ciocia_ala
24.09.10, 13:21
Tak mi dzis jeden facet cisnienie podniosl, ze az musze sie wyladowac.
Pojechalam dzis po mala (2 lata) do przedszkola i zostawilam samochod na przedszkolnym parkingu. Dzis u nas leje. Kolo mnie nie stal zaden inny samochod. Trzy miejsca dalej jeden samochod, a z drugiej strony kompletnie nikt - jakies 15 miejsc. Wychodze z przedszkola kolo mnie zaparkowal jakies facet - od strony gdzie musze wsadzic mala. Kombinuje jak kon pod gore, ale nie da rady i musze oprzec moje drzwi o jego samochod. Delikatnie wiec dotknelam, a facet na mnie z morda, ze rysuje mu samochod. Mowie grzecznie, ze tylko dotknelam, bo musze dziecko wsadzic do auta, a on zaparkowal tak blisko, ze nie moge drzwi otworzyc. Wiec on do mnie, ze powinnam wycofac i dopiero potem wsadzic dziecko do samochodu. Normalnie szczenka mi opadla. Wciaz nie moge uwierzyc, ze poradzil mi zostawic dwolatka w deszcz na parkingu i wyjechac samochodem...