Z dzieckiem na lotnisku...

30.01.10, 22:09
Ostatnio przerabialam lot z dzieckiem... Sama podroz calkiem ok,
maly bez klopotow zniosl wszelkie trudy,ale ja jestem przerazona...
Dobrze,ze bylismy we dwoje z mezem,ale w marcu na wielkanoc chcialam
poleciec sama i zupelnie nie wiem jak to zrobic...
Zakladam,ze biore minimum bagazu to i tak przy przejscu przez bramki
bezpieczenstwa musze wozek polozyc na tasme,a siebie rozebrac do
rosolu (znaczy zdiac kurtke,a czesto i buty)-co w tym czasie z
dzieckiem? Mam tylko dwie rece... Gdzie odlozyc malucha?
Potem zakladam,ze wozek oddam przy wejsciu do samolotu,ale tam
(Luton) sa schody-wiec najlzezjszy wozek+dziecko+bagaz poreczny daje
nam jakies 17-20kg i z tym mam zejsc po schodach i nie spasc!!!
Wozek oddac przy bagazu tez jest jakis plan,ale jak lot bedzie
opozniony (ostatnio czekalam ponad 3h-powiedzieli dopiero w chwili
gdy mieismy juz wsiadac do samolotu...) to caly czas mam miec malca
na reku?
Nie wiem, zupelnie nie wiem jak to wszystko zorganizowac...
A Wy jak sobie radzicie? Moze sa jakies patenty na taka podroz?
Podzielcie sie dobrymi radami!!!
    • black_currant Re: Z dzieckiem na lotnisku... 30.01.10, 22:15
      A myślałaś o chuście?
      Wtedy wózek możesz oddać spokojnie wcześniej i ręce masz wolne. Do
      Wielkanocy jeszcze chwila, więc zdążysz kupić i przyzwyczaić dziecię.
      A wiąże się naprawdę łatwo :-)
    • dag_dag Re: Z dzieckiem na lotnisku... 30.01.10, 22:24
      E, panikujesz...
    • basiak36 Re: Z dzieckiem na lotnisku... 30.01.10, 22:30
      Do czasu kiedy mala miala 12 mcy podrozowalam tak (latam do Polski sama z
      dziecmi 4-5 razy w roku):
      Starsze dziecko przy mnie, badz za reke. Mala w chuscie. Wozek oddaje z bagazem.
      Mam jedna torbe, ktora tez mozna ciagnac na kolkach, ale lekka i mala. Z
      jedzenia dopiero po 8-9 mcu jakies snacks, bo mala na piersi byla wiec nie
      musialam. Tylko pieluchy i zmiana ubrania dla niej. Pare zabawek dla starszego
      dziecka.
      I to wszystko:)) Ze starszym dzieckiem mialam butelke i to bylo dodatkowo.
      Majac dziecko w chuscie moglam sciagnac plaszcz, buty, przy przejsciu przez
      bramki bezpieczenstwa.
      W chuscie mala mogla spac, co sie np bardzo przydalo kiedy zasnela a ja czekalam
      45 min na bagaz przy tasmie we Wroclawiu. Musialam miec dwie wolne rece.
      Po 12 mcu podrozuje z lekkim Maclarenem, ktory zostawiam az do wejscia do
      samolotu. Skladam, trzymam w jednej rece, w drugiej dziecko i torba. Starszy syn
      nic nie nosi jesli idziemy po schodach.
      • betaeta Re: Z dzieckiem na lotnisku... 30.01.10, 22:38
        Czesto latam sama z maluchem i przy kontroli zawsze ktos z pracownikow
        (najczesciej kobieta, sami oferuja pomoc nie musze prosic)trzyma malucha gdy ja
        skladam wozek itp.
        Bedzie dobrze, pozdrawiam:)
        • yadrall Re: Z dzieckiem na lotnisku... 30.01.10, 23:06
          Eeeee,no chusta to u nas na przadku dziennym,ale mi w Gdansku kazali
          sie rozmotac z elastyka,a dziecie przeniesc przez bramki na
          wyciagnietych rekach!!! Bo mielismy i chuste i wozek (pogoda byla
          paskudna i podejrzewalismy,ze moga byc opoznienia,a 4 godziny
          chodzic po hali odlotow z malcem w chuscie...). No i dobilo mnie to
          zdejmowanie butow... Chyba klapki wezme na czas odprawy :)
          • zurekgirl Re: Z dzieckiem na lotnisku... 31.01.10, 18:51
            Kupic wozek lekki skladany jedna reka albo noga. Choc ja latalam zawsze
            z wozkiem ciezkawym trudnoskladalnym, dzieciem, bagazem i jakos to
            bylo.
    • dubeltowa Re: Z dzieckiem na lotnisku... 31.01.10, 19:39
      leciałam z dwójką dwa razy, pierwszy raz młodszak miał pół roku,
      starszak niewiele ponad dwa. Mialam wtedy chuste - poucha dla
      młodszaka, starszy siedział w wózku spacerówce. Do tego miałam
      bagaż podręczny i dwa małe plecaki dziecięce. Po tym locie
      powiedziałam sobie że nigdy wiecej. Przy czym nie odprawa była
      najgorsza, jak trzeba bylo to dziecko dawałam celnikowi do
      potrzymania, ale podczas samego lotu młodsze sie darło, starsze sie
      darło i uciekalo z fotela, nie mogłam sobie z nimi dac rady. No i
      po wylądowaniu w Polsce wózek wyładowano dopiero z bagażami na
      taśme, jakiś uprzejmy współpasażer pomógł mi wszytko pościągać. Za
      drugim razem byłam ciut lepiej przygotowana, bagaz ograniczyłam do
      minimum w postaci jednego plecaka, ręce miałam wolne, młodszaka w
      wózku, starszy o własnych nogach, było troche lepiej, choć znowu
      wozka w polsce przy samolocie nie dostałam, w angli wysiadając
      poprosiłam bagażowych i bez problemu mi go odnaleźli przy
      samolocie. Pozdrawiam
      • migotka_bober Re: Z dzieckiem na lotnisku... 31.01.10, 20:20
        gdy Maxiu byl malutki wiele razy latalam sama z nim

