. Odpowiedzialnosc wieksza powinien poniesc instruktor . Odpowiedz Link
migotka_bober Re: winna, niewinna... 03.12.09, 22:25 wg mnie wyrok powinien ciazyc na instruktorze, tylko na nim, od tego ma hamulec , i od tego siedzi obok, ma chronic m,in przed takimi przygodami czlowieka ktory sie dopiero uczy Odpowiedz Link
izabelski Re: winna, niewinna... 03.12.09, 23:18 absolutnie nie rozumiem tego jak mogli go poslac do wiezienia jesli ona byla winna czy on jest wspolwinnym ? Odpowiedz Link
m0nalisa Re: winna, niewinna... 03.12.09, 23:26 a ja mysle ze powinna poniesc odpowiedzialnosc miala zdany kurs praktyczny , zasady jazdy zna. Wspolczuje kobiecie bardzo ale odpowiedzialni sa oboje . Odpowiedz Link
edytataraszkiewicz Re: winna, niewinna... 03.12.09, 23:50 Moim zdaniem jest ABSOLUTNIE niewinna... Od czego jest instruktor??? Kobieta nie miala prawa jazdy,wiec wlasnie inastruktor jest odpowiedzialny za bezpieczna jazde kursanta.Definitywnie jego blad.Hamulce facet ma,jak rowniez musi uwazac,aby predkosc byla odpowiednia. Do tego jeszcze te opony letnie a padal snieg. Kobieta sie odwoluje i jestem pewna,ze wygra. Odpowiedz Link
samotna.uk Re: winna, niewinna... 04.12.09, 00:46 Moim zdaniem winna, Jak Edyta wczesniej napisala ,,ze nie miala prawa jazdy,, ale ona Oblala wczesniejsze! Wiec gdyby je zdala do tragedii mogloby dojsc tak czy inaczej jakby swoim jechala! Nie miala doswiadczenia na sniegu fakt ale wiele osob go nie mia zdajc np. w lato. jechala za szybko jak na te warunki, i gdyby wczesniej zdala podejrzewam ze ofiar mogloby byc wiecej bo co gdyby wjechala w przystanek???? Inna sytuacja, gdyby byla jeszcze na kursie i sie dopiero uczyla prowadzic ale ona podchodzila juz do egzaminu! Czyli zasady zdala, wiedziala jaka predkosc dobrac itp. Egzaminator niby wspolwinny tu bym mogla sie zastanawiac bo jednak on nie byl tam zeby ja pouczac a zeby ocenic. Odpowiedz Link
izabelski Re: winna, niewinna... 04.12.09, 01:41 zla logika ona nie miala prawa jazdy wg prawa to instruktor jest za nia odpowiedzialny nie wazne,ze oblala egzamin (dlatego oblala, bo nei byla gotowa na samodzielne prowadzenie samochodu) egzamin teoretyczny nie jest rownoznaczny z praktycznym Odpowiedz Link
samotna.uk Re: winna, niewinna... 04.12.09, 02:29 Ale ona wczesniej oblala egzamin praktyczny! Czyli wiedziala z jaka predkoscia powinna jechac! Gdyby jechala spokojnie mogloby nie dojsc do wypadku. Ja tu caly czas winie predkosc nie doswiadczenie, bo na sniegu kazdy moze koziolkowac niezaleznie od doswiadczenia. Odpowiedz Link
izabelski Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:25 ale to zadanie instruktora, zeby pouczyc iu kontrolowac to czy oblala egzamin nie ma nic do rzeczy ja moge podejsc do ezaminu w UK bez odbycia zadnej lekcji z instruktorem mysle,ze i w Polsce tak teraz jest... Odpowiedz Link
