INNE dzieci??????????

08.04.10, 10:42
wczoraj wyczytalam madre niezwykle fakty(????????)w ksiazce o
dwujezycznych dzieciach - konkretnie o dzieciach wychowywanych z
dala od dalszej rodziny, czyli dziadkow, kuzynow etc....wysnuli teze
w tej ksiazce ze TAKIE dzieci - pozbawione kontaktu z ta rodzina -
sa inne w zachowaniu, tzn wyciszone, mniej przebojowe, zamkniete w
sobie...nie umieja sie wlasciwie okreslic,nie rozumieja tak naprawde
dlaczego maja mowic np w innym jezyku niz ojczysty/////dlaczego - bo
nie czuja akceptacji wiekszej grupy, maja tylko mame i tate obok
siebie.rodzina obok - to pocucie bezpieczenstwa dla dziecka.czy
wasze dzieci tak sie zachowuja???sa inne w pl a inaczej zachowuja
sie w uk??mnie to ciut rozsmieszylo...ale gadaismy o tym z mezem pol
nocy i juz do roznych wnioskow dochodzilismy..fakt - nasza pociecha
jak jest w pl to zachowuje sie jak wariat - nie moze sie oderwac od
kuzynow czy dziadkow..ale to chyba tylko z tesknoty??
    • panixx Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 11:19
      Moj synek ma 2 latka i wszedzie/zawsze zachowuje sie jak wariat.
      Aha - jest, a raczje bedzie, bo malo jeszcze mowi '3-jezyczny'. Nie
      mialabym nic przeciwko 'wyciszeniu'.
      Z dzadkami widuje sie co kilka mies - okolo 6-8 razy w roku, albo my
      do nich jedziemy, albo oni do nas. Na co dzien ma wielu kolego w
      zlobku, weekendami widuje dzieci naszych znajomych.
      • migotka_bober Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 11:25
        moj ma napady takie nagle darcie, piski, w Pl rowniez, ale tak
        wogole to w ciagu dnia nie wiem o dziecku, potrafi sie bawic w
        Polskim domu i zajac sie soba, poza tym wies, kroliki, jest co
        robic:)
        natomiast w Uk jako jedynak siedzi ze mna w mieszkaniu, i non stop
        wola na rece, albo na kolana, albo mama patrz, i mam podziwiac,
        wrocilismy dwa dni temu z PL wiec mam na swiezo porownanie,zmiana
        180 stopni.
    • kingaolsz Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 11:55
      Mysle, ze nie chodzi o to ile dziecko krzyczy na codzien.
      Raczej chodzi o bardziej spoleczne aspekty, czyli, ze w licznej rodzinie dziecko
      uczy sie na codzien pewnych zachowan. Wiekszego otwarcia na innych, bo to
      wymusza czeste przebywanie z liczniejsza rodzina. Spojrzcie na zzyte wloskie
      rodziny, mysle, ze o to wlasnie chodzi - takie poczucie, ze w rodzinie, w grupie
      sila.

      • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 11:59
        no ja mysle dokladnie to samo....hm - wracam do pl do kuzynostwa,
        albo bierzemy sie z mezowskim do roboty...potrzeba jeszcze co
        najmniej 5 malych miskow!!haha

        a tak serio - odbieram cos dziecku wychowujac je "daleko"?
        • kingaolsz Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:29
          Ja nie czuje, ze cokolwiek odbieram, bo z kolei mnie nie rajcuje polskie zycie
          rodzinne - czyli "dzieci i ryby glosu nie maja" - dzieci maja byc ciche, czyste,
          nieruchliwe i duzo jedzace. Wszyscy wtryniaja sie w nie swoje sprawy, nie mozna
          miec innego zdania od ogolu, nie mozna byc soba, o ile nie jest sie takim jak
          inni ... i w ogole takie mocne ograniczanie jednostki.
          Ja ostatnio odwiedzajac kraj na 5 dni musialam po kilka razy dziennie wdawac sie
          w dyskusje dlaczego moj syn nie jest sciety na zapalke, a ma nieco dluzsze
          wlosy. Nie dawalo sie nie wciagac w dyskusje, bo wtedy bylam "niewychowana".
          Ehhh... wiec nie brakuje mi tutaj nic z tej atmosfery.
    • najma78 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:16
    • lucasa Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:25
      0_laura napisała:


      > w tej ksiazce ze TAKIE dzieci - pozbawione kontaktu z ta rodzina -
      > sa inne w zachowaniu, tzn wyciszone, mniej przebojowe, zamkniete w
      > sobie...

      moje dzieci nie sa wyciszone ani zamkniete w sobie tutaj. ale sama
      widze jak w obecnosci dziadkow polskich - dzieci, a szczegolnie
      corka wrecz rozkwita w oczach.
      A
    • igooska Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:30
      Ja nie wiem ale mieszkając w Polsce i pracując zawodowo tez mało widziałam się z krewnymi ,podobnie jak mieszkając tutaj.Pracowaliśmy przeważnie na 2 zmiany,dzieciaki szkoła-żłobek,w wolnym dniu(sobota ,niedziela)woleliśmy we własnym gronie spędzić czas,albo jakaś wycieczka.Z rodzina ,nawet najbliższa to spotykało się przy większych uroczystościach(no z rodzeństwem czy rodzicami częściej ,ale tam małych dzieci brak).Wydaje mi się ze teraz gdy mieszkamy tutaj te kontakty w rodzina czy przyjaciółmi są może rzadsze ale bardziej intensywniejsze,bo w ciągu tych 2-3 tyg non stop się spotyka ,siedzi, gada itd. Bez wzg na miejsce i sytuacje jedno moje dziecko jest spokojne ,drugie szalone:)
    • najma78 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:39
      nie umieja sie wlasciwie okreslic,nie rozumieja tak naprawde
      dlaczego maja mowic np w innym jezyku niz ojczysty

      Przyznam, ze nie rozumiem tego stwierdzenia. O co chodzi z tym wlasciwym
      okresleniem sie? Dlaczego dzieci nie moglyby zrozumiec powodow uzywania jezyka
      innego niz ojczysty. Co z dziecmi ze zwiazkow mieszanych? Ktory jezyk jest
      ojczysty?

      Z tym zachowaniem sie dzieci innym w PL to moim zdaniem po czesci z tesknoty,
      istotne tez jest w jakim wieku dzieci wyjechaly z PL, czy pamietaja dziadkow i
      kuzynow oraz czas spedzony z nimi, naturalne jest ze szaleja z radosci na
      mozliwosc spedzenia z nimi czasu. Podobnie rzecz wyglada gdy bliscy przyjedzaja
      w odwiedziny. Dla dzieci, ktore kontaktow z rodzina nie pamietaja lub urodzily
      sie po za PL to raczej znaczenia nie ma, ale wplyw czesto moga miec rodzice i
      ich styl zycia. Wiele polskich par zyjacych za granica nie asysmiluje sie ze
      spolecznoscia, w ktorej zyje, teskni i glosno o tym mowi, obraca sie glownie
      wsrod Polakow, ktorzy maja podobne nastawienie, mieszka w danym kraju tylko
      czasowo, ale ten okres jest blizej nieokreslony, nie rozmawia z dziecmi w jezyku
      tubylcow, bo albo nie chce albo nie rozumie itp. co oddzialywuje na dzieci i ich
      uczucia.
    • liley11 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 12:49
      nasza dwulatka tutaj urodzona i zachowuj sie tak samo i w Pl i
      tutaj. Na razie rozmawia tylko po polsku i rozumie po polsku chociaz
      otoczona jest ludzmi anglojezycznymi co jakis czas - znajomi, inne
      dzieci.
    • julia_uk Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 14:59
      Moj czterolatek jest czasami tutaj zagubiony ze wzgledu na jezyk.
      Probuje sie bawic z angielskimi dziecmi,ale ciezko mu o cos
      poprosic, zapytac. Podbiega do mnie zawstydzony i pyta jak powiedzic
      to czy tamto. W Pl jest bardziej przebojowy, potrafi na podworku,w
      piaskownicy walczyc o swoje. Tutaj widze,ze ze wzgledu na jezyk jest
      mniej odwazny.
    • blue-dorotka Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 16:09
      > jak jest w pl to zachowuje sie jak wariat - nie moze sie oderwac od
      > kuzynow czy dziadkow..ale to chyba tylko z tesknoty??

