do pracujacych w szkolach

16.07.10, 12:36
Mam zrobione NVQ 3 jako TA, szukalam pracy ale nie mialam
zadowalajacego doswiadczenia z pracy z dziecmi w wieku szkolnym. Od
wrzesnia dostalam 2 dni w tygodniu pracy jako wolontariusz w bardzo
dobrej szkole podstawowej w klasie 2. Jak myslicie, pracujac jako
wolontariusz, ktory ma papiery, mam jakies szanse, ze szkola
zaproponuje mi pozniej jakis etat lub part-time? Moj angielski jest
dobry, mam nadzieje, ze w pracy sie sprawdze. Pocieszcie prosze.
    • glasscraft Re: do pracujacych w szkolach 16.07.10, 13:16
      U mnie sie tak nie raz zdarzylo, wiec Cie pocieszam i trzymam kciuki
      zeby sie udalo.
    • elajna7 Re: do pracujacych w szkolach 16.07.10, 13:54
      Szansa zawsze jest. Nie przestawaj jednak rozgladac sie za praca w innych szkolach. Nie wiem jakie jest Twoje wyksztalcenie, bo generalnie do pracy jako TA wymagane sa zwykle GCSE i jakies doswiadczenie w pracy z dziecmi. Moglabys rowniez pracowac jako Cover Supervisor, ale w obu przypadkach Twoj angielski musi byc bardzo dobry, to napewno przyjdzie z czasem. Najwazniejsze, zeby sie nie zniechecac.
      Ja sama pracowalam kilka godzin tygodnio jako wolontariusz TA przez prawie poltora roku. Co prawda szkola nie zaproponowala mi pracy, bo zatrudnianie obcokrajowcow generalnie nie lezy w jej polityce, ale zdecydowanie wiele sie przez ten czas nauczylam (glownie jak dziala brytyjski system edykacyjny).
      Powodzenia!
    • bettina40 Re: do pracujacych w szkolach 16.07.10, 23:04
      Nie chcę Cię martwić, ale cały rok szkolny, który się właśnie kończy
      pracowałam jako wolontariuszka w szkole mojego synka. Byłam tam w
      każdy wtorek i czwartek od rana do pory lunchu. Czytałam z dziećmi,
      pomagałam nauczycielce w przygotowaniu materiałów do lekcji,
      porządkowałam szkolną bibliotekę, pracowałam na komputerze,
      uczestniczyłam też w wycieczce szkolnej. Mam QTS i CRB-check, nie
      mam problemów z angielskim, ale poza uśmiechami i "thank you" na
      każdym kroku niczego mi nie zaproponowano, chociaż wielokrotnie
      dawałam do zrozumienia, że praca TA bardzo by mnie interesowała. Nie
      ten kraj, nie te zwyczaje. Podziwiam wszystkie dziewczyny, którym po
      wolontariacie udało się zaczepić w szkole. Nie żałuję jednak, że się
      zgłosiłam. Istotne jest to, że zobaczyłam jak wygląda tu szkoła od
      środka, jak mój syn funkcjonuje w szkole i mogłam wielokrotnie pomóc
      własnemu dziecku. Młody nie mógł ściemniać, że pani nie mówiła, bo
      ja słyszałam, że mówiła. I to są plusy tej pracy. Acha dostałam
      szampana z okazji Nowego Roku :)
      • glasscraft Re: do pracujacych w szkolach 17.07.10, 10:05
        Chyba zalezy od szkoly...
    • dontteaseme Re: do pracujacych w szkolach 17.07.10, 14:20
      Witam!
      Zgodze sie ze stwierdzeniem, ze wszystko zalezy od szkoly i pewnie od rejonu w
      jakim szukasz. Przypuszczam, ze w Londynie jest ciezko, w koncu konkurencja
      najwieksza.
      Ja od kilku miesiecy pracuje na pelen etat jako TA w primary school podlegajacej
      pod lokalny council. Dostalam te prace z ogloszenia znalezionego na stronie
      www.epm.co.uk/.
      Nie mam ani kursu TA,, ani zadnego NVQ zwiazanego z ekukacja czy childcare.
      Jestem po polonistyce (ale bez przygotowania pedagogicznego) i mam ukonczony rok
      anglistyki, w Polsce pracowalam w szkole prywatnej, ale na stanowisku
      administracyjnym. Bardzo dobrze znam angielski. Rekutacja byla dosc prosta -
      aplikacje i interwiew, wybrano 3 osoby: mnie i dwie Angielki, prace dostalam ja.
      Sadze, ze dlatego, iz bylam najbradziej down to earth, jak to sie mowi i
      widzialam, ze po prostu od razu im sie spodobalam, a tamte babki byly takie
      troche zmanierowane. Szkola, w ktorej pracuje znajduje sie w raczej srednim
      rejonie, wiekszosc dzieci pochodzi z niepracujacych rodzin i mysle, ze chcieli
      kogos, kogo to nie bedzie przerastac. Aha, nie sadze, by wybrano mnie ze wzgledu
      na to, ze jestem Polka - w mojej szkole na ok. 300 dzieci jest 15 Polakow, w
      mojej klasie nie ma zadnego polskiego dziecka.
      Zycze powodzenia i tego, bys sie nie zrazala... ja przez 3 lata nawet balam sie
      wysylac aplikacje na takie stanowisko, myslalam, ze nie mam szans bez
      doswiadczenia. A okazalo sie, ze obecna prace dostalam po zlozeniu raptem 3
      aplikacji (co ciekawe, z innej szkoly tez do mnie dzwonili, ale juz bylam
      zatrudniona tu, gdzie obecnie).
      • mali-nki Re: do pracujacych w szkolach 17.07.10, 20:04
        Wszystko jest mozliwe! Badz dobra w tym co robisz i "proactive" i jak
        sie jakies stanowisko zwolni to z pewnoscia o tobie pomysla. niektore
        szkoly jednak mimo ze mialyby kandydatke rozpisuja to miejsce pracy.
        Zauwazylam ze nie ma reguly. Niektorzy dyrektorzy olewaja te reguly i
        zatrudniaja sprawdzona osobe, niektorzy rozpisuja miesjce pracy i tez
        zatrudniaja osobe ktora juz jest sprawdzona.
        Ja pracowalam w wielu szkolach jako bilingual TA i staralam sie jak
        najwiecej nauczyc i wdrozyc bo tez mam QTS i chcialam po jakims czasie
        pracowac na stanowisku nauczycilea. Stalo sie tak ze dostalam
        propozycje pracy z mojego drugiego zawodu, ktora byla nie do odrzucenia
        ale jedna szkola zaproponowala mi zebym do nich nadal przychodzila raz
        w tygodniu. Zgodzilam sie ale na zasadach supply i oni tez to
        zaakceptowali. Oczywiscie bylam z tego bardzo zadowolona bo i pieniadze
        zupelnie inne i samopoczucie tez.
        P.S. Nawet jako woluntariusz jasno powiedz dyrektorce jaki jest twoj
        cel tego woluntariatu. Zaproponuj tez ze np mozesz pomoc w
        zorganizowaniu jakiegso multicultural festival albo Polish Day albo cos
        w tym stylu, szczegolnie jak sa polskie dzieci w szkole.
Pełna wersja