chocolate.muffin Re: winna, niewinna... 04.12.09, 09:50 Ja znam profesje instruktora "od kuchni" i zapewniam Was, ze nie wszystko da sie okreslic w kategoriach biale-czarne. Niestety ale na kurs przychodza czasami takie niewyuczalne mlotki, ze nawet najlepszy instruktor, przy najlepszych checiach, nie zrobi z nich dobrego kierowcy. Potrafia odstawiac takie manewry, ze w glowie sie nie miesci. Przerazajaca jest mysl, ze w koncu, po kilku podejsciach zdadza egzamin i zostana wypuszczeni na drogi, bez nadzoru. I tu nie chodzi o to, ze dopiero sie ucza i maja prawo popelniac bledy, bo niektorzy zwyczajnie nie mysla i nie maja za grosz wyobrazni. W tym wypadku, jezeli warunki na drodze byly trudne, to istnieje prawdopodobienstwo, ze nawet doswiadczony kierowca moglby stracic panowanie nad samochodem i spowodowac wypadek. Instruktor owszem, ma dodatkowy hamulec, moze chwycic za kierownice, ale wyglada na to ze nawet mimo tego nie zdolal zapobiec wypadkowi. Ciezko jest wymagac od osoby siedzacej na fotelu pasazera zeby w takiej wytuacji odzyskala pelna kontrole nad pojazdem i uratowala sytuacje! Uwazam ze w tej sytuacji instruktor zostal potrakowany zbyt surowo. Owszem, spoczywa na nim odpowiedzialnosc za kursanta i nie twierdze ze nie powinien poniesc zadnych konsekwencji, ale to w koncu ta pani siedziala za kierownica, wiec jej kara nie jest wspolmierna do winy. Odpowiedz Link
edytataraszkiewicz Re: winna, niewinna... 04.12.09, 10:19 Jesli instruktor stwierdzi,ze dany kursant jest ''mlotkiem'' to TYM BARDZIEJ powinien sie bac jezdzic z nim po miescie w trudnych warunkach.Nie ma znaczenia nawet fakt,ze kursant mial 1000 przejezdzonych godzin,bo to nie zwalnia instruktora z odpowiedzialnosci...W innym przypadku,po co jest instruktor? Juz sam fakt,ze jezdzil samochodem,ktory nie byl przygotowany na warunki zimowe jest potwierdzeniem ,ze jest to jego wina.Tylko i wylacznie. Odpowiedz Link
chocolate.muffin Re: winna, niewinna... 04.12.09, 10:51 Tu nie ma znaczenia to czy instruktor sie boi wyjezdzac z kursantem czy nie. Kurs oplacony, nie mozna go odlozyc na potem i czekac az sie pogoda poprawi. Przeciez nigdy nie wiadomo w jakich warunkach przyjdzie przyszlemu kierowcy prowadzic pojazd. Chyba lepiej zeby nauczyl sie jezdzic w trudnych warunkach pod okiem instruktora niz potem sam wyjechal na oblodzona droge i nie wiedzial jak sie zachowac. Nie napisalam ze cokolwiek zwalnia instruktora z odpowiedzialnosci, bo chociazby fakt ze samochod nie byl przystosowany do jazdy w takich warunkach przemawia na jego niekorzysc, ale nie fair jest obarczanie go cala wina. Odpowiedz Link
edytataraszkiewicz Re: winna, niewinna... 04.12.09, 11:04 Niestety praca instruktora jest odpowiedzialna podwojnie...Jesli instruktor jest ,,gapa'' to powinien znalezc mniej odpowiedzialna prace. Winny jest tylko on a nie niedoswiadczony ,,jeszcze nie kierowca''. Facet nie dopelnil swych obowiazkow w postaci zlych opon,ktore spowodowaly poslizg pojazdu,oraz nie zwrocenie uwagi na zbyt duza predkosc. Niedoswiadczona kursantka byla pod opieka wyuczonego,,,dobrego'' kierowcy,opiekuna,instruktora? Odpowiedz Link
mrs.t Re: winna, niewinna... 04.12.09, 14:50 > BARDZIEJ powinien sie bac jezdzic z nim po miescie w trudnych > warunkach ta , a poem gadaja takie ze ja 'oblali za nic' Odpowiedz Link