      nie wiem, czy to tylko z tesknoty: mysle ze rodzina typu kuzyni, czy dziadkowie
      akceptuje i kocha bezwarunkowo i dzieciaki to czuja - ktos inny niz tylko
      rodzice je akceptuje bez mrugniecia okiem i dzieci lgna do tego;

      nie mam sama dzieci, ale z generalnej obserwacji znajomych widze, ze dzieci
      rodzicow zamykajacych sie w polskim kregu i wyrazajacych glosno opinie o tym,
      jak to tesknia za Polska, jakie to UK jest be, sami majach problemy z wlasnym
      poczuciem wartosci w konfrontacji z obca (obca jak by nie bylo) rzeczywistoscia
      - sa tez niesmiale i milkna w sklepach, wsrod ludzi mowiacych po angielsku etc;
      dzieciaki rodzicow nazwijmy to 'bez polskiego kompleksu' (nie zlinczujcie mnie
      za to okreslenie, to tylko uogolnienie na potrzeby chwili) sa bardziej otwarte i
      zdaje sie nie sprawiac im roznicy, czy dookola gadaja po angielsku, czy po
      chinsku, czy po polsku;
      • szprotka6 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 16:25
        Ja obserwuję skok rozwojowy u swojego dziecka po kazdym wyjezdzie,
        czy to do Polski czy innego kraju poza granicą UK. I tłumaczę to
        sobie zmianą srodowiska, róznorodnoscią bodzców, masą czasu, jaki
        wtedy spędzamy pełną rodziną. My odpręzeni, dziecko też inne, sporo
        innych osób wokoło:-)Własnie na takich wakacjach sporo się młody
        uczy, m in na ostatnich (akurat nie w Polsce) nauczył się sam sikac
        na stojąco, wczesniej w Polsce-zrezygnował z dziennej drzemki...
        A wypady do Polski bardzo budują u niego pojęcie więzi rodzinnych z
        rodziną inną niz mama i tata. Spędza sporo czasu z kuzynostwem,
        wujkami, potem mysli o nich będąc w Anglii, planuje cos z myslą o
        nich. No i zdecydowany skok do przodu jesli chodzi o język polski
        (choc poki co jest bardziej polskojęzyczny).
    • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 16:16
      ja uważam że coś w tym jest, w tym że dziecko żyje w innym kraju niż
      kraj pochodzenia rodziców
      • gypsi Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 16:30
        Co w takim razie z dziecmi z mieszanych malzenstw? Nie da sie mieszkac w 2
        krajach rownoczesnie, a czesto mieszka sie w jeszcze innym kraju.
        Lipcowa, gdyby pojsc Twoim tokiem, to podbojow by nie bylo, kolonizacji by nie
        bylo, mieszania sie ludzi by nie bylo, ale i rozwoju by nie bylo.

        Mysle ze po prostu sa ludzie, ktorym lepiej urodzic sie i umrzec w jednym
        miejscu (jednym kraju) i tacy, dla ktorych nie ma to znaczenia. I jeszcze tacy,
        co pomieszkaja troche tu, troche tam, troche gdzie indziej i tez krzywda im sie
        zadna z tego powodu nie dzieje.
        • eutyfrona Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 19:26
          Z badań naukowych wynika, że przedstawiciele 2. pokolenia emigrantów częściej cierpią na problemy ze zdrowiem psychicznym niż 1. pokolenie.
          • leyla76 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 20:31
            dzieci zyjace z dala od dalszej rodziny? czy ma sie mna mysli tutaj dzieci
            zyjace w innym kraju niz reszta rodziny? bo w sumie moze byc twez tak, ze dzieci
            zyja w tym samym kraju a z dalsza rodzina nie maja zbyt czestego kontaktu. moge
            cos na ten temat napisac z wlasnego doswiadczenia, bo ja jako dziecko mieszkalam
            dosc daleko od cioc wujkow, kuzynow dziadkow. do rodziny ze strony mamy mielismy
            jakies 400km, ze strony taty ponad 600km. dalsza rodzine widywalismy raz do roku
            i to jeszcze na zmiane jednego roku mamy strone, nastepnego taty.ja jakos nie
            czuje sie specjalnie wyciszona i malo przebojowa. wydaje mi sie, ze jakos
            specjalnie nie roznie sie od osob ktore mialy swoja cala dalsza rodzine pod
            nosem. jedynym minusem jest to, ze moje kontakty z kuzynami nie sa specjalnie
            bliskie
        • mama5plus Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 20:59
          gypsi napisała:

          > Co w takim razie z dziecmi z mieszanych malzenstw? Nie da sie
          mieszkac w 2
          > krajach rownoczesnie

          Gypsi, ale czy trzeba by zaspokoic w dziecku potrzebe wiezi z
          rodzina?
          W naszym przypadku dzieci sa zdecydowanie zwiazane z rodzina
          tutejsza i z nia sie identyfikuja. I MSZ tak jest OK. Szczegolnie w
          przypadku tych mlodszych te wiezi nie sa bez znaczenia. Zreszta z
          pelna swiadomoscia tego przeprowadzilismy sie blizej rodziny meza bo
          nawet w obrebie jednego kraju mozna byc zbyt daleko by te kontakty
          byly zywe.
          A i tak obserwuje ze najmlodszy jest najbardziej otwarty - nie
          wariuje, nie dostaje glupawki- wrecz przeciwnie. Spokojnie, acz
          zdecydowanie osiaga zamierzony cel.
          • mama5plus Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 21:14
            > Gypsi, ale czy trzeba by zaspokoic w dziecku potrzebe wiezi z
            > rodzina?

            Cos mi nieskladnie wyszlo wiec tlumacze..

