temat nieustannie zywy

12.03.10, 23:32
kolejne kreowanie sztucznego problemu

wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7657322,Dolnoslaskie_kuratorium_policzylo_uczniow_reemigrantow.html
obserwujac szkolno/przedszkolno/pracowo sytuacje w polskim systemie edukacji
problem dzieci, ktore mieszkaly za granica przez kilka lat a teraz maja
problemy z nadgonieniem programu z miejscem zamieszkania nie maja wiele
wspolnego a raczej z nastawieniem rodziny do edukacji ogolnie, znacznie
wieksza jest liczba dzieciakow, ktore nigdzie nie wyjezdzaly a problemy maja
duzo wieksze niz te opisywane

znowu brak rzetelnych badan zjawiska, a zamiast tego tworzenie raportu "pod z
gory ustalona teze"

rece opadaja
    • szczur.w.sosie Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 08:52
      Bo to może jest inny problem - jak zauważyłaś - nastawienie do
      edukacji a nie tyle różnice w edukacji. Przecież w UK zaczynamy naukę
      w wieku 5 lat, w Pl 7 lat. Powinno być dzieciom łatwiej się
      dostosować do wymogów szkolnych, takim np 7-9 latkom, wszak mają
      dłuższe doświadczenie. I nie wierzę, że po kilku latach szkoły
      dziecko nie mówi po angielsku. Pewnie nie mówi, bo w Polsce nie
      będzie mówić, z przyczyn oczywistych. A zarazem kilka lat pobytu w UK
      z rodzicami Polakami nie spowoduje też zaraz, że dziecko zapomni jak
      mówi się po polsku - to się zdarzy w rodzinach, gdzie w domu mówi się
      po angielsku, ale tacy rodzice (polsko-brytyjskie) nie wracają do
      Polski.
      No bo w ogóle, w tym UK to nie tylko grube, głupie, ale "nieczytate"
      i "niepisate"...
    • agaciha Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 10:08
      TO niech sie nauczyciele wezma do roboty i ucza te "odstajace" dzieci pisac :)
    • mama5plus Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 10:56
      Mysle ze pora najwyzsza by polska edukacja podciagnela galoty i sie dostosowala do zjawiska europejskosci, tak jak inne kraje to robia, zamiast grac role swietej krowy.
      Nie zwalac odpowiedzialnosc na uczniow a stworzyc program pomocy dzieciom ktorych preferowanym jezykiem niekoniecznie jest polski w momencie rozpoczecia edukacji w tejze polskiej szkole.

      Wiele krajow radzi sobie z tym na duzo wieksza skale niz dolnoslaskie i zaczynajac od zera ( bo dzieci niejednokrotnie ani me ani be po angielsku)
      Wykorzystac zagraniczny rynek pracy i pieniadze przesylane przez rodakow dla rozwoju rodzimej gospodarki to cacy, ale juz zainwestowac w skutki uboczne tego zjawiska to nieee, lepiej marudzic i wytykac jakie to nieudaczne stworzenia wracaja do cudownych polskich szkol i ile z nimi klopotu.
      A te problemy z pisaniem u dzieci wychowanych w PL to w miedzyczasie za sprawa jakiejs czarodziejskiej rozdzki zniknely?
      • dru.ga Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 11:17
        No mi to dokladnie przypomina taka sytuacje jaka mnie spotkala przy zdawaniu na
        2 uczelnie - jedna bardzo prestizowa - zlozylam dokumenty i ok - druga duzo
        mniej prestizowa ale w miejscu zamieszkania - no i tam sie okazalo ze a to nie
        takie dokumenty a to duplikatow nie przymuja - a jak sie powolalam ze na tej
        prestizowej przyjeli to uslyszalam 'Ale my sie cienimy!!' :-))

        Polacy maja za nic rankingi uczelni, edukacja angielska jest w zalozeniu zla bo
        inna, biednym dzieciom wracajacym z Anglii na sile sie udawadnia ze sa mocno
        zapoznione bo przeciez trzeba leczyc kompleksy.....no a najwidoczniej panie
        nauczycielki za bardzo sie cenia zeby pomoc w nauce takiemu dziecku ktorego
        rodzice zdecydowali o powrocie do Polski, no bo takiemu co nigdzie nie
        wyjezdzalo to bardzo chetnie.
        • dru.ga Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 11:22
          No tak slonca znowu nie ma to juz mi mozg inaczej pracuje;-))

          ###- a jak sie powolalam ze na tej
          > prestizowej przyjeli to uslyszalam 'Ale my sie cienimy!!:-))####

          'cenimy ' mialo byc:-)))
    • ageminix Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 12:33
      -" Dzieci wracające z zagranicy - oprócz problemów z językiem polskim
      czy historią - mają też duże zaległości z przedmiotów matematyczno-
      przyrodniczych - mówi Jakubowska.(...)Nierzadko okazuje się, że dzieci
      nie znają też języka kraju, z którego przyjechały."

