Dodaj do ulubionych

Jezyk polski - tak z ciekawosci...

05.02.10, 20:21
zapytam zeby juz nie zasmiecac watku o tv.
Prosze nie odbierac tego jako atak - poprostu ciekawi mnie dlaczego majac taka mozliwosc / bo same , sadzac po postach, nadal swietnie operujecie jezykiem polskim/ nie nalegacie aby wasze dzieci uczyly sie tego jezyka?
Na pewno nie jest to latwe i wymaga wysilku / np. czytania polskich ksiazek, uczenia innej wymowy i ortografii/ ale przeciez jest to jednak dodatkowy jezyk, ktory kiedys w przyszlosci moze sie dzieciom przydac.
Tak samo jak francuski, hiszpanski czy niemiecki.
Wcale nie uwazam ze jest to moj patriotyczny obowazek - decyduja wzgledy praktyczne- chce zeby moje dzieci mogly sie dogadac z rodzina w Polsce, z ktorej wiekszosc jednak nie wlada angielskim, zeby w przyszlosci mogly korzystac chociazby z zasobow internetu w obu jezykach, zeby jak beda mialy fantazje pojechac sobie do Polski na wakacje umialy sie dogadac w restauracji albo dyskotece:-))
Nie uwazacie ze jezyk polski moze sie waszym dzieciom przydac?
Obserwuj wątek
      • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:34
        jaleo napisała:

        > Alez nikt nie twierdzi, ze niewarto znac dwa jezyki. Nie wiem,
        > gdzie to wyczytalas w tamtym watku?
        >
        > Ja zwrocilam tylko uwage, ze wychowanie dwujezycznego dziecka w
        > mieszanej rodzinie mieszkajacej poza Polska nie jest tak latwe,
        jak
        > sie postronnym osobom wydaje. I tyle.


        Tak samo trudne jak nauka angielskiego w Polsce...
        Rodzice wydaja pieniadze na korepetycje,szkole,ksiazki itp.

        Z tym,ze wiekszosc dzieci w Polsce nie ma stycznosci z jezykiem
        angielskim na codzien i pozostaje tylko nauka.
        Wiec dalej sadze,ze tutaj dzieci przebywajace z jednym z
        rodzicow,ktorym jest Polak maja wieksze szanse na dobre operowanie
        tym jezykiem.


        --
        ***** 8-my CUD SWIATA *****

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
        • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:56
          edytataraszkiewicz napisała:

          > > Tak samo trudne jak nauka angielskiego w Polsce...

          Oj chyba jednak nie.

          Angielski to jest swiatowa lingua franca, bez jego znajomosci nie
          czlowiek jest w swiecie jak bez reki... A bez polskiego mozna sobie
          bez problemu zyc, podrozowac po swiecie, robic kariere zawodowa, i
          tak dalej. Kultura popularna (a nie oszukujmy sie, dzieci i
          mlodziez jednak tym sie interesuja), muzyka, filmy, ktore sa w
          swiecie "na topie", najnowsze opracowania naukowe, 90% internetu -
          sa angielskojezyczne. Tak wiec motywacja u dzieci i mlodych ludzi
          jest inna do nauki angielskiego w Polsce, niz do nauki polskiego w
          UK.


          --
          ------
          Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jako Editors :-)
          • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:04
            jaleo napisała:

            >
            >
            > Angielski to jest swiatowa lingua franca, bez jego znajomosci nie
            > czlowiek jest w swiecie jak bez reki... A bez polskiego mozna
            sobie
            > bez problemu zyc, podrozowac po swiecie, robic kariere zawodowa, i
            > tak dalej. Kultura popularna (a nie oszukujmy sie, dzieci i
            > mlodziez jednak tym sie interesuja), muzyka, filmy, ktore sa w
            > swiecie "na topie", najnowsze opracowania naukowe, 90% internetu -
            > sa angielskojezyczne. Tak wiec motywacja u dzieci i mlodych ludzi
            > jest inna do nauki angielskiego w Polsce, niz do nauki polskiego w
            > UK.
            >
            >



            No to teraz wiem,o co Ci chodzi...

            --
            ***** 8-my CUD SWIATA *****

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
        • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:16
          To ja Wam opowiem moja historie:

          Ja uwazam, pewnie zostanie to ocenione jako nieskromne, ale co mi
          tam :) ze wkladalam i ciagle wkladam ogromnie duzo wysilku w to,
          zeby ten jezyk polski moje dzieci w jakims tam stopniu umialy.
          Moj syn do 5-tej klasy wlacznie chodzil do polskiej szkoly
          sobotniej, chociaz szkola byla delikatnie mowiac taka sobie.
          Przyznaje od razu, ze byly i sa w Londynie lepsze szkoly sobotnie,
          ale nie wozilam go w kazdy sobotni poranek przez pol miasta, bo
          ocenilam, ze az tak nie bede sie poswiecac, i rozbijac calej
          rodzinie soboty. W 5-tej klasie syn odmowil kategorycznie, byl
          placz, byl bunt, byl nieszczesliwy juz od piatku rano, ze w sobote
          polska szkola. Poddalam sie. Moze nie powinnam, nie wiem juz teraz.
          Ale mialam dosyc nieustajacej walki o ten nieszczesny polski. Syn
          nie widzi potrzeby znajomosci jezyka polskiego w stopniu
          perfekcyjnym. Z moimi rodzicami sie dogaduje, ma fantastycznie dobre
          relacje, ze znajomymi naszymi nieznajacymi angielskiego (ktorych od
          razu mowie, mamy doslownie paru) tez daje sobie rade. Akcent ma
          okropny, wymowe trudniejszych slowek tragiczna. W pustyni i w
          puszczy, a jakze, stoi u niego na polce, jak chyba na polce kazdego
          nastolatka w UK, ktorego matka jest Polka . O Polsce wie niewiele.
          Jezdzimy co 2-3 lata w zimie do Zakopanego. Jak byl maly jezdzil na
          Mazury, z czego chyba nic prawie nie pamieta.
          W tym roku postanowil ze bedzie zdawal GCSE z polskiego. Ma teraz
          prywatna nauczycielke, ktora jak twierdzi, daje gwarancje ze zda ten
          egzamin na co najmniej A.
          Zdaje tez GCSE z hiszpanskiego i z niemieckiego, a za rok byc moze z
          wloskiego, wiec argument ze polski mu sie przyda jako jeszcze jeden
          jezyk obcy malo tutaj pasuje, wydaje mi sie ze 3 jezyki obce na
          poziomie GCSE to chyba i tak powyzej przecietnej (ale moze sie
          myle).

          O dziewczynkach wedlug mnie jeszcze za wczesnie pisac, za male sa
          zeby sie nadawaly na case study.

          --
          Ania's Poland
          • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:26
            Wow, Ania to rzeczywiscie mozesz byc dumna. Ale i tak nie zdziwilabym sie,
            gdyby Ci sie dostalo werbalnie "po glowie" w Polsce od obcych ludzi, ze "wyrodna
            matka nie nauczyla" :-)

            Najblizsza dla mnie polska szkola to jest, o ile sie nie myle, w Manchesterze,
            czyli nie przymierzajac 3 godziny w jedna strone... A jak syn byl maly, to
            pewnie tylko byla w Londynie. Tak wiec mnie scenki rodzajowe w sobotni poranek
            ominely..


            --
            ------
            Z cyklu:Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jakoEditors :-)
            • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:35
              Tu nie chodzi o to,aby zle oceniac kogos,kto nie uczy dziecka jez.
              polskiego,tylko o to,ze mozna nauczyc i pielegnowac ten jezyk,jesli
              oczywiscie rodzic ma to za swoj priorytet.

              Natomiast smieszy mnie powiedzenie Syso (jesli sie nie myle) w
              poprzednim watku,ze jej dzieci 10-letnie juz slabo mowia po
              polsku,bedac tu prawie 4 lata,oczywiscie obojga rodzicow Polakow.
              --
              ***** 8-my CUD SWIATA *****

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
              • hooda Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:42
                ale co cie tak smieszy? to chyba normalne, ze jak dzieci spedzaja
                wiekszosc dnia w szkole z angielskimi rowiesnikami, to nawet i
                rodzice mowiacy po polsku nie sa gwarancja utrzymania plynnosci
                jezyka. sama masz malego synka i zobaczysz za kilka lat jak pojdzie
                do szkoly, czy nadal bedzie chcial mowic do was tylko po polsku..
                • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:50
                  Smieszy mnie sposob w jaki bylo to opisane.

                  Moja cora jest tu wiekszosc swego zycia ,zaraz bedzie miala 15 lat i
                  tez zdarza sie nie wiedziec jak po polsku jest dane slowo,ale ja nie
                  zauwazylam zapominania jezyka polskiego,jesli w domu sie po polsku
                  mowi,co innego jak w innym jezyku.
                  Dlatego takie opowiastki mnie smiesza.Rodzic w tym przypadku snuje
                  opowiastki dla znajomych w Polsce ,jak to jego dziecko po kilku
                  latach zaledwie,ledwo nauczylo sie angielskiego a juz zapomnialo
                  polskiego,zenujace...
                  --
                  ***** 8-my CUD SWIATA *****

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
                  • hooda Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:41
                    Edyta nie mozesz tak kategorycznie zakladac, ze kazdy kto ma
                    opowiada cos innego niz ty, snuje "opowiastki". Twoja corka mowi po
                    polsku, moja starsza prawie 16stka tez. Ale mlodsza juz nie i to
                    tylko po 5 latach tutaj. No ale moza ja tez snuje opowiesci i mam
                    bujna wyobraznie:)
                    I jeszcze jedno chce dopisac tak ogolnie do watku a nie do twojej
                    wypowiedzi.
                    Wydaje mi sie, ze dzieci, ktore odnalazly sie w UK, tu maja
                    przyjaciol, lubia chodzic do szkoly itp, sila rzeczy beda sie
                    utozsamiac z angielska kultura i jezykiem. Dzieci, ktore nie
                    odnajduja sie w angielskiej szkole badz tez chodza do szkoly z
                    polskimi rowiesnikami (znam ludzi, dla ktorych kryterium wyboru
                    szkoly jest to, ze jest tam duzo polskich dzieci - niestety w
                    nienajlepszych dzielnicach), beda odczuwac opor przed plynnym
                    przejsciem na jezyk angielski.
                    • padynt Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:04
                      hooda napisała:

                      > Wydaje mi sie, ze dzieci, ktore odnalazly sie w UK, tu maja
                      > przyjaciol, lubia chodzic do szkoly itp, sila rzeczy beda sie
                      > utozsamiac z angielska kultura i jezykiem. Dzieci, ktore nie
                      > odnajduja sie w angielskiej szkole badz tez chodza do szkoly z
                      > polskimi rowiesnikami (znam ludzi, dla ktorych kryterium wyboru
                      > szkoly jest to, ze jest tam duzo polskich dzieci - niestety w
                      > nienajlepszych dzielnicach), beda odczuwac opor przed plynnym
                      > przejsciem na jezyk angielski.

                      Myslę, że to jest jednak pewne uproszczenie. Moje odnalazły sie w UK, lubią swoją szkołę, mają przyjaciół, nie chodzą do szkoły z Polakami, a jednak czują się tym kim są - młodymi Polkami:)
                    • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:13
                      Hooda,moja cora jest tak otwarta na ludzi,ze az mnie to zaczyna
                      denerwowac czasami.Nie ma mowy o nieodnalezieniu sie w spolecznosci
                      angielskiej,bo po pierwsze bedac tu juz 11 lat ,ten etap ma za
                      soba,po drugie dla niej nie ma znaczenia,narodowosc osoby z ktora
                      sie przyjazni.Nasz dom jest pelen kolezanek z klasy,co ja oczywiscie
                      toleruje jako matka,bo w koncu wole to niz,wloczenie sie 15-latki po
                      miescie wieczorem.



                      --
                      ***** 8-my CUD SWIATA *****

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
              • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:43
                A ja wlasnie mowie, ta 'moja historia' miala to zobrazowac, ze nie
                mozna. Nie mozna tego robic na sile, wbrew dziecku, za wszelka cene,
                pod wiatr. Bo w imie czego w koncu?
                Pamietaj,ze dziecko z rodziny mieszanej, co wydaje mi sie, ze tylko
                Jaleo rozumie tutaj co to oznacza w codziennych realiach, urodzone w
                UK i planujace, przynajmniej o tyle o ile nastolatek moze planowac,
                mieszkac w tym kraju przez cale zycie. Z Polski przyjechala kiedys,
                20 lat temu jego mama. Mama sie zintegrowala, mowi plynnie po
                angielsku, wyszla za maz za nie-Polaka. Jezyk polski w takiej
                sytuacji to jest 'jezyk ojczysty mojej mamy' ale naprawde nic
                wiecej.
                --
                Ania's Poland
              • syso Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:00
                edyta, wiesz, nie spodziewalam sie, ze jestes taka zalosna. Jakos z nieczestego
                czytania przeze mnie tego forum jawilas mi sie jako osoba dosc rozsadna i
                sympatyczna. Jednak Twoje ostre osady w obu watkach to wszystko zmienily. Nie
                zamierzam polemizowac i dyskutowac bo nie lubie tracic czasu, ktorego nie mam za
                wiele. Napisalam, jak jest u nas. Jesli to jest dla Ciebie zalosne i Ciebie
                smieszy, to wybacz, ale jestes po prostu niekulturalna osoba, ktora nie umie
                spojrzec inaczej niz przez pryzmat wlasnego podworka.
                WOW, masz takie genialne dzieci, a co ja pisze, Ty jestes genialna matka,
                prawdziwa Matka Polka, ktora walczy o jezyk i w pocie i znoju uczy dzieci
                polskiego godzinami. I oczywiscie tylko dzieki Tobie i TWOJEJ pracy dzieci Twe
                znaja jezyk polski. Reszta z nas, ktorych dzieci znaja jezyk slabiej, to jest
                zgraja popisujacych sie przez znajomymi w Polsce zalosnych i leniwych ludzi.
                Smieszna jestes, naprawde!
                Wiesz, ja mam takich znajomych tu, ktorych dzieci sa dluzej, owszem lepiej mowia
                po polsku od moich, ale ich rodzice prawie nie mowia po angielsku, w domu tylko
                polska TV i radio, bo inaczej nic nie rozumieja. Do szkoly mama nie pojdzie, bo
                nic nie rozumie. Tym dzieciom nawet do glowy nie przyjdzie, zeby w domu
                powiedziec po angielsku. Rodzice nawet nie wiedza, jaki dokladnie jest ich
                poziom angielskiego w szkole. No, ale za to po polsku mowia swietne.
          • szczur.w.sosie Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 11:46
            Po przeczytaniu tego opisu jak Twój syn, Aniu, zna język polski,
            wnioskuję dwie rzeczy:
            1. Włożyłaś wysiłek, by go czegoś tam nauczyć.
            2. Skoro ma zdać na A, to oznacza tylko, że poziom egzaminów jest...
            nienajlepszy...
            --
            'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me
            sing/Peerie mootie lammie'
            • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 11:59
              Poziom egzaminow jest banalnie latwy...
              Dlatego sie chyba zdecydowal. Tyle co tam wymagaja to jest sie w
              stanie nauczyc/nadrobic w ramach intensywnych lekcji przez kilka
              miesiecy.
              Ja tez ten pomysl poparlam, jak zobaczylam jak banalnie latwy jest
              egzamin z hiszpanskiego, i doszlam do wniosku, ze jednak na takim
              poziomie to on sobie po polsku tez poradzi :)