            Chodzi mi o to czy trzeba mieszkac w obu krajach by zaspokoic w
            dziecku potrzebe wiezi z rodzina. Koniec, kropka.
            MSZ wystarczy ten kontakt z jedna strona rodziny tworzacej
            srodowisko wzajemnych wiezi, akceptacji i co tam jeszcze.
            • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 21:41
              Z tego co ja widze, to dzieci mające na codzien rodzine obok (
              codzien mam na mysli dziadków na miejscu, w tym samym kraju,
              kontakty kilka razy w miesiacu) sa szczesliwsze.
              I nie mam tu na mysli ciotkow i pociotków, tylko po prostu dziadków,
              fajne ciocie, kuzynów w zblizonym wieku.
              • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 22:52
                Na jak duzej grupie dzieci to zaobserwowalas i jak dlugo prowadzilas
                badanie? :) Z tego co sie orientuje to twoje ma dopiero 6 m-cy i
                jeszcze dobrze nie kojarzy kto jest kto oprocz rodzicow, mamy
                najbardziej. Kontakty z dalsza rodzina sa wazne dla dzieci, ale
                najwazniejsze jest miejsce i wiezi z rodzicami, czesto tez bardzo
                zdrowe relacje z przyjaciolmi, spokojnie dadza taki sam efekt.
                Zauwazylam, ze bardzo wielu rodzicow, ktorzy nie potrafili sie
                odnalezc za granica uzywa argumentu ''kontaktow z dziadkami i
                rodzina'' jako usprawiedliwienia wlasnej porazki przed samym soba.
                Nie kazdy nadaje sie do zycia za granica, po co wymowki, podejmuje
                decyzje wracam i tyle, a nie wmawiam sobie i wszystkim dookola, ze
                to dla zrowia emocjonalnego dzieci.
                • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 23:05
                  carmita80 napisała:

                  > Na jak duzej grupie dzieci to zaobserwowalas i jak dlugo
                  prowadzilas
                  > badanie? :) Z tego co sie orientuje to twoje ma dopiero 6 m-cy i
                  > jeszcze dobrze nie kojarzy kto jest kto oprocz rodzicow, mamy
                  > najbardziej. Kontakty z dalsza rodzina sa wazne dla dzieci, ale
                  > najwazniejsze jest miejsce i wiezi z rodzicami, czesto tez bardzo
                  > zdrowe relacje z przyjaciolmi, spokojnie dadza taki sam efekt.
                  > Zauwazylam, ze bardzo wielu rodzicow, ktorzy nie potrafili sie
                  > odnalezc za granica uzywa argumentu ''kontaktow z dziadkami i
                  > rodzina'' jako usprawiedliwienia wlasnej porazki przed samym soba.
                  > Nie kazdy nadaje sie do zycia za granica, po co wymowki, podejmuje
                  > decyzje wracam i tyle, a nie wmawiam sobie i wszystkim dookola, ze
                  > to dla zrowia emocjonalnego dzieci.


                  Nie przesadzaj mi tu z porażką tylko dlatego że mam inne zdanie.
                  Również ja mogę powiedzieć, że Ci co w Polce porażkę poniesli i nie
                  dali sobie rady tłumaczą się sami przed sobą i innymi że
                  najważniejszy jest kontakt z rodzicami a reszta już mniej ważna. No
                  bo jak inaczej mogą sobie wytłumaczyć to że siedzą za granicą
                  zamiast w swoim kraju.
                  Ja w UK porażki nie poniosłam, zatobiłam, wiele sie nauczyłam i
                  poznałam fajnych ludzi.
                  Niemniej tęskniłam za Polską i rodziną. I uważam że rodzinę tworzą
                  też inni ludzie, no ale ja mam fajne i zdrowe kontakty i nie
                  wyobrażam sobie inaczej, nie wyobrażam sobie być za granicą i tylko
                  sami, tzn my dwoje i dziecko.
                  I nie jest to kwestia porażki.
                  A widziałam duzo dzieci - i w Polsce i dzieci emigrantów w UK, więc
                  wiem co piszę.
                  Te które mają dziadków i rodzinę koło siebie są szczęsliwsze, mają
                  fajne dzieciństwo i GDZIEŚ przynależą. Dlatego własnie ja między
                  innymi wróciłam.A głownie to własnie dla dziecka, sama bym dalej
                  żyła w UK.
                  • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 23:15



                    > Te które mają dziadków i rodzinę koło siebie są szczęsliwsze, mają
                    > fajne dzieciństwo i GDZIEŚ przynależą. Dlatego własnie ja między
                    > innymi wróciłam.A głownie to własnie dla dziecka, sama bym dalej
                    > żyła w UK.
                    > lipcowa - ja naprawde wierze ze ty PRZYNALEZYSZ do poski wiec mam
                    popozycje - moze przestan sie udzielac na tym forum???wiem ze kazdy
                    ma pawo miec swoje zdanie - ale kochana ja mysle ze my tzn to forum
                    naprawde jest tobie zbedne.i blagammmmmmm przestan pisac ze ty to
                    masz super zdrowe relacje z rodzina!!!!wiemy to od dawna.pozdrawiam
                    cie.i zajmij sie zyciem w pl - gdzie przynalezycie z twoja
                    rodzina.pozdrawiam
                    >
                    >
                    • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 08:20

                      > > lipcowa - ja naprawde wierze ze ty PRZYNALEZYSZ do poski wiec
                      mam
                      > popozycje - moze przestan sie udzielac na tym forum???wiem ze
                      kazdy
                      > ma pawo miec swoje zdanie - ale kochana ja mysle ze my tzn to
                      forum
                      > naprawde jest tobie zbedne.i blagammmmmmm przestan pisac ze ty to
                      > masz super zdrowe relacje z rodzina!!!!wiemy to od
                      dawna.pozdrawiam
                      > cie.i zajmij sie zyciem w pl - gdzie przynalezycie z twoja
                      > rodzina.pozdrawiam
                      > >
                      > >

                      Masz jakiś problem związany z byciem emigrantem?
                      Wiele razy sama słyszalam takie słowa jak byłam w UK i jakoś się nie
                      obrazałam.
                  • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 23:42
                    Widzialas sporo dzieci, no ale co z twoimi badaniami...? Ja tez
                    wielu widzialam i nadal widuje i doszlam do wniosku, ze biedne te
                    dzieciaki (nie wszystkie rzecz jasna) bo nie moga przynalezec do
                    srodowiska w ktorym zyja z winy rodzicow, bo to rodzice zamykaja sie
                    we wlasnym gronie czyli Polakow, i narzekaja na wszystko co nie
                    polskie zajadajac kielbasy z polskich sklepow i ogladajac polska tv
                    a jakze, nawet do play group tylko we wlasnym towarzystwie, poprzez
                    brak jakiegokolwiek wysilku aby sie zaasymilowac ze spolecznoscia
                    inna niz rodakow i tymi ciaglym tesknym zawodzeniem wzbudzaja we
                    wlasnych dzieciach poczucie smutku i tesknoty. Nawet dzieci urodzone
                    tutaj maja problemy jezykowe zaczynaja szkole, na placach zabaw itd.
                    Niestety, ale to wcale nie mniejszosc.
                  • gypsi Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 00:10
                    A moze nie wszyscy siedza za granica bo musza?
                    Moze niektorzy wola zagranice po prostu? I nie sa tam sami z dzieckiem/dziecmi
                    tylko?

                    Zreszta - co z dziecmi mieszkajacymi w tym samym kraju, ale z dala od dziadkow,
                    gdzie sytuacja nie pozwala na regularne i czeste kontakty? Np. pracujacy jeszcze
                    dziadkowie, pracujacy rodzice, jedni w Szczecinie, drudzy w Ustrzykach? Jak sie
                    zobacza raz do roku, to wszystko. Te dzieci maja lepiej niz dzieci emigrantow?
                    • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 08:22
                      gypsi napisała:

                      > A moze nie wszyscy siedza za granica bo musza?
                      > Moze niektorzy wola zagranice po prostu? I nie sa tam sami z
                      dzieckiem/dziecmi
                      > tylko?


