wiwi1
11.05.10, 16:05
Od maja powinnam juz pracowac po rocznej przerwie na urlopie
macierzynskim.
Zalatwilam dla synka przedszkole. Na pocztaku miala przyjechac moja
mama na dwa tygodnie zeby pomozc mi sie zorganizowac z praca i
przedszkolem, ale wybuchl wulkan wiec nie przyleciala.
Zaczelismy z synkiem sesje w przedszkolu zeby sie zaadoptowal po
kilku dniach synek sie zaziebil wiec musielismy przerwac.
Potem znowu bylismy pare dni i znowu smarka kaszle i temperatura
wyskoczyla plus zabkowanie. Ja w miedzyczasie bylam w pracy na pol
dnia, bo drugie pol musialam wracac do domu, bo synek plakal przez
kilka godzin i maz nie mogl go uspokoic. Pracuje tylko 3 dni w
tygodniu na wieczorne zmiany do godziny 23:00 (o takie zmiany
oprosilam w pracy a mam taka mozliwosc, bo pracuje w organizacji
ktora jest otwarta 24h). Synek jest piersiowy i bardzo malo je a
ostatnio przy tych przeziebieniach to wogole nic oprocz piersi nie
chce jesc.
Nie wiem co mam robic. Na razie jestem na urlopie ale nie moge tego
ogarnac.Mam bardzo dobra prace i szkoda mi z niej rezygnowac, ale z
drugiej strony szkoda mi synka. Z tata synek chetnie zostaje, ale
pora wieczorowa zawsze byla mama i piers a teraz nie bedzie i maz
sobie chyba z nim tak latwo nie poradzi.
Czasem synek odmawia jedzenia oprocz piersi, wiec jak ja mam go w
przedszkolu zostawic jak on nie chce jesc?
No i jeszcze dlugie drzemi w ciagu dnia z ktorych bede musiala go
budzic, zeby go przebrac, nakarmic i zawiezc do przedszkola.
Rozpisalam sie, ale wydawalo mi sie, ze bedzie to latwiejsze.
Mysle o odejsciu z pracy, ale troche mi szkoda?
Wiem, ze ciezko radzic jak sie dokladnie nie zna sytuacj, ale co
byscie zrobily? Odeszly z pracy czy przeczekaly jakos i probowaly z
przedszkolem?
Acha, przedszkole mam dosyc daleko, tak z 45 minut drogi w sumie.
Pozdrawiam:)