              --
              Ania's Poland
              • jacinda Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 12:32
                Mam to szczescie, ze sama w wieku 4 lat przechodzilam przez to,
                przez co Wasze dzieci przechodza teraz. Nie chcialam mowic po polsku
                w domu, rodzice przez jakis czas nalegali, konczylo sie to wszystko
                klotnia i placzem, wiec odpuscili. Po kilku latach wrocilismy do
                Polski, poszlam do szkoly i od poczatku musialam uczyc sie polskiego
                (jako juz dosyc duze dziecko). I oczywiscie znowu byl placz i
                awantury.
                Moj partner, Anglik, ma Babcie Polke (ktora mowi plynnie po polsku)
                i teraz cala jego rodzina (wlacznie z nim) zaluja, ze nie uczyli
                kolejnego pokolenia polskiego.
                Ja studiowalam jezykoznawstwo i o wychowywaniu dzieci dwujezycznych
                mialam sporo na studiach, wiec troche o tym wiem. Wszystkim mamom
                chcacym wychowac dzieci dwujezyczne przede wszystkim polecam
                literature fachowa. Wszystko, o czym piszecie jest jak najbardziej
                normalne, ale sa na to sposoby. Zycze powodzenia!
    • carmelaxxx Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:35
      myskle ze wiele rodzin pielegnuje jezyk polski u swoich dzieci, aczkolwiek nie
      ejstem pewna czy akurat tv jest w tym wzgledzie niezbedna. Moj syn nauczyl sie
      czytac i pisac po polsku bez potrzeby ogladania tv. Internet okazal sie bardzo
      przydatny i kontakt z polskimi przyjaciolmi z ktorymi sobie pisze wiadomosci a
      skypie albo gg. Ksiazki oczywiscie tez sa potrzebne, szkoda ze nie mamy dostepu
      do polskich gazet dla dzieci. Wazne tez jest zwracanie dzieciom uwagi na
      przeklrecane slowa i wtracanie angielskich slow w polskie zdania. Ciesze sie ze
      moj syn zadko je wtraca ale nieraz slusze jak dzieci co drugie slowo wciskaja
      anglielskie slowka.
      • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:48
        No raczej nikt nie bedzie polemizowal z tym ze nauka dodatkowego jezyka, zwlaszcza polskiego ;-) jest trudna. Zdziwily mnie tylko takie radykalne wypowiedzie ze sie nie da:

        "powiem Wam, ze jeszcze nie spotkalam nikogo - powtarzam - nikogo z
        drugiego pokolenia i z mieszanych rodzicow, kto mowilby po polsku
        plynnie. "

        "Plynna polszczyzna u dzieci doroslych juz, urodzonych w UK i
        mieszkajacych cale zycie w UK, pochodzacych ze zwiazkow gdzie tylko
        jedno z rodzicow jest Polakiem to jest utopia nierealna. Takie
        rzeczy sie nie zdarzaja, no nie ma cudow. Nie wierze, ze moze byc
        inaczej."

        "NIe wiem, czy to cos daje. Czasem pytaja sie o slowka, ale sami
        przyznaja, ze nie wszystko rozumieja.
        Zatem nie wyobrazam sobie, jak dziecko w mieszanej rodzinie, urodzone w UK moze
        sie nauczyc plynnie mowiac po polsku...."

        Moze jest to kwestia motywacji?
        Swego czasu biegle operowalam jezykiem francuskim - po 15 latach niewiele z tego zostalo dlatego wiem jak wazne jest pielegnowanie i ciagle stymulowanie pamieci w tym zakresie.Wtedy zabraklo mi wlasnie motywacji a dzis bardzo zaluje ze tak to zaniedbalam. Nie moge zrozumiec dlaczego uwazacie ze sie nie da?
        • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:59
          dru.ga napisała:

          > Zdziwily mnie tylko takie radykalne wypowiedzie
          > ze sie nie da:
          >
          > "powiem Wam, ze jeszcze nie spotkalam nikogo - powtarzam - nikogo z
          > drugiego pokolenia i z mieszanych rodzicow, kto mowilby po polsku
          > plynnie. "
          >
          > "Plynna polszczyzna u dzieci doroslych juz, urodzonych w UK i
          > mieszkajacych cale zycie w UK, pochodzacych ze zwiazkow gdzie tylko
          > jedno z rodzicow jest Polakiem to jest utopia nierealna. Takie
          > rzeczy sie nie zdarzaja, no nie ma cudow. Nie wierze, ze moze byc
          > inaczej."

          Ale to nie sa opnie, tylko to, co zaobserwowalismy. Opinia moze
          byc "radykalna", ale obserwacje?

          --
          ------
          Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jako Editors :-)
          • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:19

            > Ale to nie sa opnie, tylko to, co zaobserwowalismy. Opinia moze
            > byc "radykalna", ale obserwacje?
            >

            No ja jednak bede sie upierala ze to opinie / niewatpliwie oparte o obserwacje/.
            Ale nadal nie odpowiedzialas - nie walczysz o polski bo uwazasz go za
            bezuzyteczny / w wielu przypadkach na pewno bedzie/ czy naklad pracy w stosunku
            do ewentualnych korzysci nie bilansuje sie?
            • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:34
              dru.ga napisała:



              > .
              > Ale nadal nie odpowiedzialas - nie walczysz o polski bo uwazasz go za
              > bezuzyteczny / w wielu przypadkach na pewno bedzie/ czy naklad pracy w stosunku
              > do ewentualnych korzysci nie bilansuje sie?

              Ale gdzie ja napisalam ze "nie walcze"? Fakt, ze moj starszy syn ma ponad 16
              lat, wiec jest ze sie tak wyraze "po ptokach", ale nikt z nas chyba tu ani w
              innym watku nie pisal, ze sie nie staral, ani ze jez polski jest nieuzyteczny.

              Powtorze jeszcze raz - chodzi tylko i wylacznie o to, ze teoria sobie a praktyka
              sobie. A to, ze ktos ma jakis "znajomych" geniuszy albo ktos ma "silne
              postanowienia" (i oseska w domu), nie jest dla mnie powodem, zeby oceniac jak
              skutecznie ktos inny kultywuje jez polski u swoich dzieci i ile wysilku w to wklada.
              --
              ------
              Z cyklu:Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jakoEditors :-)
        • nsc23 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:15
          Dru.ga, ale zauwaz, ze WSZYSTKIE te cytaty dotycza rodzin mieszanych. I wyobraz
          sobie teraz taka rodzine: mama mowi po polsku, tata mowi w szona (biore siebie
          za przyklad, ale tu moze byc dowolny inny jezyk), miedzy sobia mowia po
          angielsku, dziecko chodzi do szkoly brytyjskiej, w telewizji glownie angielski
          (bo nawet jak sie ma polska telewizje, to jednak czasem cos sie chce ogladnac
          rodzinnie, nie?), mama do taty mowi po angielsku i odwrotnie. Jedyny czas, kiedy
          dziecko mowi po polsku, to jak mama zwraca sie do niego bezposrednio - czyli
          pewnie z 10% czasu dziennie, jak nie mniej. Jaka to dziecko ma motywacje, zeby
          sie polskiego uczyc? Absolutnie zadnej. Poza tym ile dziecko tego polskiego
          uzywa? godzinne dziennie? Pewnie jeszcze mniej. A to przeciez stanowczo za malo,
          zeby sie jezyka nauczyc.

          Ja sie nie dziwie, ze mamy ze zwiazkow mieszanych nie wyrabiaja z nauka jezyka
          polskiego u dzieci. Sama oczywiscie mam nadzieje, ze uda mi sie dzieci nauczyc
          polskiego, ale jezeli nie wyjdzie, to nie bede rozdzierac szat. Trudno sie mowi.
          • lucasa Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:03
            nsc23 napisała:

            > Dru.ga, ale zauwaz, ze WSZYSTKIE te cytaty dotycza rodzin mieszanych. I wyobraz
            > sobie teraz taka rodzine: mama mowi po polsku, tata mowi w szona (biore siebie
            > za przyklad, ale tu moze byc dowolny inny jezyk), miedzy sobia mowia po
            > angielsku, dziecko chodzi do szkoly brytyjskiej, w telewizji glownie angielski
            > (bo nawet jak sie ma polska telewizje, to jednak czasem cos sie chce ogladnac
            > rodzinnie, nie?), mama do taty mowi po angielsku i odwrotnie. Jedyny czas, kied
            > y
            > dziecko mowi po polsku, to jak mama zwraca sie do niego bezposrednio - czyli
            > pewnie z 10% czasu dziennie, jak nie mniej. Jaka to dziecko ma motywacje, zeby
            > sie polskiego uczyc? Absolutnie zadnej. Poza tym ile dziecko tego polskiego
            > uzywa? godzinne dziennie? Pewnie jeszcze mniej. A to przeciez stanowczo za malo
            > ,
            > zeby sie jezyka nauczyc.

            Ja nie mam jeszcze nastolatki w domu i sama jestem ciekawa jak to u nas bedzie z
            jezykiem polskim, ale wydaje mi sie, ze nie musi byc az tak zle. nie wiem czy
            mamy spedzaja 10% czasu mowiac po polsku, u nas to jest cale popoludnie, plus
            weekendy plus urlopy. plus rozmowy przez skype z rodzina plus wizyty w PL
            przynajmniej raz w roku.

            a jaka jest motywacja? wlasnie taka, aby porozmawiac z babcia i dziadkiem, w
            Polsce aby rzadzic kuzynami, aby ogladnac bajke na DVD po polsku. czesc ksiazek
            dla dzieci tez mam tylko po polsku (Karolcie i Oto jest Kasia nie posluchaliby
            po ang). a chyba i najwazniejsza - aby sie dogadac z mama, bo mama (czyli ja )
            po angielsku nie bedzie rozmawiac z dzieckiem.

            Ja akurat mam taka mozliwosc, ze dzieci chodza na jezyk polski zaraz po
            lekcjach. i super mi to poki co odpowiada bo do szkolki sobotniej bym nie
            wozila, a sama przywiozlam elementarz z Polski. na razie sa literki, czytac beda
            sie uczyc - i na lekcji i razem ze mna w przyszlym roku. moze mam dziwne dzieci,
            ale sa ciekawe jezyka polskiego. ze nawet teraz (niby nie umiejac czytac) moga
            sobie proste slowa poskladac i "przeczytac".

            nsc23 - powyzej to nie tylko apros Twojej wypowiedzi. ale chcialam podpowiedziec
            jeszcze jedna mozliwosc - naucz meza/chlopaka polskiego i bedzie latwiej :). my
            rodzinnie rozmawiamy po angielsku, ale nawet jak mowie po polsku to maz nie nie
            jest wykluczony.
            A
            • najma78 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:08
              nsc23 - powyzej to nie tylko apros Twojej wypowiedzi. ale chcialam podpowiedziec
              jeszcze jedna mozliwosc - naucz meza/chlopaka polskiego i bedzie latwiej :). my
              rodzinnie rozmawiamy po angielsku, ale nawet jak mowie po polsku to maz nie nie
              jest wykluczony.

              Niektorzy z rodziny meza i mojej maja partnerow innej narodowosci, np. maz
              siostry mojego ojaca jest Niemcem, ale rozumie j.polski bardzo dobrze nawet mowi
              troche.
            • nsc23 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:14
              Lucasa, moj partner sporo po polsku rozumie (na pewno jest w stanie wylapac o
              czym sie mowi), podobnie ja w szona, co nie zmienia faktu, ze miedzy soba mowimy
              po angielsku i nie umiem sobie wyobrazic nasze przyszle zycie rodzinne (na razie
              nie jestem mama, tylko macocha)
              U mnie w rodzinie wszyscy mowia plynnie po angielsku, ale chyba im kaze tych
              zdolnosci nie pokazywac przy moich przyszlych dzieciach ;)
              Nadzieja napawa mnie fakt, ze bardzo wiele znajomych rodzin dwujezycznych (szona
              i angielski, bo moi znajomi dzieci jeszcze raczej nie maja) odnosi sukcesy
              jezeli chodzi o wychowywanie dzieci dwujezycznie. Moja pasierbica tez w zasadzie
              jest dwujezyczna, ale moj partner jest jej 'angielskim rodzicem' - nie wiem w
              sumie czemu.
              • karolkowa1 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:49
                Przyjechalismy do UK przeszlo 5 lat temu z synem jak mial 7
                lat.Teraz ma lat 12 i nie ma problemu w rozmowie w jezyku polskim.Po
                polsku rozmawia tylko z nami w domu,ma angielskich przyjaciol,TV
                tylko angielska.W primary przez 5 lat nie mial zadnego dziecka z
                Polski w klasie(w szkole bylo moze z 4 dziewczynki),teraz dopiero w
                secondary ma jednego chlopca z Polski w klasie.Syn pisze po polsku
                strasznie ale to moja wina.Ksiazki czyta w dwoch jezykach.Nie
                wyobrazam sobie jak dzieci z obojga rodzicow polakow moga nie mowic
                po polsku po kilku latach za granica.Inaczej sprawa wyglada w
                rodzinach mieszanych.Chociaz znam tez i takie gdzie dzieci umieja
                rozmawiac w obu jezykach.Mam kolezanke ktora wyjechala do Szwecji
                jak miala 10 lat,po ponad 20 latach nie zapomniala ojczystego
                jezyka.Pisze po polsku(z bledami ale pisze) z czytaniem i
                rozumieniem tez nie ma problemow a zyla w srodowisku samych
                szwedow.Dopiero w szkole sredniej miala polskiego kolege.



                --
                "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
                odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
                - Mikołaj Gogol
    • golfstrom Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:46
      > Na pewno nie jest to latwe i wymaga wysilku / np. czytania polskich ksiazek, uc
      > zenia innej wymowy i ortografii/ ale przeciez jest to jednak dodatkowy jezyk, k
      > tory kiedys w przyszlosci moze sie dzieciom przydac.

      No wiec wlasnie ja zamierzam wlozyc w to troche wysilku i nauczyc dziecko poprawnie pisac i czytac po polsku. A nie ze pojde na latwizne, wlacze mu polska telewizje (ucz sie, synku, ucz) a sama na ten przyklad pojde na ploty ;PPP
      • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 20:53
        > No wiec wlasnie ja zamierzam wlozyc w to troche wysilku i nauczyc dziecko popra
        > wnie pisac i czytac po polsku. A nie ze pojde na latwizne, wlacze mu polska tel
        > ewizje (ucz sie, synku, ucz) a sama na ten przyklad pojde na ploty ;PPP

        Oj Golfstrom ale mnie ubawilas:-))))
        A o nauce przez zabawe nie slyszalas;-)) Przeciez na tej cholernej polskie tv
        musi byc chociaz jeden wartosciowy program dziennie;-))
        A ja wtedy bede miala chwile zeby poplotkowac z moja druga corka , 5 miesieczna
        obecnie, oczywiscie obowiazkowo po polsku!:-))
        • hooda Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:23
          wiekszosc z dziewczyn wypowiadajacych sie ma jeszcze male dzieci i
          zaklada, ze jak sie postaraja to ich dzieci beda plynnie mowic po
          polsku. Zalozenia piekne ale kiedys przekonacie sie z praktyka juz
          nie jest tak rozowo.
          Moje corki sa tu tylko 5 lat, przyjechaly jak mialy 11 i 9 lat.
          Starsza jeszcze mowi po polsku ale czesto juz stosuje gramatyke
          angielska, mlodsza nie mowi po polsku zupelnie. wszystko rozumie ale
          po prostu odmawia mowienia po polsku i nie mozna jej zmusic ani do
          czytania ksiazek po polsku ani do ogladania filmow. Telewizji
          polskiej nie mamy.
          Dlaczego ja mam ja zmuszac, grozic aby mowila w jezyku, ktorego na
          codzien nie uzywa?
          Moja kolezanka ma 3 letniego synka, urodzonego tutaj, chodzi do
          przedszkola od dwoch lat i tez polski rozumie ale do rodzicow mowi
          po angielsku.
          Przyklady mozna mnozyc..
        • liley11 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:00
          Znam kilka osob z drugiego pokolenia,urodzonych tutaj i biegle
          mowiacych po polsku - pieknym polskim jezykiem - przebijaja w tym na
          glowe wielu Polakow z pierwszego pokolenia.