                      Ja wiem dlatego ja nie piszę że wszyscy.
                      Ja bym miała poczucie że moje dziecko tak ma i już.

                • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 23:07
                  aaale mi sie podaoba to co napisalas!bravo.pare osob powinno sie
                  zastanowic po przeczytaniu tego co napisalas....podpisuje sie obiema
                  raczami!
                  • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 08.04.10, 23:09
                    0_laura napisała:

                    > aaale mi sie podaoba to co napisalas!bravo.pare osob powinno sie
                    > zastanowic po przeczytaniu tego co napisalas....podpisuje sie
                    obiema
                    > raczami!
                    ups - TO BYLO DO CARMITY80!!!!!!!!!!
                    • zurekgirl Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 00:17
                      Moje dziecko z natury jest niesmiale i cichutkie. W zachowaniu nie
                      widze wiekszej roznicy, czy jest tu czy w Polsce. Jednak polecenia
                      lepiej rozumie po polsku, wiec zauwazylam, ze byla nieco zagubiona
                      ostatnio, gdy Pani w playgroupie poprosila ja o przyniesienie jablka
                      (pomimo, ze slowo apple zna). Potem nie zorientowala sie, ze trzeba
                      sobie wybrac instrumenty i dzieci niemal ja staranowaly, bo
                      zrozumialy, ze kto pierwszy, ten zgarnie najlepsze cymbalki ;). Tutaj
                      wlasnie legla mi teoria, zeby dziecka nie uczyc angielskiego, bo i
                      tak sie w szkole nauczy. Na potrzeby playgroupy moja corka musi
                      przyswoic paredziesiat slow plus piosenki. Ma 22 miesiace i mowi po
                      pare slow w obu jezykach, jednak te po angielsku poza hello i baby
                      bez wiekszego zrozumienia.

                      Staram sie nie izolowac od angielskich mam, ale jakos nie mam o czym
                      z nimi rozmawiac. Po paru zdaniach rozmowa sie urywa. Nie mam
                      pojecia, z czego to wynika, z Anglikami w pracy rozmawiam i problem
                      nie istnieje. Mam wrazenie, ze mamy angielskie nie kontynuuja
                      pogaduch, gdy orientuja sie, ze jestem obcokrajowcem (a moze po
                      prostu jestem przewrazliwiona i niezbyt sympatyczna ;), a moze zle
                      trafiam). Gdy dorwe na placu zabaw polska mame, zazwyczaj milo mi sie
                      rozmawia i czas szybciej plynie.

                      Mysle, ze moje osobiste dziecko byloby szczesliwsze i moze bardziej
                      pewne siebie blizej dziadkow, niewazne, czy w Polsce, czy na
                      Antarktydzie, po prostu brakuje nam tu rodziny kochajacej
                      bezwarunkowo. Odwiedziny raz na dwa miesiace uwazam za
                      niewystarczajace.
                      • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 00:39
                        Zurekgirl z wlasnego przykladu moge powiedziec, ze im wiecej z ludzmi rozmawiam,
                        im bardziej jestem otwarta tym wiecej ono ze mna rozmawiaja, zagaduja itd. Nie
                        wszyscy sa komunikatywni, nie z kazdym tez rozmowa czy znajomosci sie
                        rozkrecaja, ale tak tez bylo i w Polsce, z jedna mama tylko pare zdan a z inna
                        razem na spacer, fitness i zakupy. Moj maz nie moze pomoc jak to jest, ze gdy ja
                        odwoze syna do przedszkola to wracam po 20-30 min. a on zalatwia to w 10, a ja
                        mowie ze rozmawialam, o czym? o tzw. dupie marynii:) Jestem komuniktywna, corka
                        tez, syn bardziej niesmialy, ale glownie w mojej obecnosci bo gdy zostaje sam to
                        sobie radzi. Co do uczenia dzieci jezyka tubylcow to w mojej opinii nie nalezy
                        tego odkladac do czasu szkoly, owszem w szkole sie nauczy, ale bedzie
                        opoznienie, stres, odrzucenie itd. a to na psychike dziecka moze wplynac gorzej
                        niz brak czestych spotkan z dziadkami, ciociami i kuzynami. To rodzice musza
                        znalezc wlasne miejsce, okreslic sie, podjac dojrzale decyzje, jesli tego
                        dokonaja to i ich dzieci beda szczesliwsze. Bliskie kontakty z dziadkami,
                        ciociami, wujkami i kuzynami nie sa konieczne, wazne aby byly szczere, uczciwe,
                        nie podszyte zazdroscia czy niesnaskami, wtedy nawet sporadyczne przyniosa
                        pozytywny efekt.
                        • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 08:24
                          carmita80 napisała:

                          > Zurekgirl z wlasnego przykladu moge powiedziec, ze im wiecej z
                          ludzmi rozmawiam
                          > ,
                          > im bardziej jestem otwarta tym wiecej ono ze mna rozmawiaja,
                          zagaduja itd. Nie
                          > wszyscy sa komunikatywni, nie z kazdym tez rozmowa czy znajomosci
                          sie
                          > rozkrecaja, ale tak tez bylo i w Polsce, z jedna mama tylko pare
                          zdan a z inna
                          > razem na spacer, fitness i zakupy.

                          No wiesz ale nie każdy chce zaczepiać ciągle ludzi i zagadywać.
                          Jestem w Polsce i nie musze tego robić, bo mam gdzie pójśc.
                          Nawiązywanie nowych kontaktów średnio mi się podoba, wole stare
                          znajomosci i rodzinę.







                          > dokonaja to i ich dzieci beda szczesliwsze. Bliskie kontakty z
                          dziadkami,
                          > ciociami, wujkami i kuzynami nie sa konieczne, wazne aby byly
                          szczere, uczciwe,
                          > nie podszyte zazdroscia czy niesnaskami, wtedy nawet sporadyczne
                          przyniosa
                          > pozytywny efekt.


                          No wiesz moglabym napisac ze każdy emigrant z musu tak się tłumaczy.
                          • mucha.5 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 10:13
                            dziewczyny...ja jeszcze w pl....ciagle sie waham.przeczytalam ten
                            watek i jakos tak smutno....hm - generalizujac wiekszosc postow
                            wyszlo mi ze polskie dzieci w uk sa narazone na jakies ciagle
                            problemy - z tego powodu ze sa emigrantami...jakies
                            bariery....ciagle nadganianie angielakich dzieci...wiem -
                            generalizuje - ale piszcie o pozytywach!!!!sa chyba usmiechniete i
                            szcesliwe?i i w szkole niekoniecznie musza ODSTAWAC....
                            • panixx Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 10:43
                              To ja jeszcze raz, bo zle zrozumialam watek na samym poczatku. To chyba chodzi
                              ogolnie o kontak z rodzina? czy tylko o dzieci na emigracji, ktore nie maja
                              czestego kontaktu z rodzina?

