Problem z nastolatkiem, poważny...

24.03.10, 11:53
11-letni chłopiec, uczeń pierwszej klasy gimnazjum, urodzony tutaj i
bardzo roszczeniowy. Miał przeprosić sasiadkę, pod drzwiami której
zrobił "bombę" z balona wypelnionego wodą. Nie przeprosił, wyszedł z
domu wieczorem i wrócił nad ranem. Całą noc jeździł autobusami,
siedział też w kawiarence internetowej w centrum Londynu.
Zrozpaczona matka zadzwoniła na policję, bo dzieciak nie odbierał
telefonu. Policji powiedział, że nie uciekł z domu, tylko został
wyrzucony. Jestem w szoku, jego mama wychowuje go samotnie, staje na
głowie, żeby chłopakowi niczego nie brakowało. Co ona ma zrobić?
Sama jestem matką dwojga nastolatków, ale nie mam pojęcia dokąd
mogłabym się zwrócić, gdybym miała taki problem. Czy w szkole są
psychologowie, którzy pomogą?
    • pyza_uk Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 12:24
      Ja bym chyba w pierwszej kolejnosci zwrocila sie po pomoc do GP... Nie wiem, czy
      slusznie, ale podejrzewam ze lekarz wlasnie moglby zaproponowac/skierowac na
      jakies spotkania z psychologiem.
      • gypsi Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 15:58
        Zanim skierowanie od GP sie przemieli przez machine NHS, to chlopak moze juz w
        domu nie bywac wcale.
        Jak Izabelski radzi - trzeba biegiem do szkoly uderzyc, oni maja swoj dostep do
        roznych counsellorow i serwisow pomocowych.
    • izabelski Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 13:03
      moge z toba porozmawiac wieczorem o tym

      ale najpierw - szybko kontakt ze szkola
      on jest w y7
      wiec jest w tym momencie na poczatku swojej edukacji
      szkola (mowie o tych ktore odwiedzilam, zel sadze ze wszystkie maja
      to samo) ma duze mozliwosci
      amja kontakt z roznymi instytucjami a sami tez zatrudniaja
      specjalistow

      wydaje mi sie,ze jeden telefon do szkoly do form tutor wystarczy,
      zeby zaczac ten proces
      albo list w koperte i wyslac pierwsza klasa
      niech opisze uczciwie co sie stalo i napisze z czym sie boryka

      nie wierrze,zeby maly nie mial jakich problemow w szkole, skoro ma
      takie nastawienie poza nia

      szkoly maja teraz inclusion policiec (ale katolickie czy inne
      wyznaniowe nie robia tego dobrze)
      comprehensives maja zatrydnionych ludzi, ktorzy robia to na codzien,
      wiec na pewno beda wiedzieli co zrobic dalej
      i niech nis czeka ani minuty z tym, bo na prawde maly moze pojsc na
      ulice w kazdej chwili
    • edytataraszkiewicz Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 15:40
      Trudno powiedziec,skoro sie nie zna rodziny.
      Ja bym zajela sie przede wszystkim chlopcem,ktory ma problemy i
      jesli juz nawial z domu to pewnie milal juz je duzo
      wczesniej.Widocznie matka stawia na pierwszym miejscu dobra
      materialne i przeoczyla cos w jego wychowaniu.

      Smutne to jest,bo przeciez 11-tatek to dziecko,zwlaszcza chlopiec.

      Zajelabym sie glownie dzieckiem ,starajac sie rowniez szukac pomocy
      u psychologa.Jesli juz takie male dziecko podejmuje sie takich
      czynow,to pozniej,jesli sie zareaguje odpowiednio bedzie juz tylko
      gorzej.
      • gypsi Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 16:00
        Edyta, skoro nie znasz rodziny, to moze faktycznie lepiej nie mow?
        Skad wiesz, co matka stawia na pierwszym miejscu i jak wychowuje?