          Nie martwie sie, ze moje dzieci nie beda mowily po polsku, bo w domu
          tylko po polsku mowimy. Ale czeka mnie zadanie nauczenia pisania i
          czytania po polsku i zachecenia do czytania ksiazek po polsku. Moze
          jakas szkola sobotnia powstanie w naszym rejonie? Byla w Woking
          utworzona przez Anie "jaks tam", ale podobno ja zamknieto.
          --
          »♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♥»
          • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:03
            liley11 napisała:

            > Znam kilka osob z drugiego pokolenia,urodzonych tutaj i biegle
            > mowiacych po polsku - pieknym polskim jezykiem - przebijaja w tym
            na
            > glowe wielu Polakow z pierwszego pokolenia.

            Kilku? Z mieszanych rodzicow? Mowiacych lepiej niz rodowici
            Polacy? Ja tak calkiem powaznie pytam - gdzie Wy tych ludzi
            spotykacie???
            --
            ------
            Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jako Editors :-)
            • liley11 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:41
              Surrey

              Spotkalam zaledwie pare osob, ale zadziwila mnie ich biegla
              znajomosc poslkiego i to bez akcentu angielskiego! Kolo Milford jest
              duza spolecznosc starej emigracji.


              jaleo napisała:

              > liley11 napisała:
              >
              > > Znam kilka osob z drugiego pokolenia,urodzonych tutaj i biegle
              > > mowiacych po polsku - pieknym polskim jezykiem - przebijaja w
              tym
              > na
              > > glowe wielu Polakow z pierwszego pokolenia.
              >
              > Kilku? Z mieszanych rodzicow? Mowiacych lepiej niz rodowici
              > Polacy? Ja tak calkiem powaznie pytam - gdzie Wy tych ludzi
              > spotykacie???


              --
              »♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♥»
    • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:18
      Ja tez sie z ciekawosci zapytam..

      Czy jest tu choc jeden rodzic, ktory ma dziecko urodzone tutaj, wychowane w
      rodzinie, gdzie drugi rodzic nie mowi po polsku, w wieku ponad 15 lat, o ktorym
      to dziecku mozna powiedziec bez naciagania, ze jest dwujezyczne.

      Bo jak dotad, to same przyklady "znajomych" tu padaja, tudziez wypowiedzi
      rodzicow maluchow, tudziez matki z polskimi partnerami.

      Jak sie taki nastolatek spelniajacy w/w kryteria znajdzie, to czy moglby tutaj
      napisac o swoich doswiadczeniach?
      --
      ------
      Z cyklu:Ulubieni mezczyzni Jaleo - Echo & the Bunnymen zmartwychwstali w Birmingham jakoEditors :-)
      • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:30
        Jaleo naprawde nie chodzi mi o atakowanie kogos za to ze nie uczy swojego dziecka jezyka polskiego bo jest mi to najzupelniej obojetne:-)) chodzi mi tylko o to dlaczego? Mialam w liceum kolezanke ktorej mama byla Francuska - kolezanka mowila plynnie w obu jezykach, mialam kolezanke ktorej z kolei tato byl Anglikiem - i tez kolezanka znala perfekt oba jezyki. Dlatego dziwi mnie ze duza czesc Polakow rezygnuje z tej mozlwiosci zeby utrzymac badz nauczyc wlasne dziecko tego jezyka ktory sama umie.Tylko tyle.
        • padynt Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:07
          To jest na pewno tylko i wyłącznie kwestia wyborów, które to wybory są indywidualną sprawą każdego rodzica, każdej rodziny tak zresztą jaki sprawa ogólnego wyksztłcenia.
          Znam tutaj i spotykam się na spotkaniach polonijnych (np. opłatek )z dwójką rodzeństwa, które się już tutaj urodziło i wychowało z matki Angielki i ojca Polaka ( przywędrował z armią gen. Maczka i tu się ożenił ). To rodzeństwo ma 56 i 54 lata. Oboje mówią bardzo dobrą polszczyzną jeśli chodzi o słownictwo, szyk zdania itd. Pan calkowićie bez żadnej naleciałości akcentowej , u Pani słychać angielską intonację. Chodzili tutaj od początku do szkółki niedzielnej, która zaczeła działać w latach powojennych i działa do dzisiaj i nie jest to Londyn. W domu ojciec mówił do nich tylko po polsku. Ponoć ich dzieci też sobie nieżle z językiem polskim radzą ale tego juz naocznie ,a raczej słuchowo nie miałam okazji stwierdzić. Jak ciekawostkę powiem ,że Pan ów za czasów komunistycznych miał pracę powiązaną z wyjazdami do Polski i tam swego czasu zaczęły się nim nawet ineresowac służby bezpieczeństwa , ze względu właśnie na częstość kontaków i tak doskonały język polski:)
      • pyza_uk Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:11
        Moja ma wprawdzie niecale 5, ale jest ciezko - ja do niej po polsku, ona do mnie
        po angielsku... Tez mialam piekne wyobrazenia, ze pojdzie latwo z nauka jezyka,
        ze konsekwencja itd, ale dziecko glupie nie jest: angielski jest latwiejszy w
        wymowie, po co sobie jezyk wyginac na polskim, skoro widzi, ze mamusia i tatus
        rozmawiaja miedzy soba w tym latwiejszym jezyku? Ale co ciekawe, po kilku dniach
        w PL zaczyna z moimi rodzicami porozumiewac sie (bo rozmawiac to za duzo
        powiedziane) po polsku.
        Bardzo, bardzo bym chciala zeby mowila po polsku (czytanie jest dla mnie
        drugorzedne), ale poki co ciesze sie, ze corka przynajmniej rozumie 99% tego, co
        do niej mowie po polsku. Szkoda, ze nasi polscy znajomi, dzieciaci, mieszkaja
        mile od nas, bo to by pewnie pomoglo. Teraz na dodatek zaczela szkole, wiec
        mojego polskiego ma jeszcze mniej, za to jedna z najblizszych jej szkolnych
        kolezanek jest Niemka, co bardzo 'ulatwia' nauke polskiego ;)
    • bibba Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 21:56
      no nic innego niz pocieszenie tu znalazlam.
      wsrod moich dzieci kazde jest inne - pierworodny (7) rozumie troche
      po polsku, jesli jestesmy w pl to nawet czasem odwazy sie cos
      sklecic, wymowa fatalna.
      drugi (5) nigdy nie przejawial jakiegokolwiek zainteresowania
      polskim a gdy zaczal mowic to w sumie jego drugim zdaniem bylo 'mow
      normalnie, mamo' :D. oczywiscie, przesadzam, wyjasniam dla tych
      ktorym brakuje poczucia humoru.
      corka (4) i najmlodszy rozumieja najwiecej, najmlodszy na razie
      wszystko, ale nie mowia ani slowa po polsku (chociaz mlody probowal,
      ale polskie slownictwo jest wypierane w rozmowach z rodzenstwem).

      maz jest niemcem, dzieci urodzone tutaj, ja mowie po polsku ok 50%
      czasu. ale czas rodzinny spedzamy anglojezycznie.
      --
      bibba +4
      bibbulce
      • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:04
        No to mnie Bibba teraz przerazilas. Ja myslalam ze jak 4 lata dalam rade i jest
        tak pieknie to dalej pojdzie jak z platka;-)) a ty mi tu zarysowujesz nie
        najlepsza perspektywe "chociaz mlody probowal,
        > ale polskie slownictwo jest wypierane w rozmowach z rodzenstwem".
        Bede surowo karac taki sabotaz:-)))
        • steph13 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:27
          W naszym wypadku, malzenstwo mieszane, zadna z urodzonych tutaj
          corek nie mowi wcale po polsku. Starsza, w wieku lat 4, na sugestie
          polskiej szkoly sobotniej kategorycznie odpowiedziala tupiac noga,
          ze ona chce byc English jak Jennifer D, jej przyjaciolka ze szkoly
          i to byl koniec moich w tym kierunku wysilkow. Nie widzialam powodu
          aby sie nad nia znecac i zmuszac, poniewaz sama nie bylam przekonana
          o takiej koniecznosci. Do tej pory dziewczyny poznaly kilka innych
          europejskich jezykow i nie ma potrzeby ubolewac, ze polski nie jest
          jednym z nich bo praktyczna przydatnosc bylaby bardzo nikla.
          • edytataraszkiewicz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:45
            steph13 napisała:

            > W naszym wypadku, malzenstwo mieszane, zadna z urodzonych tutaj
            > corek nie mowi wcale po polsku. Starsza, w wieku lat 4, na
            sugestie
            > polskiej szkoly sobotniej kategorycznie odpowiedziala tupiac noga,
            > ze ona chce byc English jak Jennifer D, jej przyjaciolka ze
            szkoly
            > i to byl koniec moich w tym kierunku wysilkow. Nie widzialam
            powodu
            > aby sie nad nia znecac i zmuszac, poniewaz sama nie bylam
            przekonana
            > o takiej koniecznosci. Do tej pory dziewczyny poznaly kilka innych
            > europejskich jezykow i nie ma potrzeby ubolewac, ze polski nie
            jest
            > jednym z nich bo praktyczna przydatnosc bylaby bardzo nikla.


            Wow, dzizis!!!


            --
            ***** 8-my CUD SWIATA *****

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
          • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:46
            Czasami Ci Steph zazdroszcze straszliwie, i mysle po co ja tak sobie
            i rodzinie utrudniam zycie ciagle jakimis wizjami jak to dzieci moje
            w drugim pokoleniu beda jezyk polski znaly. Ale z drugiej strony,
            gdyby moje dziecko zupelnie nie znalo polskiego to przykro jakos by
            mi bylo, ze ta moja polskosc sie tak szybko rozeszla po kosciach....
            --
            Ania's Poland
            • steph13 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:11
              aniaheasley napisała:

              Ale z drugiej strony,
              > gdyby moje dziecko zupelnie nie znalo polskiego to przykro jakos
              by mi bylo, ze ta moja polskosc sie tak szybko rozeszla po
              kosciach....

              Masz racje Aniu, polskosc rozchodzi sie po kosciach z czasem jesli
              sie jej nie kultywuje pieczolowicie. Ja nie czulam potrzeby takiej
              kultywacji no ale ja zawsze wyznawalam zasade 'out with the old, in
              with the new' i bagazu za soba nie ciagne - calkowicie rozumiem, ze
              nie kazdemu pasuje taki przepis na zycie.
    • sophie2202 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 22:56
      Moje dzieci urodziły się tutaj i niestety nie chcą mówic po polsku.
      My do nich mówimy tylko po polsku, miedzy sobą równiez i mamy
      polskich znajomych, chodziłam na polskie play group, teraz nawet
      zakupiłam polską telewizje. Córki rozumieją ale odpowiadają po
      angielsku, czasami poproszone powtórzą z trudem ale od siebie nie
      chca. Z trudem nauczyłam jedną wierszyka siała baba mak. Od
      przyszłego roku moja 4 latka pojdzie do polskiej szkoły, moze wtedy
      cos ruszy. Bardzo mi na tym zalezy bo moi rodzice nie znają
      angielskiego. I jeszcze na dodatek to córka twierdzi ze jest
      Angielką, nawet dokładnie nie zna znaczenia tego słowa ale juz sobie
      je upodobała :( a teraz pracuje nad wierszykiem kto ty jestes Polak
      mały.
      --
      Mama Zosi 22.02.06, Michalinki 01.05.07 i Szymonka 25.08.09 :)
      • najma78 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:35
        Moi rodzice sa Polakami, rozwiedzeni, ojciec ma druga zone, ktorej matka jest
        Niemka a ojciec Polakiem, urodzona w PL i wychowana, swietnie mowiaca po
        niemiecku (matka) po polsku (ojciec), mieszkaja w Niemczech ponad 20 lat i maja
        corke juz dorosla (moja siostra przyrodnia), swietnie znajaca polski w mowie i
        pismie, oprocz tego niemiecki co jest oczywiste, francuski (mieszkaja przy
        granicy) i hiszpanski. Moja siostra jest przykladem na to ,ze mozna, moj maz
        jest Polakiem i mamy dwoje dzieci, corka 7 lat i syn 2.5, corka mowi po polsku a
        syn rozumie, ale mowi po angielsku. Bawiac sie uzywaja angielksiego, chociaz
        oboje prosimy corke aby rozmawiala z bratem po polsku...coz angielski chyba jej
        latwiej przychodzi. Postanowilam, ze naucze ja j. polskiego i w kazda sobote i
        niedziele poswiecamy 2 godziny na nauke (nie ma wymowek), moja mama przyslala
        sporo materialow pomocniczych przeznaczonych do wieku corki. Minelo juz kilka
        miesiecy i sa efekty, corka radzi sobie coraz lepiej. Polskiej TV nie mamy,
        czuje sie na silach aby uczyc ja samodzielnie. Bracia mojego meza maja zony
        innej narodowosci i dzieci, niestety zadne z dzieci nie zna polskiego, nawet w
        stopniu minimalnym. My postanowilismy nauczyc jezyka polskiego nasze dzieci,
        corka chodzi do szkoly w ktorej polskich dzieci jest kilkoro (w jej klasie nie
        ma), syn w przedszkolu bez polskich dzieci. Nie zmuszamy corki, wytlumaczylismy,
        ze to wazne, ze to jej korzenie i ze warto. Pilegnujemy tez tradycje polskie
        polaczone z angielskimi, lubie ten kraj, czujemy sie tu bardzo dobrze, ale
        chcemy aby dzieci czuly korzenie, to im przekazemy, reszta nalezy do nich.
          • najma78 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 00:02
            Corka nie ma kolegow w jej wieku, z ktorymi moglaby pisac na gg, ale korzysta z
            polskich stron internetowych przeznaczonych dla dzieci i to motywuje ja do nauki
            jezyka, kiedys nie mogla przeczytac, a po miesiacu lekcji radzi sobie z
            ''odszyfrowaniem'' z z kropka, rz itp. sprawia jej to satysfakcje i uczy sie
            chetnie. Nie zaniedbujemy tez angielskiego, czyta swietnie, ''spelling'' tez
            calkiem niezle, jestem przekonana ze warto i mozna.
    • agama77 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 05.02.10, 23:18