        masz racje,mnie tez kazali dziecko osobno puscic przez bramki--
        przenosil je pracownik, trzymal na rekach a potem szlam ja, gdy
        chcialam zdjac pasek i buty tez chcetnie wyciagali rece po
        malenstwo :) Maxiu byl wtedy hitem ze sie pracownicy ze stanowisk
        obok zlatywali :)) trzymal go glownie facet, nie mialo to
        znaczenia,,,

        mleko probowalam zawsze z butelki, i tyle...

        jak sie ma graty i jest z dzieckiem to nie robia niewiadomo jakich
        problemow .....wystarczy miec dziecko grzeczne, miec posilek dla
        niego, pampersa zmienic i jakos sie leci :)
    • klaton Re: Z dzieckiem na lotnisku... 31.01.10, 20:47
      Ja tez polecam chuste albo nosidelko np Baby Bjorn, taka rzecz nie
      ma czesci metalowych wiec bez problemu prze bramke przejsc mozna.
      Bagaz podreczny to zawsze sprowadza sie do torby dla dziecka w
      ktorej mam minimum. Z wozkiem do samego samolotu samemu moze byc
      trudno, przynjmniej mnie by bylo ale to zalezy od wozka, lotniska i
      lini lotniczych. A no i zeby miec wolne rece to proponuje plecak
      zamaist torby/walizki, czy to podreczny czy do nadania.
    • mamonia78 Re: Z dzieckiem na lotnisku... 31.01.10, 22:01
      Ja wlasnie wrocilam z Pl, bylam sama z polroczniakiem. Niestety w
      pewnych momentach musialam prosic o pomoc, ale nikt mi nie odmawial.
      Lecialam z Luton, mialam lekka parasolke skladana/rozkladana jedna
      reka. Przy bramkach najpierw wylozylam wszystko na tasme, lacznie z
      paskiem i butami, a dopiero na samym koncu wyjelam mlodego z wozka.
      Nic nie piszczalo jak przechodzilismy razem, wiec nikt go nie musial
      trzymac. Za bramka najpierw rozlozylam wozek i wlozylam mlodego, a
      dopiero potem ubralam buty i pasek pozbieralam kram i probowalam
      mleko z butelek (mialam 2 po 240 ml). Po schodach wozek pomogl mi
      zniesc mily pan, choc parasolka lekka wiec dalabym rade sama. Torbe
      mialam srednio duza na ramie i oczywiscie nie pakowalam jej do
      schowka, tylko trzymalam pod nogami. Wozki zabralam ze soba 2 - duzy
      nadalam na bagaz, a parasolka byla ze mna, "w drodze wyjatku" bez
      oplaty (znowu mily pan). Nie jest to niestety regula i drugi wozek
      normalnie kosztuje tyle co dodatkowy bagaz.
      Wracalam na Stansted i na szczescie wozek byl podstawiony, bo tam sa
      kilometry do przejscia. Gorzej bylo gdy odebralam bagaz glowny, bo
      mialam torbe bez kolek (ultralekka), ale okazuje sie ze majac dwie
      rece mozna prowadzic dwa wozki:-)
      Dasz rade:-)
    • sueellen Re: Z dzieckiem na lotnisku... 01.02.10, 18:17
      Planuje leciec sama w marzec/kwiecien kiedy moje dziecko skonczy 3 miesiace i
      plan mam taki by w ogole nie brac wozka tylko chuste albo nosidlo. Moj wozek to
      kombajn. Nie wyobrazam sobie podrozowania z nim choc na spacery i zakupy jest
      bardzo wygodny.
      • erga4 Re: Z dzieckiem na lotnisku... 01.02.10, 20:18
        Mnie też zawsze ktoś z obsługi oferował pomoc - zarówno przy
        składaniu wózka (zwykle facet) jak i trzymaniu dziecka ( najczęściej
        kobieta) Ja na wiosnę planuję podróż z dwójką - wiem że jakoś dam
        radę ale na pewno będzie ciężej niż z jednym ;)
        • zosik15 Re: Z dzieckiem na lotnisku... 01.02.10, 21:52
          Z jednym dzieckiem to zupelny luz, tylko trzeba się dobrze
          zorganizować. Wózek miałam do schodów, potem prosiłam o wózek jak
          wysiadałam przy schodach, ludzie bardzo pomocni, sami sie oferowali
          z pomoca a miałam zawsze dwie spore torby podręczne. Przy kontroli
          zawsze celnik sam wyciągał ręce po dziecko. Jak dla mnie to zaden
          problem podróż z dzieckiem. Teraz będe leciec z dwójką ale myślę ze
          nie będzie źle:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja