magdal-ena78
20.07.10, 11:51
Dzis sie troche wkurzylam powiem szczerze. Wracam we wrzesniu do
pracy, na pelen etat. Moj synek bedzie mial 8 miesiecy idzie na 3
dni do przedszkola, na szczescie maz pracuje w systemie zmianowym
wiec 2 dni bedzie mogl z nim zostac, za cene pracy w weekendy. Nie
nalezy nam sie oczywiscie zadne dofinansowanie, pomimo tego ze
zarabiamy powiedzmy srednio. Moi znajomi z kolei dostaja prawie 90%
dofinansowania do przedszkola, pomimo tego ze ona pracuje 12 godz
tyg a on zarabia sporo. Jaka tu do cholery logika?????? Jestem tu 5
lat, poza macierzynskim, pracowalam na pelen etat non stop i maz
rowniez. Szlag mnie trafia jak widze pary siedzace w domu, d... do
gory i wcale nie jest im zle. Nigdy nic nie dostalismy, ale tez
nigdy o nic nie zabiegalam poniewaz uwazam ze zdrowy , mlody
czlowiek powinien pracowac w dodatku ze nie jest w swoim kraju.
Dodam ze pracuje w srodowisku rodzin ktore wlasnie zyja z benefitow
a ich zycie polega na wydawaniu kasy. Dlatego wlasnie szlag mnie
dzis trafil, dlatego ze moje male dziecko idzie do zlobka, zeby ktos
mogl byc leniem. Teraz wlasnie, gdy potrzebujemy wsparcia
finansowego nie dostaniemy nic, ale coz, trudno, lepiej dostac pol
wyplaty niz zyc z zapomogi.