      to jak, ani po polsku ani po angielsku/niemiecku/suahili etc nie mowia?
      o laboga, na etapie pokrzykiwan ludzi pierwotnych chyba sa ;)
      • najma78 Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 13:13
        Jakie polskie szkoly sa to ogolnie wiadomo, lepiej nie jest wrecz przeciwnie
        gorzej. Reformy sa tylko na papierze a szkoly nie przystosowane, nauka na dwie
        zmiany, zmiany nauczycieli,zmiany planu lekcji raz w roku jak dobrze pojdzie, bo
        czasem i czesciej, zadnego stalego rytmu, nic z tych rzeczy. Przeladowane
        programy, czesto trudna do przyswojenia wiedza niedostosowana do wieku. Zadania
        domowe na min. 3 godzinne prace w domu kazdego dnia juz dla pierwszoklasistow.
        Kadra - pozostawiajaca duuuuuzo do zyczenia, ale za to z wysokim mniemaniem o sobie.
        Pracuje w szkole podstawowej jako teaching assistant - zajmuje sie obecnie
        dzieckiem polskim, w ostatniej klasie, zaczela w pazdzierniku, nie zna
        angielskiego nawet w stopniu podstawowym, rodzice tez nie, skomentuje to tak
        bardzo zal mi sytuacji dziecka, natomiast postawa rodzicow to dla mnie rzecz
        kompletnie niepojeta. Szkola robi wiele aby pomoc dziecku, w Polsce na taka
        pomoc nie ma co liczyc. Dodam, ze dziecko skonczylo w PL czwarta klase - nie zna
        sie np. na zegarze. Jest inteligentnym dzieckiem nie tylko w mojej opinii. Coz
        wyjatek, czy ten wysoki poziom to tylko mit.
    • najma78 Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 13:23
      Doadam jeszcze, ze nie dziwie sie, ze dzieci wracajace z zagranicy szczegolnie
      te, ktore chodzily tu do przedszkoli i szkol maja problemy adaptacyjne i
      komunikacyjne, polska szkola to nie bulka z maslem, nie ma co liczyc na pomoc
      nauczycieli, cieszyc sie trzeba jesli nie dokopia, na sile beda udowadniali
      niski poziom, a co do poziomu angielskiego dzieci z zagranicy o ile uczyly sie w
      szkole dluzej niz 2-3 lata to angielski pewnie znaja, ale moze kadra w PL nie
      rozumie...
    • almamag Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 14:59
      dodam tylko ze moja pieciolatka z nudow w polskim przedszkolu pada bo to co
      teraz robia szesciolatki, w angielskim juz rok temu opanowala

      na szczescie juz odliczanie do konca kontraktu i powrot do UK
      • edytataraszkiewicz Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 23:56
        almamag napisała:

        > dodam tylko ze moja pieciolatka z nudow w polskim przedszkolu pada
        bo to co
        > teraz robia szesciolatki, w angielskim juz rok temu opanowala
        >
        > na szczescie juz odliczanie do konca kontraktu i powrot do UK



        Hihihi,niesamowite ,takie super przedszkole?

        Moze jak dluzej pogoscisz w Polsce to sie przekonasz ,ze to co
        polskie osmioletnie dziecko przerabia w Polsce,to 10-latek zaczyna w
        UK.
        • dru.ga Re: temat nieustannie zywy 14.03.10, 09:16
          edytataraszkiewicz napisała:
          >
          >
          >
          > Hihihi,niesamowite ,takie super przedszkole?
          >
          > Moze jak dluzej pogoscisz w Polsce to sie przekonasz ,ze to co
          > polskie osmioletnie dziecko przerabia w Polsce,to 10-latek zaczyna w
          > UK.


          Pewnie zalezy jaka szkola polska a jaka angielska ale ja na biezaca porownuje np. zadania z matematyki mojej 9 latki z tym co przerabia corka mojej kuzynki ktora chodzi do polskiej szkoly i ma lat 10 - maja bardzo podobne zadania o takim samym poziomie trudnosci - takze nie zawsze jest tak jak napisalas.

          Problem w tym ze jesli do angielskiej szkoly przychodzi dziecko slabiej znajace jezyk i majace braki edukacyjne - to szkola na rozne sposoby stara sie to wyrownac. W Polskich szkolach dzieci sa karane mam wrazenie za rodzicow co zdradzili kraj wyjezdzajac za granice - a skoro teraz maja kaprys wrocic - to niech przynajmniej dzieci ich pocierpia. Znam osobiscie 2 przypadki rodzicow ktorzy wrocili po rocznym i dwuletnim pobycie w Anglii - i powrot dzieci do szkoly zawsze zaczynal sie od udawadniania ze dziecko do niczego sie nie nadaje bo spedzilo ten czas w beznadziejnej angielskiej szkole i niczego sie tam nie nauczylo. I wtedy rodzic ma do wyboru - albo walczyc, stresowac dziecko i udawadniac - albo podkulic ogon i zapytac sie dyrektorki czy przypadkiem nauczycielka nie udziela prywatnych korepetycji bo oni by bardzo chetnie dziecku pomogli.
          Nie twierdze ze wszystkie dzieci wracajac od razu sa w stanie sie wdrozyc do polskiego systemu nauczania - ale wystarczy odrobina dobrej woli i wskazowek dla rodzicow .
    • vierablu Re: temat nieustannie zywy 13.03.10, 22:45
      > kolejne kreowanie sztucznego problemu

      Problem jest, tylko troche inny niz opisany.

      "Dyrektorzy szkół podkreślają też trudności z wysiedzeniem 45 minut w
      ławce (na Zachodzie jest więcej zajęć praktycznych), związane z tym
      przypadki uciekania z lekcji i poważne problemy emocjonalne, które
      wymagają specjalistycznej pomocy psychologa"

      Tak to napisano, jakby to byla wina tych dzieci. A przeciez jest to
      wina szkoly!
Pełna wersja