      No to pięknie nastraszłyście mnie!!! Moje dziecko ma dopiero 2
      latka, tu się urodziła a ja mam ogromną nadzieję, że będzie mówiła,
      pisała i czytała również po polsku. Chcę posłać ją do pl szkoły
      sobotniej i nie przyszło mi do głowy,że ona może po prostu tego nie
      chcieć!! W domu mówimy po polsku i po słowacku, ona wszystko
      rozumie, mało mówi jednak. Czytam jej bajeczki i słuchamy polskiego
      babyradio. Wiem, że będę musiała ciężko pracować nad żeby Mała znała
      polski ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej!
      • maleczytaniecouk Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 07:42
        Ja chyba podobnie jak agama77 trochę sie przestraszyłam po tym wątku. Na razie
        Laura ma 3,5 roku po polsku mówi świetnie, teraz się uczy po angielsku w
        przedszkolu. Na razie rozumie, że są rózne języki i że babcia z dziadkiem mówią
        po polsku, no i że babci kot mówi po polsku :) Po tym wątku widzę, że jednak
        musze jeszcze bardziej się przyłożyć w tłumaczeniu różnic i potrzeby mówienia po
        polsku...
        Mam w stanach mam siostrę cioteczną, która swego czasu odmawiała mówienia po
        polsku. Ciocia z wujkiem ze względu na rodzinę uparli się, że dzieci mają mówić
        po polsku. Kilka lat temu po skończeniu studiów okazało się, że moja siostra
        dostała bardzo dobrą pracę, bo potrzebowali kogoś dwujęzycznego pol-ang. Także
        nie znamy przyszłości i nie wiadomo czy kiedyś naszym dzieciom bardziej się
        przyda hiszpański czy polski
        Trzymam kciuki za naukę:))
        --
        www.maleczytanie.co.uk/
        Księgarnia, którą polubisz, książki, które pokochasz.
        • szymama Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 09:39
          u nas bylo tak, ze mlody ze mna rozmawial tylko po polsku, z mezem
          po angielsku. Nawet nie zauwazylam, ze zaczal odpowiadac mi w jezyku
          angielskim. Ale ja twarda sztuka jestem. Nie odpowiadalam na jezyk
          angielski u syna. Zloscil sie, denerwowal, ie odzywal, ale w koncu
          sie poddal. Mowi po polsku plynnie, pisze i czyta rowniez. Kosztuje
          mnie to wiele trudu i wysilku, ale na razie oplaca sie. Uwazam, ze
          jest wielkim osoagnieciem zachowania jezyka polskiego w rodzinach
          dwujezycznych. Ale mozna.
          --
          www.wordle.net/show/wrdl/1286984/Matki_Polki_w_UK
          • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 13:34
            Kurcze to ja chyba mam latwo.Moj maz jest Polakiem i pewnie w takiej rodzinie
            latwiej trzymac dyscypline jezykowa i dziecko czerpie ze slownictwa obojga
            rodzicow. Rozmawialam dzisiaj z moja corka o tym i zapytalam sie czy mysli ze
            kiedys bedzie rozmawiac ze mna po angielsku i bardzo mnie zaskoczyla -
            powiedziala ze raczej zawsze woalaby zebysmy sie porozumiewaly po polsku - bo
            jak mowie po angielsku to wydaje jej sie troche obca - taka nie mamusina;-))
            Ucieszylo mnie to bardzo. Ciekawe jak mi pojdzie z mlodsza.
            Tez uwazam ze w dzisiejszych czasach bardzo trudno przewidziec co sie i kiedy
            moze dziecku przydac.
            Chyba kluczowe - tak jak w wielu sprawach - jest rozmawianie z dzieckiem
            dlaczego chcemy zeby uczylo sie tego jezyka a nie zmuszanie na zasadzie bo tak i
            juz.
              • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 16:33
                Moja corka ma w tej chwili 9 lat. Przyjechalismy tu jak miala 5.
                Chyba jednak nie zdawalam sobie sprawy jak trudne w niektorych sytuacjach jest
                utrzymanie znajomosci polskiego. Nie wydaje mi sie konieczne uderzanie w tony
                bogoojczyzniane bo mi chodzi stricte o jezyk a nie o sama polskosc jako taka.
                Faktycznie dla dzieci ktore sie tutaj urodzily a w dodatku jedno z rodzicow jest
                anglojezyczne od urodzenia a drugie swietnie sie nim posluguje jezyk polski moze
                wydawac sie dosyc egzotyczny, obcy.
                Moja corka pamieta jeszcze Polske , swietnie sie tam czuje i ma swietne relacje
                zwlaszcza z kuzynkami - wiec jezyk polski jest dla niej naturalny, kojarzy sie z
                rodzina, bliskoscia , natomiast angielski to jezyk "obcy" ktorym posluguje sie
                tylko w okreslonych sytuacjach.
                Dla dzieci urodzonych tutaj bedzie dokladnie odwrotnie.
                Wiadomo ze jezyk polski nie jest jakis specjalnie rozwojowy ale zastanawiam sie
                tez na ile dzialaja tu kompleksy - bo jakos czesto slysze/czytam ze mamy z duma
                podkreslaja ze dzieci znaja jezyk niemiecki, hiszpanski czy popularny tu w
                szkolach francuski a jesli chodzi o polski to okazuje sie ze nie bardzo bo
                dziecko woli mowic po angielsku - wiec gdzie tutaj logika?
                  • aldik77 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 17:09
                    Mieszkam z moja rodzina(wszyscy Polacy) w Angli 2,5 roku. Corka ma 5
                    lat, syn prawie 3. Oboje doskonale rozumieja polski, corka mowi po
                    polsku i angielsku i absolutnie nie ma zadnych problemow z
                    przestawianiem sie z jednego jezyka na drugi. Syn wiadomo ze wzgledu
                    na wiek nie mowi plynnie,ale polski jest jego podstawowym jezykiem.
                    Od kilku miesiecy chodzi do playgroup codziennie na 2,5 godziny i
                    lapie powoli angielski. I jestem przekonana iz moje dzieci beda
                    mowily, czytaly i pisaly po polsku. Moze nie tak dobrze jakby to
                    robily mieszkajac w Polsce,ale beda. Moim zdaniem zalezy to od
                    podejscia rodzicow. Nasz dom jest iscie POLski. Polska TV, polskie
                    jedzenie, polska mowa. Jesli mamy COS angielskiego, nawet
                    ksiazeczki, tlumaczymy na polski i dzieci bardzo to lubia. Moja
                    zasada jest taka,ze do niczego nie zmuszam a zachecam aby poprostu
                    OCZYWISTYM bylo,ze polski jezyk jest Naszym jezykiem.

                    A gdyby moje dziecko nauczylo sie niemieckiego czy francuskiego,albo
                    tez innego jezyka a polskiego nie, to byloby mi wstyd.

                    --
                    jesteśmy małżeństwem...
                    Kinga 20.02.2005
                    Bartosz 22.04.2007
                    • steph13 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:31
                      > A gdyby moje dziecko nauczylo sie niemieckiego czy
                      francuskiego,albo tez innego jezyka a polskiego nie, to byloby mi
                      wstyd.
                      Dlaczego wstyd?
                      Ja uwazam, ze nawet w wypadku dieci urodzonych tutaj, z dwojga
                      polskich rodzicow, polskosc to raczej bagaz rodzicow, ktory nie
                      koniecznie przeklada sie zgrabnie na dzieci. I troche smieszy mnie,
                      kiedy ludzie, ktorzy dobrowolnie pozostawili za soba Polske i
                      wybrali inna rzeczywistosc, wymagaja/oczekuja aby ich dzieci
                      ciagnely dalej jezyk, kulture, obyczje itd, skoro sami zrezygnowali
                      z codziennego obcowania z tym wszystkim. Troche na zasadzie, don't
                      do as I do, do as I tell you.
                      • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:48
                        steph13 napisała:

                        Ja uwazam, ze nawet w wypadku dieci urodzonych tutaj, z dwojga
                        > polskich rodzicow, polskosc to raczej bagaz rodzicow, ktory nie
                        > koniecznie przeklada sie zgrabnie na dzieci. I troche smieszy mnie,
                        > kiedy ludzie, ktorzy dobrowolnie pozostawili za soba Polske i
                        > wybrali inna rzeczywistosc, wymagaja/oczekuja aby ich dzieci
                        > ciagnely dalej jezyk, kulture, obyczje itd, skoro sami zrezygnowali
                        > z codziennego obcowania z tym wszystkim. Troche na zasadzie, don't
                        > do as I do, do as I tell you.

                        Troche moim zdaniem mylisz pojecia.
                        To ze wyjechalam z Polski bo nie podobala mi sie tamta rzeczywistosc nie
                        spowodowalo ze przestalam czuc sie Polka, szanowac polska kulture i rozumiec
                        polska mentalnosc.
                        Nie rozumiem takiego odciecia sie od swojej przeszlosci czy jak to ladnie
                        nazywaja korzeni. Nie wymagam zeby moje dzieci przedkladaly bigos nad fish and
                        chips;-) ale tez nie widze powodu zeby nie mialy korzystac z dobrodziejstw obu
                        kultur, w obu jezykach tak jak mi jest to dane. Czemu uwazasz ze to obciazenie,
                        bagaz? Ja uwazam to za naprawde duzy atut - zarowno dla mnie jak i moich dzieci.
                  • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 17:37
                    Moglas wczesniej powiedziec to bym szybciej z tym wyjechala;-))

                    A tak powaznie to jak na razie tylko Steph13 uczciwie przyznala ze nie uczy
                    polskiego bo nie widzi sensu i korzysci z tego plynacych i ja to szanuje.
                    Reszta sie kryguje ze chcialabym ale sie nie da. Wiec probuje dociec jak sie
                    francuki da a polskiego sie nie da?

                    Ale moze dosc juz o tym.Bardzo ciekawa dyskusja. Dala mi duzo do myslenia. Dziekuje.
                    • jaleo Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 18:09
                      dru.ga napisała:


                      > A tak powaznie to jak na razie tylko Steph13 uczciwie przyznala ze nie uczy
                      > polskiego bo nie widzi sensu i korzysci z tego plynacych i ja to szanuje.
                      > Reszta sie kryguje ze chcialabym ale sie nie da. Wiec probuje dociec jak sie
                      > francuki da a polskiego sie nie da?

                      Mam nadzieje, ze ten watek Ci troche uswiadomil, ze w wieszkosci wypadkow sprawa
                      jest o wiele bardziej skomplikowana, niz prosta relacja przyczyna "rodzice nie
                      cenia sobie jez. polskiego" -> skutek "dziecko nie jest dwujezyczne".

                      Ja nie wiem, czy sie nie da - tutaj sypaly sie jak z rekawa przyklady, ze np.
                      ktos tam kogos zna, co jest polsko-angielski, a smiga po polsku jak rodowity,
                      mimo, ze tylko tatus uczyl co to w wojennej zawierusze tu zawital. To dopiero
                      moznaby sie dorobic kompleksow - cale szczescie, ze ja nikogo takiego nie
                      spotkalam, wiec zdrowie psychiczne jeszcze jako tako :-)

                      Moze i sie da, ale udaje sie tylko niewielu niestety. Dlatego wyciaganie
                      uproszczonych wnioskow czeesto jest krzywdzace.

                      --
                      ------
                      Z cyklu:Ulubieni mezczyzni Jaleo - jestem w stanie przeoczyc ten krzywy zab
                      • karolkowa1 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:14
                        jaleo napisała:

                        > Moze i sie da, ale udaje sie tylko niewielu niestety. Dlatego
                        wyciaganie
                        > uproszczonych wnioskow czeesto jest krzywdzace.
                        >

                        Mysle jaleo ,ze to Ty bardzo upraszczasz,patrzac na swoja
                        rodzine.Znam kilka mieszanych rodzin i w tych rodzinach wiekszosc
                        dzieci,nastolatkowie nie maja problemu z j.polskim.Ba,nawet kilkoro
                        z nich pisze/pisalo polskie matury a nie chodzily nigdy w Polsce do
                        szkoly :P Jezeli ktos nie ma rodziny w Polsce z ktora utrzymuje
                        kontakt to jestem w stanie zrozumiec ale niegdy nie zrozumie tego,ze
                        wnuczek,siostrzeniec,bratanek itd.nie umie rozmawiac z jakby nie
                        patrzec najblizsza rodzina.



                        --
                        kazdego z nas
                        "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
                        odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
                        - Mikołaj Gogol
                        • glasscraft Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:23
                          karolkowa1 napisała:

                          > ... ale niegdy nie zrozumie tego,ze wnuczek,siostrzeniec,bratanek
                          itd.nie umie rozmawiac z jakby nie patrzec najblizsza rodzina.

                          To moze troche bardziej sie postaraj zrozumiec :-)
                          Nie wszystkie dziewczyny musza pasowac do schematu Matki Polki,
                          karmic piersia do 3 roku zycia i edukowac dzieci w jezyku ojczystym
                          matki jednoczesnie piekac chleb na zakwasie, robiac bigos i zurek...
                          Co jest wazne dla jednej rodziny, nie bedzie wazne dla innej i
                          traktowanie tego jako jakiejs wypaczonej hanby narodowej, braku
                          patriotyzmu itp itd nie ma zadnego sensu.
                          • karolkowa1 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:50

                            > To moze troche bardziej sie postaraj zrozumiec :-)

                            Nie mam najmniejszego zamiaru :P

                            > Nie wszystkie dziewczyny musza pasowac do schematu Matki Polki,
                            > karmic piersia do 3 roku zycia i edukowac dzieci w jezyku
                            ojczystym
                            > matki jednoczesnie piekac chleb na zakwasie, robiac bigos i
                            zurek...
                            > Co jest wazne dla jednej rodziny, nie bedzie wazne dla innej i
                            > traktowanie tego jako jakiejs wypaczonej hanby narodowej, braku
                            > patriotyzmu itp itd nie ma zadnego sensu.

                            A ty traktujesz to jako "wypaczona hanbe narodowa,brak patriotyzmu
                            itp.itd"? Sumienie gryzie ? Sadzac po Twoich wypowiedziach smiem
                            stwierdzic,ze tak.
                            Ogolnie rzecz biorac to mam to gdzies,najwazniejsze ze ja czuje sie
                            fair w stosunku do siebie,moich dzieci i rodziny-dla tych co sa dla
                            mnie najwazniejsi :P


                            --
                            "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
                            odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
                            - Mikołaj Gogol
                            • glasscraft Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 20:02
                              Mozesz sobie twierdzic co chcesz na temat mojego gryzacego
                              sumienia :-) - jak zwykle zakladanie czegos z gory w oparciu o braku
                              informacji owocuje tylko jednym - brakiem pojecia na temat
                              wyobrazenia :-) temat mnie akurat nie dotyczy i moje sumienie ma sie
                              dobrze, bo nie mam na razie wlasnego potomstwa a macochuje malej
                              Szkotce (z matki i ojca Szkotow) wiec z obowiazku szkolnictwa
                              jezykowego wywiazywac sie nie musze :-)
                              Ktoras z dziewczyn tu napisala, ze by sie wstydzila, gdyby dzieci po
                              polsku nie mowily. Wstyd to krasc, dlaczego wstydem ma byc, ze
                              dzieci nie zmusza sie do nauki jezyka polskiego to musze sie
                              bardziej postarac zrozumiec :-)
                • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:35
                  Nigdy nie rozumiem o co chodzi kiedy ktos wymienia 'kompleksy' jako
                  wytlumaczenie czegos tam wiec w tym temacie pasuje.