                              Do mucha5 - emigracja to nie jest prosta dezycja, sa 'za' i sa 'przeciw'.
                              Czasami tesknie za Polskimi swietami, czestszymi spotkaniami z polskimi
                              przyjaciolmi. Pewnie synek by duzo zyskal, gdyby mial czestszy kotakt z rodzina
                              i dziadkami, ale u nas to nie byloby mozliwe. Moja rodzina jest rozproszona po
                              calej Polsce, rodzina meza w innym kraju mieszka. (Natomiast wydaje mi sie, ze
                              synek mialby rodzicow w 'gorszej' formie psychicznej. Brak pracy po ukonczeniu
                              studiow to byl jeden z powodow do wyjazdu do UK.
                              Ja sama takich czestych kontaktow z rodzina nie mialam, wiec nie wiem, jak to
                              jest zyc w duzej rodzinie.) U mnie ten problem odpada.
                              Natomiast moja siostra zwiazala sie z mezczyzna pochadzacym z licznej rodziny i
                              sama mowi, ze jest bardzo z nimi zwiazany, czuje sie lepiej w grupie. Moja
                              siostra moglaby wyjechac z kraju kazdego dnia, On - nie.

                              Synek jeszcze jest malutki, ale ma kolegow zarowno poslkich jak i angielskich.
                              Przebywa wsrod ludzi, jest bardzo otwarty i towarzyski, ale to chyba glownie
                              wynika z jego charakteru. Chodzi do zlobka i tam uczy sie jezyka, wiec nie
                              powienien czuc sie wyobcowany wsrod angielskich dzieci. Chyba plusem dla niego
                              bedzie fakt, ze urodzil sie tutaj, a nie w Polsce, wiec nie teskni - jak byc
                              moze tesknia starsze dzieci? Tylko ze, jak juz wczesniej pisalam, my nawet w
                              Polsc nie mielibysmy tej rodziny blisko siebie...

                              Staramy sie, by
                            • 7oz Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 12:17
                              mucha.5 napisał:

                              > dziewczyny...ja jeszcze w pl....ciagle sie waham.przeczytalam ten
                              > watek i jakos tak smutno....hm - generalizujac wiekszosc postow
                              > wyszlo mi ze polskie dzieci w uk sa narazone na jakies ciagle
                              > problemy - z tego powodu ze sa emigrantami...jakies
                              > bariery....ciagle nadganianie angielakich dzieci...wiem -
                              > generalizuje - ale piszcie o pozytywach!!!!sa chyba usmiechniete i
                              > szcesliwe?i i w szkole niekoniecznie musza ODSTAWAC....

                              Dzieci nie muszą odstawać, nie muszą być nieszczęśliwe, nie umierają
                              z tęsknoty za dziadkami i niczym się nie różnią od rówieśników,
                              których rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie się urodzili w tym
                              kraju (moim zdaniem to kolejny na siłe tworzony mit o emigracji). Nie
                              wszystkie oczywiście i jak rodzice się bardzo starają przyczepić
                              swojemu dziecku etykietkę "gorszy bo emigrant" to też się da -
                              poczynając od chowania go pod kloszem w wyłącznie polskim środowisku
                              a potem wysyłając go do szkoły bez kompletnej znajomości języka
                              uważając, że szkoła wszystko załatwi. Nic tu bliskość dziadków i
                              kuzynów nie pomoże.

                              Ja nie rozróżniam dzieci emigrantów w parku. Udaje mi się czasami
                              rozróżnić ich rodziców ale większość dzieciaków wtapia się w
                              środowisko a to czy stoi po cichu w rogu zależy bardziej od tego czy
                              ma dobry czy zły dzień, od jego charakteru a nie od tego jaki
                              paszport mają jego rodzice. To tylko moje zdanie, badań nad tym nie
                              prowadziłam ale mogę się założyć, że mojego dziecka w przedszkolu byś
                              nie wyłowiła z grupy. Mój syn jak na razie jest przykładem radosnego
                              dziecka, które nie wie co to emigrant i dobrze mu z tym :)
                              • igooska Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 12:58
                                Ja wyjeżdżając najbardziej martwiłam się o dzieci,zwłaszcza starszego.Okazało się ze przystosował się szybko,języka nauczył się błyskawicznie i ma masę znajomych.
                                Jak tak to sobie przemyślałam to dużo moich rówieśników musiało by byc nieszczęśliwych,nieprzystosowanych z traumami!Mieszkałam na śląsku i bardzo dużo ludzi przyjeżdżało do nas na kopalnie pracować.Z rodzinami widywali się tylko w wakacje ew w święta.Nie byly telefonów ,skejpow i komputerów.Listy były...Nawet z miejscowymi czasami było im się trudno dogadać bo u nas gwara się mówi...I był podział na hanysow i goroli...Ale dało się żyć. I nikt się nie zastanawiał czy coś dzieciakom odbiera czy nie.Wiadomo ze w kupie raźniej ale nie zawsze się da:)
                          • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 13:35
                            No wiesz ale nie każdy chce zaczepiać ciągle ludzi i zagadywać.
                            > Jestem w Polsce i nie musze tego robić, bo mam gdzie pójśc.
                            > Nawiązywanie nowych kontaktów średnio mi się podoba, wole stare
                            > znajomosci i rodzinę.

                            Nie ma przymusu zaczepiania, zagadywania ani podtrzymywania znajomosci zgadzam
                            sie Lipcowa. Nie ma takiego przymusu nigdzie, ani za granica ani w Polsce, mozna
                            sie ograniczyc tylko do kontaktow ze starymi znajomymi z PL i rodzina i cieszyc
                            sie tym jak ty to robisz. Nie wszyscy mysla podobnie jak ty, sa osoby, ktore
                            podjely decyzje o ulozeniu sobie zycia za granica, odnalezieniu swego miejsca i
                            okresleniu sie w spolecznosci, chca tez tego dla swoich dzieci i moga to
                            osiagnac bez czestych spotkan z rodzina, dzieciom psycha od tego nie siadzie,
                            bez przesady.

                            No wiesz moglabym napisac ze każdy emigrant z musu tak się tłumaczy.

                            Pewnie, ze mozesz tak napisac, co wiecej juz nie raz to stwierdzilas, tyle, ze
                            nie mialas racji.:) Pozdrawiam
                            • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 14:47

                              > Pewnie, ze mozesz tak napisac, co wiecej juz nie raz to
                              stwierdzilas, tyle, ze
                              > nie mialas racji.:) Pozdrawiam


