czy wy tez..

09.10.10, 19:19
czy wy tez slyszycie od swoich bliskich - glownie rodzicow, ze im b.przkro ze jestescie daleko?moi coraz czesciej - ze sie starzeja, ze powinnismy byc blisko, zeby czesto sie spotykac, ze chca widziec wnuki czesciej itd itp.przykre to dla mnie i chcialabym zeby wilk byl syty i owca....
    • zurekgirl Re: czy wy tez.. 09.10.10, 19:49
      Moi tez wspominaja, tym bardziej, ze jestem jedynaczka. Z drugiej jednak strony mowia, ze mam zyc swoim zyciem, a oni tez beda zyc swoim, a nie moim...wiec sprawe uwazam za zalatwiona. Jak sie uda, wrocimy do Polski, czego bym bardzo chciala. Jak sie nie uda, bedziemy zyc jak najlepiej sie da w UK.
    • basiak36 Re: czy wy tez.. 09.10.10, 20:24
      Ja nie:)) Rodzice tesknia, ale podejscie maja takie ze dzieci sie rodzi dla swiata a nie dla siebie i na starosc trzeba miec jakies hobby, przyjaciol, zeby sie nie nudzic i nie marudzic dzieciom ze dziadkom smutno bez wnukow na co dzien:)) Niemniej na pewno by woleli gdybysmy byli blizej.
      • edytataraszkiewicz Re: czy wy tez.. 09.10.10, 21:45
        Ja slysze to codziennie przez telefon.
        Wcale im sie nie dziwie,sa juz w takim wieku(po 60-ce) ze nalezaloby im pomoc,wesprzec.Maja dzialke a wlasciwie miejsce rekreacji kolo domu,ktora jest ich oczkiem w glowie. Przyloty tutaj to nie takie hop siup 2 godziny.Do tego trzeba doliczyc jakies 6+ z dojazdami i oczekiwaniem na lotnisku.Wiem,ze to jest meczace.

        Czasami sie zastanawiam co zrobie jesli beda potrzebowac mojej opieki...
        Przeciez nie maja nikogo,brat tez daleko a ja czuje sie odpowiedzialna ,bo jestem och corka i tak zostalam wychowana.
        • mamakamyka edyta 09.10.10, 22:09
          no wlasnie.i co wymyslilas edyto?bo ja nie wiem.wziac nawet 1 z nich kiedys do siebie byloby niewykonalne mysle - nie wyobrazam sobie ich gdzie indziej niz w ich domu.jest wprawdzie brat niedaleko.sama nie wiem.tez sa po 60.miec wyrzuty ze sie jest tak daleko?
          • edytataraszkiewicz Re: edyta 09.10.10, 22:25
            Nie wyobrazam sobie waiecia ich do siebie.
            Bo co oni tu beda robic???
            Wyobrazam sobie jak na starosc ktores z dzieci wzieloby mnie do kraju w ktorym nie znam jezyka.Jestem TOTALNIE zalezna od kogos,nie moge sama kupic bulki,ktos sie do mnie odezwie,listonosz zapuka,zadzwoni telefon,a ja co????
            Powoli umieram z tesknoty.....
            Nie wiem co zrobie,byc moze bede latac do Polski kilka razy w tygodniu i wynajme opieke .nie wiemjeszcze ale mysle .
            • edytataraszkiewicz Re: edyta 09.10.10, 22:27
              Mialam na mysli latac do Polski kilka razy w miesiacu a nie w tygodniu oczywiscie:)
            • basiak36 Re: edyta 11.10.10, 13:04

              > Wyobrazam sobie jak na starosc ktores z dzieci wzieloby mnie do kraju w ktorym
              > nie znam jezyka.Jestem TOTALNIE zalezna od kogos,nie moge sama kupic bulki,ktos
              > sie do mnie odezwie,listonosz zapuka,zadzwoni telefon,a ja co????

              Dokladnie. Zreszta moi rodzice sa na to zbyt niezalezni. Oboje blisko 70tki ale nadal pracuja, bo lubia. Nie zgodziliby sie. Zreszta jakos nie rozumiem pojecia 'wziac do siebie', wziac moge kotka ze schroniska, ale rodzice sami decyduja co robia, i sami sobie planuja starosc.

              > Nie wiem co zrobie,byc moze bede latac do Polski kilka razy w tygodniu i wynajm
              > e opieke .nie wiemjeszcze ale mysle .

              Ja rozmawialam z rodzicami, i taki plan na daleka przyszlosc mamy. Sa u siebie w domu a ja z rodzenstwem oplacamy pomoc, odwiedzamy na zmiane etc.
        • basiak36 Re: czy wy tez.. 11.10.10, 13:01
          edytataraszkiewicz napisała:

          > Ja slysze to codziennie przez telefon.
          > Wcale im sie nie dziwie,sa juz w takim wieku(po 60-ce) ze nalezaloby im pomoc,w
          > esprzec.

          Moi maja pod 70tke i na razie nie widze zeby potrzebowali wsparcia:)) Podrozuja, wychodza czesto ze znajomymi, prowadza bardzo towarzyskie zycie:) Mama przylatuje do nas na weekendy bardzo czesto.
    • drosophila.melanogaster Re: czy wy tez.. 09.10.10, 21:17
      Mama czasem zali sie bo chcialaby wnuki czesciej widywac ale mysle,ze oswoili sie juz z tym,ze jestesmy tutaj.Zreszta co to jest 2h lotu?Wiedza,ze moga przyleciec w kazdej chwili.Przypuszczam,ze widywalibysmy sie znacznie zadziej gdybym mieszkala na drugim koncu PL bo dojazd tam,czy to samochodem czy pociagiem,bylby koszmarnie dlugi i meczacy.
    • illegal.alien Re: czy wy tez.. 09.10.10, 22:40
      Moi rodzice nie marudza. Widujemy sie 3-4 razy w roku na tydzien-dwa conajmniej. Teraz mieszkamy w Londynie, wiec w ogole nie ma problemu - ostatnio wpadli do mnie na weekend zobaczyc jak mi brzuch rosnie, jak urodze to tez nie ma problemu, zeby wpadli na drugi-trzeci dzien.
      No i moi rodzice nie maja jeszcze 50 lat, wiec do starosci im daleko :) O ile nie przydazy sie jakas choroba, to mysle, ze nie beda potrzebowali opieki jeszcze dlugi czas.
      Mam tez dwoch braci, z czego jednego w wieku wczesnonastoletnim, wiec nie jest zle :)
      • kaska099 Re: czy wy tez.. 11.10.10, 12:32
        Mnie tez pzrykro ,ze dziadkowie nie widuja wnuczek czesceij niz 1-2 razy na rok,wiem ze by chcieli zebysmy byli w Polsce ale jednoczesnie wiedza tez ze tu dzieciom niczego nie brakuje,ze tsracza na zycie na co brakowalo nam bedac w pl........takie rozdarcie w sercu..............
Pełna wersja