                  Natomiast jezeli chodzi o inne jezyki obce wymieniane tutaj, miedzy
                  innymi przeze mnie, to te jezyki sa po prostu uczone w szkole jako
                  jezyki obce, moj syn mial do wyboru hiszpanski albo francuski w 7-
                  mej klasie, potem w 9-tej musial wybrac drugi jezyk, a w przyszlym
                  roku bedzie mogl jeszcze uczyc sie intensywnym trybem wloskiego.
                  Jezyka polskiego nie ma wsrod przedmiotow oferowanych w jego szkole.
                  --
                  Ania's Poland
    • golfstrom metodologia 06.02.10, 14:46
      Zgadzam sie z argumentem, ze czym innym jest wyrazanie checi i zamiarow, a czym innym doswiadczenie z 15latkiem, ktory dawno stracil chcec uczenia sie skomplikowanego jezyka. Ale napisze Wam, jak ja sobie wyobrazam prace ze swoim dzieckiem.

      Nie bede go posylac do zadnej sobotniej szkoly, bo jestem jeszcze z tego rocznika, ktory chyba do 3 klasy podstawowki chodzil raz w miesiacu w sobote do szkoly i traktowal to jak wielka niesprawiedliwosc. Wole ten czas spedzic z dzeickiem na robieniu czegs, co nam sprawi przyjemnosc.

      Ale od momentu, gdy moje dziecko zacznie mowic zdaniami, chce z nim czytac ksiazki. Nie obrazki, ale bajki. Chce, zeby czesc bajek na DVD znal po polsku. Uwazam, ze jest mnostwo ksiazek, ktore moga dziecko zainteresowac. Standarowy przyklad to Mikolajek. POza tym obydwoje z mezem czytamy ksiazki, zarowno po polsku jak i po angielsku, wiec to nie jest tak, ze wpycham dziecko w cos, co mnie samej jest kompletnie obce.
      No i - tak sobie wyobrazam - wazny jest stosunek rodzica do danego jezyka. Jesli rodzicowi rodzimy jezyk nie wydaje sie atrakcyjny, to nie rozumiem, jak moze wydawac sie atrakcyjny dziecku.

      Nie wyobrazam sobie rowniez, ze za 10 lat bede placic ciezkie pieniadze za lekcje polskigo dla mojego dziecka. To troche jak wozic drzewo do lasu. Ale to moje bardzo prywatne zdanie.

      Tak ze, bez wydawania ocen, sadze iz to jednak jest kwestia podejscia rodzicow.
      To prawda, jezyk polski nie jest jezykiem swiatowym ani przyszlosciowym. Ale jednak dzieje sie w nim kilka interesujacych rzeczy i chcialabym, zeby moje dziecko mialo mozliwosc zapoznania sie z nimi.
      Z drugiej strony nie rozumiem po co sie oburzac, ze ktos nie chce swojego dziecka uczyc polskiego. Rownie dobrze mozemy prowadzic dyskusje, czy wszystkie dzieci powinny w niedziele chodzic do kosciola.
    • kingaolsz Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 18:16
      Ciekawe, ze inne nacje podchodza do tego naturalniej, wszyscy Francuzi, ktorych
      znam nawet nie pomysleliby, zeby rozmawiac z dziecmi po angielsku - to dla nich
      oczywiste, ze dziecko bedzie mowic po francusku.

      Po pierwsze chcialam napisac, ze dla mnie jest oczywistym, ze dodatkowy jezyk (
      ktory jest wpisany w moje dzieci tak samo jak angielski - wg. mnie sa to rowne
      jezyki w ich zyciu) - jest dodatkowym atutem, umiejetnoscia. Ale rowniez, co
      udowodniono, dzieci dwujezyczne ( wielojezyczne) maja lepiej rozwiniete mozgi.
      Dla mnie taki argument jest niezwykle istotny, bo po co odrzucac tak wartosciowa
      okazje w rozwoju dziecka. To jakby swiadomie odbierac im potencjal.

      A w kwestii moich dzieci - urodzone tutaj ( 7 i 4 lata) mowia biegle po polsku,
      swietnie rozrozniaja oba jezyki, pilnuja sie ( zwlaszcza starszy) zeby nie
      mieszac ( dodam, ze maz tez Polak - ale faktem jest tez, ze oboje dbamy o nasza
      polszczyzne, nie uzywamy "ponglishu" ://). Starszy zaczyna czytac po polsku i
      probuje pisac, czesto dopytuje sie o slowa w j.polskim. Nie posylam do polskich
      szkol, bo mam raczej negatywne opinie o tych przybytkach - poza tym wole spedzic
      sobote z dzieciakami.
      I nie wyobrazam sobie tego, ze bede z dziecmi mowic po angielsku, to dla mnie
      nienaturalne.

      Znam 3 osoby, ktore urodzily sie tutaj. Jedna ma grubo po 60-tce i mowi bardzo
      biegle po polsku ( rodzice emigracja wojenna), druga osoba przed 30-tka,
      coprawda ma smieszna melodie, ale slownictwem zagina wielu Polakow z Polski,
      trzecia osoba, to 3 pokolenie ( dziadkowie emigracja wojenna) i tez mowi bardzo
      ladnie. Aha, jeszcze mi sie przypomnialo, ze w zeszlym roku poznalam kobiete,
      ktorej rodzice nie mowili po polsku, ale dziadek ( znow emigracja wojenna) ja
      nauczyl i zbieralam szczeke z podlogi sluchajac jak ona mowi.

      Takze podsumowujac - wszystko zalezy od checi i malej ilosci wysilku.

      p.s. nie jestem w stanie pojac jak 15-latka po 4 latach pobytu moze miec
      problemy z polskim... choc z drugiej strony nagminnie spotykam orly, ktore po
      mniej niz roku zapominaja slowek :///
    • gypsi Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 19:07
      Moje dziewczyny mialy 12 i 10 jak tu przyjechaly. Zdazyly juz zgubic polski
      akcent do tej pory, ludzie nie wierza, ze nie rodzily sie tutaj.
      W domu tylko po polsku, czytaja 2-jezycznie, telewizja tylko angielska, ale
      ogladamy najlepsze polskie filmy.
      W soboty szkola sobotnia, zdaja GCSE i A-levels z polskiego. GCSE zdawaly
      rowniez z angielskiego, francuskiego i niemieckiego, wobec czego czwarty jezyk
      jest juz tylko kolejnym, a latwiejszym, bo ojczystym.

      Jesli chodzi o polski w mieszanych malzenstwach, to znam osobiscie z polskiej
      szkoly co najmniej kilka rodzin mieszanych polsko-angielskich, gdzie 2 i 3
      pokolenie urodzone juz tutaj, nadal posluguje sie dosc plynnym polskim. Nie
      zawsze w 100% poprawnym, ale staraja sie bardzo.

      Gdyby moje dzieci zaczely odpowiadac mi po angielsku, kiedy mowie do nich po
      polsku, to chybabym ogluchla. Skoro mi zalezy, to konsekwentnie.
      • dorcian Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 20:01
        Musi - nie musi - to sprawa wyboru. Problem polega na tym , ze
        niestety nie jest tak, jak wielu sadzi - ze wystarczy mowic do
        dziecka po polsku to sie nauczy. Moja corka miala 3 lata jak tu
        przyjechalismy. Poszla do przedszkola i na miesiac zaniemowila w
        dwoch jezykach. W domu mowila po polsku, ale niewiele, w przedszkolu
        nie mowila wcale. Po miesiacu zaczela mowic tylko po angielsku i
        bardzo nie chciala mowic po polsku - to trwalo do prawie konca
        zerowki. W nabraniu ochoty pomoglo jej wiele rzeczy - inne polskie
        dzieci w szkole mowiace po polsku, my z uporem maniaka tlumaczacy
        wszystko co powiedziala po angielsku na polski no i fakt, ze jako
        6latkowi nie wystarczalo juz umiec powiedziec tylko "Kocham cie
        babciu" i "Ja chce soczek" kiedy bylismy w Polsce.
        Warto przeczekac okres protestu jesli sie jednak chce, zeby dziecko
        polski zachowalo. Ale niestety w niektorych przypadkach jest to
        walka i czasami - co tu ukrywac- trafia jasny, ognisty szlag
        wewnetrzny! Ja w tej chwili walke o mowe mam za soba, ale tocze boj
        stulecia o czytanie i pisanie.
        A tak na marginesie - ja rozmawiam z moim dzieckiem po angielsku
        kiedy:
        - jestesmy w sklepie i chce, zeby rozumiano co mowie do dziecka,
        - jestesmy ze znajomymi anglojezycznymi i jak wyzej,
        - kiedy odrabiamy lekcje (chciaz tu czasami probuje przemycic wiedze
        dwujezyczna).
        A wy?
        • szczur.w.sosie Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 21:29
          Na pewno nie mówię w sklepie do dzieci po angielsku - nikt nie musi
          wiedzieć co do dziecka mówię.
          W gronie osób anglojęzycznych mówię do dziecka po polsku. Jak jest
          syn z kolegą i pytam, co chcą zjeść czy pić, pytam jednego po ang.,
          drugiego po polsku.
          Prace domowe tłumaczę po polsku, co trzeba zrobić, jeśli nie łapie.
          Książki czytam tylko po polsku, nawet jak są napisane po angielsku.
          Chyba, że ma się nauczyć czegoś czytać po ang. - wtedy słucham jak
          czyta.
          --
          'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear
          me sing/Peerie mootie lammie'
          • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 06.02.10, 21:52
            >W gronie osób anglojęzycznych mówię do dziecka po polsku. Jak jest
            >syn z kolegą i pytam, co chcą zjeść czy pić, pytam jednego po ang.,
            >drugiego po polsku.

            Nie gniewaj sie szczur, ale jak dla mnie to powyzsze zachowanie jest
            niegrzeczne wobec kolegi syna, takie jakies niegoscinne. Moje
            odczucie.

            --
            Ania's Poland
            • dru.ga Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 07.02.10, 10:48
              Moja corka to sie czasami na mnie zlosci ale ja mam jakis automat w glowie ze
              jak tylko jestem w gronie osob anglojezycznych to od razu przestawiam sie na
              angielski. Chociaz uwazam ze w sklepie to faktycznie niekoniecznie zachodzi taka
              potrzeba.

              Na pewno w gronie angielskich znajomych naszych jak i corki - zawsze po
              angielsku - czulabym sie bardzo niezrecznie gdybym mowila po polsku.
              Z tego tez wynika troche konflikt towarzyski bo czasami mam ochote zrobic
              impreze mieszana - ale nie chce zeby polscy znajomi czuli sie zmuszeni rozmawiac
              po angielsku albo zeby angielscy czuli sie dziwnie ze nie wiedza co inne osoby
              mowia.
    • basiak36 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 07.02.10, 11:27
      Sytuacje moga byc tak rozne.. co innego dziecko ktore ma kilka lat i przyjezdza
      z rodzicami Polakami, nie bardzo wierze tutaj w zapominanie polskiego jezyka.
      Ja np dosc szybko wrocilam do pracy, synek chodzil do przedszkola/childminder 4
      dni w tygodniu, poza tym bylam juz wtedy w UK 10 lat, znajomi tylo Anglicy,
      pewne wyrazenia zwiazane z dziecmi, okazalo sie, ze po polsku byly mi obce:)) W
      kazdym razie cos tam mowilismy do dziecka po polsku, ale odpowiadal zawsze po
      angielsku.
      Przy drugim dziecku teraz bardzo sie pilnujemy i w domu mowimy przede wszystkim
      po polsku (angielski wtedy kiedy np pomagam starszemu w lekcjach, czytamy
      ksiazki po ang itp).
      I mimo tego, coreczka ktora jest 3 dni u childminder, mowi pelnymi zdaniami po
      angielsku, po polsku dopiero zaczyna skladac zdania. Mimo ze polskiego w domu ma
      4 dni w tygodniu. Bo dochodza playgroups, anglojezyczne towarzystwo na co dzien,
      itp.
      O wiele latwiej jesli ktos np mieszka tam gdzie jest duzo Polakow:)
      --
      ------------------------------------------
      • dorcian Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 07.02.10, 20:19
        Czuje sie w obowiazku sprostowac. Mowiac o zakupach mialam na mysi
        nie te codzienne (lub cotygodniowe)spozywcze ale takie, kiedy ktos z
        obslugi sklepu nam asystuje (buty w Clarks zwlaszcza) i robie to nie
        po to, by udawac kogos, kim nie jestem ale dlatego, ze w tej
        sytuacji traktuje jezyk nie jako dziedzictwo kulturowe ale sposob
        porozumiewania sie. Sama bylam czasami w sytuacji, kiedy osoby w
        mojej obecnosci poslugiwaly sie jezykiem ktorego nie znam (niemiecki
        np.) i nie bylo to przyjemne. Wole miec pewnosc, ze pani w sklepie
        ktora pomaga mi wybrac buty dla dziecka wie, ze sie dziecka pytam
        czy jej sie podobaja a nie np. "Zobacz jaki wstretny babsztyl".
          • olliesmum Ciekawa dyskusja :) 13.02.10, 00:25
            Trafilam na nia wlasnie z watku o rodzinach wielojezycznych.
            Moj przypadek jest taki - mieszkam W Irlandii od 8 lat, poza Polska od ponad 20-u.
            Mam meza Anglika. Moj synek ma teraz 8 lat, urodzil sie tutaj. Zawsze mowilam do
            niego po polsku, ale jako ze chodzil do irlandzkiego zlobka i przedszkola, nie
            mowil po polsku tylko po ang.
            Przed rozpoczeciem szkoly, czyli w wieku niemalze 4.5 lat pojechalam z nim do
            Polski na 6 tygodni i po dwoch zaczal mowic po polsku i do tej pory nie
            przestal! Jest teraz 2-jezyczny.
            Do polskiej szkolki weekendowej nie chodzi, bo to za duzo czasu i poza tym nie
            podoba mi sie ta szkolka w Dublinie.
            Niedawno sama zaczelam go uczyc czytac i pisac po polsku. Idzie mu niezle.
            Mysle,ze jesli sie chce to mozna i w rodzinie mieszanej stworzyc dziecku warunki
            do dwujezycznosci.
            Ale trzeba sie troche postarac.
            Moj przepis to: przynajmniej raz w romu dluzszy pobyt w Polscce (4-5 tygodni),
            mowienie w domu glownie po polsku. Z mezem rozmawiam po ang., choc uczy sie
            polskiego i sporo rozumie, ale ze mna sie boi mowic po polsku ;).
            Poza tym czytanie ksiazek po polsku, stwarzanie okazji do slyszenia przez
            dziecko rozmow po polsku (telefon, znajomi), filmy, Internet.
            Duzo dobrych rad, m. in co do dluzszego pobytu w drugim kraju, ktory moze
            zdzialac cuda - zdzialal!) zawdzeiczam ksiazce Elisabeth Deshayes A bilingual
            child in a monolingual society, takze w ydanej po francusku: L'enfant bilingue.
            Ksiazka b. dostepna i zrozumiala, napisana przez matke dzieci dwujezycznych, z
            rodziny mieszanej.
            Polecam!
            Aha, mysle, ze wazna jest motywacja NATURALNA dziecka do uzywania drugiego
            jezyka, zaciekawienie go innym krajem, badz chocby czytanie po polsku informacji
            z dziedziny interesujacej dziecko.
            No i nie mozemy sie WSTYDZIC jezyka polskiego na Zachodzie ;).
            A takie przypadki nam , Polakom, sie czesto zdarzaja, niestety. Stare kompleksy
            chyba? A jak ktos sie wstydzi wlasnego jezyka to i wlasna kulture ciezko mu
            bedzie przekazywac dzieciom...
            A szkoda. Ja mysle, ze sam fakt umiejetnosci mowienia dwoma jezykami jest czyms
            i pozytywnym i dobrym dla dziecka - jeo rozwoju inteligencji itd. A fakt, ze
            dziecko zna rozne kultury, takze je wzbogaca i moze nawet uczy tolerancji i
            otwartosci na to co inne :).
    • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 03:26
      **** liley 11 napisała
      Znam kilka osob z drugiego pokolenia,urodzonych tutaj i biegle
      mowiacych po polsku - pieknym polskim jezykiem - przebijaja w tym na
      glowe wielu Polakow z pierwszego pokolenia.