                              Ninie to była moga odpowiedź na twoja sugestie że tak się tłumaczy
                              niepowodzenia na emigracji.
                              A rownież nie miałaś racji.
                              Pozdrawiam
                              • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 16:47
                                Tak, nie mialam racji ale tylko w twoim wypadku, bo u ciebie wszystkow bylo ok.
                                ty tylko tesknilas za rodzina i znajomymi, w Uk takowych nie mialas, bo nie
                                mialas ochoty poznawac ludzi, a zwlaszcza tubylcow itd. o czym wielekrotnie
                                pisalas. Twoje dziecko jest teraz szczesliwe bo widzi czesto swoich krewnych,
                                jakie to proste i oczywiste, to niezywkle wazne, a nawet najwazniejsze dla
                                dzieci emigrantow totez najlepiej aby ludzie majacy dzieci nie mieszkali zbyt
                                daleko od swojej rodziny, bo to odbije sie zle na psychice ich pociech. Amen.
                                Lipcowa - Glos Rozsadku
                                • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 16:58
                                  ALLELUJA CARMITA!!!!!!!!!!!BRAVO
                                • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 17:25
                                  czepiasz się bo mam inne zdanie, które Ci nie pasuje?
                                  • gibisia Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 20:37
                                    Lipcowa, bardzo Cię proszę, zajmij się dzieckiem, idź odwiedzić
                                    rodzinę, odreagowywuj pobyt w UK i DAJ NAM SPOKÓJ z twoimi teoriami,
                                    ok?
                                    • 0_laura REFLEKSJA... 09.04.10, 22:23
                                      tak sobie wlasnie mysle, ze to troche bezsensu przepychanka sie
                                      zrobila...kazdy ma prawo zyc jak chce - wszyscy sie zgadzamy co do
                                      tego.mozemy debatowac i rozstrzasac temat czy naszym dzieciom dzieje
                                      sie krzywda, bo nie maja dziadkow u boku...itd.ale - i tu zwroce sie
                                      do LIPCOWEJ, gdzies przeczytalam ze z mezem widujesz sie teraz raz
                                      na tydzien - ?/hm - uwazasz ze to ok?ze to normalne?ze twojemu
                                      dziecku nie dzieje sie przez to krzywda??moze i jest to przejsciowe -
                                      wrociliscie do pl..trzeba zycie poskladac - rozumiem, ale czas
                                      pokaze jak bedzie - czy bedzie wszystko tak jak chcecie...czy
                                      bedziecie obok siebie, ile czasu bedziecie RAZEM spedzac z
                                      corka//////czy moze bedziecie wiecznie zapracowani, zeby jakos
                                      bylo..zeby starczalo...nie wiem - zycze jak najlepiej.pisze to bo
                                      ja - i cos mysle ze wiele z nas ZNALAZLO W UK NORMALNOSC.ja w pl -
                                      nauczyciel, maz praca jako taka -i rzeczywistosc byla zabojcza - bo
                                      zeby moja pensja byla przyzwoita, to laurka musiala zapychac na
                                      korepetycjach do wieczora, oj jak czesto bylo tak ze to moja mama
                                      kapala moje dziecko..bo my w pracy.to jest normalne zycie???fakt -
                                      dziecko kontakt z babcia mialo duzy...haha.ale czy o to chodzi????wg
                                      mnie - poprawcie mnie jeli sie myle w polsce trudno o normalnosc.dla
                                      mnie normalne jest skonczenie pracy o normalnej godzinie, nie musze
                                      isc dorabiac - pewnie moge, ale to co mam wystarcza.wystarcza by
                                      dziecko mialo mame i tate.to jest podstawa.to jest baza dziecka. dla
                                      mnie to ciut bezsensu zyc w polsce i karmic sie przekonaniami typu -
                                      tu dziecko ma rodzine, dziadkow, jest w swoim kraju...to nic ze tata
                                      pracuje 200km dalej i przyjezdza na weekendy - to jest normalne.ja w
                                      rodzinie jestem ciut niezrozumiana - no bo wnuk tka daleko..ale
                                      brat moze odwiedzac dzieci raz w tyg no bo tak wyszlo, ze tam gdzie
                                      mieszka pracy niet...
                                      wiec - reasumujac - napiszmy ze uk czesto rowna sie normalna
                                      rodzina - bo w komplecie i chyba wiekszosc szczesliwa....
                                      • 18_lipcowa1 Re: REFLEKSJA... 09.04.10, 22:34
                                        Postaram się odpisac, choc niewiele zrozumiałam z tego bełkotu.
                                        Oczywiście, że będzie tak jak chcemy, zawsze nam się układa, bo
                                        zawsze dązymy, jestesmy obrotni, mobilni, ambitni i wiem że będzie
                                        ok.
                                        Raz na tydzień widuję męża, bo remontuje on nasze mieszkanie, więc
                                        to jest kwestia 2-3 tygodni jeszcze.

                                        A co to ma do tej dyskusji?

                                        ''czy moze bedziecie wiecznie zapracowani, zeby jakos
                                        > bylo..zeby starczalo...nie wiem - zycze jak najlepiej.pisze to bo
                                        > ja - i cos mysle ze wiele z nas ZNALAZLO W UK NORMALNOSC.''

                                        Wyobraź sobie, że mój mąż już znalazł i zaczął prace, super
                                        atmosfera, zarobki będą rosły w miarę stażu i rozwoju firmy, na
                                        dodatek wraca do domu zadowolony, nie jest zapracowany, pracuje od 9
                                        do 16, a bywa że kończy 12-13.
                                        Normalnośc jest tam gdzie JA JESTEM I JĄ SOBIE STWORZĘ, a nie
                                        normalność czeka na mnie w UK.
                                        Ja żyję normalnie.


                                        ja w pl -
                                        > nauczyciel, maz praca jako taka -i rzeczywistosc byla zabojcza -
                                        bo
                                        > zeby moja pensja byla przyzwoita, to laurka musiala zapychac na
                                        > korepetycjach do wieczora, oj jak czesto bylo tak ze to moja mama
                                        > kapala moje dziecko..bo my w pracy.to jest normalne zycie???

                                        Sami sobie na normalność pracujemy.
                                        Było się przekwalifikowac, zmienic prace, dokształcic itp.

                                        ''fakt -
                                        > dziecko kontakt z babcia mialo duzy...haha.ale czy o to chodzi????
                                        wg
                                        > mnie - poprawcie mnie jeli sie myle w polsce trudno o normalnosc.''

                                        Co ty masz z tą normalnością????????????????????

                                        dla
                                        > mnie normalne jest skonczenie pracy o normalnej godzinie, nie
                                        musze
                                        > isc dorabiac - pewnie moge, ale to co mam wystarcza.wystarcza by
                                        > dziecko mialo mame i tate.to jest podstawa.to jest baza dziecka.

                                        No to mamy to w PL lekkim twistem.


                                        dla
                                        > mnie to ciut bezsensu zyc w polsce i karmic sie przekonaniami
                                        typu -
                                        > tu dziecko ma rodzine, dziadkow, jest w swoim kraju...to nic ze
                                        tata
                                        > pracuje 200km dalej i przyjezdza na weekendy - to jest normalne.

                                        Zgadzam się to nie jest normalne.
                                        Też bym tak nie żyła, ale wybacz remont w chacie się robił, sciany
                                        skute, centralne zakładane, kibla niet, wanny niet, pył wszędzie.
                                        Gdzie ja miałam w tym z dzieckiem siedzieć?
                                        U mnie to kwestia góra 2 miesięcy była.
                                    • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 22:26
                                      gibisia napisała:

                                      > Lipcowa, bardzo Cię proszę, zajmij się dzieckiem, idź odwiedzić
                                      > rodzinę, odreagowywuj pobyt w UK i DAJ NAM SPOKÓJ z twoimi
                                      teoriami,
                                      > ok?