basiak36 Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:18 Jezeli jechala np 80km/h na drodze gdzie jest limit 50km/h to jak najbardziej tez jest winna. Nie trzeba miec egzaminu zdanego aby wiedziec ze nie powinno sie za szybko jezdzic. To ze sie ma obok instruktora nie zwalnia nas ze zdrowego rozsadku. Odpowiedz Link
izabelski Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:28 to nie chodzi o zdrowy rozsadek, ale to, ze instruktor jest odpowiedzialny za to z jaka predkoscia ona prowadzila mniemam,ze to bylo w terenie zabudowanym on ma hamulce moze zachamowac moze zmeinic biekg na nizszy moze odmowic instruowania kursanta, ktory go nie slucha Odpowiedz Link
basiak36 Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:38 izabelski napisała: > to nie chodzi o zdrowy rozsadek, ale to, ze instruktor jest > odpowiedzialny za to z jaka predkoscia ona prowadzila Nie tylko. To ze ktos sie uczy jezdzic, nie znaczy ze nie moze myslec. Szczegolnie ktos kto juz iles lekcji ma za soba. Wsiadajac do auta pierwszy raz na lekcji doskonale wiedzialam ze istnieje cos takiego jak ograniczenia predkosci... Odpowiedz Link
izabelski Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:45 w UK nie musisz miec zdanego egzaminu teoretyczneggo zanim wsiadziesz do samochocu na swoja pierwsza lekcje instruktor jest za to odpowiedzialny, zeby ci to powiedziec dlatego tez ma pedal hamulec i sprzeglo dlatego mu sie palci za nadzor i od niego tego sie konsekwentnie wymaga 80 km/h ????? w terenie zabudoweanym nie przyspieszyla chyba w ulamku sekundy, skoro jego wpakowali za kratki a nie ja Odpowiedz Link
basiak36 Re: winna, niewinna... 04.12.09, 13:49 > > 80 km/h ????? w terenie zabudoweanym > > nie przyspieszyla chyba w ulamku sekundy, skoro jego wpakowali za > kratki a nie ja Podalam tylko przyklad,nie mam pojecia ile jechala:)) W kazdym razie uwazam ze jazda z instruktorem nie zwalnia kierowcy z myslenia i brania odpowiedzialnosci za siebie. Bo niby jak, na ostatniej lekcji i na egzaminie, odpowiedzialny instruktor, a kolejna jazda juz po zdanym egzaminie, bez instruktora, i nagle ten sam kierowca moze sam odpowiadac za siebie i myslec? Kierowca z instruktorem, jako ze jeszcze sie uczy, wiadomo ze ma prawo popelniac bledy, po to ma instruktora. Ale zalezy jakie bledy. I o to w tym wszystkim chodzi, zalezy jaki blad zrobila. Odpowiedz Link
gypsi moim zdaniem oboje i kara byla adekwatna 04.12.09, 18:34 Instruktor dostal wiecej, bo jego odpowiedzialnosc wieksza. Ale kursantka tez winna, nie on trzymal rece na kierownicy i noge na gazie. Owszem, mogl zahamowac, ale kursantki nie zwalnia to ze wspolodpowiedzialnosci. Jesli student medycyny pod moja opieka sie pomyli, to obrywamy oboje, przy czym ja wiecej, ale i moje ubezpieczenie jest duzo wyzsze. Tak jest slusznie i sprawiedliwie. Odpowiedz Link
sueellen Re: winna, niewinna... 04.12.09, 19:09 Zgadzam się z sędzią. Babka zdała egzamin teoretyczny, więc wiedziała o przepisach dot prędkości. Inaczej by sprawa wyglądała gdyby nie miała zdanego tego egzaminu Odpowiedz Link