      ------------ > Ja też znam , nawet osobiście , moja Młodzież , moi znajomi i
      ich dzieci , wszystko emigranci.
      Polski współczesny czasem mnie przeraża ci celebryci , njuwsy , target , fokus
      , śmietnik i niedbałość językowa.
      Polonia w pierwszym i drugim pokoleniu przechowuje często o wiele
      poprawniejszy język niż to co prezentują niedouczeni polscy dziennikarze .

      Do Jaleo:
      *** Czy jest tu choc jeden rodzic, ktory ma dziecko urodzone tutaj, wychowane w
      rodzinie, gdzie drugi rodzic nie mowi po polsku, w wieku ponad 15 lat, o ktorym
      to dziecku mozna powiedziec bez naciagania, ze jest dwujezyczne.
      -------> Ja akurat nie mam choć moje dzieci wychowały się w srodowisku 99, 999
      % niemieckim i mówią , piszą i czytają po polsku.
      Zgadzam się że jest trudno nauczyć dziecko polskiego kiedy druga połowa nie zna
      tego jezyka ale jest to wykonalne jak się chce.
      Mam kilkoro takich znajomych dzieci, w zasadzie młodych ludzi:)
      Mówia po polsku z akcentem ale można sie z Nimi spokojnie dogadać a niektóre
      nawet machnęły maturę po polsku.
      Wymówkę żeby nie uczyc dziecka polskiego zawsze można znaleźć...
      • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 03:36
        Hooda:
        ***Moje corki sa tu tylko 5 lat, przyjechaly jak mialy 11 i 9 lat.

        ---------> Moje dzieci przyjechały do Norwegii jak miały 8 i 12 lat.
        Mimo że w domu stosowałam OPOL i mówiliśmy tylko po polsku to zachowały perfekt
        niemiecki, są nativ w tym języku , nauczyły się bdb norweskiego i jeszcze na
        uboczu angielskiego.
        Córka jest dyslektyczką w silnym stopniu a syn ma zaburzenie autystyczne ja
        natomiast jestem kawał cholery i nie popuściłam.
        Nie bylo dyskusji , polski i koniec , zresztą one lepiej znają ode mnie
        niemiecki , angielski i norweski więc jak się miałam z Nimi komunikować:)))
        • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 03:44
          nsc23

          Ja sie nie dziwie, ze mamy ze zwiazkow mieszanych nie wyrabiaja z nauka jezyka
          polskiego u dzieci. Sama oczywiscie mam nadzieje, ze uda mi sie dzieci nauczyc
          polskiego, ale jezeli nie wyjdzie, to nie bede rozdzierac szat. Trudno sie mowi

          -----------> Polecam moje forum o wielojęzyczności:))

          Tam jest sporo mam i ojców w związkach mieszanych a dzieci trzy i
          czterojezyczne ...
          Nie rozdzieraj szat tylko pracuj nad dzieckiem:))))
          • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 04:03
            golstrom:

            ***No i - tak sobie wyobrazam - wazny jest stosunek rodzica do danego jezyka.
            Jesli rodzicowi rodzimy jezyk nie wydaje sie atrakcyjny, to nie rozumiem, jak
            moze wydawac sie atrakcyjny dziecku.

            ---------> Bardzo mądre słowa.
            Dla moich dzieci polski to był język rodziców , polskiej Rodziny , coś
            atrakcyjnego ale trochę tajemniczego.
            Kiedy urodziła się Młoda nie wiedziałam czy kiedykolwiek będę mogła pojechać do
            PL , nie było netu, GG , rozmowy telefoniczne to był kosmos .... dodzwonić sie
            graniczyło z cudem a poczta szła tygodniami albo ginęła.

            Polski to była dla mnie ostoja i pewnik , niemiecki znałam śladowo i od początku
            postanowiłam że będę do córki mówić wyłącznie po polsku.
            Moje dzieci były pierwszy raz w PL mając 4,5 roku i rok.
            I wtedy córka < syn był za młody:))) > zrozumiała że tym dziwnym , egzotycznym
            językiem posługuje się nie tylko mamusia i tatuś ale sporo ludzi:))
            Teraz córka jest dorosłą kobietą , kończy studia magiserskie w
            Monachium , lingwistykę typologiczną i ogólną i niejednokrotnie znajomość
            polskiego Jej pomaga w studiach.

            Kiedy do małego człowieczka mówiłam po polsku z uporem maniaka nie sądziłam że
            Jej się ten język w życiu przyda oraz że będzie mi nieustannie dziękowac że
            nauczłam Ją polskiego.
            Ale ja zawsze bylam dumna z bycia Polką i jestem patriotką więc dzieci coś chyba
            z mojej postawy zauważyły:))))
            • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 04:12
              Gypsi:)))))


              ***Gdyby moje dzieci zaczely odpowiadac mi po angielsku, kiedy mowie do nich po
              polsku, to chybabym ogluchla.

              --------> Moja Młoda w wieku lat sześciu z dnia na dzień zaczęła do mnie mówic
              po niemeicku.
              Ja dalej po polsku.
              Wytrzymałam dwa dni.
              Trzeciego powiedziałam:
              - Możesz do mnie mówic w dowolnym języku ale ja się nigdy do Ciebie nie odezwę
              inaczej jak po polsku.
              Młoda przeszła na polski natychmiast do tego stopnia że ma dziś 23 lata i nawet
              w towarzystwie 100 % niemieckim < a mój niemiecki jest na dziś całkiem ok > ma
              spore problemy żeby się do mnie zwrócic po niemiecku:PPPP
              Nie ma jak terror:o)
          • nsc23 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 13:45
            Jan.kranie,
            jezeli mi lub dzieciom nauka polskiego bedzie sprawiala wiecej przykrosci niz
            frajdy, to nie mam zamiaru nad dzieckiem 'pracowac'. Jak sie uda, to fajnie, jak
            sie nie uda, to trudno. Na pewno nie zamierzam wprowadzac terroru i dzieci do
            czegokolwiek zmuszac. Dotyczy to nie tylko kwestii jezykowych.
            • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 13:55
              Nsc, wlasnie mialam napisac cos prawie dokladnie identycznego.

              Do pewnego wieku rodzice moga dzieci zmusic wlasciwie do
              wszystkiego, tylko po co? Znam wiele osob, drugiego pokolenia
              glownie, ktorzy wspominaja, z humorem teraz, bo z perspektywy lat
              wszystko lagodnieje, o tym jak byli nieszczesliwi, kiedy ich rodzice
              zmuszali albo do szkoly sobotniej, albo do mowienia tylko po polsku,
              i jak wlasnie 'gluchli' na dzwiek angielskiego, albo do innych
              jeszcze sztuczek pod haslem Bedziesz Mowic Po Polsku no matter what!
              I co? I zadne z nich tego polskiego dobrze nie zna, ani tym bardziej
              nie uzywa. Moze uraz z dziecinstwa pozostal? A moze po prostu do
              niczego im to nie jest potrzebne?

              Pamietajcie drodzy gorliwi rodzice, ze dzieci to nie jest jakies
              przedluzenie Waszej osobowosci, ale zupelnie odrebne istoty, dla
              ktorych znajomosc *jezyka rodzicow* czy bardziej jeszcze jednego
              rodzica naprawde lezy nisko wsrod hierarchii spraw waznych w ich
              zyciu, zwlaszcza tym pozniejszym. Tylko ze sluchajac Waszych
              autokratycznych wypowiedzi, to jestem pewna ze bardzo niewiele z
              tych dzieci bedzie mialo odwage Wam sie do tego kiedykolwiek
              przyznac.
              --
              Ania's Poland
              • nsc23 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 14:09
                Ania,
                ja mowie troche z doswiadczenia - moja mama jest po anglistyce, zaczela mnie
                uczyc angielskiego bardzo wczesnie (na tyle wczesnie, ze te pierwsze lekcje
                pamietam mocno jak przez mgle - moglam miec moze 3, moze 4 lata?). Pamietam, ze
                na poczatku bylo naprawde super i lubilam angielski, nawet do mojej mamy czasem
                sobie po angielsku gadalam. Potem podroslam i zaczelysmy sie klocic o
                nieodrobione zadanie, o cos tam - wtedy moja mama zostawila nauke angielskiego
                nauczycielom w szkole. I chwala Bogu, bo wplyneloby to bardzo zle na nasze
                relacje, gdyby sie uparla mnie uczyc dluzej, a tak to ja umiem angielski i nie
                mam traumy z dziecinstwa ;) Jezeli moje dzieci kiedykolwiek beda znac polski w
                takim stopniu, w jakim ja znalam angielski pod koniec gimnazjum, to bede
                szczesliwa i mi wystarczy :) Jak im bedzie zalezalo, to sobie podciagna polski
                na wlasna reke - ja mam zamiar dac im solidna podstawe, ale bez walczenia i
                klocenia sie, bez zmuszania i terroru.
                Biorac pod uwage fakt, ze moje dzieci beda zmieszane, ze mam zamiar je wychowac
                tu, albo w jakims innym kraju niebedacym Polska, to naprawde nie uwazam za ujmy
                na honorze jezeli beda sie bardziej czuly Brytyjczykami niz Polakami.
                Rozmawialam kiedys z kolega, ktory jest pol-Brytyjczykiem, pol-Turkiem i on
                wlasnie powiedzial, ze dzieciom trzeba pozwolic wybrac swoja tozsamosc -
                przeciez nie zmusze ich do tego, zeby czuly sie Polakami, czyz nie?
                Biorac pod uwage fakt, ze cala moja rodzina mowi dosc sprawnie po angielsku, to
                szanse na to, ze moje dzieci beda autentycznie tego jezyka potrzebowac (co jest
                chyba najwiekszym motywatorem do nauki) sa bliskie rowne zero.
                • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 14:16
                  Ja wlasnie dalam spokoj z polskim kiedy zdalam sobie sprawe, ze moge
                  sobie zepsuc relacje z synem. I co? I mysle, ze co ma wisiec nie
                  utonie, teraz, 5 lat pozniej, jak juz pisalam wczesniej w tym watku,
                  syn sie zdecydowal zdawac GCSE z polskiego. Ale to byla jego wlasna
                  decyzja, ktora z jednej strony mnie zaskoczyla, a z drugiej gdzies
                  tam ucieszyla w jakis sposob, ze jednak cos mi sie udalo zasiac, i
                  teraz kielkuje. Ale bez jakichs ogromnych emocji. Nic na sile.
                  --
                  Ania's Poland
              • almamag Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 20:06
                pozostaje mi sie tylko podpisac,

                moja obecnie 5-letnia corka plynnie posluguje sie i polskim i angielskim (od 18
                m-ca zycia w UK, teraz w Polsce od 6 m-cy, kolejne 6 przed nia) zawsze wybor
                jezyka jej pozostawialismy, mowila po angielsku tak odpowiadalismy, mowila po
                polsku dostawala odpowiedz w polskim, nie miesza jezykow, nie wtraca slowek, w
                mieszanym towarzystwie zaczyna spontanicznie tlumaczyc
                "ojczystym" jezykiem zgodnie z naszymi zamiarami, jest dla nej angielski
                (samodzielna zabawa, liczenie, gadanie przez sen)


                dodatkowo my z mezem, oboje Polacy, ze wzgledow zawodowych miedzy soba czesciej
                rozmawiamy po angielsku, duze czesci i mojej i jego dziedziny zwyczajnie w
                polskim nie istnieja

                jezyk to dla nas przede wszystkim narzedzie komunikacji, a na budowaniu silnej
                tozsamosci narodowej zwyczajnie nie bardzo nam zalezy, zdecydowanie bardziej na
                tym, zeby dziecko nie czulo przymusu w rozmowach z nami
              • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 13.02.10, 16:17
                Ja stałam nad moimi dziećmi z kałasznikowem i biłam rózgą jak nie chciały mówić
                po polsku:PPP
                Spadam z tego wątku bo ja mam dorosłe dzieci wielojęzyczne plus multum znajomych
                w różnych sytuacjach językowych i pogadam z Wami za parę lat jak dzieci Wam
                zaczną zarzucać że odebrałyście Im język i tożsamość.
                Kran

                  • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 05:39
                    aniaheasley napisała:

                    > >ze odebrałyście Im język i tożsamość
                    >
                    > Jan.kran jestes autentycznie niebezpieczna dla zdrowia -
                    > zaksztusilam sie herbata czytajac to
                    > Ale z drugiej strony podobno smiech to zdrowie


                    -----------> Krztuś się na zdrowie.
                    Jestem pod wrażeniem waszej pewności siebie że robicie dla dzieci jak najlepiej.
                    Może.
                    Ja natomiast zadałam sobie sporo trudu żeby przeczytać ten wątek , odnieść sie
                    do Waszych wypowiedzi.

                    Ja mam to co Wy przerabiacie za sobą , plus znam kilkanaścioro dzieci
                    wielojęzycznych , z rodzin czysto polskich lub też mieszanych.
                    I nie gadam tak sobie tyko się opieram na doświadczeniu którym się chciałam z
                    Wami w dobrej wierze podzielić.
                    Ale jak nie chcecie słuchć to nie moja broszka.
                    Matko , ile ja widziałam zadufanych rodzicow co nie przekazali dzieciom
                    polskiego języka i tradycji a potem gorzko żałowali a dzieci im zarzucały że
                    nie zadbali.
                    Ale róbta co chceta:)))
                    I proponuję na dzień dobry żebyście się skupiły i zaczęły pisać z polskimi
                    znakami diakrytycznymi.
                    Pa.
                    K.

                    • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 09:34
                      Ja tez widze wielu rodzicow zadufanych w sobie pewnych slusznosci
                      narzucania dzieciom jezyka polskiego, i potem te dzieci maja do
                      rodzicow zal za wymuszanie tej nauki.

                      To o czym piszesz wiele z nas tutaj tez bardzo dobrze zna z
                      doswiadczenia, wiec Twoja pozycja wyzszosci pt. wiem lepiej i juz po
                      prostu nie ma tutaj racji bytu. Wiele z nas ma ogromne wrecz
                      doswiadczenia w tej kwestii z UK. Myslalam, ze jezeli naprawde
                      przeczytalas caly ten watek to zrozumiesz to.
                      Po prostu nie wszystkie z nas zgadzaja sie z Twoim punktem widzenia.

