Wozek dla dziecka a samolot

12.08.10, 21:44
Dziewczyny, pytam z ciekawosci. Ostanio lecialam pierwszy raz
samolotem z moja dwolatka. To znaczy pierwszy raz odkad skonczyla
dwa lata. Do polski z wozkiem nie bylo problemu. Natomiast podczas
powrotu baba z Ryanaira przy check-in (w Poznaniu) kazal mi zaplacic
za wozek!! 83 zlote. Dostalam karteczke i zostalam skierowana do
punktu platnosci. Tam na szczescie panienka darowala mi te oplate.
Ale generalnie sie wkurzylam. Mam wrazenie, ze zawsze mam jaki
problem lecac z polski do anglii. Dodam tylko, ze mialam dla malej
plecaczek peppy pig z jakimis zabawkami, a sama mialam tylko torebke
z bambetlami. Czy wozek nam juz nie przysluguje? Czy moze mozna go
traktowac jako bagaz podreczny?
    • zurekgirl Re: Wozek dla dziecka a samolot 12.08.10, 21:48
      Ja sie tysiac razy pytalam obslugi Ryanaira o wozek i kazdy mi
      odpowiada, ze dopoki wozka potrzeba, dopóty beda go przewozic za
      darmo. Jednak zawsze dodaja, ze oczywiscie w granicach zdrowego
      rozsadku.

      Ja w razie czego mam taki wozek malenki i rozklekotany juz na
      przeloty, zeby go nie zalowac, jak nie pozwola mi go zabrac lub kaza
      majatek zaplacic.
      • karolkowa1 Re: Wozek dla dziecka a samolot 13.08.10, 00:55

        Wczoraj lecialam z Berlina do Londynu Ryanair z prawie 4-ro latka z
        wozkiem i nikt nie kazal mi placic.Wozek jak zawsze zostawilam
        zlozony przy schodach do samolotu.Tak samo zawsze bylo z Londynu do
        Polski i z powrotem.
        • abri Re: Wozek dla dziecka a samolot 13.08.10, 02:04
          ja co prawda tego problemu nie mam bo zawiozlam do Pl spacerowke, ktora juz zostala u dziadkow na strychu.
          Ze strony ryanaira:
          "Można jednak przewieźć nieodpłatnie i bez wcześniejszego zgłaszania jeden całkowicie składany wózek na jedno dziecko."
          O wieku nie ma absolutnie mowy, wiec pani z obslugi niech sie troche douczy, bo pewnie ludzi wprowadza w blad kilka razy dziennie
    • gosiash Re: Wozek dla dziecka a samolot 13.08.10, 23:13
      Smutne w tym wszystkim jest to, że to pani w Polsce taka miła. Ja
      leciałam parę dni temu ze Stansted z 3,5 latkiem i właśnie
      przewoziłam spacerówkę do Polski. Mojemu dziecięciu wózek w zasadzie
      od dawna niepotrzebny, ale zdarza mu się zasnąć popołudniową porą
      (zwłaszcza jak go samochód ukołysze ;)). Pani nie robiła żadnego
      problemu. Ja w dodatku nadawałam wózek na bagaż i jedynie musiałam go
      w inne miejsce przenieść, bo to niby bagaż delikatny ;) Pani
      oczywiście poinformowała mnie, że mogę go sobie pod samolot zabrać,
      ale ani słowem nie wspomniała, że mam coś dopłacać bo dziecko za duże
      na wózki.
      Jedyne co mnie rozłożyło na łopatki, to to, że miałam dwie torby.
      Jedną wykupioną na 15 kg, a drugą na 20 kg. Tak wyszło, że jedna
      ważyła 18 kg, a druga 16 kg i pani mi kazała z tej 16 kg przełożyć 1
      kg do tej 18 kg! W sumie to bardziej mnie to rozśmieszyło niż
      zdenerwowało, ale w pierwszej chwili to myślałam, że się
      przesłyszałam :)
Pełna wersja