                                      Przeczytaj ten watek od a do z i wtedy bedziesz wiedziala kto
                                      wysnula taka teorie, ok?
                                      bo na pewno nie ja
                                      • glasscraft Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 22:36
                                        18_lipcowa1 napisała:

                                        > Przeczytaj ten watek od a do z i wtedy bedziesz wiedziala kto
                                        wysnula taka teorie, ok? bo na pewno nie ja

                                        Autor: 18_lipcowa1 08.04.10, 16:16
                                        ja uważam że coś w tym jest, w tym że dziecko żyje w innym kraju niż
                                        kraj pochodzenia rodziców

                                        Hmmm... to ktos inny to napisal?
                                        • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 22:47
                                          tu się zaczeło

                                          ''Zauwazylam, ze bardzo wielu rodzicow, ktorzy nie potrafili sie
                                          odnalezc za granica uzywa argumentu ''kontaktow z dziadkami i
                                          rodzina'' jako usprawiedliwienia wlasnej porazki przed samym soba.
                                          ''

                                          by carmita80

                                          i to chodziło
                                          • kalpa Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 22:51
                                            A jak rodzina rozpadla sie tutaj...
                                            to dopiero problem- doświadczam tego...
                                          • glasscraft Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 22:53
                                            Lipcowa, czytac to ja jeszcze umiem oraz daj sobie rade z datami i
                                            godzinami. Carmita odpowiadala na Twoj post:
                                            "Z tego co ja widze, to dzieci mające na codzien rodzine obok (
                                            codzien mam na mysli dziadków na miejscu, w tym samym kraju,
                                            kontakty kilka razy w miesiacu) sa szczesliwsze."
                                            • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 23:02
                                              glasscraft napisała:

                                              > Lipcowa, czytac to ja jeszcze umiem oraz daj sobie rade z datami i
                                              > godzinami. Carmita odpowiadala na Twoj post:
                                              > "Z tego co ja widze, to dzieci mające na codzien rodzine obok (
                                              > codzien mam na mysli dziadków na miejscu, w tym samym kraju,
                                              > kontakty kilka razy w miesiacu) sa szczesliwsze."


                                              Ano i co z tego?
                                              Mam prawo tak uważać, tak samo jak Wy, że szczęsliwe tam gdzie są z
                                              rodzicami.
                                              Niepotrzebnie carmita tu o jakimś tłumaczeniu się z porażek pisze,
                                              bo nie o to tu chodziło.
                                              • glasscraft Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 23:09
                                                No to zdecyduj sie, czy uwazasz ze te dzieci sa szczesliwe tam gdzie
                                                sa z rodzicami, czy tez cos nie tak z ich szczesciem, jak nie sa w
                                                kraju pochodzenia rodzicow i bez codziennego kontaktu z dziadkami,
                                                bo na moje oko to albo rybki albo pipki...
                                              • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 23:24
                                                Tiiia Lipcowa, zarowno ja jak i wiele innych osob na tym forum pamieta twoje
                                                rozterki, rozwazania, narzekania na samotnosc, brak towarzystwa itp.,byly one
                                                dluuuugie i meczace, az wreszcie podjelas decyzje i bardzo dobrze, w twoim
                                                wypadku to tesknota spowodowala wyjazd, ok. przyjelam do wiadomosci. Jest za to
                                                wiele osob, dla ktorych ''kontakty z rodzina'', ''wysoki poziom szkolnictwa'',
                                                ''dynamiczny wzrost gospodarczy'', ''szybko rosnace pensje'', ''opiekunczy
                                                system ochrony zdrowia'' i wiele podobnych ''korzysci'' sa argumentacja powrotu
                                                do kraju. Osobiscie nie mam nic przeciwko, tylko smieszy mnie oklamywanie samych
                                                siebie. W PL zycie jest do bani i ja nie wracam - to moja subiektywna ocena.
                                                Inna moze byc ''nie znam jezyka i wiem, ze sie nie naucze, to spowoduje ze sie
                                                tu nie nadaje - wracam'' lub ''zarobilismy wystraczajaco - wracamy''.
                                                Lipcowa - ty stwierdzasz, ze z pewnoscia cos w tym jest, ze dzieci nie mieszkaja
                                                w kraju urodzenia rodzicow, albo twierdzisz, ze dzieci sa szczesliwsze zyjac w
                                                poblizu rodziny, twoje jest na pewno...to twoja opinia, do ktorej masz absolutne
                                                prawo, ale moze rozwin mysl, bo samo stwierdzenie Lipcowej, ze tak jest i basta
                                                nic szczegolnego do dyskusji nie wnosi.
                                                • edytataraszkiewicz Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 23:48
                                                  Porownujac moje dzieci,smiem twierdzic,ze najmlodszy jest troche
                                                  nieszczesliwy(w moim mniemaniu oczywiscie) przez to ,ze dziadkow nie
                                                  ma na codzien.Poza tym neszczesliwi sa rowniez dziadkowie,ktorzy
                                                  bardzo chcieliby ten kontakt wzrokowo-dotykowy miec na codzien.

                                                  Wiem jakie to wazne i nie ukrywam,ze czesto zastanawiam sie nad
                                                  tym ,ze najmlodszemu zabralam czastke dziecinstwa.Wiem to po
                                                  sobie ,poniewaz mi zycie oszczedzilo kontaktow z dziadkami i bardzo
                                                  zazdroscilam rowiesnikom,ze ich mieli.

                                                  Moje starsze czesto wspominaja swoje dziecinstwo z
                                                  dziadkami,zwlaszcza starszy syn dla ktorego dziadek byl i jest
                                                  autorytetem.Teraz sami czesto lataja do Polski,bo sa juz duzi,ale
                                                  najmodszy jest uzalezniony od nas .

                                                  I nikt mi nie powie,ze jak sie odwiedza kilka razy w roku to to
                                                  samo.Zalezy to od relacji,wiezi rodzinnych.Jesli sa slabe to
                                                  oczywiscie mozna miec dziadkow kilka kilometrow od domu i odwiedzac
                                                  ich 2 razy w roku.