                      Dziekuje nie skorzystam z propozycji polskich znakow diakrytycznych,
                      bez nich mi wygodniej. Taka juz nieszanujaca ojczyste dziedzictwo
                      kulturowe jestem i zostane.

                      --
                      Ania's Poland
                      • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 10:30
                        Ania , jak kiedys zadasz sobie trud albo będziesz miała ochotę dowiedzieć się
                        więcej o wielojęzyczności to zajrzyj na moje forum.
                        Jest tam ponad 6000 wpisów , sporo moich , i przez kilka lat siedzenia na tym
                        forum nikt nigdy nie zarzucił mi nadgorliwocśi ani chorego patriotyzmu.
                        Ale tam zaglądają ludzie którzy CHCĄ nauczyć dzieci polskiego , są małżeństwa
                        mieszane , rekordzistka na forum ma dzieci pięciojęzyczne, sporo jest
                        czterojęzycznych a trójęzyczność to żadna sensacja , raczej norma.
                        Ale to są rodzice nie pyskujący i pewni swoich racji tylko otwarci i szukający ...
                        Ja też miałam i mam swoje wzloty i upadki jak chodzi o wielojęzyczność.
                        Sama mieszkam w trzecim z kolei kraju , od dziecka uczę sie języków, jestem
                        filologiem i pedagogiem i wiem jak ciężko nauczyć się języka.
                        A polski jako język słowiański to drzwi do kolejnych , trudnych języków ,
                        nie mowiąc o tym że wielojęzyczność i wielokulturowość dobrze ćwiczy mózg.

                        Niestety ton dyskusji tutaj zszedł do poziomu strzyżone - golone i moje na
                        wierzchu
                        A szczerze powiedziawszy ja osobiście za wypowiedziami niektórych osób
                        szczególnie agresywnych na tym wątku weszę kompleksy
                        i niepewność.
                        Ale może sie mylę....
                        Kran Apostoł Wielojęzyczności:PPPP
                        • aniaheasley Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 10:59
                          Moze sie myle, ale ja wlasnie z Twojej strony wyczuwam agresje.

                          I kiedy poziom dyskusji schodzi do poziomu kiedy ktos wyciaga stara
                          poczciwa armate pt. 'kompleksy' to ja taka dyskusje najczesciej
                          opuszczam.

                          Nie chce sie tutaj licytowac na temat ilosci jezykow i wyciagac
                          dyplomow i powiem tylko ze pod tym wzgledem jestesmy co najmniej
                          rownymi partnerkami :)

                          Mysle, ze juz wystarczajaco wyraznie zareklamowalas swoje forum
                          tutaj, zeby teraz nas opuscic, szkoda tylko ze w takim troche
                          nieeleganckim stylu.

                          Dalszych sukcesow i nieustajaco dobrego samopoczucia zycze.
                          --
                          Ania's Poland
                    • golfstrom Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 10:14
                      Podziwiam Twoja wiedze w temacie wielojezycznosci w rodzinie.
                      Ale dziwie sie, ze jeszcze nie odkrylas, ze pretensje do rodzicow dzieci moga
                      miec o wszystko - to sie odkrywa dopiero po fakcie.

                      Pretensje nie biora sie z tego, ze sie cos przekazalo lub nie. Pretensje biora
                      sie z braku szacunku rodzicow dla dzieci.
                      Musisz mi uwierzyc, mowie z doswiadczenia.
                      • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 10:36
                        golfstrom napisała:

                        > Podziwiam Twoja wiedze w temacie wielojezycznosci w rodzinie.
                        > Ale dziwie sie, ze jeszcze nie odkrylas, ze pretensje do rodzicow dzieci moga
                        > miec o wszystko - to sie odkrywa dopiero po fakcie.
                        >
                        > Pretensje nie biora sie z tego, ze sie cos przekazalo lub nie. Pretensje biora
                        > sie z braku szacunku rodzicow dla dzieci.
                        > Musisz mi uwierzyc, mowie z doswiadczenia.

                        ----------> Zgadzam się choć widzę pewnośc sprzeczność w Twojej wypowiedzi.
                        Na szacunek dzieci pracuje się od pieluch.
                        I przekazuje Im się swoje widzenie świata , etykę , moralność .
                        Co One z tym zrobią to inna sprawa:)
                        Ale szacunek nie bierze sie z powietrza , trzeba to wykuć.
                        Ja siE staram .
                        Nie będE mówić o skutkach za bardzo , ja jestem zadowolona jak mnie dzieci traktujA.
                        Ale jak wspminałam biłam od małego i nie tylko jak chodzi o języki:PPPPP
                        K.
                      • jan.kran Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 12:56
                        golfstrom napisała:

                        > Podziwiam Twoja wiedze w temacie wielojezycznosci w rodzinie.
                        > Ale dziwie sie, ze jeszcze nie odkrylas, ze pretensje do rodzicow dzieci moga
                        > miec o wszystko - to sie odkrywa dopiero po fakcie.
                        >
                        > Pretensje nie biora sie z tego, ze sie cos przekazalo lub nie. Pretensje biora
                        > sie z braku szacunku rodzicow dla dzieci.
                        > Musisz mi uwierzyc, mowie z doswiadczenia.


                        -------> Przeczytałam teraz jeszcze raz Twoją wypowiedź.
                        Jednak źle Cię odczytalam i po zastanowieniu się zgadzam.
                        Może te moje przykłady pretensji dzieci o nie nauczenie jezyka czy kultury nie
                        wynikają do końca akurat z tego powodu tylko z powodu złych relacji między
                        dziećmi i rodzicami...
                        Mam nadzieję że wiesz co mam na myśli...

                        Bardzo ciekawa dyskusja się rozwinęła moim zdaniem i mam szanse popatrzeć na
                        problem wielojęzyczności , emigracji , wychowania z innego punktu widzenia.
                        Przemyślę sobie na spokojnie jeszcze raz co napisałyście ...
                        • golfstrom Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 13:47
                          I tak sie wzajemnie, jak mawia prymas Glemp, ubogacamy :))

                          Ja jestem jak najbardziej za tym, by przekazac korzenie polskie mojemu dziecku. Dostrzegam same zalety.
                          Mam jednak osobiscie takie skrzywienie, ze zadnej rzeczy w zyciu nie nadaje wartosci absolutnej, stad moj opor wobec niektorych aspektow Twojej wypowiedzi :)
                    • nsc23 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 13:51
                      Janie Kranie,
                      Obcuje z Polakami z rodzin mieszanych, urodzonymi na obczyznie - czesc z nich
                      nie mowi w ogole po polsku i nie maja zadnych pretensji do nikogo. Czuja sie
                      Brytyjczykami (czy tez Wlochami, czy obywatelami innego kraju) i jest im z tym
                      dobrze - nie mowie, ze nie bede dzieci polskiego uczyc w ogole, ale widze swoich
                      rowiesnikow i widze, ze czesc z nich po prostu i zwyczajnie nie czuje sie
                      Polakami. Nie swiadczy to o tym, ze rodzice odebrali im tozsamosc, bo tozsamosc
                      to oni maja bardzo mocna, tyle ze brytyjska.
                      Oczywiscie, ze bede sie starac nauczyc moje dzieci jezyka, ale sa pewne granice
                      i jak widac moj prog odpornosci na opor dzieci jest duzo nizszy niz Twoj.
    • derka1 Re: Jezyk polski - tak z ciekawosci... 14.02.10, 10:59
      Droga Jan,

      A ja dziekuje Ci za wizyte tutaj i za madre slowa, pod ktorymi - w
      odroznieniu od niektorych moich tutejszych kolezanek - chetnie sie
      podpisze.

      Zgadzam sie, ze pewna dawka "zyciwego przymusu" jest czasami
      potrzebna, w wielu dziedzinach. Gdyby nie on - pewnie w dziecinstwie
      i wczesnej mlodosci nie chodzilabym do szkoly a teraz zapewne z
      radoscia zrezygnowalabym z pracy :-).

      Na temat tozsamosci i patriotyzmu tez mam podobne co i Ty zdanie -
      czytajac tutejsze wpisy, wydaje sie, ze nie jest ono zbyt popularne
      ale to, ze jestem w "mniejszosci" zupelnie mi nie przeszkadza. :-)

      Serdecznie pozdrawiam :-)
        • derka1 aniaheasley 14.02.10, 11:08
          No coz zrobic, taki los :-)

          P.S. A moze chociaz maslanke lubisz? Albo jablka malinowki? Albo
          wafelki prince polo? - ale tylko te klasyczne! :-)
            • derka1 Re: derka1 14.02.10, 12:05
              O, to prawie tak jak ja - bo w obliczu obowiazkowej matematyki,
              egzamin z historii moglam zdawac tylko ustnie :-))

              Z maslanka tak tylko strzelilam zeby jakis wybor byl. Rownie chetnie
              pije kakao, kompot ze sliwek i czerwone wino (niekoniecznie w takiej
              kolejnosci):-)
          • jan.kran Re: aniaheasley 14.02.10, 12:48
            Ania, net jest niedoskonałym środkiem przekazu. To co Ty odbierasz jako agrsesję
            to raczej troska i chęć podzielenia sie doświadczeniem.
            Ja jestem non stop konfrontowana z wielojęzycznością bo to jest moja codzienność.
            Poza tym moja córka jest tym tematem z powodu wychowania, studiów
            i dalszych planów życiowych zainteresowana i sporo o tym rozmawiamy.
            Daleka jestem od zmuszania kogoś wbrew woli do nauki języka polskiego.
            Natomiast mam duży kontakt z dorosłymi dziećmi wielojęzycznymi i z mojego
            doświadczenia dzieci które nie są choć minimalnie wychowane w jezyku i kulturze
            rodziców mają w pewnym momencie problem z tożsamością.
            Co do mojego forum ...
            W zasadzie ja je zaożylam ale jest ono własnością wszyskich piszących.
            Współadminem jest Risando , Niemiec zamieszkały w Pł , pięknie piszący po polsku
            , wychowuje córkę dwujęzycznie.
            Forum zostalo założone jakiś czas temu na prośbę uczestników innego forum o
            wielojęzyczności które zniknęło , powody zostawmy .
            Nie reklamuję się tutej , wpadlam tu przypadkowo po linku podanym przez jedną z
            uczestniczek forum o wielojęzyczności.
            Zresztą zawsze jak spotkam na jakimkolwiek forum polonijnym ten temat czytam a
            niekiedy się wypowiadam.
            Co do komplesów...
            Nie wiem. Ja widzę że niemieccy koledzy mojego syna , a maich sporo w Norwegii
            , wieu z nich chodzi do niemieckiej szkoły w Oslo , swoją wielojęzyczność
            traktują naturalnie.
            I widze po młodszym pokoleniu że im też jakoś łatwiej być Polakami za granicą
            niż było nam , emigracji sprzed ponad 20 lat.

            Idź swoja droga i według swoich przekonań , w końcy Ty znasz najlepiej swoje
            dziecko i swoje życie.
            Mnie osbiście jest szkoda każdego dziecka które ma szansę na rozwój
            a rodzice tego z różnych względów, najczęstszym jest brak czasu czy
            cierpliwości , nie wykorzystują.
            Pozdrawaim.
            Ula
            • aniaheasley Re: aniaheasley 14.02.10, 13:28
              Pod co najmniej polowa Twojej ostatniej wypowiedzi moglabym sie
              podpisac.
              Na przyklad caly ten kawalek pasuje do mojego zycia tez:

              Ja jestem non stop konfrontowana z wielojęzycznością bo to jest moja
              codzienność.
              > Poza tym moja córka jest tym tematem z powodu wychowania, studiów
              > i dalszych planów życiowych zainteresowana i sporo o tym
              rozmawiamy.
              > Daleka jestem od zmuszania kogoś wbrew woli do nauki języka
              polskiego.
              > Natomiast mam duży kontakt z dorosłymi dziećmi wielojęzycznymi i z
              mojego
              > doświadczenia dzieci które nie są choć minimalnie wychowane w
              jezyku i kulturze
              > rodziców mają w pewnym momencie problem z tożsamością.

              Ale zwrot kompleksy Polakow dziala na mnie jak plachta na byka.
              Jakie kompleksy? O co chodzi???

              Moje dzieci rozwijaja sie naprawde wielostronnie, zwlaszcza moj syn
              wykorzystuje doslownie kazda okazje, zeby poszerzyc wiedze,
              umiejetnosci, doswiadczenia. Zazdroszcze mu tego strasznie, bo ja w
              Polsce lat 80tych nie mialam nawet ulamka takich mozliwosci. W
              przypadku dzieci urodzonych nie w Polsce, gdzie tylko jedno z
              rodzicow jest Polakiem, wydaje mi sie ze wazna jest umiejetnosc
              oceny czy jezyk polski dziecku pomoze czy zaszkodzi w zyciu, czy np.
              kosztem czasu poswiecanego na jezyk polski nie popsuje sobie wynikow
              innych egzaminow szkolnych, a tym samym zamknie sobie droge na
              najlepsze studia? Bo przeciez jak sama piszesz, pielegnowanie jezyka
              polskiego wymaga czasu i poswiecenia/cierpliwosci. Problem jest o
              wiele bardziej w takich przypadkach zlozony niz nawolywanie 'uczcie
              swoje dzieci polskiego'. Madry rodzic w takiej sytuacji musi umiec
              rozwazyc za i przeciw, biorac pod uwage osobowosc samego dziecka,
              ktore w wieku lat kilkunastu musi miec swiadomosc, ze daje mu sie
              prawo decydowania o pewnych sprawach samemu.
              Czy wybieralas swoim dzieciom przedmioty z jakich zdawaly
              odpowiednik matury? Czy wybieralas im kierunek dalszego ksztalcenia?
              Ja w takich samych kategoriach traktuje sprawe znajomosci przez
              dziecko jezyka polskiego. Oferta jest w domu jezeli dziecko chce z
              niej skorzystac, ale nie bede sie przy tym upierac. Tak samo jak nie
              bede sie upierac zeby dziecko studiowalo medycyne jezeli on/ona woli
              historie.