        • edytataraszkiewicz Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 16:14
          gypsi napisała:

          > Edyta, skoro nie znasz rodziny, to moze faktycznie lepiej nie mow?
          > Skad wiesz, co matka stawia na pierwszym miejscu i jak wychowuje?
          >



          No wiesz...nie byloby zdumiewajace jakby to byl 15-latek..
          Cos musi byc nie tak skoro podjal decyzje o ucieczce po takim
          niewinnym wystepku.
          No ale pewnie masz racje,zamkne gebe,oczywiscie kulturalniej to
          zrobie, niz pisze:P
          • gypsi Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 16:27
            Ale moze tam jest cos wiecej, niz tylko pogon za materialnymi sprawami? Moze
            byla przemoc? Moze sie dzieciak napatrzyl na ojca lejacego matke i powiela
            wzorzec lekcewazac ja?
            Mnostwo mozliwosci, wiec lepiej nie szafowac oskarzeniami, choc moze byc i tak,
            jak mowisz.
            • dorcian Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 20:38
              Jezeli w szkole nie sprawia problemow to moze byc roznie-zalezy od
              szkoly. Jezeli nie byl to jednorazowy wybryk a za zamknietymi
              drzwiami domu rozne rzeczy moga sie dziac to byc moze potrzebna jest
              pomoc CAHMS (Child and Adolescent Mental Halth Services). Moze go do
              nich zreferowac szkola albo - na zyczenie matki - GP. Obie drogi sa
              dlugie (u nas trwa to przecietnie 12 tygodni - od zreferowania do
              1szej wizyty), krocej w sytuacji gdy ta jest postrzegana jako pilna.
              W takich sytuacjach szkola najpierw zazwyczaj zwoluje zebranie
              profesjonalistow (Student Welfare Officer, psycholog, rodzice,
              wychowawca) i na tym spotkaniu decyduje jakie podjac kroki. Byc moze
              warto rowniez skontaktowac sie z social services (nie zeby oczerniac
              matke zaznaczam) i przedstawic sytuacje. Najlepiej, zeby to zrobila
              sama matka. Ludzie niestety maja tendencje w takich sytuacjach
              obarczac cala wina rodzicow ale nie zawsze jest to takie proste -
              swiat nie jest bialo-czarny, sa w nim rozne odcienie szarosci,
              niestety. W sytuacji ktora opisujesz pomoc potrzebna jest zarowno
              chlopcu jak i jego matce. Pomoc, nie nagonka.
              • aniaheasley Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 25.03.10, 09:34
                Jezeli moge cos dodac, to bardzo odradzam kontakt z social services.
                Moze to sie skonczyc odebraniem dziecka matce, a to chyba byloby
                najgorszym rozwiazaniem dla wszystkich. Tutejsze social services po
                paru ewidentnych 'przeoczeniach' ktore konczyly sie tragicznie,
                czesto na zimne dmuchaja w absurdalny sposob interweniujac w
                przypadkach kiedy ewidentnie nie ma do tego podstaw. Jestem
                swiadkiem takich sytuacji az nadto czesto. A polscy rodzice potem sa
                w szoku, bo jednak w Polsce inaczej takie sluzby dzialaja.
    • steph13 Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 21:47
      hm, ja mysle, ze troche panikujecie. Jesli byl to pierwszy i jedyny
      wybryk tego typu to moim zdaniem, na tym etapie, powinna zajac sie
      tym powaznie sama matka, zanim zaangazuje szkole, lekarzy i
      zwlaszcza social services i dzieciak poczuje sie osaczony.
      Najwyrazniej cos go gnebi, przeciwko czemus sie buntuje i ona
      powinna sprobowac przynajmniej dotrzec do sedna. Jesli to nie da
      rezultatu, porozmawiac ze szkola, bo moze na gruncie szkolnym tkwi
      jakas przyczyna. W nastepnej kolejnosci, psycholog dzieciecy. Social
      Services to ostatecznosc chyba bo trudno moze byc pozbyc sie ich
      nadgorliwej czasami ingerencji. Taka jest moja czysto teoretyczna
      opinia.
      • zurekgirl Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 24.03.10, 22:03
        Trudno dobrze doradzic, jak sie nie zna rodziny. Jesli chlopak ma
        postawe roszczeniowa a matka robi wszystko zeby mu dogodzic, to watpie,
        ze mama sama rozwiaze problem. Po "szczerej" rozmowie jednak
        poprosilabym szkole o pomoc i wyjatkowa kontrole nad dzieckiem.
    • bettina40 Re: Problem z nastolatkiem, poważny... 27.03.10, 00:05
      Dziękuję wszystkim za rzeczowe odpowiedzi. Myślę, że mama opisanego
      nastolatka też przeczyta ten wątek i skorzysta z waszych porad.
Pełna wersja