                                                  Na cale szczescie i zdrowie moich rodzicow,syn mowi po polsku,bo w
                                                  innym przypadku to popadli by w chorobe:-&
    • carmita80 Re: INNE dzieci?????????? 09.04.10, 23:04
      O_laura jak ja cie doskonale rozumiem. W PL pracowlam w instytucji panstwowej
      jako urzednik panstw. gdybym tutaj miala taka prace przez tyle lat, ktore
      pracowlam w PL dzis pewnie i spory dom juz bylby splacony, maz wlasna firma,
      niewielka ale gdyby tutaj te 10lat temu ja otworzyl to juz byloby nie zle, a tak
      wystratowal raptem rok temu na powaznie z wlasna inicjatywa i kreci sie, oby
      puk,puk nie chce zapeszac. Ja praca co prawda od 7.30 do 15.30, ale maz od rana
      do nocy i co wielkie g.... przepraszam, niestety, podatki, rachunki, ZUS , pracy
      sporo ale z zaplata gorzej, do dzis a minelo juz ladnych pare lat od wyjazdu
      klienci nie zaplacili wszystkiego, coz poszlo w zapomnienie. Tu faktycznie jest
      normalniej, jasne chcialabym miec mame blizej, wpasc na pogaduchy, ale nie za
      czesto, mama zreszta tez wnuki chetnie by widywala, choc bez przesady..., ale
      kontakt mamy zdrowy, dzwonie raz, czasem 2 razy w tygodniu, mama tez, kontakty z
      dalsza rodzina tez w normie, nawet kawe pijemy i ciastka zajadamy gadajac po 3
      godziny przez skypa i widzac sie, ktos powie to nie to samo, ale mi tak naprawde
      wystracza. Serio, nie mam parcia na bycie w PL, powiem wiecej, nie wyobrazam
      sobie nawet tam zycia, brrrr az mnie ciarki przechodza na sama mysl, i dla
      kontaktow z rodzina nie wrocilabym na pewno. Zreszta odwiedzaja mnie tutaj, ja
      tez kiedys zatesknilam i pojechalam raz, na tydzien i jakos mi przeszlo.
      Przyjaciolki mam 3 w Pl i kontakty z nimi regularne, przyjezdzaja nawet 5 razy w
      roku. Na miejscu poznalam pare osob i z kilkoma zakolegowalam sie, a wlasciwie
      my to zrobilismy blizej. Psychika nasza i dzieci w porzadku, dziwnych zachowan
      nie zauwazylam. Jestem w grupie szczesliwcow okreslonych, wiec i dzieci sie
      okreslily, nie wroze im problemow psychicznych z powodu mieszkania za granica
      czyli z dala od dalszych i blizszych krewnych.:)
      • szymama Re: INNE dzieci?????????? 10.04.10, 00:52
        ja nie wyjechalam z polski za pieniedzmi. Mialam fajna prace,
        wlasne, splacone mieszkanie- duze. Ale chcialam czegos wiecej.
        Rodzina po Polsce rozproszona, moja siostra mieszka w paryzu, wiec o
        codziennych kontaktach moglam tylko pomarzyc. Mam dwojke dzieci.
        Moje dzieci sa szczesliwe tutaj. To fakt, ze mlody byl baaardzo
        mlody kiedy go tutaj przywiozlam,a corka urodzona tu, ale moje
        dzieci sa szczesliwe. Maja kontakt z babcia, babcia przyjezdza, my
        latamy. Ale zycie moich dzieci jest tutaj, to tutaj maja przyjaciol,
        chodza do przedszkola i szkoly, to tym jezykiem posluguja sie na
        codzien, choc angielski nie jest jezykiem moim ani mojego meza- ojca
        dzici. Nie zauwazyla, zeby moje dzieci mialy jakas traume z powodu
        zadkiego widywania sie z rodzina. mamy mnostwo przyjaciol, nie
        jestesmy tutaj sami. I wole kontakty relaksacyjno- urlopowe z
        rodzina niz w stresie, w gonitwie ale za to czesciej.
        Co do kontaktow z tutejszymi mamami, to ja mam tak, ze trudniej
        nawiazac mi kontakt z Polkami, z innymi narodowosciami w tym z
        Angielkami nawiazuje je (kontakty) bez zadnych problemow. Zreszta
        moja bardzo dobra kolezanka, Angielka powiedziala mi ostatnio, ze na
        play group, na ktora chodzi ze swoim synem, najbardziej zamkniete w
        swoim gronie i niedostepne sa wlasnie Polki. i ja mam tez takie
        zdanie. Na szczescie nie brakuje mi znajomosci z, szczegolnie
        babkami, innych narodowosci niz moja.
        Jestem tu szczesliwa i moje dzieci tez.
        • zurekgirl Re: INNE dzieci?????????? 10.04.10, 10:05
          Szymama, z tym ze Polki za zamkniete w swoim gronie musze sie zgodzic. Sama sie
          tak zachowuje na placu zabaw. Dopiero jak odchodze od kregu wzajemnej adoracji
          (w ktorym nota bene bardzo mi dobrze), zeby na przyklad w pilke z dzieckiem
          pograc, przylaczaja sie do nas dzieci rosyjskie, angielskie i inne. A z nimi
          mamuski roznych narodowosci. Niestety, czesto Angielki szybko uciekaja, bo
          zapewne glupio sie czuja sluchajac naszego kaleczonego angielskiego we wlasnym
          kraju. Nie sadze, ze robia to z nienawisci, ale po prostu im dziwnie, bo w mojej
          dzielnicy sa zdecydowana mniejszoscia. Mi tez by bylo.
          • szymama Re: INNE dzieci?????????? 10.04.10, 10:20
            Widzisz, ja mam zupelnie inne doswiadczenie. Na samym poczatku
            mojego pobytu tutaj, moj angielski tez nie byl rewelacyjny, od
            poczatku mialam znajome wlasnie Angielki. Oczywiscie moze dzieki
            temu, ze z Anglikami pracowalam od poczatku. Ale uwazam, ze one-
            babeczki w szczegolnosci sa bardzo otwarte i nie przeszkadzal im moj
            smieszny angielski. mysle, ze one tutaj spotkaly sie z takimi
            odmianami angielskiego, ze im wszystko jedno ;) Wiec smialo, glowa
            do gory, a kolezanki innych narodowosci same sie znajda.
            • 0_laura Re: INNE dzieci?????????? 10.04.10, 18:57
              powiem tak..osobiscie ciesze sie ,ze tak obrotne, ambitne ,mobilne,
              osoby jak Pani Lipcowa wracaja do kraju.i ze dane jest im pracowac
              od 9 do 12 badz 13, zarabiac godne pieniadze i ze wszystko w pl
              przyszlo im lekkim twistem.no coz a ja nieudacznik nieumiejacy sie
              przekwalifikowac zostaje w uk.pozdrawiam
              • 18_lipcowa1 Re: INNE dzieci?????????? 10.04.10, 22:34
                0_laura napisała:

                > powiem tak..osobiscie ciesze sie ,ze tak obrotne,
                ambitne ,mobilne,
                > osoby jak Pani Lipcowa wracaja do kraju.i ze dane jest im pracowac
                > od 9 do 12 badz 13, zarabiac godne pieniadze i ze wszystko w pl
                > przyszlo im lekkim twistem.no coz a ja nieudacznik nieumiejacy sie
                > przekwalifikowac zostaje w uk.pozdrawiam

                żal cię ściska?
                nie bardzo rozumiem o co masz pretensje?
                • edytataraszkiewicz wyhamujcie wrotki dziewczyny...... 10.04.10, 23:12
                  ...i ugotujcie obiad na jutro,jak Was sciska z tego,czy owego
                  powodu,zamiast sie zrec na forum:->
                  • 0_laura Re: wyhamujcie wrotki dziewczyny...... 11.04.10, 11:54
                    przez wzglad na to forum - lubie je i uczestnikow...nie bede ciagnac
                    dyskusji z pania lipcowa...pozdawiam
    • golfstrom Re: INNE dzieci?????????? 11.04.10, 16:57
      Rozmawialam wczoraj w kolega, ktory akurat zaczyna nowy zwiazek. On ma dwoch synow (5 i 7 lat), ktorzy maja okolo 15 kuzynow. Jego dziewczyna ma jednego syna (chyba 8 lat), ktorego jedyny kuzyn ma 27 lat.
      Wedlug kolegi roznica w zachowaniu tych trzech chlopcow jest wyraznie zauwazalna - jego synowie przyzwyczajeni do "walki o swoje" sa bardzo... nazwijmy to asertywni.
      Dla syna tej dziewczyny sytuacja jest nieco przerazajaca, poniewaz on dopiero sie uczy, jak to jest w wiekszym stadzie. Przy czym jego dziadkowie sa na miejscu i sa bardzo cieplymi osobami.

      Tak wiec mysle sobie, ze dwujezycznosc nie ma tu za duzo do czynienia.

      Pytanie, czy wszystcy bez wyjatku powinnismy miec po szescioro rodzenstwa do prawidlowego rozwoju?
      A co to jest prawidlowy rozwoj?
Pełna wersja