              --
              Ania's Poland
              • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 00:13
                Jeśli mogę się wtrącić, chciałabym wiedzieć dlaczego nauka polskiego
                jest dla ciebie taką droga przez mękę? Nie rozumiem alternatyw,
                jakie postawiłaś. Polski albo matematyka czy historia? To zakrawa na
                jaiś absurd... Jesli takie masz podejście, nie powinnaś chyba w
                ogóle próbować.
                Ja to widzę inaczej, nie chodzi o język dla języka. To po pierwsze
                kontakt z rodziną, która w Polsce mieszka. Po drugie, chce żeby moje
                dziecko wiedziało skąd są jego rodzice, nawet jesli samo wybierze
                przynalezność do kraju, w którym obecnie żyjemy. Po 3, wiele już
                badań pokazało, że dwujęzyczne dzieci dają sobie lepiej radę także z
                innymi przedmiotami, z nauką w ogóle. Nie rozumiem dlaczego miałabym
                odbierać dziecku szansę na dodatkowy rozwój. Ale jednocześnie
                powinno to być naturalne ze strony rodzica, jeśli tego nie czujesz,
                entuzjazmu u dziecka też nie uświadczysz.
                I chyba się zgodzę, że tu o ten polski kompleks chodzi. Matka
                Angielka, Francuzka czy Niemka nie zastanawiałaby się, czy przekazać
                dziecku swój język, rozmawianie w języku ojczystym byłoby jak
                oddychanie. To tylko nasz naród z poczuciem zaściankowowści na
                wszelki wypadek woli być świętszy od papieża i bardziej brytyjski
                niż rodowity Brytyjczyk. Ciekawa jestem, ile pokoleń jeszcze musi
                wymrzeć, żeby się to zmieniło...
                • karolkowa1 Re: aniaheasley 15.02.10, 00:49

                  agni26 napisała:

                  > Jeśli mogę się wtrącić, chciałabym wiedzieć dlaczego nauka
                  polskiego
                  > jest dla ciebie taką droga przez mękę? Nie rozumiem alternatyw,
                  > jakie postawiłaś. Polski albo matematyka czy historia? To zakrawa
                  na
                  > jaiś absurd... Jesli takie masz podejście, nie powinnaś chyba w
                  > ogóle próbować.
                  > Ja to widzę inaczej, nie chodzi o język dla języka. To po pierwsze
                  > kontakt z rodziną, która w Polsce mieszka. Po drugie, chce żeby
                  moje
                  > dziecko wiedziało skąd są jego rodzice, nawet jesli samo wybierze
                  > przynalezność do kraju, w którym obecnie żyjemy. Po 3, wiele już
                  > badań pokazało, że dwujęzyczne dzieci dają sobie lepiej radę także
                  z
                  > innymi przedmiotami, z nauką w ogóle. Nie rozumiem dlaczego
                  miałabym
                  > odbierać dziecku szansę na dodatkowy rozwój. Ale jednocześnie
                  > powinno to być naturalne ze strony rodzica, jeśli tego nie
                  czujesz,
                  > entuzjazmu u dziecka też nie uświadczysz.
                  > I chyba się zgodzę, że tu o ten polski kompleks chodzi. Matka
                  > Angielka, Francuzka czy Niemka nie zastanawiałaby się, czy
                  przekazać
                  > dziecku swój język, rozmawianie w języku ojczystym byłoby jak
                  > oddychanie. To tylko nasz naród z poczuciem zaściankowowści na
                  > wszelki wypadek woli być świętszy od papieża i bardziej brytyjski
                  > niż rodowity Brytyjczyk. Ciekawa jestem, ile pokoleń jeszcze musi
                  > wymrzeć, żeby się to zmieniło...

                  Amen! :)

                  P.S.
                  Zgadzam sie z Toba w 100%.



                  --
                  "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
                  odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
                  - Mikołaj Gogol
                • aniaheasley Re: aniaheasley 15.02.10, 09:26
                  No nareszcie ktos mi wytlumaczyl o jaki kompleks chodzi. Polska
                  zasciankowosc! Dziekuje, naprawde mnie to intrygowalo. Chyba cos w
                  tym jest skoro tyle osob o tym pisze ciagle w roznych wariantach.
                  Polska swiatowa potega nie jest, wiec chyba to nie 'kompleks' tylko
                  realne spojrzenie na swiat i role Polski w nim?

                  Nauka polskiego jest droga przez meke jezeli dziecko sie przed tym
                  broni jak tylko moze. A wiekszosc dzieci, kiedy maja 10-12 lat,
                  buntuja sie przed nakazem nauki jezyka, ktory w ich (dzieci, nie
                  rodzicow!) jest dla nich bardzo malo przydatny.

                  Jezeli chodzi o wybieranie przedmiotow do egzaminow, to widze, ze
                  mnie zupelnie nie zrozumialas, poczekaj az Twoje dziecko zacznie sie
                  do nich przygotowywac i zobaczysz ile to czasu zabiera zeby dobrze
                  je zdac.

                  Ja nie pisze o znajomosci jezyka tak sobie, zeby miec kontakt z
                  rodzina, i zeby moc sie po polsku dogadac, bo to jest dosyc latwo
                  osiagnac. Pisalam o bardzo dobrej znajomosci jezyka polskiego,
                  pisania, czytania, na poziomie powiedzmy tutejszego A level co
                  najmniej. A to, wiesz mi, nie jest latwe, jest koszmarnie trudne
                  zeby dziecko chcialo w tym wytrwac nie psujac sobie po drodze
                  relacji z dzieckiem, nie tracac nic z wiezi rodzica z dzieckiem, i
                  nie powodujac, ze osiagnie sie efekt odwrotny do zamierzonego, czyli
                  ze dziecko ten caly polski znienawidzi.
                  --
                  Ania's Poland
                  • gypsi Re: aniaheasley 15.02.10, 13:46
                    Aniu, A* z polskiego A-level, ktore polskiemu dziecku poslugujacemu sie jezykiem
                    od dziecka znacznie latwiej dostac niz A* z jakiegokolwiek innego
                    jezyka/przedmiotu, przeklada sie na tyle samo pkt UCAS (140).
                    Idac Twoim tokiem rozumowania, zeby zdobyc lepsze stopnie i dostac sie na
                    najlepszy uniwersytet, latwiej, wygodniej i prosciej jest dostac to A* z polskiego.

                    Nie mitologizuj rowniez ilosci czasu potrzebnej na przygotowanie sie do
                    egzaminow - ocena jest zawsze kombinacja zdolnosci, wlozonej pracy i troche tez
                    szczescia.
                      • gypsi Re: aniaheasley 15.02.10, 14:08
                        Jestem po jednych GCSEs i polowie As juz, a w poczatkach drugich GCSEs
                        (matematyka i polski w 9 roku).
                        Moje dzieci nie sa jakies super zdolne (choc podobno do jezykow akurat tak,
                        wedlug nauczycieli), ale nie widze zeby chudly, bladly, itp. Moze po prostu
                        dziewczynek nie trzeba az tak gnac do roboty jak chlopcow (to z kolei ja
                        obserwuje wsrod znajomych i ich dzieci)?
                  • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 14:09
                    Bunt jest zjawiskiem normalnym, wpisanym w prawidłowy rozwój
                    dziecka. Czy jak się zbuntuje przed myciem zębów, pozwolisz mu tego
                    zaprzestać?
                    Po 2, o co chodzi z tymi egzaminami? Dziecko prowadzone od urodzenia
                    w pewnym duchu, zanurzone w języku, nie wymaga tłuczenia materiału,
                    żmudnej nauki, wystarczy w formie w miarę atrakcyjnej przekazywać
                    trochę słowa pisanego, trochę audiowizualności czy innych. Grunt to
                    regularność od najmłodszych lat i pozytywne nastawienie rodzica,
                    które udziela się dziecku.
                    Nie chcę mojego dziecka wychować na polonistę, chcę żeby nie miał
                    kompleksu, że jest Polakiem. I żeby jakoś poruszał się też w naszym
                    kręgu kulturowym.
                    • aniaheasley Re: aniaheasley 15.02.10, 14:21
                      Moje dzieci sa pol-Polakami ale widza siebie jako brytyjczykow, moj
                      syn czuje sie Anglikiem. Mieszkaja od urodzenia w Anglii. Zanurzenia
                      w jezyku polskim nie maja, maja mame, ktora 20 lat temu przyjechala
                      z Polski, ktora z ich ojcem i z 95% gosci w domu rozmawia po
                      angielsku.
                      Po polsku obchodzimy Wigilie i jezdzimy do Polski na narty. Moi
                      rodzice przyjezdzaja do nas co jakies 4 miesiace na 2 tygodnie i
                      moje dzieci nie odstepuja ich na krok wtedy, nawet 15-latek uwielbia
                      rozmowy z babcia. Te kontakty odbywaja sie wylacznie w jezyku
                      angielskim poniewaz moi rodzice po angielsku umieja powiedziec hello
                      i thank you.
                      Same dzieci maja wylacznie niepolskich przyjaciol. Kibicuja
                      angielskim druzynom sportowym, Postaraj sie zrozumiec ze w naszej
                      sytuacji ich bunt przeciwko systematycznej nauce jezyka polskiego
                      moze byc uzasadniony.




                      --
                      Ania's Poland
                      • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 14:41
                        Akceptuję to co piszesz Ty i Almamag, ale tego nie rozumiem.
                        Załóżmy że potrafię coś niezwykłego, czego inni nie umieją, np.
                        chodzić po linie. Starałabym się wtedy od najmłodszych lat pokazać
                        mojemu dziecku, że jest to fajne i że jak się to umie, to to
                        człowieka będzie zawsze wyróżniać. To jest punkt wyjścia.
                        W waszym przypadku jest już zdecydowanie za późno, teraz faktycznie
                        byłoby to wkuwanie a to nie jest przyjemne i żadnych dobrych
                        skojarzeń w dziecku nie wywołuje.
                        Nie dogadamy się raczej, bo inny punkt wyjścia przyjęłyśmy emigrując.
                        • almamag Re: aniaheasley 15.02.10, 14:51
                          agni ale moje dzieco jest w tej chwili dwujezyczne i jezeli takie zostanie w
                          porzadku, ja jej zwyczajnie nie zabraniam, ani nie nakazuje uzywania zadnego z
                          jezykow
                          zwyczajnie nie uwazam znajomosci polskiego za jakas nadzwyczajna umiejetnosc,
                          ktora trzeba koniecznie wyjatkowo pielegnowac

                          ale nie podobaja mi sie bardzo stwierdzenia o odbieraniu tozsamosci, kompleksach
                          itp. ja mam po prostu inne wartosci, w ktorych tozsamosc nadrodowa nie bardzo
                          sie miesci

                          a chodzenie po linie moze sie dziecku podobac, albo i nie
                          • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 16:25
                            >zwyczajnie nie uwazam znajomosci polskiego za jakas nadzwyczajna
                            >umiejetnosc,ktora trzeba koniecznie wyjatkowo pielegnowac

                            A francuski czy niemiecki uważasz za język, który warto pielęgnować?
                            Bo wydaje mi się, że chodzi o to, że to polski właśnie.
                            Co do tożsamości, to ja nie użyłam takiego słowa. Moge mówić co
                            najwyżej o mojej tożsamości, chcę żeby moje dziecko wiedziało, skąd
                            JA jestem. Uważam że to nam pomoże, jako jeden z wielu składników, w
                            lepszym porozumieniu. Mówienie do mojego dziecka w języku innym niż
                            ojczysty sprawia, że nie czuję się sobą. Poza tym polski jest pewnym
                            constans dla nas. Na razie żyjemy w Niemczech, pojawiła się też
                            perspektywa dalszej emigracji. Nie wyobrażam sobie zmiany języka
                            domowego za kazdym razem, gdy zmienimy miejsce zamieszkania.
                            • almamag Re: aniaheasley 15.02.10, 16:38
                              angielski i francuski tak bo to jezyki krajow w ktorych
                              mieszkamy/mieszkalismy/bedzxiemy mieszkac

                              pozostale jezeli beda to swietnie, ale ze wzgledow czyto uzytkowych polski nie
                              bedzie pewnie priorytetowy

                              tak jak juz wczesniej zaznaczylam, polskiego tez w domu uzywamy

                              nie wiem skad ten czarno-bialy podzial: albo pielegnujemy jezyk polski albo sie
                              go wsytdzimy

                              tak trudno zrozumiec, ze sa jeszcze inne opcje

                              • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 16:45
                                Walnę znowu metaforą, jakoś mam dziś grafomanskie natchnienie;)
                                Wyobraź sobie ogród kwiatowy, masz tylko dwie czarno-białe opcje:
                                albo go pielęgnujesz i o niego dbasz, albo tego nie robisz i kwiaty
                                więdną. Język jest żywym organizmem, jesli nie dba się o niego u
                                dziecka, zaniknie albo zostanie w skarłowaciałej formie. Niestety, z
                                natury rzeczy tak wynika, że w kwestii nauki języka jest albo biało,
                                albo czarno.
                                • almamag Re: aniaheasley 15.02.10, 17:12
                                  metafory maja to do siebie, ze mozna je roznie interpretowac


                                  jak to wyzej napisane, trudno dyskutowac z kims, kto nie dopuszcza innej wizji
                                  poza swoja
                                  • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 18:30
                                    almamag napisała:

                                    > metafory maja to do siebie, ze mozna je roznie interpretowac
                                    Ta akurat jest jasna, obrazuje prawidła obowiązujące w nauce
                                    języka, które są, wedle twojej nomenklatury, czarno-białe.

                                    > jak to wyzej napisane, trudno dyskutowac z kims, kto nie dopuszcza
                                    innej wizji poza swoja

                                    i vice versa.
                                    • almamag Re: aniaheasley 15.02.10, 19:22
                                      vice versa?

                                      ja dopuszczam mozliwosc, ze dla kogos to moze byc sprawa priorytetowa i o nic
                                      takiej osoby nie oskarzam, w odpowiedzi dostajac mowy o kompleksach, porzucaniu
                                      tozsamosci itd.
                                • golfstrom Re: aniaheasley 15.02.10, 19:27
                                  A czy istnieje taka opcja, ze ktos moze byc zlym ogrodnikiem?
                                  Nie miec zaciecia ogrodniczego?
                                  Moze sie przeprowadzic do domku bez ogrodka?
                                  Czy ktos moze po prostu miec swoj ogrodek gleboko gdzies?

                                  • mama5plus Re: aniaheasley 15.02.10, 19:31
                                    > Czy ktos moze po prostu miec swoj ogrodek gleboko gdzies?


                                    I nie rozpaczac nad tymi kwiatkami?
                                    Albo sie cieszyc ze mu warzywa i owoce w ktore dla odmiany zainwestowal, ladnie
                                    obrodzily :))
                        • aniaheasley Re: aniaheasley 15.02.10, 14:52
                          Twoje porownanie z chodzeniem po linie idealnie tutaj pasuje. Moje
                          dziecko po prostu nie widzi siebie w zawodzie cyrkowca, wiec
                          chodzenie po linie go nie pociaga. A ja i tak nauczylam go na tyle,
                          ze na waskiej kladce sie nie kolysze.

                          --
                          Ania's Poland
                          • agni26 Re: aniaheasley 15.02.10, 16:34
                            Każdemu wedle potrzeb.
                            I jeszcze anegdotka. Moja mieszkająca w Luksemburgu szwagierka
                            poznała tam Francuza, są od 2 lat razem. Matka tegoż, jak się po
                            jakimś czasie okazało, przyjechała z rodzicami do Francji.
                            Zasymilowali się oni tak bardzo, że ich dzieci polskiego już nawet
                            biernie nie znały. I oto teraz wnuk, czyli 2 pokolenie, spotyka
                            polską dziewczynę, wkrótce pewnie będzie ślub i ten polski w
                            najbardziej łamanej formie by się teraz przydał, bo z narzeczoną po
                            angielsku oczywiście,ale z teściami polskimi to sobie już chłopak
                            nie pogada ;) A szkoda, bo ciekawi i światli z nich ludzie.
                • almamag Re: aniaheasley 15.02.10, 12:55
                  Matka
                  > Angielka, Francuzka czy Niemka nie zastanawiałaby się, czy przekazać
                  > dziecku swój język, rozmawianie w języku ojczystym byłoby jak
                  > oddychanie.

                  a skad to wzielas? bo wyglada to tylko na pusty argument, majacy wspomoc Twoje
                  przekonanie, a nie odzwierciedlenie faktow